Gość: Bonifacy
IP: 84.38.160.*
15.08.09, 22:11
W sumie ciekawa i pożyteczna impreza, która niestety przeradza się w "rykowisko". Dwa ostatnie tygodnie- jeśli chodzi o koncerty to porażka. Koncerty są chyba dla ludzi nie zwierząt? Jedyna rzecz godna zauważenia to koncert Accoustic Jazz Quartet - rzeczywiście muzycy, artyści - którzy wiedzą o co w muzyce chodzi. I co? Wychodzi konferansjer i czyta łamiącym się głosem z kartki - "zespół grywa standardy dżona KOLTRENA" i parę innych flagowych nazwisk jazzu skrajnie przekręca. Toż by se chłop zadał, ździebko trudu i sprawdził jak się to czyta - w końcu za to mu płacą - a jeśli nie by się nie ośmieszał. A cała reszta "zespołów" - no może jeszcze z wyłączeniem Blue Machine - toż to średniowieczna amatorszczyzna - wychodzi coś na kształt goryli - zapoda "power - chorda" (bo więcej nie umie) na przesterze i drze się jak behemot w jaskini, względnie wychodzi panna i wyje jak wilczyca w ciąży do księżyca. Stado goryli wydziera się na scenie - a stado tępych rezusów skacze przed sceną i się podnieca. Może zrobić im bajoro nad Wisłokiem - będą brechać w błocie i czuć się wniebowzięci.