Dodaj do ulubionych

Opis porodów.

30.01.06, 11:08
Do wszystkich mamuś kture już urodziły.Może byście opisały swój poród(tak
ładnie i dokładnie)przecież to taka piękna chwila!Myślę że niejedną kobietę
to zainteresuje.Tylko nie opisujcie przykrych porodów i zakończeń.To są już
historie na inny temat. I tak każda kobieta w ciąży martwi się o zdrowie
dzidziusia,a naczytac się jeszcze o złym zakończeniu to bybyło już ponad jej
siły.Pozdrawiam Marta.
Obserwuj wątek
    • monika9990 Re: Opis porodów. 31.01.06, 16:48
      Nasza koleżanka świetnie opisała swój poród
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24112&w=35934924
      Ja miałam cięcia cesarskie. Opiszę pierwsze. Dziewczyny to są nasze cudowne
      chwile. Podzielmy się nimi.

      Zdroje maj 2003
      Leżałam już 5 dni na patologii, bowiem ciąża była przenoszona. Nic nie robisz
      tylko śpisz, plotkujesz i jesz. 3 razy dziennie miałam robione ktg i codziennie
      badane wody płodowe. Wszystko było ok. Było ciepło, więc postanowiłam wybrać się
      na mały spacer po ośrodku. Wieczorem mały zaczął mocno kopać. Rano (gdzieś
      4)obudziło mnie dziwne uczucie,że sikam (oddaje mocz dla wrażliwych). Wstałam
      gwałtownie i chlustnęło. Niestety na zielono. Położna powiedziała tylko oj na
      widok zapaskudzonego pół pokoju.:) Ja jakoś dziwnie spokojna, bo czuje małego,
      jestem gotowa i coś mi podpowiada, że wszystko będzie dobrze. Leżę na porodówce
      i czekam na skurcze. Przychodzą po godzinie, mąż też. Mało bolą i łatwo mi sie
      oddycha. Ponieważ odeszły wody nie mogę wstać no i muszę na basen, właściwie
      mogłabym na tym basenie siedziec cały czas, bo mi to przynosi ulgę. Mamy
      oddzielną salę (same takie są w Zdrojach), więc czuję się komfortowo. Położna
      zagląda i pyta jak skurcze, jak się czuję. O 9 jest obchód. Badają mnie i
      niestety nie ma postępu. Ktg nie podoba się ordynatorowi. Nie ma ruchów dziecka.
      Podpisuję zgodę i idę na stół. Dostaję znieczulenie w kręgosłup. Nic nie czuję
      jak mi grzebią tylko nacisk na brzuch jak małego wyciągają. Jest! Dziecko
      płacze, ja płaczę, pokazują mi go. Jest troche siny, więc dostaje tlen. 8
      punktów, owinął się 2 razy wokół szyi i raz wokół nogi. Kładą mi go na piersi i
      wyjeżdżam na poporodówkę. Tam położna przykłada mi go do piersi. Koniec.
      Pozdrawiam
      Ps. Jak są błędy to nie ja to on mój komputer. Głupi:)
    • kamyk4 Re: Opis porodów. 03.02.06, 11:49
      Ja mysle ze nawet porod bez kompilkacji jest generalnie ciezkim przezyciem i nie bedzie nigdy nalezal do przyjemnosci i trudno tu mowic o pieknie bo to po prostu ciezka harowka. Oczywiscie mnostwo tu zalezy od podejscia do nas rodzacych bo mozemy wyjsc z porodowki z zalozeniem ze nigdy wiecej lub ze ok, moge to zrobic jeszcze raz. Ale same narodziny dziecka, to ze ten ktos nieznany nagle pojawia sie na naszym brzuchu, wtula sie w niego a potem przytula sie do piersi i ssie i jest taki malenki ze gubi sie w tych wszystkich pieluszkach i becikach jest tak pieknym przezyciem ze rekompensuje kazdy bol i kazda nieprzyjemnosc (poryczalam sie na samo wspomnienie). Dlatego ja chce to przezyc jeszcze raz i wszystkim zycze takich samych odczuc.
      • paris4 Re: Opis porodów. 03.02.06, 14:17
        Mój poród. Opiszę może niezbyt ładnie i poetycko, ale za to w punktach:)
        Nie miałam żadnych objawów przedporodowych typu czop, skurcze przepowiadające -
        no nic.
        14 - pierszy skurcz - bolesny - ucieszyłam się że wreszcie przepowiadające się
        pojawiły za 2 minuty kolejny, za 2 minuty kolejny.
        14.30 dzwonię po męża skurcze nadal co 2 minuty
        14.45 mąż w domu, skurcze co 2 minuty dopakowuję torbę i minę mam nietęgą boli
        jak cholera
        15- szpital izba przyjęc - rozwarcie 1,5 cm, skurcze co 2 minuty - ZAŁAMKA
        15.30 - oddział, standardowe procedury wywiad, podłączeenie KTG i ufff mogę
        wreszcie chodzic, rozwarcie 2 cm ZAŁAMKA, skurcze coraz silniejsze
        16 - odchodzą wody, skurcze zoraz silniejsze - spaceruję po korytarzy
        16.30 - zwymiotowałam cały obiad:) całe szczęscie zdążyłam do toalety
        16.30-17.15 - chodzę, chodzę, skurcze co 2 minuty, ale takie dziwne - nogi mi
        się trzęsą taj jakbym parcie czuła wołam położną. Ona się smieje, że tak szybko
        to się pierwszego dziecka nie rodzi. Bada mnie patrzy na mnie osłupiała i
        zaczyna wołac lekarza bo jest pełne rozwarcie 10cm:)
        17.30 kładą mnie na łóżku każą przec, jestem w lekkim szoku to tak szybko się
        to wszystko toczy, zamieszanie wokół mnie jak cholera:)
        17.38 - po 4 skurczach partych przytulam swojego synka:)

        Tak to ja mogę i urodzic nawet sześcioro dzieci:P Choc faktycznie uważałabym z
        nazywaniem porodu pięknym przeżyciem:)
        Chociaż faktycznie opisując to coś mnie chwyciło za gardło:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka