Dodaj do ulubionych

dlaczego modlitwa jest nieskuteczna?

16.07.09, 14:41
dlaczego modlitwa do Boga zwyklego czlowieka jest kompletnie
nieskuteczna a w kosciele cuda zdarzaja sie tylko w obecnosci
Chraryzmatykow lub egzrorcystow?cos tu jest nie tak?a potem ksiadz
wmawia czlowiekowi ze to jego wina ze modly nie zostaja wysluchane
itp, to jakies bzdury nam wciskaja,czy charyzmatycy rzeczywiscei sa
reka Boga czy to zwykli Bioterapeuci ?
Obserwuj wątek
    • pele999 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 16.07.09, 20:26
      Zachęcam do przeczytania tego fragmentu :

      O modlitwie

      Przedstawiamy kolejny fragment zapisków Cataliny Rivas, współcześnie żyjącej
      mistyczki z Boliwii. Tym razem są to słowa Pana Jezusa, zachęcające nas do
      wytrwałej, ufnej modlitwy zanoszonej z pokorą. Pragniemy przypomnieć, że władze
      kościelne w Cochabamba, z arcybiskupem Renę Fernandezem Apaza, uznały
      doświadczenia mistyczne Cataliny oraz jej pisma za prawdziwe znaki Boże, dlatego
      zezwoliły na ich publikację.
      Powiedziałem: Proście, a otrzymacie. Nie zapominajcie jednak, że, abyście
      zostali wysłuchani, musicie w odpowiedni sposób prosić. Wielu prosi, ale nie
      każdy otrzymuje, ponieważ nie prosi tak, jak powinien to czynić, czyli: z
      pokorą, z wiarą i z wytrwałością.

      Nie toleruję pychy. Wiedzcie, że nie będą wysłuchane modlitwy tych, którzy ufaj
      ą tylko swojej sile i wierzą, że są lepsi od innych. Nie jestem natomiast głuchy
      na wołania ludzi pokornych. Modlitwy skruszonych wznoszą się do nieba i nie
      wracają, dopóki nie zostaną wysłuchane przeze Mnie. Wiedzcie, że kiedy uniżacie
      się, bezzwłocznie zmierzam do was, by was objąć. Ale jeśli stajecie się
      zarozumiali i dumni z powodu waszej mądrości i czynów, oddalam się od was i
      pozostawiam was samych sobie. Nie gardzę nawet największymi grzesznikami, gdy
      prawdziwie żałują za grzechy i uniżają się w Mojej obecności, wyznając, że są
      niegodni Moich łask. Nikt, kto wierzy we Mnie, nie zostanie zlekceważony. Niech
      wiedzą o tym wszyscy grzesznicy. Nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś Mi zawierzył
      i został opuszczony, i to bez względu na to, jak wiele grzechów popełnił. Kto
      zwraca się do Mnie z wiarą prosząc o łaski, które są natury duchowej i są
      pożyteczne dla jego duszy, może być pewien, że je otrzyma. Ja nie czynię jak
      ludzie, którzy obiecują, a potem nie dotrzymują słowa. Oni tak robią, ponieważ
      bądź kłamali przy składaniu obietnicy, bądź z upływem czasu zmienili zdanie. Ja
      jednak nie mogę kłamać, ponieważ jestem prawdą; nie mogę zmienić zdania,
      ponieważ jestem sprawiedliwością i prawością i znam konsekwencje własnych
      czynów. Jak więc mógłbym nie dotrzymać danych wam obietnic?

      Zachęcam was, byście prosili mnie o potrzebne łaski. To dlatego powiedziałem:
      Proście, a otrzymacie; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Jak
      mógłbym nawoływać was, byście prosili mnie o łaski, jeśli Moją wolą nie byłoby
      udzielanie ich? Jeśli będziecie prosić Mnie o rzeczy, które są pożyteczne dla
      waszego zbawienia i będziecie modlić się z wiarą, wysłucham was. Nie mogę
      spełnić natomiast próśb, które dotyczą rzeczy szkodliwych dla waszych dusz. Dla
      przykładu: jeśli ktoś myśli o tym, aby się zemścić za jakieś zranienie albo
      dokonać jakiejś obrazy i modli się o Moje wsparcie, nie zostanie wysłuchany.
      Prosząc bowiem o coś złego lub niesprawiedliwego, grzeszy się przeciwko Mnie.

      Podobnie, jeśli przywołujecie Bożą pomoc, bo chcecie, abym was wspierał, nie
      możecie stawiać jakiejkolwiek przeszkody w waszej modlitwie. Na przykład, jeśli
      prosicie o siły do pokonania pokus, a jednocześnie nie chcecie rezygnować z
      okazji do popełnienia grzechu, nie liczcie na to, że spełnię waszą prośbę. Gdy
      więc pomimo modlitwy zgrzeszycie, nie możecie winić za to Mnie, mówiąc:
      Pro-siłam(em) Boga, aby dał mi siły do pokonania grzechu, ale mnie nie
      wysłuchał. To wy sami, stawiając przeszkody, sprawiacie, że wasza modlitwa jest
      bezużyteczna i że nie mogę spełnić waszej prośby.

      Doczesne łaski (np. zwycięstwo w sporze, dobre żniwa, wolność od chorób czy
      prześladowań) będą udzielone jedynie wtedy, jeśli będzie to pożyteczne dla
      waszego zdrowia duchowego. W przeciwnym wypadku, odrzucę takie prośby, ponieważ
      kocham was, a wiem, że takie łaski mogłyby spowodować szkody w waszych duszach.
      Nie daję pewnych łask kierowany Moim miłosierdzia, a inne udzielam dla kary.
      Jeśli zatem nie otrzymujecie łask, o które prosicie, cieszcie się, ponieważ
      lepiej jest dla was, że takie laski nie zostały wam udzielone... Wielokrotnie
      prosicie o truciznę, która by was zabiła. To dlatego musicie pozwolić, aby to
      Moja Wola spełniała wasze prośby, bo ona wie, czy dotyczą one czegoś, czego
      naprawdę potrzebujecie.

      O duchowe łaski, takie jak: przebaczenie grzechów, wytrwałość w cnocie czy
      miłość do Mnie, trzeba prosić w sposób pewny i bezwarunkowy, z głęboką nadzieją,
      że się je otrzyma. Grzesznicy! Jeśli nie zasługujecie, aby otrzymać łaski,
      proście w Moje Imię, ja mam bowiem wielkie zasługi przed Moim Ojcem. Ze względu
      na nie otrzymacie wszystko, o co poprosicie.

      Proście wytrwale, przede wszystkim nie ulegajcie znużeniu z powodu ciągłego
      ponawiania próśb. Właśnie dlatego powiedziałem: Nie ustawajcie w modlitwie,
      uczyńcie całe wasze życie modlitwą. Nie pozwólcie, aby cokolwiek powstrzymało
      was od modlitwy, ponieważ zaprzestając zwracania się do Mnie, sami pozbawiacie
      się Boskiego wsparcia i wystawiacie się na pokusy.

      Wytrwałość w łasce jest darem całkowicie darmo danym, który otrzymujecie nie ze
      względu na wasze zasługi, ale dzięki waszym modlitwom. Łańcuchowi Boskiego
      wspomożenia musi odpowiadać łańcuch modlitw, bez którego rzadko udzielam łask.
      Jeśli przerwiecie modlitwy i przestaniecie prosić, ja również wstrzymam łańcuch
      mojego wstawiennictwa i w ten sposób utracicie wytrwałość. Przeczytajcie: Dalej
      mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie
      mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z
      drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj
      mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać
      i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest
      jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje (Łk
      11,5-8).

      Ludzie denerwują się, kiedy ktoś im się naprzykrza i prosi o coś. Mnie nie
      drażni wasze natręctwo w modlitwie, wręcz przeciwnie, cieszę się z waszej
      wytrwałości i zachęcam was, abyście przedstawiali mi swoje prośby wielokrotnie.
      Mówiąc: szukajcie, kołaczcie, chciałem, abyście zrozumieli, że musicie być jak
      biedni żebracy, którzy proszą o jałmużnę i którzy nawet wtedy, gdy ludzie ich
      odprawiają z niczym, nie przestają prosić i domagać się, aż nie zostanie im
      cokolwiek podarowane.

      Proście o wytrwałość w każdym momencie: kiedy się budzicie, modlicie,
      uczestniczycie we Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu, kładziecie się
      spać... a zwłaszcza wtedy, gdy zły namawia was do popełnienia grzechu. Zawsze
      módlcie się słowami: Pomóż mi, wspieraj mnie, oświeć mnie, daj mi siłę, nie
      opuszczaj mnie. Proście mnie o łaski za pośrednictwem Mojej Matki, ponieważ Jej
      niczego nie odmawiam. Ona jest osłodą dla grzeszników, ratunkiem dla cierpiących
      i źródłem wszelkiej łaski.
      • mirek-73 Skuteczna modlitwa jest według metody Huny 17.07.09, 13:06
        Skuteczna metoda modlitwy jest według metody Huny lub Evelin Monaham.pisze o
        nich na stronach internetowych.

        pele999 napisał:

        "Proście o wytrwałość w każdym momencie: kiedy się budzicie, modlicie,
        > uczestniczycie we Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu,...."


        Jak ten niby Jezus może wiedzieć coś o prawdziwej modlitwie,jak on nie wie
        podstawowego faktu,że prawdziwy i żywy Chrystus jest obecny przez Ducha
        Świętego w sercu każdego człowieka
        .Eucharystyczny Jezus,którego się czci i
        adoruje w Najświętszym Sakramencie jest sztucznym wytworem Kościoła Katolickiego
        i nie ma nic wspólnego z prawdziwym Chrystusem.

        • pele999 Re: Skuteczna modlitwa jest według metody Huny 17.07.09, 17:23
          mirek-73 napisał:

          > Jak ten niby Jezus może wiedzieć coś o prawdziwej modlitwie,jak on nie wie
          > podstawowego faktu,że [b]prawdziwy i żywy Chrystus jest obecny przez Ducha
          > Świętego w sercu każdego człowieka
          .Eucharystyczny Jezus,którego się czci i
          > adoruje w Najświętszym Sakramencie jest sztucznym wytworem Kościoła Katolickieg
          > o
          > i nie ma nic wspólnego z prawdziwym Chrystusem.


          Skoro Twoim zdaniem Jezus nie wie nic o modlitwie , to ciekaw jestem kto w takim
          razie wie o niej wiecej i dlaczego .
          Kiedy piszesz , ze Jezus nie wie o Chrystusie to przyznaje ,ze kompletnie nie
          mam pojecia o co chodzi .Sam o Sobie nie wie ?
          Co do obecnosci Boga w duszy nie jest tak do konca jak piszesz , mianowicie - ze
          zacytuje św Jana od Krzyża - "Bóg w potrójny sposób może przebywać w duszach.

          Pierwsza obecność jest przez Jego istotę, przez którą przebywa On we wszystkich
          duszach nie tylko dobrych i świętych, lecz również w złych i grzesznych,
          podobnie jak jest we wszystkich stworzeniach. Przez tę obecność daje im życie i
          byt, gdyby zaś ją usunął, wszystkie stworzenia obróciłyby się w nicość i
          przestałyby istnieć. Tej obecności nie brak nigdy w duszy.

          Drugim rodzajem obecności jest obecność przez łaskę, przez którą Bóg mieszka w
          duszy, podobając sobie w niej i będąc z niej zadowolony. Przez tę obecność nie
          wszyscy posiadają Boga, gdyż ci, co popadli w grzech śmiertelny, utracili Go i
          dusza nie może wiedzieć w sposób naturalny, czy go posiada.

          Trzecia obecność, to obecność przez odczucie duchowe. Wiele bowiem dusz
          pobożnych nawiedza On swą szczególną obecnością, w różnych przeżyciach
          duchowych, przez które je orzeźwia, napełnia rozkoszą i uwesela.

          Lecz te duchowe obecności, podobnie jak i tamte, są przysłonięte, gdyż z powodu
          trwania życia doczesnego Bóg nie ukazuje się takim, jakim jest w swej istocie"

          To w zaden sposob nie neguje Eucharystii , ani tez nie ogranicza Jezusa , gdyz
          to On sam ustanawiajac Ja dal nam Siebie jako pokarm zycia wiecznego .Przez
          Eucharystię Bóg jest obecny wśród nas w najwyższym stopniu, zważywszy, że w tym
          Sakramencie Chrystus jest we własnej Osobie, w sposób prawdziwy, realny i
          istotowy. Obecność tę - naucza Paweł VI -„nazywa się rzeczywistą nie w sensie
          wyłączności, jakby inne nie były «rzeczywiste», ale przez szczególną
          doskonałość, bo jest substancjalna. Przez nią mianowicie obecny staje się
          Chrystus cały, Bóg i człowiek”
          W nastepnych postach przytocze dwa fragmenty , ktore beda mowily wlasnie o
          poruszonej kwestii .

          • pele999 Ostatnia Wieczerza… 17.07.09, 17:30
            Są to kolejne fragmenty spisane przez Catalinę Rivas .

            Ostatnia Wieczerza…


            … Noc przedtem, nim zostałem zdradzony, była nocą pełną radości Wieczerzy
            Paschalnej – inauguracji Mszy świętej.
            … Są dusze, które przyjmują Komunię św. nie dla radości, jakiej same
            doświadczają, ale dla radości, którą czuję Ja. Jest ich niewiele, ponieważ
            pozostałe dusze przychodzą do Mnie tylko po to, aby wypraszać dary i łaski.
            Obejmuję wszystkie dusze, które do Mnie przychodzą, ponieważ po to
            przybyłem na ziemię, aby moja miłość, w której objęcia je przygarniam, była
            jeszcze większa. A ponieważ miłość nie wzrasta bez cierpienia, stopniowo
            odbieram duszom słodycz, aby zostawić je w oschłości. Czynię tak, aby mogły
            zrozumieć, że powinny się koncentrować nie na swoich, lecz moich pragnieniach!
            Dlaczego mówicie, że gdy doświadczacie stanu oschłości, to jest znakiem, że
            moja miłość słabnie? Czy zapomnieliście, że jeżeli nie daję szczęścia, znaczy
            to, że musicie poznać smak oschłości i innych cierpień? (…)
            … Miłość wzrasta w miarę, jak postępuje wyrzeczenie się samego siebie.
            Jest wielu księży, którzy są nimi dlatego, że Ja ich wybrałem na swoich
            kapłanów, a nie dlatego, że naprawdę za Mną podążają. Módlcie się za nich!
            Powinni oni ofiarować Memu Ojcu cierpienie, jakie doświadczyłem, kiedy
            przewracałem w świątyni stoły sprzedawców i pouczyłem ówczesnych kapłanów,
            zarzucając im, że zrobili z Domu Bożego zbiorowisko handlarzy.
            Kiedy spytali Mnie, kto dał Mi prawo, aby tak robić, poczułem jeszcze
            większe cierpienie, ponieważ moi kapłani okazali się tymi, którzy najbardziej
            sprzeciwili się mojej misji.
            Dlatego módlcie się za księży, którzy sprawując Eucharystię traktują z
            rutyną moje Ciało, a przez to z bardzo niewielką miłością.

            Nikt tak naprawdę nie wierzy w to, że tamtej nocy w Getsemani pociłem się
            krwią, a tylko niewielu, że w tamtych godzinach cierpiałem dużo więcej niż
            podczas ukrzyżowania. Było to tym bardziej bolesne, że zostało mi wtedy jasno
            objawione, iż grzechy wszystkich ludzi stały się moimi i że powinienem
            odpowiedzieć za każdy z nich. I tak Ja, będąc bezgrzesznym i czystym,
            odpowiadałem przed Ojcem tak, jakbym naprawdę zawinił wszystkimi grzechami
            nieczystości i nieuczciwości, popełnionymi przez was, moi bracia. Znieważacie
            Boga, który was stworzył po to, abyście byli narzędziami wielkości Stworzenia, a
            nie odwracali się od darowanej wam natury. Ona stopniowo miała was prowadzić do
            poznania Mego prawdziwego oblicza, oblicza waszego Stworzyciela.
            Dlatego zrobiono ze Mnie złodzieja, mordercę, cudzołożnika, kłamcę,
            świętokradcę, bluźniercę, oszczercę i buntownika przed Ojcem, którego zawsze
            kochałem.
            Byłem Mu posłuszny do końca i z miłości do wszystkich dusz wziąłem na
            siebie całą winę, aby wypełnić wolę mojego Ojca i ocalić was od wiecznego
            potępienia. (…)
            Umyłem nogi swoim apostołom, ponieważ pragnąłem, aby dusze, które przyjmują
            Mnie w sakramencie miłości, były w tym momencie czyste. Zrobiłem to również po
            to, aby pokazać, czym jest sakrament pojednania. W nim to mogą umyć się i
            odzyskać utracona czystość dusze, które miały nieszczęście popaść w grzech. (…)
            W tamtej chwili czułem do ludzi nieskończoną miłość i nie chciałem
            zostawiać ich sierotami… Aby żyć z wami aż do końca czasu i pokazać wam moja
            miłość, chciałem być waszym oddechem, waszym życiem, waszą podpora, waszym
            wszystkim! Zobaczyłem wówczas wszystkie dusze, które będą w przyszłości spożywać
            moje Ciało i Krew, zobaczyłem też boskie skutki, jakie ten pokarm przyniesie
            wielu duszom…
            Wiedziałem, że ta niepokalana Krew w wielu duszach zrodzi czystość i
            dziewictwo, a w innych rozpali ogień miłości i zapału. W tej godzinie przed
            moimi oczami i w moim Sercu ukazało się wielu męczenników miłości! Wiele innych
            dusz, które popełniły liczne grzechy i zostały osłabione przez moc własnych
            namiętności, przyjdzie do Mnie, aby odzyskać siły dzięki Chlebowi silnych dusz. (…)
            Z miłości do dusz pozostaje więźniem Najświętszej Eucharystii, abyście w
            chwilach cierpienia i smutku mogli pocieszyć się przy najczulszym z Serc,
            najlepszym z Ojców, najlojalniejszym z przyjaciół. Jednak ta miłość, którą
            ofiaruję dla dobra ludzkości, nie zostaje odwzajemniona.
            Żyję między grzesznikami, aby być ich zbawieniem i życiem, lekarzem i
            lekarstwem, a oni w zamian, mimo swej chorej natury, oddalają się ode Mnie,
            obrażają Mnie i gardzą Mną.
            Moje dzieci, biedni grzesznicy! Nie oddalajcie się ode Mnie. W dzień i w
            nocy czekam na was w tabernakulum. Nie będę wymawiał wam przestępstw, jakie
            popełniliście, nie będę wam wyrzucał waszych grzechów. Będę za to obmywał was
            Krwią ze swoich ran. Nie bójcie się, przyjdźcie do Mnie. Nie wiecie, jak bardzo
            was kocham.
            A wy, drogie dusze, dlaczego jesteście chłodne i obojętne na Moją miłość?
            Wiem, że musicie dbać o potrzeby waszych rodzin, domów i świata, który was
            nieustannie wzywa.
            Czy nie macie jednak nawet chwili, aby przyjść i dać Mi dowód swej miłości
            i wdzięczności? Nie pozwólcie, aby tak wiele niepotrzebnych zmartwień odciągało
            was ode Mnie, zarezerwujcie sobie chwile na odwiedziny Więźnia Miłości. Kiedy
            wasze ciało jest chore, czy wtedy nie macie kilku minut, aby poszukać lekarza,
            który by was uleczył? Przyjdźcie do Tego, który może ofiarować siły i zdrowie
            waszym duszom. Dajcie jałmużnę miłości temu Boskiemu Żebrakowi, który was woła,
            pragnie i czeka na was. (…)
            Dla niektórych moje Ciało będzie lekarstwem na ich słabości, dla innych
            będzie ogniem, który pochłonie ich zmartwienia, rozpalając w nich żar miłości.
            Och!... Dusze te, zgromadzone przede Mną, będą ogromnym ogrodem, w którym z
            każdej rośliny wyrasta inny kwiat, a jednak wszystkie urzekają Mnie swym
            zapachem. Moje Ciało będzie słońcem, które przywraca je do zycia. Do jednych
            będę przychodził po pocieszenie, do innych po schronienie, a u innych odpocznę.
            Gdybyście tylko wiedzieli, jak łatwo jest pocieszyć Boga, dać Mu schronienie i
            pozwolić Mu u siebie odpocząć. (…)
            Córeczko! Dlaczego tak wiele dusz, po tym jak ofiarowałem im tyle
            błogosławieństw i tyle czułości, musi być przyczyną tak wielkiego smutku w moim
            Sercu? Czy Ja nie jestem zawsze taki sam? Czy się zmieniłem?... Nie, nigdy się
            nie zmienię i do końca będę was kochał i darzył upodobaniem oraz czułością.
            Chciałbym, abyście, rozmyślając o mojej męce, rozważali przede wszystkim
            gorycz, jaką wzbudziła we Mnie świadomość grzechów, które sprowadzają ciemność
            na duszę ludzką i wywołują w niej bezwład. W większości przypadków grzechy te
            akceptuje się jako owoce naturalnych skłonności, którym, jak to się mówi, nie
            można się oprzeć siłą swojej woli. W dzisiejszych czasach, wiele osób żyje w
            grzechu ciężkim i wini za to innych lub los, wyrzekając się możliwości
            odrzucenia tych grzechów. Widziałem to wszystko w Getsemani i poznałem ogrom
            zła, jakie miała na siebie przyjąć moja dusza. (…)
            Drogie dusze, uczcie się od waszego Wzoru, nawet gdy wasza natura się
            buntuje; jedynym, czego wam potrzeba, jest pokorne podporządkowanie się Bogu i
            oddanie Jego woli.
            Chciałem nauczyć dusze również tego, że wszystkie ważne dzieła muszą być
            przygotowane i ożywione poprzez modlitwę. W modlitwie dusza jest umacniana do
            spraw najtrudniejszych a Bóg porozumiewa się z nią wtedy, daje radę i inspiruje,
            nawet gdy [dusza] nie zdaje sobie z tego sprawy. (…)

            • pele999 Re: Ostatnia Wieczerza… 17.07.09, 17:31
              Pozwólcie, aby przez modlitwę w ustronnym miejscu i w ciszy, wasza wola
              została poruszona do intensywnego i najlepszego działania dla Boga; pozwólcie,
              aby wasza wola została poświęcona dla zbawienia dusz, czy to poprzez pracę
              apostolską, czy życie w ukryciu.
              Padnijcie pokornie na kolana, jako stworzenia w obecności swego Stwórcy i
              adorujcie Jego zamysł względem was, jakikolwiek by on nie był, powierzając swoją
              wolę woli Bożej.
              W ten sposób ofiarowałem siebie, aby wykonać dzieło odkupienia świata. Och,
              cóż to była za chwila, kiedy poczułem, jak nachodzą mnie wszystkie udręki, które
              miałem cierpieć podczas mojej męki: oszczerstwo, obelgi, biczowanie, kopnięcia,
              korona cierniowa, pragnienie, krzyż…
              Ujrzałem to wszystko w tym samym momencie, w którym ogromny ból przeszył
              moje Serce.
              Ogarnął Mnie wielki smutek, ponieważ widziałem wszędzie wielkie nagromadzenie
              popełnionych grzechów. A jeżeli z powodu jednego grzechu doświadczyłem śmierci,
              której nie da się porównać z niczym, to czego mogłem doświadczyć z powodu ich
              wszystkich razem? Smutna jest dusza moja aż do śmierci… Smutkiem, który
              spowodował, że opuściły Mnie wszystkie siły; smutkiem, który skoncentrował się w
              mojej Boskości. W niej skupiła się fala grzechu i smrodu dusz wyniszczonych
              przez różne słabości. Dlatego byłem jednocześnie tarczą i strzałą: jako Bóg –
              tarczą, jako człowiek – strzałą. Kiedy tylko wziąłem na siebie wszystkie
              grzechy, stanąłem przez Ojcem, jako jedyny winowajca. Nie ma większego smutku,
              niż ten, jaki wtedy czułem, a jednak chciałem przyjąć go w całości, z miłości do
              Ojca i z miłosierdzia dla was wszystkich.
              Jeżeli człowiek nie skupi na tym swojej uwagi, rozmyśla na próżno nad
              znaczeniem tych słów, w których zawiera się cała Moja istota – jako Boga i
              człowieka. Czy nie zasługuję na miłość, skoro tak wiele przeszedłem i wycierpiałem?
              (…) Pijcie z moich niewyczerpanych źródeł. Pijcie! Ofiaruję wam swój smutek w
              ogrodzie, oddajcie Mi wasz smutek, cały wasz smutek. Chcę stworzyć z niego
              bukiet fiołków, których wonny zapach nieustannie towarzyszy mojej Boskości.
              Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak
              Ja chcę, ale jak Ty- powiedziałem to, przepełniony ogromną goryczą, kiedy
              brzemię, które nade Mną ciążyło, stało się tak krwawe, że moja dusza znalazła
              się w niewiarygodnej ciemności. Powiedziałem to do Ojca, ponieważ po przyjęciu
              na siebie wszystkich win, jawiłem się przed Nim jako jedyny grzesznik, w którego
              wymierzona jest cała Jego Boska Sprawiedliwość. I czując się pozbawiony
              Boskości, byłem w swoich oczach jedynie człowiekiem.
              Zabierz ode Mnie, mój Ojcze, ten niezwykle gorzki kielich, który przede Mną
              stawiasz, a który Ja zaakceptowałem z miłości do Ciebie, kiedy przyszedłem na
              ten świat. Doszedłem do punktu, w którym nie rozpoznaję samego siebie. Ty mój
              kochający Ojciec, sprawiłeś, że grzech stał się moim dziedzictwem, a moja
              obecność przed Tobą – nie do zniesienia. Niewdzięczność ludzka nie jest mi
              tajemnicą, jednak jak zniosę to, że zostanę sam? Mój Boże, miej litość nad
              ogromną samotnością, której doświadczam. Dlaczego nawet Ty chcesz Mnie opuścić?
              Jaką pomoc znajdę wówczas w tak wielkim osamotnieniu? Dlaczego i Ty wymierzasz
              Mi te ciosy? Tak, pozbawiasz Mnie siebie. Czuję, jak zapadam się w przepaść tak
              głęboką, że w tej tragicznej sytuacji nie widzę nawet Twojej ręki…
              Powiedziawszy to, zapłakałem, upadłem. Ale potem mówiłem dalej: to
              sprawiedliwe, Ojcze Święty, że robisz ze Mną to, co chcesz. Moje życie nie jest
              moje, należy całkowicie do Ciebie. Nie chcę, żeby spełniła się Moja wola, tylko
              Twoja. Zaakceptowałem śmierć na krzyżu, akceptuję również pozorną śmierć Mojej
              Boskości.
              To jest sprawiedliwe. Wszystko to powinienem oddać Tobie i złożyć Ci
              przedtem ofiarę ze swojej Boskości, która Mnie z Tobą jednoczy. Tak, Ojcze,
              Krwią którą widzisz, potwierdzam swoją ofiarę i zgodę na nią: niech stanie się
              Twoja wola, nie Moja…
              • pele999 Eucharystia na nowo odkryta 17.07.09, 17:43
                Eucharystia na nowo odkryta


                Gdy Kościół sprawuje Eucharystię, pamiątkę śmierci i zmartwychwstania swojego
                Pana, to centralne wydarzenie zbawienia staje się rzeczywiście obecne i
                "dokonuje się dzieło naszego Odkupienia". Ofiara ta ma do tego stopnia
                decydujące znaczenie dla zbawienia rodzaju ludzkiego, że Jezus złożył ją i
                wrócił do Ojca, dopiero wtedy, gdy zostawił nam środek umożliwiający
                uczestnictwo w niej, tak jakbyśmy byli w niej obecni. W ten sposób każdy wierny
                może w niej uczestniczyć i korzystać z jej niewyczerpanych owoców (Jan Paweł II,
                Encyklika o Eucharystii, 11)



                Poprzez mistyczne doświadczenia spisane przez Catalinę Rivas, boliwijską
                stygmatyczkę, Pan Jezus i Matka Boża pragną nauczyć nas owocnie uczestniczyć w
                tym największym wydarzeniu naszego zbawienia, które uobecnia się w czasie każdej
                Mszy św. Oto fragmenty zapisków Cataliny:

                W święto Zwiastowania, kiedy weszłam do kościoła na Mszę św., arcybiskup i
                księża wychodzili już z zakrystii. Matka Boża powiedziała do mnie swoim
                delikatnym, słodkim, kobiecym głosem: Dzisiaj jest dzień nauki dla ciebie.
                Pragnę, abyś się mocno skupiła na tym, czego doświadczysz, ponieważ będziesz
                dzielić się tym z całą ludzkością.

                Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę był chór pięknych głosów, śpiewający z
                oddali. Chwilami muzyka zbliżała się, a potem oddalała, tak jak szmer wiatru.
                Arcybiskup rozpoczął Mszę św. i kiedy doszedł do aktu pokuty, Maryja
                powiedziała: Z głębi serca proś Pana, aby przebaczył ci grzechy, którymi Go
                obraziłaś. W ten sposób będziesz mogła godnie uczestniczyć w tym przywileju,
                jakim jest Msza św. Pomyślałam: Jestem przecież w stanie łaski uświęcającej, nie
                dalej jak wczoraj wyspowiadałam się. Matka Boża odpowiedziała: Myślisz, że od
                wczoraj nie obraziłaś Pana? Pozwól, że przypomnę ci parę wydarzeń. (...) A ty
                mówisz, że nie zraniłaś Boga? Przyszłaś na ostatnią chwilę, kiedy celebransi
                wychodzili w procesji odprawiać Mszę... i zamierzasz uczestniczyć w Niej bez
                wcześniejszego przygotowania... Dlaczego wy wszyscy przychodzicie na ostatnią
                chwilę? Powinniście przychodzić wcześniej, aby pomodlić się i poprosić Pana, aby
                zesłał Swojego Ducha Świętego, by Ten mógł obdarzyć was pokojem i oczyścić od
                ducha tego świata, od waszych niepokojów, problemów i rozproszenia. On czyni was
                zdolnymi przeżyć ten tak święty moment. Przecież to jest największy z cudów.
                Przyszliście przeżywać moment, kiedy Najwyższy Bóg daje swój największy dar, a
                nie umiecie tego docenić.
                Ponieważ był to dzień świąteczny, w kościele rozbrzmiała Chwała na wysokości.
                Matka Boża powiedziała: Uwielbiaj i błogosław z całej swojej miłości Świętą
                Trójcę, uznając, że jesteś jednym z Jej stworzeń.

                Nastąpił moment Liturgii Słowa i Maryja kazała mi powtórzyć: Panie, dzisiaj chcę
                słuchać Twojego Słowa i przynieść obfity owoc. Proszę, aby Twój Duch Święty
                oczyścił wnętrze mojego serca, aby Twoje Słowo wzrastało i rozwijało się w nim.
                Potem Najświętsza Panna powiedziała: Chcę, abyś uważała na czytaniach i na całej
                homilii. Pamiętaj, o tym, co mówi Biblia, że Słowo Boże nie wraca dopóki nie
                wyda plonu. Jeśli będziesz pilnie słuchać, część z tego, co usłyszysz pozostanie
                w tobie. Powinnaś spróbować przywoływać przez cały dzień te słowa, które zrobiły
                na tobie wrażenie. Czasem, to mogą być dwa wersy, innym razem lektura całej
                Ewangelii, a czasem tylko jedno słowo. Smakuj je przez resztę dnia, a stanie się
                ono częścią ciebie. Życie zmienia się, jeśli pozwoli się, aby Słowo Boże
                przemieniało osobę.

                Chwilę później, nastąpiło ofiarowanie i Matka Boża powiedziała: Módl się w ten
                sposób: „Panie, ofiarowuję Ci się cała, taka, jaką jestem, wszystko, co mam i co
                mogę. Wszystko wkładam w Twoje ręce. Boże Wszechmogący, przez zasługi Twojego
                Syna, przemień mnie. Proszę Cię, za moją rodzinę, dobrodziejów, za wszystkich
                ludzi, którzy walczą przeciw nam, za tych, którzy polecali się moim modlitwom”.
                Nagle z ławek zaczęły się podnosić jakieś postacie, których wcześniej nie
                widziałam. Wyglądało to tak, jakby ze strony każdej osoby obecnej w katedrze,
                wstała inna osoba. Wkrótce nawa główna zapełniła się młodymi, pięknymi ludźmi.
                Byli ubrani w lśniąco białe szaty.
                Matka Boża powiedziała: Patrz. To są Aniołowie Stróże każdej z osób, która
                znajduje się w kościele. To właśnie w tym momencie twój Anioł Stróż zanosi twoje
                dary i prośby przed ołtarz Pana. Ich rysy twarzy były bardzo piękne, niemal
                kobiece, zaś wzrost, budowa ciała oraz ręce – męskie. Nagie stopy nie dotykały
                ziemi. Część z nich niosła jakby złotą misę z czymś, co promieniowało czystym,
                złotym światłem. Najświętsza Panna powiedziała: To są Aniołowie Stróże tych
                ludzi, którzy ofiarują Msze św. w wielu intencjach, i którzy są świadomi tego,
                co znaczy ta celebracja. Oni mają coś do ofiarowania Panu.
                Ofiaruj siebie w tym momencie... podaruj swoje żale, bóle, nadzieje, smutki,
                radości, prośby. Pamiętaj, że Msza św. ma nieskończoną wartość. Z tego względu,
                bądź hojna w ofiarowywaniu i w prośbach. Za pierwszymi Aniołami, postępowali
                następni, którzy mieli puste ręce. Matka Boża powiedziała: To są Aniołowie
                Stróże ludzi, którzy są tutaj, ale nigdy nic nie ofiarują. Nie są zainteresowani
                przeżywaniem każdego momentu Mszy św. i nie mają daru do zaniesienia przed
                ołtarz Pana. Na końcu procesji szli Aniołowie, którzy byli dosyć smutni, z
                rękami splecionymi do modlitwy, ale ze spuszczonym wzrokiem. To są Aniołowie
                Stróże ludzi, którzy są tutaj, ale którzy przyszli z obowiązku, bez pragnienia
                uczestniczenia we Mszy św. Aniołowie idą dalej smutni, ponieważ nie mają nic do
                złożenia na ołtarzu, poza własnymi modlitwami.
                (...) Nie zasmucaj swojego Anioła Stróża. Proś o wiele, nie tylko dla siebie,
                ale dla wszystkich. Pamiętaj, że ofiara, która najbardziej podoba się Panu, to
                ta, gdy samą siebie ofiarujesz jako ofiarę całopalną, tak, aby Jezus mógł
                przemienić ciebie przez Swoje zasługi. Co możesz ofiarować Ojcu sama z siebie?
                Nicość i grzech. Ojcu podobają się ofiary połączone z zasługami Jezusa.

                Nastąpił końcowy moment prefacji i kiedy wierni odmawiali: „Święty, Święty,
                Święty”, nagle wszystko, co znajdowało się z tyłu celebransów, zniknęło. Po
                lewej stronie, za arcybiskupem pojawiły się tysiące Aniołów. Ubrani byli w
                tuniki podobne do białych szat kapłanów czy ministrantów. Wszyscy oni uklękli z
                rękoma złożonymi do modlitwy i skłaniali głowy, oddając Bogu cześć. Słychać było
                piękną muzykę, tak jakby liczne chóry różnymi głosami śpiewały unisono razem z
                ludźmi: „Święty, Święty, Święty”.

                Nastąpił moment Konsekracji, cudu nad cudami. Za arcybiskupem pojawił się tłum
                ludzi. Wszyscy mieli na sobie tuniki w kolorach pastelowych. Ich twarze były
                promienne, pełne radości. Mogłoby się komuś wydawać (nie umiem powiedzieć
                dlaczego), że byli ludźmi w różnym wieku, ale ich twarze miały szczęśliwy wyraz
                i były bez zmarszczek. Klęknęli, podobnie jak przy śpiewie „Święty, Święty,
                Święty”. Matka Boża powiedziała: To są wszyscy święci i błogosławieni. Pomiędzy
                nimi są dusze twoich krewnych, którzy już cieszą się oglądaniem Boga. Potem
                zobaczyłam Matkę Bożą, dokładnie po prawej stronie arcybiskupa, krok za
                celebransem. Była zawieszona lekko nad podłogą, klęczała ubrana w jasną,
                przeźroczystą, ale jednocześnie świetlaną niczym woda krystaliczną tkaninę.
                Najświętsza Panna, ze złożonymi rękoma, spoglądała uważnie i z szacunkiem na
                celebransa. Mówiła do mnie stamtąd, ale cicho, prosto do serca, nie patrząc na
                moją twarz: Dziwi cię, że widzisz mnie stojącą za arcybiskupem, nieprawdaż? Tak
                właśnie powinno być... Z całą miłością, jaką mój Syn mi daje, nigdy nie dał mi
                godności, jaką obdarzył kapłanów – daru kapłaństwa do uobecniania codziennego
                Cudu Eucharystii. Z tego powodu, czuję głęboki szacunek dla księży i dla cudu,
                jaki Bóg czyni przez ich posługę. To właśnie zmusza mnie do klęknięcia tutaj, za
                nimi.

                • pele999 Re: Eucharystia na nowo odkryta 17.07.09, 17:44
                  Przed ołtarzem pojawiły się cienie ludzi w szarych kolorach ze wzniesionymi
                  rękoma. Maryja powiedziała: To są błogosławione dusze czyśćcowe, które czekają
                  na wasze modlitwy, aby dokonało się ich oczyszczenie. Nie przestawajcie wstawiać
                  się za nimi. Oni modlą się za was, ale nie mogą modlić się za siebie. To wy
                  macie się za nich modlić, aby pomóc im wydostać się z czyśćca, aby mogli być z
                  Bogiem i cieszyć się wiecznie Jego obecnością. Maryja dodała: Teraz widzisz, że
                  jestem tutaj cały czas. Ludzie udają się na pielgrzymki, szukając miejsc, gdzie
                  się objawiłam. To dobrze, ze względu na łaski, które tam otrzymają. Ale podczas
                  żadnego z objawień, w żadnym innym miejscu, nie jestem bardziej obecna, niż w
                  czasie Mszy św. Zawsze mnie znajdziesz u stóp ołtarza, gdzie odprawia się
                  Eucharystię. U stóp tabernakulum trwam z Aniołami, ponieważ jestem zawsze z
                  Jezusem.
                  Widząc to piękne oblicze Matki oraz wszystkich innych z promieniującymi
                  twarzami, złączonymi rękoma, czekających na cud, który powtarza się nieustannie,
                  czułam się jakbym była w samym niebie.

                  I pomyśl, że są ludzie, którzy w tym momencie są rozproszeni na rozmowie.
                  Przykro mi to mówić, ale wiele osób stoi z założonymi rękoma, tak jakby składali
                  hołd Panu, jak równy równemu sobie. Powiedz wszystkim ludziom, że człowiek nigdy
                  nie jest bardziej człowiekiem, niż kiedy upada na kolana przed Bogiem.

                  Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Choć był człowiekiem normalnego
                  wzrostu, nagle zaczął rosnąć i wypełniać się nadnaturalnym światłem, które
                  otoczyło go i przybrało na sile wokół twarzy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec
                  jego rysów. Kiedy podniósł Hostię, zobaczyłam jego ręce. Na ich wierzchniej
                  stronie miał jakieś znaki, które emanowały światłem. To był Jezus! W tym
                  momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Na Niej ukazała się cudowna
                  twarz Jezusa spoglądającego na swój lud. Instynktownie chciałam skłonić głowę,
                  ale Matka Boża powiedziała: Nie patrz na dół. Podnieść swój wzrok i kontempluj
                  Go. Wpatruj się w Niego i powtarzaj modlitwę z Fatimy: „Panie, wierzę, adoruję,
                  ufam i kocham Ciebie. Proszę o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą, nie
                  adorują, nie ufają i nie kochają Ciebie” (...) Teraz powiedz Mu, jak bardzo Go
                  kochasz i składaj hołd Królowi królów. Wydawało mi się, że byłam jedyną osobą,
                  na którą patrzył z ogromnej Hostii, ale zrozumiałam, że On w ten sposób, tj. z
                  bezgraniczną miłością, patrzy na każdą osobę. Celebrans położył na ołtarzu
                  Hostię i natychmiast wrócił do normalnych rozmiarów. Kiedy wypowiedział słowa
                  konsekracji wina, pojawiła się światłość, ściany i sufit kościoła zniknęły.
                  Wtedy zobaczyłam zawieszonego w powietrzu Jezusa ukrzyżowanego. Byłam w stanie
                  kontemplować Jego twarz, pobite ramiona i pokaleczone ciało. Z prawej strony
                  piersi miał ranę, z której wytryskiwała krew w lewym kierunku, oraz coś, co
                  przypominało wodę, ale było bardzo błyszczące, w prawym kierunku. Wyglądało to
                  jak strumienie światła spływające na wiernych. W tym momencie Matka Boża
                  powiedziała: To jest cud nad cudami. Pan nie jest skrępowany ani czasem ani
                  miejscem. W momencie Konsekracji całe zgromadzenie jest zabierane do stóp
                  Kalwarii w chwili ukrzyżowania Jezusa.

                  Kiedy mieliśmy odmawiać Ojcze nasz, Jezus, po raz pierwszy podczas celebracji,
                  odezwał się do mnie: Poczekaj, chcę, abyś modliła się z najgłębszego wnętrza, z
                  jakiego tylko możesz wołać. Przypomnij sobie osobę czy osoby, które najbardziej
                  cię w życiu zraniły i wyrządziły ci krzywdę, tak abyś mogła objąć je swoim
                  sercem i powiedzieć im: „W imię Jezusa Chrystusa przebaczam wam i życzę pokoju.
                  W imię Jezusa, proszę, abyście mi przebaczyli i życzyli pokoju”. Jeśli osoba
                  zasłużyła na ten pokój, otrzyma go i poczuje się lepiej. Jeśli nie jest w stanie
                  otworzyć się na niego, to powróci on do twojego serca. Ale nie chcę, abyś
                  otrzymywała czy ofiarowała pokój, kiedy nie jesteś w stanie przebaczyć i
                  doświadczyć go najpierw w swoim sercu. Uważaj, co czynisz – mówił Pan Jezus –
                  powtarzasz w Ojcze nasz: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym
                  winowajcom”. Jeśli możesz przebaczyć, ale nie możesz zapomnieć, jak mówi wiele
                  osób, stawiasz warunki Bożemu przebaczeniu. Mówisz: „Przebacz mi tylko tak, jak
                  ja jestem w stanie przebaczyć, ale nie więcej”.

                  Arcybiskup powiedział: ...„obdarz nas pokojem i jednością”, a potem „pokój
                  Pański niech zawsze będzie z wami”. Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi
                  ludźmi, którzy przekazywali sobie znak pokoju, znajdowało się bardzo intensywne
                  światło. Prawdziwie odczułam uścisk Jezusa w tym świetle. To On uścisnął mnie
                  dając mi Swój pokój, ponieważ w tym momencie byłam w stanie przebaczyć i
                  wyrzucić z mojego serca wszystkie żale wobec innych ludzi. Jezus pragnie dzielić
                  ten moment radości, objąć nas i życzyć Swojego pokoju.

                  Nastąpił moment Komunii św. celebransów. Kiedy arcybiskup przyjął Komunię św.,
                  Matka Boża powiedziała: Powtarzaj ze mną: „Panie, błogosław kapłanom, pomóż im,
                  oczyść ich, kochaj ich, opiekuj się nimi i wspieraj ich Swoją Miłością”. Ludzie
                  zaczęli opuszczać ławki, aby przystąpić do Komunii św. Nastąpił wielki moment
                  spotkania. Pan powiedział do mnie: Poczekaj chwilę, chcę, abyś coś zobaczyła.
                  Wewnętrzny impuls kazał mi skierować wzrok na pewną osobę, która wyspowiadała
                  się przed Mszą św. Kiedy ksiądz umieścił Świętą Hostię na jej języku, blask
                  światła, podobnego do czystego złota, przeszedł przez tę osobę, najpierw przez
                  jej plecy, potem otoczył ją z tyłu, następnie dookoła jej ramion, a na końcu
                  dookoła głowy. Pan powiedział: Oto jak raduję się obejmując duszę, która
                  przychodzi z czystym sercem, aby Mnie przyjąć. Głos Jezusa był głosem
                  szczęśliwej osoby.


                  Kiedy poszłam przyjąć Komunię św., Jezus powiedział do mnie: Ostatnia Wieczerza
                  była momentem największej bliskości ze Mną. W tej godzinie miłości, ustanowiłem
                  coś, co mogło być pojęte, jako największy akt obłędu w oczach człowieka –
                  uczyniłem Siebie więźniem Miłości, ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z
                  wami do końca świata, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, że zostalibyście
                  sierotami, wy, których kocham bardziej niż własne życie.

                  Wróciłam na swoje miejsce i uklęknęłam. Pan powiedział: Słuchaj. Chwilę później
                  usłyszałam modlitwę siedzącej przede mną kobiety, która właśnie przyjęła Komunię
                  św. Jezus powiedział smutnym głosem: Słyszałaś jej modlitwę? Ani razu nie
                  powiedziała, że Mnie kocha. Ani razu nie podziękowała Mi za dar, jaki jej dałem,
                  zniżając Swoją Boskość do jej biednego człowieczeństwa po to, by przyciągnąć ją
                  do Siebie. Ani razu nie powiedziała: „dziękuję Ci, Panie”. To była litania
                  próśb. I tak robią prawie wszyscy, którzy przychodzą Mnie przyjąć. Umarłem z
                  miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości
                  zostaję z wami.... Ale wy nie zdajecie sobie sprawy, że potrzebuję waszej
                  miłości. Pamiętajcie, że jestem Żebrakiem Miłości w tej wzniosłej dla duszy
                  godzinie.

                  Kiedy celebrans miał udzielać błogosławieństwa, Matka Boża powiedziała: Bądź
                  uważna... Robisz jakiś stary znak, zamiast Znaku Krzyża. Pamiętaj, że to
                  błogosławieństwo może być ostatnie, jakie otrzymujesz z rąk kapłana. Kiedy
                  wychodzisz z kościoła, nie wiesz, czy umrzesz, czy nie. Nie wiesz, czy będziesz
                  miała okazję otrzymać błogosławieństwo od innego kapłana. Te konsekrowane ręce
                  dają tobie błogosławieństwo w Imię Świętej Trójcy. Dlatego zrób Znak Krzyża z
                  szacunkiem, tak jakby to miał być ostatni w twoim życiu.
                  Jezus poprosił mnie, abym została z nim kilka minut po zakończeniu Mszy św.
                  Powiedział: Nie wychodź w pośpiechu, kiedy Msza jest skończona. Zostań na moment
                  w Moim towarzystwie, ciesz się nim i pozwól Mi cieszyć się twoim. Zapytałam Go:
                  Panie, jak długo zostajesz z nami po Komunii? Odpowiedział: Przez cały czas,
                  póki ty chcesz zostać ze Mną. Jeśli będziesz mówić do Mnie
    • mirek-73 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 18.07.09, 11:09
      pele999

      Eucharystia jest pogańskim obyczajem wzorowanym na Misteriach Mitry i Ozyrysa.W
      ST było zapowiedziane Nowe Przymierze w Duchu,a nie we krwi tak jak to zmienił
      KK.Chrystus je wypełnił.Jako Chrystus Syn Boży wcielił się w Jezusa jako
      fizyczne ciało,po śmierci którego wszyscy otrzymaliśmy obiecanego Ducha Świętego
      Chrystusowego.On jest Światłością żywota wiecznego,która oświeca każdego
      człowieka(Jan.1,9).KK nie uznaje tego faktu i wprowadził dla swoich wiernych
      Eucharystycznego Jezusa,aby mieć nad nimi władzę.

      Ten temat jest z działu:Religia
      • pele999 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 18.07.09, 14:38
        No tak , Ostatnia Wieczerze spozywal mitra z ozyrysem , stad w Kociele celebruje
        sie Eucharystie ustanowiona przez Chrystusa , bardzo interesujace :)
    • 0lla Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 18.07.09, 19:41
      Nie wierze, ze slowa w drugim poscie mogl wypowiedziec pokorny Chrystus. Dla
      mnie te slowa az kipia od pychy.
      • pele999 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 19.07.09, 02:40
        Nie ma obowiazku wierzyc w objawienia prywatne .
        Jednak ciekaw jestem , ktore z przytoczonych zdan okreslasz przejawem pychy ?
    • mirek-73 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 19.07.09, 09:46
      pele 999

      Chrystus nie ustanowił żadnej Eucharystii.Wypełnił Nowe Przymierze w Duchu
      obiecane przez Boga w ST.Dzięki niemu wszyscy otrzymaliśmy Jego Ducha Świętego
      do naszych serc.Dlatego jest On jedynym Panem,Pasterzem i Zbawicielem każdego
      człowieka.Jezus Eucharystyczny jest wymysłem Kościoła
      Katolickiego.Ciekawe,dlaczego KK nie celebruje i nie czci obecnego w nas
      wszystkich żywego Chrystusa,tylko wymyślonego przez siebie Eucharystycznego
      Jezusa,rzekomo ukrytego w Przenajświętszym Sakramencie.Wyjaśnienie,że
      Chrystusowi chodziło o Ducha Świętego jako Bożą energię,która wszystko
      ożywia
      ,a nie o spożywanie Jego ciała i krwi jest w:

      Jan.6,63.Duch ożywia.Ciało i krew nic nie pomaga...

      Jakoś w tym prywatnym objawieniu nic nie pisze o obecnym w nas Chrystusie i jego
      roli jako "jedynego Pasterza i Zbawiciela dusz naszych"(1 Piotra
      2,25)Apostołowie nie sprawowali Eucharystii,nie głosili Eucharystycznego
      Jezusa,ale Chrystusa obecnego w nas(Kol.1,24-28.Nie wiadomo dlaczego
      Eucharystyczny Jezus ma zastępować obecnego w nas Chrystusa,"który sam
      wszystko we wszystkich wypełnia"
      (Efez.1,23)i do tej roli nie są potrzebni
      żadni inni pośrednicy.
      • pele999 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 19.07.09, 10:53
        mirek-73 napisał:

        > Chrystus nie ustanowił żadnej Eucharystii...

        Ustanowił


        >Apostołowie nie sprawowali Eucharystii ...

        Sprawowali.Zarowno oni jak i ich nastepcy .Swiadczy o tym samo Pismo Św. jak i
        inne swiadectwa historyczne .

        Mozemy nie zgadzac sie w wielu kwestiach , mozemy roznorako rozumiec te lub inne
        zagadnienia , ale nie mozemy rozmijac sie z faktami ."Zbawiciel nasz podczas
        Ostatniej Wieczerzy, tej nocy, kiedy został wydany, ustanowił eucharystyczną
        Ofiarę Ciała i Krwi swojej, aby w niej na całe wieki, aż do swego przyjścia,
        utrwalić Ofiarę Krzyża i tak umiłowanej Oblubienicy - Kościołowi powierzyć
        pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania: sakrament miłosierdzia, znak jedności,
        węzeł miłości, ucztę paschalną, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza
        napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały" 129 .

        Sobór Watykański II, konst. Sacrosanctum Concilium, 47.


        Od początku Kościół był wierny poleceniu Pana. O Kościele jerozolimskim
        powiedziano :

        "Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w
        modlitwach... Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po
        domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca (Dz 2, 42. 46)."

        http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm

        Obecność Chrystusa mocą Jego słowa i Ducha Świętego

        1373 "Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej - zmartwychwstał,
        siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami" (Rz 8, 34), jest obecny na
        wiele sposobów w swoim Kościele 182 : w swoim słowie, w modlitwie Kościoła, tam
        "gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje" (Mt 18, 20), w ubogich, chorych,
        więźniach 183 , w sakramentach, których jest sprawcą, w ofierze Mszy świętej i w
        osobie szafarza, ale "zwłaszcza (jest obecny) pod postaciami eucharystycznymi" 184 .

        1374 Sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy.
        Stawia to Eucharystię ponad wszystkimi sakramentami i czyni z niej "jakby
        doskonałość życia duchowego i cel, do którego zmierzają wszystkie sakramenty"
        185 . W Najświętszym Sakramencie Eucharystii "są zawarte prawdziwie,
        rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego
        Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus" 186 . "Ta obecność nazywa się
        <<rzeczywistą>> nie z racji wyłączności, jakby inne nie były <<rzeczywiste>>,
        ale przede wszystkim dlatego, że jest substancjalna i przez nią uobecnia się
        cały Chrystus, Bóg i człowiek" 187 .

        1375 Przez przemianę chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa staje się On obecny
        w tym sakramencie. Ojcowie Kościoła zdecydowanie potwierdzali wiarę Kościoła w
        skuteczność słowa Chrystusa i działania Ducha Świętego dla dokonania tej
        przemiany. Św. Jan Chryzostom wyjaśnia:

        To nie człowiek sprawia, że dary stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, ale sam
        Chrystus, który został za nas ukrzyżowany. Kapłan reprezentujący Chrystusa
        wypowiada te słowa, ale ich skuteczność i łaska pochodzą od Boga. To jest Ciało
        moje, mówi kapłan. Słowa przemieniają dary złożone w ofierze 188 .

        Święty Ambroży mówi o tej przemianie:

        Nie ma tu tego, co ukształtowała natura, lecz co uświęciło błogosławieństwo, a
        błogosławieństwo to większą posiada moc aniżeli natura, ponieważ zmienia samą
        nawet naturę. Czyż więc słowa Chrystusa, który mógł z niczego stworzyć coś, co
        nie istniało, nie są w stanie zmienić istniejących rzeczy na to, czym uprzednio
        one nie były? Nie jest bowiem czymś mniejszym stwarzać naturę rzeczy, aniżeli ją
        zmieniać 189 .

        1376 Sobór Trydencki streszcza wiarę katolicką, nauczając: "Ponieważ Chrystus,
        nasz Odkupiciel, powiedział, że to; co podawał pod postacią chleba, jest
        prawdziwie Jego ciałem, przeto zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie,
        które święty Sobór wyraża dzisiaj na nowo, że przez konsekrację chleba i wina
        dokonuje się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa,
        Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Święty Kościół
        katolicki słusznie i właściwie nazwał tę przemianę przeistoczeniem" 190 .

        1377 Eucharystyczna obecność Chrystusa zaczyna się w chwili konsekracji i trwa,
        dopóki trwają postacie eucharystyczne. Cały Chrystus jest obecny w każdej z tych
        postaci i cały w każdej ich cząstce, a więc łamanie chleba nie dzieli Chrystusa
        191 .


        1381 "Obecność prawdziwego Ciała Chrystusowego i prawdziwej Krwi w tym
        sakramencie - jak mówi św. Tomasz - <<można pojąć nie zmysłami, lecz jedynie
        przez wiarę, która opiera się na autorytecie Bożym>>. Stąd odnośnie do słów św.
        Łukasza (22, 19): <<To jest Ciało moje, które za was będzie wydane>>, św. Cyryl
        mówi: <<Nie powątpiewaj, czy to prawda, lecz raczej przyjmij z wiarą slowa
        Zbawiciela, ponieważ On, który jest Prawdą nie kłamie>>" 195 :


        • pele999 Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 19.07.09, 10:59
          SOBÓR TRYDENCKI
          Sesja XXII (1562)
          Nauka o Najświętszej Ofierze Mszy Św.

          Rozdział I. [Ustanowienie najświętszej ofiary Mszy]. Ponieważ w pierwszym
          Testamencie [oświadcza Apostoł Paweł] z powodu niemocy kapłaństwa lewickiego nie
          było pełnej doskonałości, dlatego [zrządzeniem Boga, Ojca miłosierdzia] musiał
          powstać nowy kapłan "na wzór Melchizedecha" [Rdz 14, 18; Ps 109, 4; Hbr 7, 11],
          Pan nasz Jezus Chrystus, który by mógł dopełnić [Hbr 10,14] i udoskonalić
          wszystkich potrzebujących uświęcenia. Ten przeto Bóg i Pan nasz - mimo że dla
          dokonania ich wiekuistego odkupienia miał się tylko raz złożyć w ofierze Bogu
          Ojcu przez śmierć na ołtarzu krzyża, jednak ze śmiercią nie miało ustać Jego
          kapłaństwo [Hbr 7, 24-27] - dlatego podczas Ostatniej Wieczerzy, "tej nocy,
          której został wydany" [1 Kor 11, 23], pragnął pozostawić Kościołowi, swej
          umiłowanej Oblubienicy, ofiarę widzialną [zgodnie z wymaganiami ludzkiej
          natury], ażeby uobecniała krwawą ofiarę mającą się raz dokonać na krzyżu, aż do
          końca świata była jej trwałą pamiątką i przydzielała nam jej zbawczą moc
          odpuszczania grzechów codziennie przez nas popełnianych. Ogłaszając się zatem
          ustanowionym "kapłanem na wieki na wzór Melchizedecha" [Ps 109, 4], ofiarował
          Bogu Ojcu ciało i krew swoją pod postaciami chleba i wina i pod symbolami tych
          rzeczy Apostołom - których wtedy ustanowił kapłanami Nowego Przymierza - dał je
          do spożycia oraz im i ich następcom w kapłaństwie polecił składać ofiarą
          słowami: "To czyńcie na moją pamiątkę" [Łk 22, 19; 1 Kor 11, 24], jak to Kościół
          zawsze rozumiał i nauczał [kan. 2].

          Albowiem po odprawieniu Starej Paschy, którą rzesza synów Izraela ofiarowywała
          na pamiątkę wyjścia z Egiptu [Wj 12, 21 nn], ustanowił Nową Paschę, by Go
          Kościół poprzez posługę kapłanów pod widzialnymi znakami składał w ofierze na
          pamiątkę mającego nastąpić przejścia z tego świata do Ojca, kiedy to odkupił nas
          przelaniem swej krwi, "uwolnił nas spod panowania ciemności i przeniósł do
          królestwa swego" (Kol 1, 13).

          I ta jest zaiste ową czystą ofiarą, której nie może splamić żadna niegodność i
          nieprawość ofiarujących, a którą Pan zapowiedział przez Malachiasza, że Jego
          imieniu, które będzie wielkie wśród narodów, "na każdym miejscu będzie składana
          ofiara czysta" (Mal l, 11). I na tę ofiarę wskazuje dość jasno Apostoł Paweł,
          kiedy pisząc do Koryntian mówi, że ci, którzy splamili się "uczestniczeniem w
          stole szatanów, nie mogą uczestniczyć w stole Pańskim" (1 Kor 10, 21), w obu
          wypadkach przez stół rozumiejąc ołtarz. To jest w końcu owa ofiara, którą za
          czasów prawa natury i Prawa starotestamentowego [Rdz 4, 4; 8, 20 ; 12, 8; 22; Wj
          passim] wyobrażały podobieństwa ofiar, ponieważ obejmuje ona wszystkie oznaczane
          przez nie dobra jako ich dopełnienie i udoskonalenie.
          • pele999 Dekret o Najświętszym Sakramencie 19.07.09, 11:07
            SOBÓR TRYDENCKI
            Sesja XIII (1551)
            Dekret o Najświętszym Sakramencie


            Rozdział I. Rzeczywista obecność Pana naszego Jezusa Chrystusa w Najśw.
            Sakramencie Eucharystii. - Najpierw święty Sobór naucza oraz otwarcie i jasno
            wyznaje, że w Boskim Sakramencie św. Eucharystii po konsekracji chleba i wina
            Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, znajduje się
            prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie [kan. 1] pod postaciami owych
            widzialnych rzeczy. Albowiem nie jest to sprzeczne, aby Zbawiciel nasz zasiadał
            zawsze w niebiosach po prawicy Ojca naturalnym sposobem obecności, a mimo to był
            obecny w swojej substancji na wielu innych miejscach sposobem istnienia
            wprawdzie ledwo słowami wyrażalnym, który jednak jako dla Boga możliwy możemy
            pomyśleć i mocno mamy wierzyć.

            Tak bowiem jasno wyznawali wszyscy nasi Ojcowie, jacy tylko należeli do
            prawdziwego Kościoła Chrystusowego, którzy o tym Najświętszym Sakramencie
            nauczali: Podczas Ostatniej Wieczerzy Zbawiciel nasz ustanowił ten przedziwny
            sakrament, gdy pobłogosławiwszy chleb i wino, wyraźnymi i jasnymi słowami
            oświadczył, że daje im [Apostołom] swoje własne ciało i swoją krew. Słowa te,
            upamiętnione. przez Ewangelistów [Mt 26, 26 nn; Mk 14, 22 nn; Łk 22, 19 nn] i
            powtórzone później przez św. Pawła [1 Kor 11, 23 nn], ponieważ w, myśl Ojców
            mają takie właściwe i wyraźne znaczenie, [dlatego] jest niesłychanie wielkim
            występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i
            zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa; czynią to wbrew
            powszechnemu przekonaniu Kościoła, który, będąc "kolumną i podporą prawdy" [1 Tm
            3, 15], odrzucił z obrzydzeniem wymysły bezbożnych ludzi jako szatańskie.
            Przyjmując z wdzięczną pamięcią ten. najwznioślejszy i najwspanialszy dar Chrystusa.

            Rozdział II. Okoliczności ustanowienia Najświętszego Sakramentu. - Tak więc
            Zbawiciel nasz, mając odejść z tego świata do Ojca, ustanowił Sakrament, w
            którym niejako wylał skarby swojej Boskiej miłości ku ludziom "czyniąc pamiątkę
            cudów swoich" [Ps 110, 4]; nakazał nam przez jego spożywanie czcić "Jego pamięć"
            [1 Kor 11, 24] i "opowiadać Jego śmierć, póki nic przyjdzie sądzić świat" [ib.
            26]. Chciał zaś, by ten Sakrament był przyjmowany, jako duchowy pokarm dusz [Mt
            26, 26], które by się nim karmiły i umacniały, żyjąc życiem Tego, który
            powiedział: "Kto mnie pożywa, żyć będzie dla mnie" [J 6, 58] i jako środek
            zaradczy uwalniający nas od powszednich grzechów i chroniący przed ciężkimi.
            Chciał nadto, żeby ten sakrament był zadatkiem naszej przyszłej chwały i
            wiecznej szczęśliwości, a więc i symbolem tego jednego ciała. którego On sam
            jest Głową [1 Kor 11, 3; Ef 5, 23] i z którym chciał nas złączyć tak ścisłą
            więzią wiary, nadziei i miłości, żebyśmy "wszyscy byli jednomyślni i nie było
            wśród nas rozłamów" [1 Kor 1, 10].

            Rozdział III. Wyższość Najśw. Sakramentu nad innymi sakramentami. - Wprawdzie
            Najśw. Eucharystia ma to wspólne z innymi sakramentami, że "jest znakiem rzeczy
            świętej i widzialnym wyrazem niewidzialnej łaski" (Decr. Grat, Deconsecr. c.
            Sacrificium 32], to jednak jest w niej wzniosłe i osobliwe, że inne sakramenty
            dopiero wtedy wykazują moc uświęcającą, kiedy ktoś z nich korzysta; tymczasem w
            Eucharystii przed jej przyjęciem jest obecny sam Sprawca uświęcenia [kan. 4].
            Jeszcze bowiem Apostołowie nie otrzymali Eucharystii z ręki Pana [Mt 26, 26; Mk
            14, 22], gdy im prawdziwie sam oznajmił, że ciałem Jego jest to, co im dawał...
            W Kościele Bożym stale wierzono, że zaraz po konsekracji przebywa prawdziwe
            ciało Pana naszego i prawdziwa Jego krew pod postaciami chleba i wina, razem z
            Jego duszą i Bóstwem. Ciało jest pod postacią chleba i krew pod postacią wina,
            mocą stów, ale ciało jest też pod postacią wina, a krew pod postacią chleba oraz
            dusza pod obiema postaciami na skutek tego naturalnego złączenia i
            współistnienia, jakie mają względem siebie [wszystkie] części. Chrystusa Pana,
            który "powstawszy z martwych, więcej już nie umiera" [Rz 6, 9]. Bóstwo zaś jest
            z powodu przedziwnego hipostatycznego Jego zjednoczenia z ciałem i duszą [kan. 1
            i 3]. Jest to więc zupełną prawdą, że tak jedna jak druga postać zawiera tyle
            samo, co obie postacie razem. Cały bowiem i całkowity Chrystus jest pod postacią
            chleba i pod każdą cząstką tej postaci, i cały pod postacią wina i pod jej
            cząstkami [kan. 3].

            Rozdział IV. Transsubstancjacja . Ponieważ zaś Chrystus, nasz Odkupiciel,
            powiedział, że to, co podawał pod postacią chleba, jest prawdziwie Jego ciałem,
            [przeto] zawsze było w Kościele Bożym to przekonanie, które dziś na nowo ten
            święty Sobór wyraża, że przez konsekrację chleba i wina dokonywa się przemiana
            całej substancji chleba w substancję ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej
            substancji wina w substancję Jego krwi. Tę przemianę trafnie i właściwie nazwał
            święty katolicki Kościół przeistoczeniem [kan. 2].

            • mirek-73 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 22.07.09, 18:12
              Wszystkich obowiązuje zakaz spożywania krwi.Bóg jest przeciwny kanibalizmowi i
              spożywaniu krwi.Dlaczego KK wprowadził krwawą Eucharystię wzorowaną na
              Misteriach Mitry i Ozyrysa i każe czcić Eucharystycznego Jezusa,zamiast obecnego
              w nas Chrystusa,nie da się racjonalnie wytłumaczyć.Dlatego jest to wielka
              tajemnica niewiary.
              • pele999 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 22.07.09, 20:11
                Mowa eucharystyczna

                22 Nazajutrz lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza
                jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem
                ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. 23 Tymczasem w pobliże
                tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do
                Tyberiady inne łodzie. 24 A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam
                Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam
                szukali Jezusa. 25 Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do
                Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?»
                26 W odpowiedzi rzekł im Jezus:
                «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli
                znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. 27 Troszczcie się nie o ten
                pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn
                Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». 28 Oni zaś
                rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» 29 Jezus
                odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga,
                abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał». 30 Rzekli do Niego: «Jakiego więc
                dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? 31 Ojcowie
                nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba»*.
                32 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam
                chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba*. 33
                Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». 34
                Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» 35 Odpowiedział im
                Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto
                we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie*. 36 Powiedziałem wam jednak:
                Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do
                Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ
                z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie
                posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał,
                niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem
                jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie
                wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».
                41 Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: «Jam jest
                chleb, który z nieba zstąpił». 42 I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa,
                którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: "Z nieba zstąpiłem"».
                43 Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! 44 Nikt nie może
                przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś
                wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą
                uczniami Boga*. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. 46
                Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga,
                widział Ojca*. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto <we Mnie> wierzy, ma
                życie wieczne.
                48 Jam jest chleb życia. 49 * Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli.
                50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja
                jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie
                żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52
                Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało
                do spożycia?»
                53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie
                będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie
                będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma
                życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest
                prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje
                Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący
                Ojciec, a Ja żyję przez* Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze
                Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który
                jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na
                wieki». 59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
                60 A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest
                ta mowa. Któż jej może słuchać?» 61 Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego
                na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? 62 A gdy ujrzycie Syna
                Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? 63 Duch daje życie;
                ciało na nic się nie przyda*. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są
                życiem. 64 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku
                wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. 65 Rzekł więc: «Oto
                dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie
                zostało dane przez Ojca». 66 Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim
                nie chodziło. 67 Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» 68
                Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia
                wiecznego. 69 A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga*». 70 Na to
                rzekł do nich Jezus: «Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest
                diabłem». 71 Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem - jeden z
                Dwunastu - miał Go wydać.


                J 6 , 22-71
                • mirek-73 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 23.07.09, 07:51
                  pele999 napisał:

                  Jan 6,53.Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie
                  będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego,

                  nie będziecie mieli życia w sobie.

                  Jan 6,63.Duch daje życie;ciało(i krew) na nic się nie przyda*.
                  2 Kor.3,17.A Pan jest Duchem...
                  • pele999 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 23.07.09, 19:11
                    W Eucharystii Jezus jest prawdziwie obecny ze Swoim Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem.
                    W Biblii ciało zwykle oznacza całą istotę ludzką.Krew w tekstach biblijnych
                    Starego Testamentu oznacza nie tylko element konieczny do życia, ale też
                    siedzibę sił życiowych (duszę). Czasami używa się tego słowa na oznaczenie
                    śmiertelnego życia człowieka (zwykle ze słowem ciało).
                    • pele999 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 23.07.09, 19:12
                      Spożywać Ciało i Krew Chrystusa oznacza jednoczenie się z Nim w sposób jak
                      najściślejszy przez Ducha, który ożywia.
                  • pele999 Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 23.07.09, 20:48
                    Bardziej czytelne byłoby przytoczenie fragmentu w troche szerszym kontekscie :



                    "Jeżeli nie
                    będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie
                    będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma
                    życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest
                    prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje
                    Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący
                    Ojciec, a Ja żyję przez* Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze
                    Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który
                    jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na
                    wieki».
                    • karbat Re: Dekret o Najświętszym Sakramencie 25.07.09, 06:50
                      texty o kanibalach i kanibalizmie - na watek ; obyczaje dzikich
    • euzebiabio Re: dlaczego modlitwa jest nieskuteczna? 01.05.14, 15:54
      ostatnio korzystalam z wróżki sary i jestem zadowolona,wróżby się w większości sprawdziły, zajmuje się także rytuałami. zostawiam wam kontakt do niej -kobietamag@interia.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka