ursynowska_ziemia_swieta
23.03.11, 23:17
na wysepce na przejsciu dla pieszych mineli sie. on po czterdziestce, elegancki jak z wloskiego zurnala. z torba pelna zagranicznych frykasow, bo wychodzil wczesniej z luksusowych delikatesow. ona panienka lat okolo szesnastu. oczy mu sie zaswiecily i krzyknal : "poznamy sie?". lecz ona odmowila. krzyczal to bez ustanku i promienial caly, a ona coraz dalej odchodzila. w koncu przestal i zaczal nerwowo ciskac przycisk zmieniajacy swiatlo. ciemno juz bylo, jezdnia pusta, samochodu nie widac, oprocz mnie zywej duszy ( a kimze ja moge byc policjantem po sluzbie?) , a on ciskal natretnie. jezdnia waska, mogl ja przeciez przeskoczyc smialo, a on ciskal raz z jednej strony przejscia raz z drugiego.nie moglem patrzec jak on ciska, jakby mi ktos kreda piszczal po tablicy, chcialem krzyknac " czlowieku przejdz wreszcie do kurwy nedzy". lecz nie uparl sie chuj ze musi miec zielone. moze jakby wczesniej wiecej na czerwonym przechodzil nie musialby teraz na zamorskie smaokolyki uwodzic malolaty.