Dodaj do ulubionych

'Gdzie przydrożny Chrystus stał...'

24.03.03, 19:58
Zwróciłem ostatnio uwagę na przydrożne kapliczki. I...

Nie będę tu wypowiadał się na temat obecnie budowanych na co drugim podwórku
obiektów kultu.
Bom może już zdziczał w tych krzakach i nie pojmując obowiązujących
współcześnie trendów czepiałbym się niesłusznie nazywając kiczem obiekty
niezwykłej wręcz piękności.

Jednak czepię się podejścia ludności tubylczej do kapliczek istniejących od
lat.
Kapliczek często wrośniętych już w krajobraz po tysiąckroć bardziej niż np.
przesławny wielkomiejski gród Rzecha!

Jak można kapliczkę starusieńką, często cudowną swą prostotą pomalować jakąś
emulsją czy olejną? A już na pewno obowiązkowo ozdobić
girlandami „przepięknych” sztucznych kwiatów? Często tak kunsztownie, że
oprócz tego „piękna” nic już innego nie widać!
Często mam wrażenie, że bolesny wyraz twarzy świątka wynikiem jest skazania
go przez jakiegoś złośliwego „estetę-sadystę” na ten „prześliczny” plastikowy
róż!

Spróbujmy dostrzec piękno! Uszanujmy czyjeś dzieło! To Jego wyobrażenie i
wara nam z tymi naszymi innowacjami! Zrzućmy do licha te plastiki i „złotka”!

Czyż naszą kulturą narodową jest jedynie kultura Szeli? W dodatku skundlona
zupełnie zanikiem różnic regionalnych!
Dlaczego tak się jakoś dzieje, że im społeczność bardziej wykształcona tym
bardziej maleje poczucie piękna? (Jeśli jeszcze jakoweś jest...)
Coś chyba szwankuje? Kształcenie czy... kształceni?

Najniższe ukłony!
Nie samą tylko „świętość ludową” w starych kapliczkach widzący... M.J.
Obserwuj wątek
    • Gość: adasieczek Hej, zwiesna ci to szła!!! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 21:49

      Szanowny Panie,
      nie mogę się z Panem zgodzić.
      Przyozdabiają ci biedni ludzie te kapliczki, czym tylko mogą
      i jak na to pozwalają im finansowe możliwości. Czy Pan wyobraża sobie,
      że mieszkańcy wsi będą zatrudniać do renowacji fachowych konserwatorów,
      których pracy i kilka wsi razem nie byłoby w stanie opłacić?
      Dbają o te świątki, jak tylko mogą.
      A w czym Panu przeszkadzają sztuczne kwiaty?
      I czemu Pan się dziwi, zwłaszcza w zimie? Gdy łąki mienią się kwieciem, zawsze
      jakieś bukieciki ozdabiają kapliczki - obecnie nie ma żadnych poza
      plastikowymi.
      Nie rozumiem też Pana zdziwienia - proszę spróbować zrozumieć prostolinijny
      umysł wiejskiej babci (bo te najczęściej opiekują się kapliczkami). Ładny taki
      kwiatuszek, kolorowy więc i na kapliczce ładnie będzie wyglądał. Cóż - zawsze
      tak było, nie jest to nic nowego i należy to uszanować.
      Dobrze, że u kogokolwiek pozostała jeszcze chęć opieki nad takimi małymi cudami
      wiejskiej kultury, bo w miastach na ich miejscach stoją Mc Donald'sy
      I to są współczesne dzieła ludzi wykształconych o tzw. dobrym guście
      I jeszcze coś ku rozwadze:

      "...Apollo bowiem lubi ogień
      Nie tylko gorejących krzaków,
      Ale i świeczek na choince,
      I fajerwerków barwne młyńce;
      Nie same z ponadludzkich szlaków
      Eurypidesy i Szekspiry,
      Ale i szopkę wiejskich żaków;
      Nie tylko psalmy złotej liry
      I orle nad skłami skwiry
      Czy "huczny lot olbrzymich ptaków",
      Ale i kosa, który śwista
      U szewca na Podwalu w klatce,
      I skromny, przepisany czysto,
      Prowincjonalny wiersz w szufladce,
      I fotoplastykonu cuda,
      I śmieszną zwrotkę, gdy się uda,
      I kicz jarmarczny, nieporadny,
      I bukiet wiejski, jeśli ładny."

