stop_n_rz
04.01.13, 12:47
Nie tak dawno ukazał się artykuł "Rzeszów w czołówce rowerowych miast. Czy zasłużył?". Informował on o wysokim miejscu Rzeszowa w rankingu opracowanych przez miesięcznik "Rowertur". Przy okazji wyszło, że urzędnicy udzielając odpowiedzi na podstawie których miasto uzyskało to miejsce "odrobinkę"... rozminęli się z faktami.
Podobne działania "promocyjne" oparte na kłamstwie, mają krótkie nogi i kompromitują naszą władzę. Są ponadto bardzo denerwujące dla kogoś kto korzysta naszej infrastruktury rowerowej i widzi na co dzień jej absurdy.
"Problem z brakiem weryfikacji danych najwyraźniej wystąpił w Rzeszowie. Tamtejsze środowisko rowerowe odniosło się z dużym dystansem do wyników rankingu, a z-wtaszcza danych, które uzyskaliśmy w rzeszowskim magistracie. Jeśli informacje na temat nieprawdziwych danych z Rzeszowa są prawdziwe, miasto to powinno uzyskać około 25 punktów i zostać sklasyfikowane na 20. miejscu. Na szczęście podobne przypadki były sporadyczne i w żadnym innym wypadku nie zaważyły w podobny sposób na wynikach. Z drugiej strony pamiętajmy, że rzeszowscy urzędnicy do dziś upierają się przy swoich danych i informacjach, które przekazali, i podają swoje racje, których nie można bezrefleksyjnie odrzucić."
W mieście powinno się przeprowadzić audyt istniejących tras rowerowych, aby raz na zawsze stwierdzić ile ich tak naprawdę jest. Miasto twierdzi że ok. 95 km, rowerzyści że tak naprawdę to jedynie ok. 65 km zasługuje na miano ścieżek rowerowych.
Na razie urzędnicy za ścieżkę rowerową uznają nawet takie kuriozum:
Ścieżka rowerowa" - ul. Marszałkowska
Pora skończyć z podobnymi bajaniami (!) i trzymać się rzeczywistości, a nie urzędniczej "rzeczywistości wirtualnej".