11.11.08, 21:42
i może być wydarzenie negatywne.
ale pozytywne też.
podobnie rozwalić potrafi.
Obserwuj wątek
    • only_isabelle Re: stres 11.11.08, 22:14
      bo obydwie sprawy, to emocje...
    • lucyna_n Re: stres 11.11.08, 23:28
      zdecydowanie tak,
      bardzo mnei np rozwaliła przeprowadzka do wyczekanego , wymarzonego przez 10 lat
      mieszkania. zastanawiam si ęczy to nei jest tak że przy pozytywnym jest stres że
      coś za dobrze idzie, czy może odreagowanie stresu sprzed wydarzenia, człowiek
      odpuszcza na chwilę i bach!
      • only_isabelle Re: stres 11.11.08, 23:32
        skąd ja to znam!!!!
        mówi świeżyna na swoim, wyczekanym, wymarzonym!
        • lucyna_n Re: stres 12.11.08, 11:01
          spoko, za trzy lata będziesz już spokojna:)
          muszę o to zapytać, masz zamiar zapoznawać sąsiadow czy nie?
          ja nei zapoznałam bo się wtedy ledwo zczolgiwalam z materaca (wyra nei było) i
          generalnie wyglądalam bardzo odstraszająco. a potem to już tak nienaturalnie by
          było i w sumie nie znam tu nikogo. Na dodatek mam taką ułomność ktora polega na
          niezapamiętywaniu twarzy i wszystkich ciągle widzę po raz pierwszy. Oni się
          wszyscy już poobrażali. Tu się cala klatka spotyka na imprezach, a my jesteśmy
          outsajderami, w sumie to nawet dobrze bo sobie nie wyobrażam regularnego
          spotykania się z sąsiedztwem. Może ich jednoczy fakt że wszyscy tutaj ma∆ą małe
          dzieci i w sumie pochodzą stąd, znają się od dziecka mniej lub bardziej. My
          jesteśmy miastowi, inni. Chyba się mnie też trochę boją. Jednego oswoiłam bo
          dopadlam na klatce do jego pieska, szczeniak buldożka angielskiego, to był
          odruch, ale facet zmiękł i od tego czasu mówi "dziędobry"
          • only_isabelle Re: stres 12.11.08, 12:44
            :-)))
            mieszkam w szeregowcu, sąsiadów mam po lewej, i z tyłu
      • aidka Re: stres 11.11.08, 23:34
        wiesz...to jest też tak, że zdarzy się jakiemuś smutasowi, że
        wylezie z domu, odważy się spotkać z kimś fajnym, śmieje się,
        zachowuje normalnie - bez lęku, paniki i potem się oczekuje, że -ho,
        ho - teraz to ja już całkiem normalna będę. a tak nie jest. no i
        rozczarowanie kolejne samą sobą.
        • mskaiq Re: stres 12.11.08, 08:48
          To ze czasem nie wyjdzie spotkanie to dlatego ze bardzo chcemy zeby
          wyszlo, chcemy udowodnic sobie ze jestesmy juz calkiem normalni.
          Kiedy bardzo chcesz wtedy pojawia sie strach ze sie nie uda i wtedy
          sie nie uda, nie potrafisz sie zrelaksowac.
          Ja sie tego nauczylem, wiem ze jesli chce aby spotkanie bylo udane
          nie moge o nim myslec, nie moge niczego ukladac, musze po prostu sie
          cieszyc takim spotkaniem.
          Serdeczne pozdrowienia.
        • only_isabelle Re: stres 12.11.08, 09:20
          głęboko wierzę, że powtarzanie zdrowych nawyków może uzdrowić
          • lucyna_n Re: stres 12.11.08, 11:05
            normalni ludzie idą na imprezę, schlają się jak neiboskie stworzenia, mają
            kacora 2 dni i dalej są zdrowi i normalni, a więc należy uznać że to zdrowy,
            normalny odruch. Proponuję powtorzyć kilka razy i zobaczysz czy teoria
            wytrzymala próbę normalnego życia.
            • only_isabelle Re: stres 12.11.08, 12:42
              ja inaczej pojmuję normalność, jak dla mnie to nie jest zdrowy przykład
        • lucyna_n Re: stres 12.11.08, 11:03
          też mam takie odczucia po nawet udanych a raczej udawanych spotkaniach ze
          starymi znajomymi. Taka gorycz pozostaje, że oni dalej są tacy jacy byli a mnie
          tylko na te dwie godziny sił wystarczyło oni wracają do normalnego życia, a ja
          do klatki. Rozczarowanie, dobre słowo
          • only_isabelle Re: stres 12.11.08, 12:42
            o to mi pasuje,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka