Dodaj do ulubionych

Polski mohery...

05.03.12, 19:44
nie chca kupowac michnikowej załganej szmaty.Gdyby jeszcze odjac od tego co podaja obowiazkowe pronumeraty w urzedach panstwowych,marszalkowskich,samolotach LOTu to organ Salonu podzieli mam nadzieje niedlugo los Trybuny Ludu
biznes.interia.pl/media/news/spadla-srednia-sprzedaz-gazety-wyborczej,1768200
Obserwuj wątek
    • Gość: a ku-ku Re: Polski mohery... IP: *.rz.izeto.pl 05.03.12, 21:42
      Oj lechowski51 ...Twoje mohery rzuciły się na Czarny Nocnik i szmatławiec Sakiewicza.Amen.
    • Gość: Aron Szechter Re: Polski mohery... IP: *.net.stream.pl 05.03.12, 22:51
      Sie porobiło ?????Rozpowszechnianie płatne razem "Gazety Wyborczej", wydawanej przez Agorę, wyniosło w styczniu 2012 roku 283 584 sztuk i było o 15,6 proc. niższe niż rok wcześniej - wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy.. Aj waj Waj panie michnik pan możesz zbankrutować?.
      • Gość: iwabradyna @Aron Szechter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.12, 07:36
        A jak wypada Nasz DENNIK?!!!
        • kmdr_rohan Nazi Dziennik 06.03.12, 07:53
          Szanowni Państwo! Kupujcie "Nasz Dziennik". Jest on tańszy od rolki papieru, a ma tę przewagę, że używać nie trzeba, bo na nim gó... jest już wydrukowane.
          Stanisław Tym.
          • lechowski51 Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 10:02
            Kupujcie Uwarzam Rze....nie kupujcie michnikowej zalganej szmaty!

            Zabić noworodka
            Marek Magierowski


            Możemy porozmawiać o legalizacji narkotyków czy prostytucji. Ale nie o legalizacji ludobójstwa – deklaruje publicysta

            Trudno powiedzieć, czy artykuł Franceski Minervy i Alberta Giubiliniego w najnowszym numerze "Journal of Medical Ethics" to wyraz gwałtownie postępującego szaleństwa autorów, próba intelektualnej prowokacji czy raczej wyznaczenia nowych ram debaty na temat godności życia ludzkiego.

            Dwoje włoskich naukowców, pracujących na uniwersytecie w australijskim Melbourne, dowodzi w swoim eseju ("After–birth abortion. Why should the baby live"), iż skoro dopuszczalna jest aborcja, dopuszczalne powinno być także uśmiercanie dzieci już po porodzie, w szczególności tych obarczonych nieuleczalną wadą genetyczną.

            Minerva i Giubilini znajdują moralne usprawiedliwienie dla zabicia noworodka. Argumentują, iż jest on tylko "potencjalną osobą", nie posiada zatem wszystkich atrybutów istoty ludzkiej i nie ma "moralnego prawa do życia".

            Nic straconego

            Autorzy nie zatrzymują się w pół kroku, idą dużo dalej. Twierdzą, iż tzw. aborcja postnatalna (after–birth abortion) powinna być dozwolona także w przypadku dzieci zdrowych, gdyby ich przyjście na świat "oznaczało zbyt duże obciążenie dla rodziców, jak również dla społeczeństwa".

            Decyzja zależałaby przede wszystkim od zbadania "potencjału" egzystencji dziecka (gdyby urodziło się chore) oraz określenia, na ile jego pojawienie się może obniżyć standardy życia całej rodziny (gdyby urodziło się zdrowe). "Nowe stworzenie wymaga ze strony rodziców energii, opieki i pieniędzy, których często nie ma w nadmiarze. Można uniknąć takiej sytuacji, dokonując aborcji, lecz czasami jest to niemożliwe".

            Jeśli zatem matka zapomni zażyć pigułki antykoncepcyjnej, nie założy partnerowi na czas prezerwatywy czy spóźni się z decyzją o aborcji – nic straconego. Zawsze będzie mogła pozbyć się noworodka, zabijając go po porodzie.

            Minerva i Giubilini nie piszą wprawdzie, jak miałaby wyglądać prawna procedura przed takim "zabiegiem", ale można ją sobie wyobrazić: matka wchodzi do gabinetu lekarza, oznajmia, iż pogorszyło się jej samopoczucie, lekarz podsuwa jej jednostronicowy formularz, matka go wypełnia, podpisuje i wychodzi z gabinetu. Pół godziny później lekarz napełnia strzykawkę roztworem soli, wbija igłę w główkę dziecka i przeprowadza "postnatalną aborcję". Następnie chirurg pobiera potrzebne organy do przeszczepów.

            Resztą zajmie się koncern kosmetyczny, który ma podpisaną stosowną umowę ze szpitalem, oraz firma utylizująca odpady.

            "Przecież można oddać dziecko do adopcji" – mógłby nieopatrznie zasugerować jakiś mało rozgarnięty chrześcijański fundamentalista. Ale i na taką wątpliwość nasza para etyków jest przygotowana: "Owszem, zdrowe i potencjalnie szczęśliwe dzieci mogłyby zostać adoptowane. Musimy jednak pamiętać o interesach matki, która może doznać psychologicznej traumy z powodu przekazania własnego dziecka innej rodzinie (...). Prawdą jest, iż poczucie żalu i straty może towarzyszyć zarówno tradycyjnej aborcji, aborcji postnatalnej, jak i adopcji. Nie możemy jednak zakładać a priori, że adopcja będzie dla matki najmniej bolesna".

            Minerva i Giubilini chcą nas więc przekonać, iż oddanie dziecka do adopcji może być bardziej frustrujące dla matki niż podjęcie decyzji o jego zamordowaniu. Chciałoby się zapytać, co jeszcze może wywołać u kobiety głębszą traumę niż śmierć własnego potomstwa. Ostatni odcinek ulubionego serialu w telewizji? Brak środków na karcie kredytowej? Złamany obcas? Proszę wybaczyć ten prześmiewczy ton, ale naprawdę trudno polemizować na poważnie z tak monstrualnymi i niebezpiecznymi bredniami.

            Magazyn narządów

            Wolałbym, żeby artykuł w "Journal of Medical Ethics" rzeczywiście okazał się prowokacją. Żeby Minerva i Giubilini zwołali jutro konferencję prasową i oświadczyli: "To był żart. Może i wyjątkowo niesmaczny, ale zależało nam na wywołaniu dyskusji o granicach aborcji. Oczywiście nie jesteśmy zwolennikami zabijania noworodków, to nie są nasze poglądy".

            Prawdopodobnie nie doczekamy się jednak takiego oświadczenia. Wygląda na to, że włoscy etycy rzeczywiście opowiadają się za mordowaniem niewinnych ludzi na skalę przemysłową. Gdyby ich pomysły weszły kiedyś w życie, zostałaby otwarta furtka do rehabilitacji takich historycznych postaci jak Adolf Hitler czy Józef Stalin. Przypomnijmy, iż Holokaust miał również "naukowe podstawy", a Żydzi także stanowili "zagrożenie dla dobrobytu społeczeństwa".
            Gdybyśmy zalegalizowali "postnatalną aborcję", musielibyśmy również przedefiniować pojęcie ludobójstwa. Czy moglibyśmy z czystym sumieniem potępiać np. masakrę Ormian w Turcji? Ubolewać nad losem ofiar ukraińskiego Hołodomoru? Czy Trybunał w Hadze miałby moralny mandat do osądzania zbrodni popełnianych przez afrykańskich rzeźników?

            Jednak wydawca "Journal of Medical Ethics" prof. Julian Savulescu ma zgoła inne zmartwienia. Jest mianowicie przerażony liczbą e[pauza]maili z pogróżkami, jakie dostają dzisiaj Minerva i Giubilini: "To przypomina polowanie na czarownice. Zamiast włączyć się do dyskusji, niektórzy próbują uciszyć naukowców, grożąc im śmiercią. Może to prowadzić do linczów, a nawet ludobójstwa (sic!)".

            Nie zamierzam przyłączać się do tej nagonki. Niemniej usiłuję zrozumieć, co powoduje ludźmi, którzy życzą śmierci autorom kontrowersyjnego eseju. Może uznali, iż Minerva i Giubilini są "obciążeniem dla społeczeństwa"? I nie dysponują wystarczającym "potencjałem szczęścia"?

            Zresztą sam prof. Savulescu, wykładowca Oksfordu, ma na swoim koncie wiele równie intrygujących prac. Jest zdeklarowanym wyznawcą eugeniki, uważa, że rodzice powinni otrzymywać pełną wiedzę na temat genetycznych wad płodu, dzięki której mogliby dokonywać aborcji selekcyjnych. Dotyczy to rzecz jasna także procedury zapłodnienia in vitro.

            Savulescu popiera postulat klonowania oraz wykorzystania embrionów i płodów jako "nosicieli" narządów do transplantacji. "Jeżeli zezwalamy na aborcję ze względów społecznych, powinniśmy się także zgodzić na aborcję w celu ratowania życia innych ludzi" – pisał w kwietniu 1999 w "Journal of Medical Ethics".

            To trio nie jest osamotnione w swojej walce o bardziej "etyczne" podejście do medycyny. Najsłynniejszym i najczęściej występującym w mediach zwolennikiem mordowania noworodków jest Peter Singer, australijski filozof i bioetyk, obrońca praw zwierząt i promotor weganizmu, profesor amerykańskiego uniwersytetu Princeton.

            Dla Singera zabicie dziecka jest moralnie neutralne. W przeciwieństwie do spożywania wołowiny, które jest moralnie naganne. Co ciekawe, w swojej pokrętnej argumentacji Singer mimochodem przyznaje rację przeciwnikom aborcji, twierdząc, iż zarówno płód w łonie kobiety, jak i noworodek są "istotami żywymi". "Rozróżnianie między płodem a noworodkiem to fikcja. Powinniśmy postawić sobie inne pytanie: czy fakt, że mamy do czynienia z realnym człowiekiem, odbiera nam prawo do pozbawienia go życia" – zastanawia się Singer w książce "Rethinking Life and Death".

            I odpowiada: nie odbiera. W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" filozof zaproponował, by wprowadzić 28-dniowy "okres próbny" dla nowo narodzonego dziecka. W tym czasie rodzice mogliby jeszcze podjąć decyzję o zabójstwie.

            Wkład w obieg idei

            Według Singera dużo ważniejszym kryterium oceny moralnej postawy jednostki jest skłonność do zadawania bólu i cierpienia. Noworodek nie ma jeszcze pełnej "świadomości cierpienia", z kolei dorosłe zwierzęta – tak. Dlatego Singer nie je mięsa i sprzeciwia się eksperymentom na żabach i myszach.
            • lechowski51 Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 10:03
              cd
              Nie ma natomiast nic przeciwko zoofilii ("przecież i tak jesteśmy tylko dużymi małpami") pod warunkiem, że traktuje się "partnera" lub "partnerkę" z odpowiednim szacunkiem i delikatnością. "W zaciszu domowego ogniska ludzie często pozwalają swoim psom na erotyczne pieszczoty. Niekiedy przynosi to obu stronom satysfakcjonujące doznania" – dowodził Singer dziesięć lat temu w lewicowym, brytyjskim periodyku "Nerve".

              Nie chciałbym naruszać dobrego imienia pana profesora, ale wydaje mi się, że wychwala w ten sposób pewien rodzaj dość obrzydliwego zboczenia. Chyba że Światowa Organizacja Zdrowia uznała w międzyczasie zoofilię za "orientację seksualną" – przepraszam, jeśli coś przegapiłem.

              W maju 2010 r. ten wybitny australijski myśliciel miał wziąć udział w konferencji na Wydziale Prawa i Administracji UW poświęconej prawom zwierząt. Kilku zaproszonych prelegentów odmówiło wystąpienia u boku Singera i konferencję odwołano.
              Jacek Żakowski pisał wówczas w "Gazecie Wyborczej": "Jedną z fundamentalnych wartości akademickich jest otwartość na pluralistyczne poglądy i twórcze konfrontacje. W Polsce umacnia się zaś akademicka cenzura wymuszana przez konserwatywno[pauza]katolicki radykalizm. Nawet rektor nie wstydzi się już przyznać, że unika otwartej dyskusji z poglądami, których nie podziela. To ogranicza nasz udział w globalnych debatach i wkład w obieg idei. (...) Dla nauki jest to samobójstwo. Dla uniwersytetu to kompromitacja".

              Żakowski zatytułował swój komentarz "To nie Princeton, to Warszawa", przypominając, jak ogromnym prestiżem cieszy się w świecie macierzysta uczelnia Singera.

              Mam na to jedną odpowiedź, panie redaktorze: "To Warszawa, to nie Auschwitz". Jeśli jednak chce pan prowadzić uczone dysputy z Josefem Mengele, nikt panu tego prawa nie odbierze.

              Autor jest publicystą "Uważam Rze"
              • Gość: iwabradyna Re: Nazi Dziennik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.12, 10:10
                Aleś się rozgadał! Tyle, że nie na temat. Bo my tu o DENNIKU, a nie Michniku.
                • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 10:31
                  Daj spokój. Przecież jemu co wieczór Michnik spod łóżka pantofle kradnie. I szcza do mleka.
              • Gość: observer Re: Nazi Dziennik IP: *.play-internet.pl 06.03.12, 19:06
                lechowski,imbecyl,i impotent intelektualny to wobec ciebie są superlatywy.Jałta,Teheran,i postawy tych co z Józefem Dzugaszwili dobili targu,olewając takich jak ty popapranych polaków,co za londyńskie pieniążki strzelali do swoich rodaków,mienią się obecnie bohaterami,gloryfikujesz bandziorów,a z braku argumentów obrzucasz gnojem,swoich adwersarzy.Jesteś jak elew w szkole podoficerskiej odporny na wiedzę i wtłaczanie wiadomości.
          • Gość: moher Re: Nazi Dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 10:36
            kamandir pewnie zamiast mózgu ma we łbie goowno i potrzebny mu papier toaletowy...
            i boi się aby więcej góówna nie praylepiło więc gie wu nie poleca
            wyrazy współczucia....
            • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 10:43
              O! Cześć schizofreniku. Dawno Cię tu nie było. Jak tam na oddziale, Napoleon dalej przegrywa z Jezusem w remika?
              • lechowski51 Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 10:56
                ...a towarzysz komandirjak przed laty jego ubeccy POprzednicy.Jak nie pomogla palka,kastety i kolba karabinu,to z przeciwnika robilo sie psychola.Dzisiaj to juz nawet Stefan Michnik wstydzi sie jak patrzy na to co robisz!
                • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:01
                  O i kapuś gazetowy się odezwał. Jak miło widzieć pianę na jego mordce. Tak zabawnie pluje. Głównie sam na siebie. :D
              • Gość: moher Re: Nazi Dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 11:09
                nu kamandir, przeczytałeś to w goownie wybiórczym czy raczej dbiło ci po palikotowych miękkich?
                • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:13
                  Biedny schizio. Z tych nerwów aż mu rączki po klawiaturce skaczą. Tak dalej, Schizio, pan pielęgniarz Cię pochwali, że klepiesz w klawiaturę, zamiast jak zwykle wyjadać Tutenchamonowi owsiankę.
                  • mata_kari Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:23
                    Ja tez bym chciała wyjadadać Echnatonowi IV owsiankę:-)))))))))))
                  • Gość: moher Re: Nazi Dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 11:24
                    tawariszcz bredzi dalej, pewnie naćpał się twardszych..... i teraz naśladuje tawariszcza lenina....
                  • mata_kari Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:24
                    Napoleon, Jezus i Echnaton -gdzie tak jest? Skolko wjazd?:-)))))))))
                    • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:38
                      Och, jak to gdzie. Całkiem niedaleko. Szosą E-40 na wschód. Cały oddział takich w pewnym miłym szpitaliku. :)
                      • mata_kari Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:43
                        :-)))))
                      • mata_kari Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 11:45
                        A pod prysznic razem czy, jak zwykle, "celebryty" mają fory?
                        • Gość: moher Re: Nazi Dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 11:53
                          mata_kari napisała:

                          > A pod prysznic razem czy, jak zwykle, "celebryty" mają fory?
                          =====

                          spytaj kamandira! on już wypraktykował.
                        • kmdr_rohan Re: Nazi Dziennik 06.03.12, 12:10
                          Powiem Ci szczerze, że nie wiem. Sytuacje znam tylko z opowiesci znajomego psychiatry. Co prawda musiałem go odwiedzić w czasie dyżuru dwa czy trzy razy na oddziale, ale nie towarzyszylem pacjentom w łaźni.
                      • Gość: moher Re: Nazi Dziennik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 11:51
                        kmdr_rohan napisał:

                        > Och, jak to gdzie. Całkiem niedaleko. Szosą E-40 na wschód. Cały oddział takich
                        > w pewnym miłym szpitaliku. :)
                        ------------------------






                        oooooooooooo, stały bywalec zaprasza do sanatorium....
                        • jozwa50 Jak dzieci 06.03.12, 11:55
                          Dajecie się jak dzieci kapusiowi na zasiłku wciągać w gó...aną dyskusję i podbijać mu wątek. Januszek potem chodzi dumny 2 dni.
                          • kmdr_rohan Re: Jak dzieci 06.03.12, 12:12
                            Ależ ja z nim praktycznie nie dyskutuję. Ja go napędzam. :)
                            • Gość: moher Re: Jak dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.12, 12:16
                              kamandir próbuje napędzać w taki sam sposób jak go napędzili go w sanatorium...... pod prysznicem... ciekawe czy to nie był ten dochtór o którym pisze w jednym z postów .....
                              a fe,
                              • Gość: iwabradyna Re: Jak dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.12, 14:10
                                Myślałem, że się zgrywasz, ale ty naprawdę jesteś p...nięty!
                                • prawie_magister Re: Jak dzieci 06.03.12, 14:17
                                  Tłuku, nie umiesz czytać?
                                  awariszcz jest stałym bywalcem sanatorium , sam o tym pisze...
                                  • jael53 Re: Journal of Medical Ethics 06.03.12, 16:04
                                    Sprawa ważna, a rozłazi się po kościach. Ważna nie dlatego, co napisano w artykule; ważna ze względu na fakt, że takie artykuły mogą pojawiać się coraz częściej. Na różne tematy. W czym rzecz?
                                    JME zamieścił ten artykuł na własną odpowiedzialność - wyjasnia to wstep redakcyjny oraz polemika. Nie wiemy więc, czy tekst przeszedł standardowa procedurę recenzji - i jakie te recenzje były. Redakcja (tak czy owak) zdecydowała się na publikacje, mimo ze artykuł jest merytorycznie bardzo marnie uzasadniony.

                                    Redakcja jednak ma w tym potężny interes. Otóż znaczenie czasopisma naukowego zależy od tego, jak wysoko jest na ważnych listach rankingowych (np. na Liście Filadelfijskiej). Zaś pozycja na takich listach zależy znacząco od wskaźnika cytowań. Nie ma lepszego sposobu na "podkręcenie" tego wskaźnika, jak opublikowanie czegoś, o czym wszyscy zaczną gadać i pisać. A jak pisać, to i cytować. Im zaś częściej cytowane (i wyżej notowane) pismo, tym większe granty może uzyskać.

                                    Ponieważ nauka się systematycznie amerykanizuje - czyli stawia na parametry formalne (IF jest jednym z nich) - możemy takich sensacji mieć coraz więcej. Nie o żadne poglądy tu chodzi, ale o bezwzględny biznes: nie będziesz miał cytowań, to zginiesz. A w zalewie informacji nie ma wyboru - albo odkrycie na miarę Nobla, albo bulwersowanie środowiska i opinii.
                                    • lechowski51 Re: Journal of Medical Ethics 06.03.12, 20:50
                                      Czyli nie wazne czy Doda spiewa,tylko czy miala ubrane majtki?!.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka