Gość: anula IP: 82.160.42.* 02.12.07, 21:12 witam czy moze ktos wybiera sie w najblizszym czasie do holandii na zbiory pieczarek? b, prosze o głos.Ja po nowym roku chyba-moze ktos ze mną?jest to prime champ-jak znacie cos na jej temat napiszcie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bszalacha Re: praca w Holandii-pieczarki 03.12.07, 12:28 Napisz skąd dostałas namiary i co wiesz jeszcze?Może też bym.../czy to cięzka praca?/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nana Re: praca w Holandii-pieczarki IP: 82.160.42.* 03.12.07, 13:27 znajoma znajomej, niewiemczy cięzko praca jest na akord europeforyou.pl ale firma niewiem czy pewna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maadzik Re: praca w Holandii-pieczarki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 23:24 bylam wiem jak jest, oboz pracy hahaha, bylam tam 2 razy w ciagu roku, zarobilam niezle, jak ktos chce pracowac to bedzie pracowac... akord, osobiscie bylam na haagwegu, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kRYSTYNA Re: praca w Holandii-pieczarki IP: 213.17.144.* 05.12.07, 15:45 proszę daj namiary na pracę w Holandii przy pieczarkach jeśli możesz e.mail:kglg@op.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pieczara Re: praca w Holandii-pieczarki IP: *.promax.media.pl 21.12.07, 15:34 gowork.pl/forum/index.php?do=showlist&id=14089&PHPSESSID=f4c14a8537de198169e5e9837b8d44eb kobiety nie wybierajcie sie tam!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ABA Re: praca w Holandii-pieczarki IP: 195.117.172.* 22.12.07, 16:30 NIE RADZE, NO ALE ROBTA CO CHCETA. PRZYJAZD: Od 28listopada do 16grudia pracowalam w Prime Champ. Zaraz po przyjezdzie na zaklad zaprowadzono nas do pomieszczenia gdzie mialysmy czekac na kogos, kto sie nami zajmie...przedstawiona nam umowe-jeden pragraf zaprzeczal drugiemu(zawsze gdy jechalam do pracy za granica umowa dostawalm juz w polsce, dopiero po przeczytaniu jej decydowalam sie na jakikolwiek wyjazd), gdy romawiam z pania posredniczaka "slyszalam" o pracy na 2 miesiace-przedstawiona mi umowa byla na 3. ZAKWATEROWANIE: Zostalam zakwaterowana na Sevenum.Jesli dobrze pamietam na domku bylo zakwaterowanych 38 osob. Wrunki mieszkalne niejagorsze(porownywalne do tych, ktore mialam w Niemczech)wiec nie mialam sie na uskarzac. 6km do pracy-o.k.(w niemczech robilam od 4-7)da sie znieść...tym bardziej, ze rowerki byly spoko, wiec mozna bylo śmigac dowoli-a ze mozna bylo przy opkazji troche schudnac to jak najbardziej plus. PRACA: 6.00/6.20 zazwyczaj mialysmy juz byc w pracy(z wagami i kajdankami w reku czekac az "brygadzistka"otworzy nam cele i wyda instrukcje). Pierwszego dnia my-znaczy "nowe" skonczylysm prace o godzinie bodaze 19. Nastepnego dnia pracowalysmy juz do 21-i tak zazwyczaj juz konczylysmy, az do czasu....gdy przyszlo pracowac nam do 23,24... 6.00-oczywiscie odpowiednio wczesniej trzeba bylo wstac zeby sie wyszyskowac do pracy, co skracalo czas przeznaczony na "odpoczynek"...24-prezyslowiowy koniec pracy(mycie kajdanek, wagi)no i te nieszczesne 6 km do domu:( kolejka do prysznica,pralki...kolacja)a potem 3/4, no w porywach do 5 godzin snu(PRZYPOMNIJMY=przy 16/17h pracy). A bylabym zapomniala-OBIADY-no tu nic dodac, nic ujac-OCHYDA ale jesc trze bylo. WOLNE-gdy bylo malo pracy, to rzeczywiscie dostawalysmy wolne-na tzw. regenaracje sil. Podczas mojego pobytu trafila sie tez kontrola z Angli(ASDA czy jak to tam sie nazywa). No normalnie kulturka byla, nawet angielskie radio lecialo,wszyscy byli tak mili,czysciutkojak nigdy, windy i platwormy non stop w ruchu, a my jak pszczolki-jak zawsze zreszta. A te usmiechy na buziach... Raz dopuscilam sie samowolki i nie poszlam do pracy(nie bylam w stanie rowno stanac na nogi, a co dopiero pujsc do pracy), to