      Julian Tuwim, "Kwiaty Polskie"

      Pozdrawiam

      Adam

      • Gość: Elekon Re: Kapliczki i cerkwie bieszczadzkie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:55
        Myślę, że Panowie macie obaj trochę, ba, może nawet więcej niż trochę - racji.

        Pierwsza rzecz to kwestia gustów. O gustach się nie dyskutuje. Tym bardziej,
        gdy ludowo-naiwne często poczucie estetyki wypływa gdzieś z uczuć - czyli tego
        co może piękne, ale nie zawsze w piękny czy wyszukany sposób wyrażone. A i ta
        ludowa naiwna sztuka i gusta też są same w sobie wartością, i nie zmieni tego
        nawet to czy się komuś taki rodzaj estetyki form wyrazu podoba. Na świątkach
        wszak, kogucikach i na szle malowaniu często zatrzymują się nie tylko oczy
        zgorszonych, zachwyconych, ale i etnografów.

        Druga sprawa to cały aspekt emocjonalno-obrzędowy. Prości ludzie w sposób
        często prosty, może niezrozumiały albo irracjnalny ukazują swoje odczucia i
        uczucia. Nie można oddzielać własnego poczucia estetyki od tego świata, który
        nad estetykę przedkłada naiwną nieraz, ale jednak ekspresję. Trudno od babci po
        kilku klasach wymagać gustów konesera sztuki i poczucia smaku. Ona dekoruje
        kapliczkę świętemu czy Matce Boskiej tak, żeby było - jej zdaniem - ładnie,
        błyskotkami, świecidełkami, trochę jak jej prababcia strój ludowy cekinami. I
        intencje i to co z nich wypływa to ewentualnie rzecz do uszanowania, i do
        pracy, np. duszpasterskiej księży zarazem - żeby życie sobie, a wiara sobie,
        nie chadzały innymi drogami.

        I sprawa trzecia - mnie najbardziej interesująca: co się dzieje w Polsce, ale i
        w naszym regionie, z zabytakmi architektury sakralnej. Wiele z nich zniszczył
        czas, bo zostały - jak np. bieszczadzkie cerkwie, opuszczone - zniknęli ludzie,
        którzy je podtrzymywali przy życiu, i które ich przy zyciu podtrzymywały. Inne
        zniszczono, lub pozwolono na ich niszczenie w ramch zapożyczonej ze Wschodu
        walki z zabobonem lub ze śladami wrogiej nieraz Polakom narodowości.
        Ale pomijając już to czy ktoś widzi w nich sakrum, czy nie i jakie ma
        wspomnienia związane z taką czy inną grupą etniczną, SĄ TO WSZYSTKO ŚWIADECTWA
        KULTURY!
        Kunsztu budowniczych, metod jakie stosowali, zdobnictwa, zwyczajów,
        powtarzalności cech obiektów, wreszcie każdy z nich przechowuje w sobie
        jakiegoś ducha czasów, który pozwala turyście przenieść się nieraz kilka wieków
        wstecz. To samo dzieje się na tzw. Ziemiach Odzyskanych z poniemieckimi,
        poewangelickimi kościołami i cmentarzami. Brak szacunku dla nich to brak
        szacunku dla człowieczeństwa, nie tylko tych którzy te dzieła stworzyli, ale i
        wobec nas samych.
        Dlatego, a była już o tym mowa na tym forum, może warto by np. pouszczuplać
        nieco listy "zabytków" w wielu podkarpackich miastach (szczególnie to co się na
        nich znajduje w Rzeszowie i np. Łańcucie), gdzie każda starsza ruina czy
        chałupa to od razu wciągany na listę zabytek, a większą dbałość i pieniądze -
        zamiast tego - skierować właśnie na ratowanie zabytków prawdziwych: zabytkowych
        cerkiewek, modrzewiowych kościólków, kapliczek przydrożnych, w których (tych
        większych) czasem nawet można się schować prze upałem, a kto chce, to
        i pomodlić...

        Moze wtedy lepiej niż robią to teraz samorzutnie powoływane stowarzyszenia,
        służby konserwtorskie przypilnowały, żeby ktoś porządnie i fachowo kapliczkę
        odrestaurował, zamiast pokrywać ją różową, olejną polepą znalezioną gdzieś w
        stodole między broną a siewnkiem.

        Myślę sobie o tym wszystkim często, przejeżdzajac codziennie przez most
        zamkowy, powykręcaną wąską trasę, którą zamiast wybudować porządnie, z szerokim
        zielonym pasem, rondem na zjedździe z mostu i z wyburzeniem paru starych
        bezwartościowych ruder, pokręcono pomiędzy starymi parterowymi ruderami i
        chałupami na ul. Podpromie z oknami C-2 (lata 50.) i O-134 (lata 80.), a
        więc "bardzo zabytkowymi" i "stylowymi" i które to domy od jakiegoś czasu
        poddaje się "restauracji". Nawet jeśli właściciel wyłoży na to pieniądze sam,
        to i tak ma prawo potem domagać się ich zwrotu, bo uratował "dziedzictwo".
        To, ze potem np. to "dziedzictwo", pokryte blachą zwieńczoną anteną satelitarną
        zamiast - jeśli już - strzechy, i z dorobioną w środku boazeria i łazienką -
        sprzedaje za kwotę 3x wyższą niż ruina warta była na początku, to mało kogo
        obchodzi.
        Tymczasem gdzieś na Podkarpaciu jakiś Gerwazy nadal oblepia kapliczki
        fosforyzująco seledynową lub różową polepą, w połemkowskich górkach rozsypują
        się resztki starej cerkwi, a dzieci śwagra Gerwaza na Lubuszczyźnie grają w
        kiczki ludzkimi kośćmi wygrzebanymi z sarkofagów w poprotestackim opuszczonym i
        zrujnowanym kościele; śwagier Gerwaza tam też czasem z kumplami obali flachę w
        wyrosłych pod tym zabytkowym, gotyckim zrujnowanym kościołem, krzakach, a bywa
        że zmęczony potem życiem i dyskusją o jego trudach z kolegami, zaśnie pospołu z
        nimi w okolicznej trawie.
        To ostatnie to nie kadry z kina nocnego, tylko zapis w pamięci reportażu z
        telekuriera z telewizyjnej Trójki.

        Ale co tam, rządzą nami w Polsce fachowcy, w Rzeszowie też - bo jak zeznał w
        niedzielnych Nowinach prezydent Rzeszowa (obecny), wszyscy dyrektorzy
        rzeszowskich agend to fachowcy, i sypnie im za to jeszcze dodatkowym groszem.
        I oni wiedzą co robią.
        Tylko gdzieś czasem, znajdzie się jeden czy drugi frustrat i np. pisze o
        jakichś pierdołach na forum Gazety w Rzeszowie. I coś mu się ciągle nie podoba.
        Niech pisze. Demokracje mamy.

        Najważniejsze, że jesteśmy cywilizowanym narodem i nie musimy wchodzić do
        Europy, bo już od dawna w niej jesteśmy.

        Pozdrowienia.
    • Gość: misiu Re: 'Gdzie przydrożny Chrystus stał...' IP: *.intertele.pl 24.03.03, 22:19
      Kochany, to wyremontuj przykładnie jakąs kapliczke....a pisac to każdy
      potrafii, to nie wielka sztuka, dziś zwłaszcza
    • mjot1 Dzięki! 25.03.03, 16:15
      Dzięki za dostrzeżenie tego tematu.
      Troszkę mi się od Was dostało, ale wliczone to było w koszta.
      Ruszyłem te kapliczki z taką właśnie nadzieją, że...
      Ktoś właśnie to przeczyta a potem może i dostrzeże zagubioną gdzieś w ostępach
      malusieńką niepozorną kapliczkę...
      Dlatego użyłem słów może i zbyt prowokacyjnych, może i zbyt ostrych, ale w mym
      przekonaniu w naszej społeczności jedynie skutecznych by na coś uwagę zwrócić.

      Chodzi mi jedynie o to byśmy szwędając się po okolicy zauważali je...
      Wierzcie mi warto! Przecież niektóre są naprawdę przepiękne.
      Często zagubione gdzieś w szczerym polu lub w środku lasu zdawałoby się w
      miejscach niedostępnych wręcz bezsensownych.
      Ale wystarczy się zatrzymać, rozejrzeć, pomyśleć a czasem domyślić się, że
      przecież tu kiedyś przebiegał jakiś szlak, tu bywali ludzie, tu toczyło się
      życie...
      Będąc np. na grzybach podnieście czasem głowę przy jakimś starym drzewie a może
      uda się Wam ją spotkać w najbardziej niesamowitych miejscach.
      Są to kapliczki wiszące na starych drzewach czasem już kilkukrotnie
      przeniesione na inne drzewo, bo poprzednie umarło...
      Spróbujcie wtedy usiąść nieopodal na leśnym mchu zamknijcie oczy i zagłębcie
      się we własnych myślach... Nastrój tego miejsca spowoduje, że przemyślenia będą
      niezapomniane. Spróbujcie!
      Bywają też kapliczki stojące murowane lub drewniane, w których ciemnych
      wnętrzach czasem spotkać można przepiękne dzieło sztuki ludowej lub wspaniały
      witrażyk podświetlany zachodzącym słoneczkiem.

      Te, które stoją przy szlakach używanych obecnie są często jeszcze, w jakim
      takim stanie. Szczególnie te „prywatne”, przy których odbywają się majówki.
      Natomiast te zagubione i zapomniane wymagają od nas jedynie odrobinki
      zainteresowania. Trzeba je tylko zauważyć a to wierzcie mi już wiele znaczy.
      One są jak dom mieszkalny po prostu potrzebują człowieka. Ot poprawienia
      czegoś, usunięcia nadmiaru pajęczyn czy zeschłego wiechcia zatrzymujących
      wilgoć...
      A odrobinka zdrowego rozsądku powinna nam podpowiedzieć, że ta
      nieprzepuszczalna powłoka farby przyspiesza jedynie degradację, że czasem
      lepiej już nie „odnawiać”, bo tylko szkodę wyrządzimy.

      Jedno muszę powiedzieć jasno. Nigdy nie zaakceptuję tych potwornych sztucznych
      kwiatków! Choćbym nie wiem jak się starał po prostu jest to niemożliwe!!!
      Nie usunąłem jeszcze żadnej z tych wątpliwych ozdób jakoś jeszcze to
      wytrzymuję.
      Ale one te „ładne kwiatki” swą nachalnością potrafią zabić każde piękno!
      A obecnie bukiety polnych kwiatów przy kapliczce to rzadkość niezwykła! Owszem
      przy tych „używanych” w maju można spotkać kwiaty ogrodowe i tyle!

      Nie chcę tu wzniecić jakiejś powszechnej akcji ratowania kapliczek. Mało.
      Jestem temu przeciwny!
      Była sobie kapliczka drewniana jak wieść gminna niesie stała tam sobie ponad
      dwieście lat... Pewna grupka ludzi zainteresowała się nią ze względu na piękny
      wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Podremontowali ją troszeczkę i
      postanowili zainteresować nią służby wg nich powołane do tego. Zwrócili się do
      proboszcza i do służb konserwatorskich. W odpowiedzi usłyszeli, że obiekt ten
      nie istnieje w zasobach diecezji ani w rejestrze zabytków. Grupka uparciuchów
      nie usatysfakcjonowana takimi odpowiedziami naciskała dalej a czas płynął... Aż
      pewnego razu obraz Madonny zniknął!
      To tak jakby wydarto serce! Ostało się jedynie truchło...
      Policja? Zginęła przecie rzecz bez wartości poza tym niczyja...
      Morał? Otóż i on! Ku przestrodze...
      Po co było zwracać uwagę? Czyż durnie nie wiedzieli, w jakim kraju przyszło im
      żyć?

      Najniższe ukłony!
      „Lubiący” zagubione kapliczki również pokutne M.J.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka