Dodaj do ulubionych

Depresja pod szczurem

26.02.12, 20:43
najgorsze jest banie się bania.
rano i do południa - koszmar jakiś.
wieczorem odpuszcza.
dla klinicystów fajny przypadek - klasyka.
tylko, że już wieczorem nie ma tej ulgi w pełni, bo się myśli, iż to złudne, bo i tak rano się zacznie znów.
Obserwuj wątek
    • algorytmik Re: Depresja pod szczurem 26.02.12, 23:28
      Byłem w bardzo tajemniczym mieszczańskim dworku. Polański powinien nakręcić tam jakiś film. Po wejściu podskórnie czuję się jakąś paranoiczną tajemnicę. Matrona podaje kawę, spada łyżeczka i z gardła jednej z pań wydobywa się przeraźliwy krzyk...
    • kefirka.de Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 01:46
      Och Olga, już Ci pisałam kiedyś, pozwól sobie na ten strach, spersonifikuj go, pogadaj z nim. "Witam cię lęku mój osobisty, co tam dziś u ciebie...trata tata,później wytłumacz mu, że może sobie bezpiecznie odejść jak tylko zechce, że go nie będziesz na siłę trzymała, ale go szanujesz bo on ci chce służyć", tak jakoś . A jak będzie taki nie do wytrzymania to się połóż i rozpręż i nie nakręcaj, nie uciekaj, nie kul się tylko bądź z nim. On ci nic złego nie zrobi, potelepie i pójdzie. Bać się bania to najgorsze o możesz zrobić, bo cierpisz za friko podwójnie. Jeszcze powiedz bojaczkowi żeby poszedł odszukał gdzieś mojego lękusia, niech se pogadają chłopaki. Nie będzie się nudził to może do Ciebie nie przyjdzie. Ściskam Cię. Idę spać.
      • olga_w_ogrodzie Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 07:39
        no wiem, że mówiłaś, by dać mu przepłynąć przez siebie.
        tom dziś już wstała, bo łatwiej jakoś mi na siedząco go podjąć.
        ja pierniczę.
        już prawie miesiąc atakuje on.
        • kefirka.de Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 17:32
          Olgo nie wiem czy pozycja na siedząco jest odpowiednia, trzeba się maksymalnie rozluźnić. Najlepiej to się robi w najbardziej bezpiecznej, relaksującej dla Ciebie pozycji, chodzi o przepływanie, bo gada się w każdej. Najlepsza taka, w której Ci się dobrze zasypia. Masz wtedy nad nim przewagę "własnego terytorium".
          Wiem, że to brzmi głupio, spróbuj jednak. Ja kiedyś tak byłam umęczona, że po odejściu lęku w tej samej pozycji zasnęłam. Od tego czasu już taki okropny się nigdy nie pojawił.
          Nasz umysł, organizm, to wciąż wielka zagadka.
          Dla rozrywki Ci napiszę jak mi się dziś w oczach dwoiło. Więc przyjechałam na wieś . Rozpakowuję samochód, jestem przed domem, koty biegają wkoło radośnie, prawie jak psy. Nagle dociera do mnie, ze coś dziwnego rejestruję wzrokiem. Panda jest obok mnie i jednocześnie siedzi tak z 8 m dalej na płocie. Przypomnę, że Panda jest niespotykanie umaszczona. Bialutka tylko ogon, pięty i dwie podobne jak u misia pandy łatki nad oczami w gustownym graficie. Oczy żółte. W tym momencie bliższa Panda, biegnie w kierunku płotowej a tamta myk w lubiane przez moje koty miejsce pod dach piwnicy (mam taką wolno stojącą ziemiankę dwupoziomową). Ooo, niedobrze ze mną , myślę. Zaniosłam graty do chaty, koty weszły pojeść. Idę w kierunku płotu. Siedzi. Podeszłam blisko, nie ucieka. No i patrzy na mnie oczami pandowymi, ogonek pandowy zwisa spokojnie. Odwróciła się na chwilę tyłem żeby pięty osmolone pokazać. Wszystko pasuje.Tylko jedna łatka na głowie trochę większa.
          Z tego wniosek, że to siostra (chyba samica) przyrodnia mojej Pandy. Zadomowiła się na podwórku, ani myśli odejść. Serce mam rozdarte ale na razie decyzja nie oswajam, nie głaszczę, było nie dokarmiam ale to nie wyszło, miseczkę z suchym wyniosłam. Wcale nie je, ogólnie zadbany kot. Dobrze, bo chyba ma dom. Moje jej nie akceptują, jak są na dworzu to ganiają. Odejdzie w bezpieczne miejsce i wraca. Czuję się jakbym omamy wzrokowe miała. Szczyt jak moja zamknięta w domu siedzi przed drzwiami balkonowymi od środka, tamta od zewnątrz. Wygląda jakby się jeden kot w lustrze przeglądał. Ściskanko.
          • czubata Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 18:11
            Miałam dzisiaj w pracy coś w rodzaju, w sumie nie wiem jak to nazwać, atak paniki czy co? Głowy leciały w pracy jedna po drugiej a już czekałam na swoją kolej, w tym czasie czułam lęk, rezygnacje, i jednocześnie dusiłam się, nie mogłam oddychać, było mi gorąco, miałam potrzebę wybiec na świeże powietrze bo nie mogłam złapać tchu,kręciło mi się w głowie i było mi słabo. Skończyło się w ten sposób że na moją kolej nie doczekałam. Nic się złego dla mnie nie wydarzyło (nie zwolnili mnie).
            A lęk minął.
            • kefirka.de Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 18:26
              To był strach. Obawiałaś się czegoś realnego. Lęk jest irracjonalny, poprawa sytuacji go nie eliminuje.
              • czubata Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 18:56
                Ja dzisiaj wróciłam do pracy po zwolnieniu. Gdy zobaczyłam że zwalnia się ludzi, to myślałam że polecę i ja ze względu na to L4. A w pracy się rozgrywała całkiem inna afera, zupełnie nie związana ze mną i z moim zwolnieniem. Tylko że było to trzymane w tajemnicy do ostatniej chwili, nikt nie widział co i dlaczego, więc wyobraźnia zadziałała. Samonakręcanie się, i nakręcanie strachu.
                • olga_w_ogrodzie Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 21:19
                  a jak w robocie Cię przyjęto ?
                  dopytywali na co chorujesz ?
          • olga_w_ogrodzie Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 20:38
            no ja wiem co na myśli miałaś z lękiem tym.
            ale koszmarne jest, gdy nie wstaję, a on falami nadchodzi.
            więc Ty masz chyba na myśli, by nie walczyć, ale pozwolić przepłynąć.
            ale ja nie daję rady tego zrobić.
            bo mózg jakby przegrzewał się przez ten lęk.
            trochę sytuację poprawia. gdy się uda choć odrobinę czymś innym zająć.

            przednia historia o pandowaniu Nie-Pandy właściwej.
            "decyzja oswojenia niesie z sobą ryzyko łez." - powiedział Lis do Małego Księcia.
            i takie to buty smętne.
            • kefirka.de Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 21:33
              > więc Ty masz chyba na myśli, by nie walczyć, ale pozwolić przepłynąć.
              > ale ja nie daję rady tego zrobić.
              > bo mózg jakby przegrzewał się przez ten lęk.
              > trochę sytuację poprawia. gdy się uda choć odrobinę czymś innym zająć.
              Ty nie walczysz tylko próbujesz uciec. Nie da się uciec.
              To jest jak w szachach. Stawisz czoła, masz szansę. Wiecznie nawiewasz i tak cię dopadnie a straty do mata doprowadzą. Mózg jakby przegrzewa się ? Olej przegrzewanie, skup się na tym, że to tylko jakby.

              Wiem, że Ci ciężko i to co piszę może być w odbiorze niefajne. Chciałabym Ci pomóc, tak jak sobie w tym zakresie pomogłam. Może po prostu się nie da. Ściskam.
              • kefirka.de Re: Depresja pod szczurem 27.02.12, 22:11
                Może po prostu się nie da.
                errata, miało być: Może po prostu tak się nie da.
    • spotkanieterapia Re: Depresja pod szczurem 28.04.12, 10:48
      Dla wszystkich chetnych jestesmy po to aby znow moc sie usmiechac bez zbednych zlych mysli. Jak najbardziej chcemy pomoc i pomagamy tylko kwestia waszych checi. spotkanie-terapia.pl
      • olga_w_ogrodzie Re: Depresja pod szczurem 28.04.12, 11:49
        spotkanieterapia napisał(a):

        > Dla wszystkich chetnych jestesmy po to aby znow moc sie usmiechac bez zbednych
        > zlych mysli. Jak najbardziej chcemy pomoc i pomagamy tylko kwestia waszych chec
        > i. spotkanie-terapia.pl

        nie wstyd Wam ?
        8 dych za 50 minut psychoterapii indywidualnej czy uzależnień, a nie Was stać na 2 dychy za dzień opłacenia reklamy, zatem trzeba włazić, łamać regulamin i podstępnie okradać Agorę, a do tego łudzić ludzi, mącić, że dobre myśli, to TYLKO kwestia chęci samych chorych czy zaburzonych ?
        a kasy nie ?

        też mi psychoterapeuci, którzy już od startu wzbudzają poczucie winy => się nie uśmiechasz i masz złe myśli, bo nie masz chęci się ich pozbyć, więc to twoja wina.
        wstrętne.

        serwisy.gazeta.pl/linki/1,51561,1945011.html
        serwisy.gazeta.pl/linki/1,51561,1944129.html
    • nihilyst dogorywa 02.05.12, 10:51
      czy majuje?
      • olga_w_ogrodzie Re: dogorywa 02.05.12, 11:39
        dogorywa w maju ?

        pogoda miała się załamać w czwartek.
        ale jest załamana dziś już.
        smętnie.
        coraz smętniej.

        oglądam na Kulturze wywiad z Violettą V. z 88 roku.
        była jednak inna wówczas, niż w latach ostatnich.
        z umysłem coś się jej jednak stało pod koniec.
        • nihilyst Re: dogorywa 02.05.12, 12:25
          u mnie trochę chłodniej, ale słonecznie
          (na ile coś widać zza szmaty, którą mi zawiesili na oknie)
          po korytarzach hula wiatr - tak powinno być codziennie
    • krz_ysio Re: Depresja pod szczurem 08.05.12, 11:41
      Wiem co zrobic zebys sie rano nie bala i zebys skonczyla z ta choroba. Zaryzykuj i odpisz a jak sie spotkamy to sama sie przekonasz ze ja nie jestem nawiedzony. Szukalem tego drugiego forum Twojego ale sie mi wyswietla inne zamkniete i pisze tam ze trzeba sie zglosic na to forum. A gdzie tamto jest poprzednie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka