Dodaj do ulubionych

Start na UMK: Studenci bez indeksów

01.10.09, 22:34
Z tymi indeksami to wyjątkowo durny pomysł. Komu to przeszkadzało?
Widzę przynajmniej kilka powodów dla których brak indeksów jest
idiotyczny i upierdliwy zarówno dla studenta jak i wykładowcy:

1) Wszystko w USOS, a jeśli system zostanie złamany przez hackera to
co wtedy? Albo jak piorun spali serwerownię? Albo w najgorszym razie
do systemu dostanie się nieuczciwy pracownik który za łapówki będzie
"poprawiał" oceny studentom? Przecież to będzie niesamowicie trudne
do wykrycia... Sprowadzi się do robienia list z podpisami.
2) W jaki sposób rozstrzygane będą sporne sytuacje, gdy student
stwierdzi (po czasie), iż miał jakoby dostać co innego niż dostał? I
znowu profesor będzie dla własnego spokoju musiał robić listę i
prosić studenta o podpis po zdanym egzaminie.
3) W jaki sposób profesor przed egzaminem ma weryfikować czy student
zaliczył ćwiczenia? Będzie sobie kartkę z usosa drukował i szukał za
każdym razem nazwiska? Zdawanie egzaminów wydłuży się około 2 razy.
4) Studenta trzeba będzie legitymować przed każdym kolokwium i
egzaminem...
5) Może najbardziej prozaiczny powód - indeks jest swego rodzaju
pamiątką po studiach, czymś co przywołuje wspomnienia o rozmaitych
wykładach i wykładowcach. Czy warto te wspomnienia ludziom odbierać
w imię jakiś durnych oszczędności i pseudoinnowacyjności?
6) I jeszcze kilka innych powodów które wyjdą w "praniu" ...

Na uczelni jest mnóstwo biurokracji którą można ograniczać, ale jak
zwykle zabrano się za to od najgorszej możliwej strony i rozwalono
coś co akurat nieźle się sprawdzało.
Obserwuj wątek
    • wiechl Re: Start na UMK: Studenci bez indeksów 02.10.09, 08:27

      wcale nie taki durny

      Sam pewnie też ćwiczyłeś bieganie po wydziale i kolekcjonowanie wpisów do indeksu. Ciekawe doświadczenie, szczególnie w sezonie wakacyjnym. No i ciekawe też, pod kątem nieuchwytności różnych wykładowców, z których wielu nie miało jakoś obyczaju bywać na swoich dyżurach. Strata czasu i niepotrzebne emocje.

      Co do zabezpieczenia danych przed hackerami, i pożarami - wystarczy zwyczajny back-up, któy z pewnościa jest robiony.

      Profesor przed egzaminem może otrzymać aktualną listę z dziekanatu lub od osoby prowadzącej ćwiczenia.
      itd.

      Nie ma sensu gloryfikować zielonej (białej czasem też) książeczki, a dobrze zorganizowany system elektroniczny wystarczy i będzie ułatwieniem.
      Jedyny problem w tym wszystkim to chyba przestawienie się starszej kadry, która ma swoje nawyki i z pewnością życia nie będzie ułatwiać.
      • felippee Re: Start na UMK: Studenci bez indeksów 02.10.09, 09:13
        wiechl napisał:

        > wcale nie taki durny
        >
        > Sam pewnie też ćwiczyłeś bieganie po wydziale i kolekcjonowanie
        wpisów do indek
        > su. Ciekawe doświadczenie, szczególnie w sezonie wakacyjnym. No i
        ciekawe też,
        > pod kątem nieuchwytności różnych wykładowców, z których wielu nie
        miało jakoś o
        > byczaju bywać na swoich dyżurach. Strata czasu i niepotrzebne
        emocje.

        A ćwiczyłem. Tyle, że jak się zbierało wspisy w terminie, to nie
        było problemu ze znalezieniem profesora... Jakichś większych emocji
        sobie nie przypominam. W tej mierze akurat nowy system wiele nie
        poprawi.


        > Co do zabezpieczenia danych przed hackerami, i pożarami -
        wystarczy zwyczajny b
        > ack-up, któy z pewnościa jest robiony.

        A jednak nie wystarczy. Jeśli system będzie infiltrowany przez
        dłuższy czas, niekonsystencje mogą wejść do backupu. Zresztą chodzi
        o możliwość WYKRYCIA oszustwa, która jest znacznie ograniczona.
        Profesor nie będzie przecież co parę dni zaglądał do USOSa i
        sprawdzał czy oceny się zgadzają, a nikt inny już nie ma szans
        wykryć modyfikacji. Gdy był indeks, wystarczyło, że kobieta w
        dziekanacie zobaczyła, że się nie zgadza, albo, że student ma coś
        pokreślone dziwnie. Telefon do profesora i już można oszusta
        wyłapać. A tak, kaplica...

        Oczywiście ktoś powie, że wszyscy autorzy modyfikacji są zapisywani
        i wszystko jest full bezpieczne. Tyle, że sam już widziałem "super
        bezpieczne systemy" które się kładły tak, że nic nie pozostawało
        (siedzę w IT). Jak kto dostanie dostęp do maszyny serwującej USOS i
        umiejętnie ją złamie to nikt niczego przez lata nie wykryje... A
        przy pensjach uniwersyteckich raczej nie widzę adminów siedzących
        dzień i noc na bezpieczeństwem tego ustrojstwa (przy okazji
        pozdrawiam adminów USOS, robią masę roboty za śmieszne pieniądze)...

        > Profesor przed egzaminem może otrzymać aktualną listę z dziekanatu
        lub od osoby
        > prowadzącej ćwiczenia.
        > itd.

        Uhm, i będzie pracowicie sprawdzał wyczytując. Oczywiście da się,
        tylko czas zdawania się wydłuży. Dotychczas można było kazać
        wszystkim studentom wyłożyć indeks na ławkę. Profesor mógł sobie po
        mału weryfikować czy się wszystko zgadza W CZASIE egzaminu... 2h i
        spokojnie 100 osób miał sprawdzone. A tak wpuszczanie z listy będzie
        trwało...

        > Nie ma sensu gloryfikować zielonej (białej czasem też) książeczki,
        a dobrze zor
        > ganizowany system elektroniczny wystarczy i będzie ułatwieniem.

        Otóż właśnie, że nie będzie. Nie wszystko co elektroniczne jest
        cudowne. Już nie wspominając o tym, że jak na razie USOS nie jest
        dobrze zorganizowany...

        > Jedyny problem w tym wszystkim to chyba przestawienie się starszej
        kadry, która
        > ma swoje nawyki i z pewnością życia nie będzie ułatwiać.

        Nie, to nie jedyny problem. Faktyczne problemy wymieniłem w poście
        niżej, akurat tego nawet nie wymieniałem, bo nie uważam wieku za
        usprawiedliwienie dyletanctwa komputerowego (przynajmniej wśród
        wyższej kadry naukowej).

        Podtrzymuję moje zdanie, że zabrano się za modyfikację czegoś, co
        modyfikacji nie wymagało. Celem tej modyfikacji jest zapewne
        pokazanie propagandowych haseł: "unowocześniamy uczelnie! walczymy z
        biurokracją!"... Ot, jak się nie ma odwagi zabrać za faktyczne
        problemy toczące polską naukę to się organizuje taką pseudorewolucję
        i wszyscy mają być zadowoleni.

        Ta zmiana może miałaby sens, gdyby indeks był ostatnim papierowym
        dokumentem na uczelni. Tyle, że obieg elektroniczny dokumentów i
        infrastruktura klucza publicznego na UMK (i nie tylko) PRAKTYCZNIE
        NIE ISTNIEJĄ. Zabieranie się za indeksy w czasie gdy cała
        biurokracja tonie w papierach, a komputera używa jedynie do
        drukowania następnych papierów jest śmieszne.
        • wiechl Re: Start na UMK: Studenci bez indeksów 02.10.09, 14:54
          Nawet Visa, a nawet Estonia :-) miały problemy 'informatyczne' i nie da się ich wykluczyć w żadnym systemie.
          Jako fachowiec od IT doskonale to zapewne wiesz.

          Jestem gorącym zwolennikiem odchodzenia od papierologii, choć warto się zastanowić na wszystkimi tego aspektami i właściwym wdrożeniem całości, fakt.
          Elektroniczny 'obieg' ocen nie jest niczym nowym i z powodzeniem stosują go od lat na zachodnich uczelniach. Z drugiej strony, procedury na naszych uniwersytetach są zbiurokratyzowane do bólu i stanowią jedynie smutne rozwinięcie postgierkowskich klimatów. Kto nie wierzy - niech spyta chociażby pierwszego lepszego doktoranta, który korzystał z grantu.


          • felippee Re: Start na UMK: Studenci bez indeksów 02.10.09, 19:42
            Wiesz, chodzi o kolejność działań. Nie warto na siłę rozwalać
            czegoś, co ani nie było zbyt upierdliwe, ani specjalnie czasochłonne
            i "zdawało egzamin" przez ostatnie N lat (gdzie N jest spore).

            To by miało sens w sytuacji w której wykładowca miałby swój podpis
            elektroniczny, student swój (najlepiej w elektronicznych
            legitymacjach). Po ustaleniu oceny opatrywaliby ją podwójnym
            podpisem i umieszczali w systemie. Przy okazji legitymacja studenta
            pozwalałaby wykładowcy za pomocą niewielkiego urządzenia odczytać
            wszelkie dane które potrzebuje (zaliczenie z ćwiczeń itp).

            W takim scenariuszu hacker buszujący w bazie danych mógłby próbować
            zniszczyć dane, ale nie miałby szans ich modyfikować w sposób
            niedostrzeżony (brak zgodności oceny z podpisem mógłby być łatwo
            wykrywany automatycznie i wywoływać odpowiedni alarm
            bezpieczeństwa).

            Do czasu, aż taka infrastruktura nie będzie istnieć (a jeszcze to
            potrwa lata), pozbywanie się tradycyjnych indeksów jest
            technologiczną nadgorliwością, jaką zresztą da się zaobserwować w
            wielu dziedzinach otaczającej nas rzeczywistości. Niestety mimo że
            technologiczna, nadal jest to tylko nadgorliwość, a jak wiadomo
            nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...
    • lalele Start na UMK: Studenci bez indeksów 05.10.09, 10:37
      Zgadzam się w 100% w felippee.
      Dwie sprawy:
      1) Po co zlikwidowano indeksy, skoro zostały karty egzaminacyjne?
      2) Miały być indeksy na życzenie (wypowiedzi władz UMK z czerwca),
      co prawda bez mocy dokumentu, ale jednak jakieś poświadczenie by
      było. I co? Będą te indeksy dla chętnych?
      • lukaszsu45 Re: Start na UMK: Studenci bez indeksów 08.10.09, 13:48
        lalele napisał:

        > I co? Będą te indeksy dla chętnych?

        Pytałem w Centrum Promocji i Informacji UMK - powiedzieli, że nie. To nic, że
        pan rzecznik kilka miesięcy temu mówił co innego...
        A USOS - no cóż. WIERZĘ, że uczelnia odpowiednio to zabezpieczyła i wolę nie
        myśleć, co by było, gdyby... A kwestia rozbieżności ocen to już inna historia.
        Miałem przypadek, że ocena w indeksie była inna niż ta w USOSie - i bez problemu
        w dziekanacie poprawiono na to, co było zgodne z prawdą, wystawiane przy mnie i
        podpisane. Wiadoma sprawa, nikt nie dopuści, żeby w jego indeksie były wpisane
        bzdury ;) A teraz? Jak udowodnię, że po egzaminie dowiedziałem się czegoś innego
        niż potem wpisano do USOSa? A jeżeli wykładowca wpisze oceny i zakończy pracę na
        uczelni? Wyjedzie? Albo... nikomu źle nie życzę, ale wypadki chodzą po
        ludziach... Kto to wtedy zweryfikuje, udowodni?
    • gilbert.grape Re: UMKto syf 11.10.09, 16:40
      Kolegę to chyba wylali z UMK-u. I zadra pozostała :)
      • carwszechrusi Re: UMKto syf 11.10.09, 16:43
        Kolega ukończył i się poprostu napatrzył
        • patrzerealnie Re: UMKto syf 11.10.09, 16:59
          carwszechrusi napisał:

          > Kolega ukończył i się poprostu napatrzył

          "Kolega" cierpi na syndrom karła i brzydzi jakby był z bydgoszczewa
        • gilbert.grape Re: UMKto syf 11.10.09, 16:59
          carwszechrusi napisał:

          >Niestety słaba kadra, masa leni spośród profesorów i wykładowców którzy pobieraja kase zgodnie z zasadą >"czy sie stoi czy sie leży", snucie sie z kawkami po korytarzach od znajomego do znajomego, awanse i tytuły >przyznawane według znajomości i pokrewienstwa, tworzenie etatów i miejsc na studiach dla synusiów i >córeczek profesorów, układy, znajomośc, struktura mafijna to codzienność na tej tzw. pożal się boże >"uczelni".

          Poleciałeś poważnymi zarzutami, do których nie mogę się odnieść. Weź natomiast pod uwagę, że ktoś z obecnych władz uczelni może nie być już tak pobłażliwy.

          >bo co jak co ale umk tworzy wykształconych bezrobotnych

          Kierunek studiów wybierają sobie dojrzali już ludzie. Powinni brać pod uwagę możliwość zarobkowania w przyszłości. Żadna dobra praca sama do człowieka nie przyjdzie, trzeba o nią zabiegać. Chyba, że z wiedzy nabytej na studiach zostało już tylko wspomnienie, albo jej nigdy nie było. Ale to już wina samych studentów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka