Gość: repre$
IP: *.osk.enformatic.pl
22.01.06, 21:32
Takiego żywca, jak przeciwnik Kosteckiego, to jeszcze na ringu nie widziałem.
Próbował walić cepami weselnymi, a poruszał się jak skrzyżowanie paralityka z
niedźwiedziem. Walki na poziomie niskiego parteru nie mają najmniejszego
sensu. No chyba, że chodziło o uciechę dla gawiedzi.