ktos przyjechal po mnie samochodem i ponoc mnie szukal(spalam w pokoju). Z tego co kolezanka mi przekazala, to nazajutrz mialam miec "niezly dym"...nastepnego dnia-ciasza. Chyba zaczeto inacze j mnie traktowac... Nieraz slyszalam od dziewczyn, ktore byly tam dluzej odemnie jak "odnoszono sie" do nich podczas pracy....ale nie chce tego komentowac. Zdecydowalam sie na powrot do domu, bo jakos tak bardziej cenie sobie swoje zdrowie niz "niewolnicza" prace za psie pieniadze...wiedzialam, ze czeka mnie 250euro kary za zerwanie umowy(no coz, trudno) i ze odbija mi czterdziesci pre euro za autokar(tak sadzilam,do tej pory nie wiem jak jest),mieszkanie,obiady i ubezpieczenie. Mialam zamiar zjechac 19stycznia. O zamiarze zjadzu do Polski powiadomilam pania w biurze(ze o imnienu nie wspomne)16stycznia-w niedziele. Owa pani ucieszyla sie ze przyszlam, bo juz wczesniej chciala ze mna porozmawiac-slyszala pogloski, ze chce zjechac do Polski...."Dlaczego chce pani zjechac?", "Zle pani tu u nas?Przeciez dobrze pani zbiera...". Tego samego dnia mialam takze dwie rozmowy z Robem-"szefem" tamtejszego zakladu. Zal im bylo starcic dobrego pracownika.Widzieli, ze jestem juz zdecydowana i ze nie mam zamiaru tu zostac wiec dali spokoj. Chcialam zjechac w srode...ale powiedziano mi ze bardzo dobrze by bylo gdybym zjechala "dzis"(znaczy sie 16grudnia w niedziele)-dla kogo dobrze, dla tego dobrze(by ich szczyściło za to). ///Dwa dni wczesniej dzwonilam do firmy przewozowej z uslog ktorej wczesniej kozystalam, by(tak z ciekawosci)dowiedziec sie jak jest z kursami z Holandii-wypytalam sie co i jak./// "Szef" zawiozl mnie do domku na Sevenum. MIalam okolo 40 minut na doprowadzenie sie do porzadku i spakowaniu rzeczy. Wywieziono mnie do Venlo i zostawiono na dworcu autobusowym. Nie bylam pewna co do godziny odjazdu atokaru i najczarniejsze mysli przychodzily mi do glowy(gdybym tak pomylila godziny odjazdow, to pewnie teraz mieszkalabym sobie w jakims pudełku kartonowym w Venlo).Nie mialam zarezerwowanego miejsca, wiec gdyby bylo przepelnienie w autokarze... Na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo. No moze nie wszystko-przez czas pobytu w firmie PRIME CHAMP wybralam dwie zaliczki(100e), na "dowidzenia" dostalam okolo 100euro(85 poszlo na autokar), reszta rzekomo ma zostac przeslana na konto(ha, ciekawe kiedy i czy wogole?). No i oczywiscie ROZLICZENIA NIE DOSTALAM(no bo i po co mi ono-no nie). Mam uraz do wyjzadow zagranicznych-no, bynajmniej na jakis czas-a juz w szczegolnosci do pracy w NL. HA, zapomnialabym. Jestem studentka, dobrzy ludzie nawet nie kazali mi sie przyznawac do tego co studiuje-dziennkarstwa. Ponoc nie lubia tam dziennikarzy:) Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pieczra Re: praca w Holandii-pieczarki IP: *.promax.media.pl 22.12.07, 21:01 witam pania studntke prosze cie o jakis kontakt bo chyba obydwie pracowlysmy w tym samym czasie na zakladnie tylko ze ja zjechalam 20 grudnia chyba cie kojarze ale pewna nie jestem :) pozdrwiam cie serdecznie:) a dla wszytskich ktorzy wybieraj sie do irmy prime champ darujcie sobie to oszusci ja zarobilam 100 euro!!!! za 3 tygonie pracy wiec nie ma po co sie meczyc tam w polsce zarobi si wiecej!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NM Re: praca w Holandii-pieczarki IP: *.bas504.dsl.esat.net 25.02.08, 11:24 na zachodzie jest tyle normalnej ,kulturalnej roboty, a w Polsce kochanej nadal tabuny daja sie nabierac na niewolnictwo przez posrednictwo...najczesciej brutalna zaplata za strach przed 'ryzykiem' wyjazdu, ludzie uwazajcie troche na siebie, niech te sukinsyny same sobie zbieraja to gowno, jak bedziecie/bedziemy sie nizej schylac to i nie dziwota, ze obozy pracy powstana jak grzyby po deszczu Odpowiedz Link Zgłoś