diabollo
06.07.25, 08:35
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,31860031,mamy-w-polsce-diaboliczny-problem-ale-nie-diabolicznego-grossa.html#s=S.index-K.C-B.1-L.7.duzy
Jan Tomasz Gross: Kto ucierpiał bardziej w czasie wojny - Żydzi czy Polacy?
Wojciech Szot
Pisząc o Zagładzie, człowiek przygląda się jej z bliska. To przerażające. Gdy doszło do mnie, jak okrutny potrafi być człowiek... Życie jest za krótkie, żeby w tym tkwić bez przerwy.
"Ta książka to bomba atomowa z opóźnionym zapłonem", pisał Jacek Żakowski o wydanych w 2000 roku "Sąsiadach" Jana Tomasza Grossa. Po 25 latach od premiery książka zajęła czwarte miejsce w plebiscycie "Książka 25-lecia" czytelników i czytelniczek "Wyborczej". Nakładem Austerii ukazało się nowe wydanie książki i audiobook czytany przez autora.
O czym są "Sąsiedzi"?
"Sąsiedzi" to książka historyczna poświęconą pogromowi w Jedwabnem. 10 lipca 1941 r. polscy mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości na Podlasiu wymordowali niemal wszystkich swoich żydowskich sąsiadów. Zginęło kilkaset osób.
Gross na podstawie dokumentów nie tylko rekonstruował wydarzenia w Jedwabnem, ale też zadawał pytania o to, dlaczego niemal 60 lat po II wojnie światowej wciąż nie mówi się pełnej prawdy o roli Polaków w Zagładzie. "Okazuje się, że antysemityzm zanieczyścił całe połacie współczesnej historii Polski i uczynił z nich temat wstydliwy", pisał Gross.
"Sąsiedzi" uruchomili bezprecedensową w skali debatę nad uczestnikiem Polaków w Zagładzie. Debatowano m.in. nad tym, czy mord był inspirowany przez Niemców i jak wyglądał udział Polaków. "Ruszyła lawina, polemiści polemizowali, rozpoczęło się śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, nowe poszukiwania w archiwach polskich i obcych, przesłuchania nowych świadków, odbyła się ekshumacja...", pisał w "Wyborczej" Michał Cichy przy okazji nominacji książki do Nagrody Literackiej "Nike".
Nie tylko "Sąsiedzi"
Jak pisze Piotr Forecki, badacz dyskursu antysemickiego, "pytania o Jedwabne, stosunek do »Sąsiadów« i samego Grossa stały się (...) sprawdzianem z »patriotyzmu«, a w istocie gotowości do negacjonizmu w służbie publicznej".
Podczas kampanii prezydenckiej w 2015 r. Andrzej Duda domagał się, by urzędujący prezydent Bronisław Komorowski wyjaśnił, dlaczego w 2011 r., w 70. rocznicę mordu w Jedwabnem, napisał w liście, że „naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą".
Kolejne książki Grossa, "Strach: Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści" (2006) i "Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów" (2011), wzbudzały skrajne opinie.
Marek Edelman stwierdził, że „wszystko, o czym pisze Gross, to przecież prawda". Zdaniem Edelmana Gross „popełnił błąd, dając w podtytule książki: »Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie«. Tam powinno być: »Bandytyzm w Polsce...«. Bo tu nie chodzi o antysemityzm. Mordowanie Żydów to był czysty bandytyzm i ja bym tego antysemityzmem nie tłumaczył".
IPN vs Gross
Szczególnym przeciwnikiem Grossa jest Instytut Pamięci Narodowej. W 2016 r. senator PiS i historyk Jan Żaryn pytał podczas publicznego wysłuchania kandydatów do Kolegium IPN o ich stosunek do Grossa.
W 2021 r. prezes IPN Karol Nawrocki podczas radiowego wywiadu m.in. o pogromie w Jedwabnem określił jako „fantastów, nienawistników i naukowych hochsztaplerów" badaczy z Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.
Dwa lata wcześniej, w lutym 2019 r., w głównym wydaniu "Wiadomości" TVP pokazano zdjęcia badaczy historii Zagłady - Jana Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego, Barbary Engelking i Jacka Leociaka - ustylizowane na listy gończe opatrzone podpisem „festiwal antypolskich kłamstw". W obronie badaczy stanęła m.in. Polska Akademia Nauk, a Żydowski Instytut Historyczny przypominał, że tego rodzaju wypowiedzi "są próbą wciągnięcia środowiska historycznego w bieżące spory polityczne i nie może być dla takich praktyk miejsca w dyskursie publicznym".
Kim pan jest, panie Gross
Wojciech Szot: Jest Polska przed Grossem i Polska po Grossie?
Jan Tomasz Gross*: To wzruszający pomysł, ale ja zawsze byłem z Grossem na bieżąco.
To kim pan jest, panie Gross?
- Człowiekiem, któremu bardzo dużo czasu zajęło zrozumienie tego, co doświadczyli Żydzi podczas okupacji. I tu na pewno mogę wyznaczyć cezurę w swoim myśleniu. Dzisiaj widzę, że niemal wszystko, co robiłem przed "Sąsiadami", prowadziło mnie do tej książki.
Jak to możliwe, że nie rozumiałeś tego, co się wydarzyło?
- A co w tym takiego dziwnego?
Dla mnie dziwne. Dojrzewałem w świecie, w którym próbowano to zrozumieć. I chyba trochę już się rozumie.
- Bo ty po Grossie jesteś… Rzeczywiście dzisiaj może to zdumiewać, ale myśmy tego naprawdę nie rozumieli. Gdy weźmiesz do rąk esej Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na getto", widać, że on też nie rozumiał. On, człowiek olbrzymiej wiedzy, błyskotliwej inteligencji, pisze tekst, w którym ani słowem nie wspomina o prześladowaniu Żydów przez ich nieżydowskich współobywateli.
Błońskiemu jednak mogło być trudniej. A Tobie? Żydowi?
- Uwierz mi, że nie rozumiem, dlaczego tak było. Podobnie jak nie rozumiem tego, że ten wątek niemal w ogóle się nie pojawiał w polskim pisaniu o historii.
W 2000 r., gdy wydałem "Sąsiadów", byliśmy ponad pół wieku po zakończeniu wojny, a żaden z masowych, dokonanych przez Polaków mordów Żydów nie znajdował swojego miejsca w polskiej historiografii.
Przecież nie były one żadną tajemnicą. Niektórych oburzało, gdy mówiłem, że w okolicach Jedwabnego wystarczy pójść do knajpy, by usłyszeć o tym, że to Polacy, a nie Niemcy zabijali Żydów. Tak było, nie zmyślałem. Setki tysięcy ludzi wiedziało, że polscy sąsiedzi mordowali żydowskich sąsiadów. To przecież działo się nie tylko w jednej miejscowości, ale też na całym Podlasiu.
Pierwszą relacją o pogromie w Jedwabnem, z którą się zetknąłeś, była - kilka lat przed napisaniem książki - relacja Szmula Wasersztajna. I dalej nie rozumiałeś?
- Nie rozumiałem.
Miałeś nadzieję, że to nieprawda? Że znajdziesz relację, w której to Polacy będą tymi, co pomagają?
CDN...