Dodaj do ulubionych

amerykany!!

IP: 80.48.150.* 19.03.03, 12:16
Amerykany to jest coś!Zawsze ilekroć przyjeżdżam do Grudziądza -zajadam się nimi.Chyba nigdzie indziej nie ma takiego ciastka.Nigdzie indziej nie mówi się na drożdżówki-szneki.Najlepiej z glansem ;-)Pychota!
pzdr
Obserwuj wątek
            • Gość: parkowy Re: amerykany!! IP: 80.48.150.* 20.03.03, 11:14
              Czytasz mi w myślach!O Łojku chciałem napisać wcześniej,dałem Ci jednak szansę;-))Jeździłem po Polsce ale nie widziałem takiego fenomenu!Maleńki sklepik z niesamowitą atmosferą w którym wszystkie słodycze są wyczarowane własnoręcznie.Smaki nie do zapomienia!Jakieś makagigi(masa makowa z miodem),kartofelki marcepanowe w cynamonie...Teraz marcepany kupuję podczas wyjazdów do Niemiec ale to tylko namiastka.Ślinka leci!
              smacznego
              pzdr
              • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.03, 15:58
                ...czerwone lizaki, jak małe tarcze , różowe koguciki , różnego
                rodzaju "krajanki" i.........słodki zapach zapraszający do wejścia, tak ,to był
                fenomen tamtych czasów !
                Zacierają się powoli szczegóły ale do dzisiaj czuję ten zapach .

                p.s.
                Mieszkałam w Niemczech ponad 10 lat, od roku jestem znuwu w Polsce :)))))))))

                pozdr.
                naata
                  • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.03, 16:25
                    Ja nie mam i nie miałam "papirów" :)))))))

                    Bliskości do granicy Trochę zazdroszczę , bo często jezdżę, z Olszyny do
                    Tychów ;) , jest ok.400 km.

                    A co powiesz o naszym grudziądzkim stadonie ? A Rudnik ?
                    Byłam ostatnio dwa lata temu, plaża i okplice niczego sobie!

                    :)))
                    • Gość: parkowy Re: amerykany!! IP: 80.48.150.* 20.03.03, 16:40
                      Właśnie patrzę za okno-Puszcza wkrzańska jest czego zazdrościć;-)
                      W Rudniku nie byłem chyba od 15 lat.Kiedyś (to się nazywało czyn społeczny)karczowałem brzeg pod przyszły ośrodek Stomilu.Zawsze lubiłem tam przebywać.Do Rudnika przejeżdżałem po lotnisku (bez obecnego osiedla).
                      A stadion....Pamiętam starą olimpię,nowy stadion o nibo lepszy ale chyba skończył się wraz z końcem Memoriału Bronka Malinowskiego :-((
                      pzdr
                          • Gość: Krysiaroz Re: amerykany!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.03, 21:39
                            Parkowy ale Naata pokrecila haha oczywiscie,ze sie nie obraze. Ja tylko mam
                            czasami dostep do komp. Ale wszystko o czym piszecie jest mi znane.I Row
                            Hermana i Czarna droga i Plac stycznia i okraglak,gdzie kupowalo sie bilety
                            tramwajowe,i stary stadion na ktorym teraz stoja dwa wiezowce a na ktory ja
                            chodzilam na zawody szkolne hej pozdrawiam Lza sie w oku kreci.
                            • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.03, 12:11
                              Gapa ze mnie , nie spojrzałam na IP :)))

                              Proponuję dalsze wspominki: drzewa morwowe , fontana z żabkami. Czy jeszcze
                              tam są ? Krysiuroz,ja też brałam udział w zawodach szkolnych na naszym
                              stadionie.Okrąglak to taki punk zborny, często tam się z "kimś" umawiałam ;P
                              Najbardziej jednak , magiczne miejsce dla mnie, to był ogród
                              botaniczny.Uwielbiam przyrodę

                              pozdr. Parkowego też !
                              • Gość: Krysiaroz Re: amerykany!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.03, 19:07
                                Oj tak,tak jak sie jest mlodym ma sie marzenia a nam widze zostaly juz tylko
                                wspomienia? ale tez lubie wspominac, ogrod botaniczny jak najbardziej miejsce
                                spacerow. Ale dla mnie takim waznym miejscem byl rog ulic Rapackiego 15-grudnia
                                Al.Zwyciestwa i 23 Stycznia. Stal tam duzy dom na rogu byla biblioteka a w
                                podworku pierwsza chyba cukiernia p. Tomeli?/nie wiem czy dobrze pamietam
                                nazwisko/gdzie byly oprocz slawnych amerykanow pyszne jagodzianki. No wiec to
                                byl rog, przy ktorym umawialo sie na randki pol miasta a ja na to wszystko
                                patrzylam z okna i jeszcze widok na dworzec autobusowy,ktory wtedy tetnil
                                zyciem. No a potem i ja zaczelam chodzic na randki. To byly czasy.
                                pozdrawiam.
                              • Gość: parkowy Re: amerykany!! IP: 80.48.150.* 22.03.03, 23:41
                                Największy stadion z dużą,zadaszoną,drewnianą trybuną znajdował się przy ulicy Warszawskiej za technikum mechanicznym.Główne wejście znajdowało się naprzeciw ulicy łączącej Parkową z Warszawską (chyba nazywała się Żwirki)(ta z samoletem i armatami).Stadion należał do klubu Olimpia i tam trenował B.Malinowski.Na początku lat 70-tych stadion zniwelowano,obecnie stoją tam dwa wieżowce.
                                Wcześniej stadion był metą wyścigów kolarskich,meczów piłkarskich,zawodów wkkw,zawodów lekkoatletycznych a nawet żużlowych.Był miejscem masowych imprez sportowych.Będąc uczniem szkoły podstawowej przez krótki okres czasu uprawiałem należałem do sekcji lekkoatletycznej.
                                pzdr
                                  • Gość: Krysiaroz Re: amerykany!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.03, 15:37
                                    Stary stadio byl dokladnie pomiedzy ul.Warszawska ,Bora Komorowskiego i ta
                                    ul.co jest Zespol Szkol Budowlanych.Dzialo sie tam bardzo duzo ,nie mowiac o
                                    szkolnych zawodach w roznych dyscyplinach, szczegolnie w lekkiej atletyce, to
                                    ja najbardziej pamietam zuzel. To byly czasy no i jeszcze zawody uliczne na
                                    motorach no i rowerach. W Tarpnie na tych gorkach pamietam motocross, no niech
                                    kto powie ,ze w Grudziadzu nic sie nie dzialo. To miasto ZYLO a dzis tylko
                                    gielda na stadionie i puuuuuubbbbbyyyyyy!!!
                                    • parkowy Re: amerykany!! 24.03.03, 23:03
                                      Wiesz - coś takiego jak stadion musi mieć duszę...Coś takiego jak Leśniczówka.Festyny,zabawy,budy odpustowe z piłeczkami na gumce.Teraz młodzi mają jojo...;-)
                                        • parkowy Re: amerykany!! 25.03.03, 23:14
                                          Pamiętacie grudziądzkie juwenalia?Młodzież ze szkół średnich poprzebierana,przemarsz ulicami miasta i finał nad Wisłą.Potem wejście na Górę Zamkową,do pawilonu na lody z ajerkoniakiem.Pychota!!!
                                              • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.03, 22:17
                                                Trochę mnie wstyd,że tak ciągle zapominam jednak nie mieszkam w G-dzu od
                                                28lat,jeżeli jestem to na bardzo krótko lub przejazdem. Może teraz będzie
                                                więcej czasu bo zaczęłam prowadzić osiadły tryb życia :))))))
                                                Wykorzystam nasze wspominki i pójdę ich szlakiem,ha ha ha
                                                Jak bedę w G-dzu dam znać!

                                                ;-)
                                                • Gość: Krysiaroz Re: amerykany!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.03, 22:26
                                                  Super, moze sie zlecimy? Ja tak prawie 20 lat mieszkalam,potem prawie 20 lat
                                                  nie mieszkalam a teraz prawie 20 lat mieszkam,haha to Was oprowadze, a fajnie
                                                  jak zapomne nazwy ulicy, bo ja juz pytam wnuczke no wnusiu jak nazywa sie ten
                                                  pan co mi wszystko chowa Alzcheimer odpowiada wnusia a tak ogolnie to nie ma
                                                  sie z czego smiac.Pozdrawiam
                                                  • Gość: parkowy Re: amerykany!! IP: 80.48.150.* 28.03.03, 20:34
                                                    Piszę się na zjazd rodzinny tego forum!Problem jest tylko jeden-nie mogę zaplanować z dużym wyprzedzeniem wyjazdu.Jak to najczęściej bywa możliwość taka trafia się tydzień,dwa przed ewentualnym wolnym...
                                                    Kamerę posiadam-no problem :-)
                                                    pzdr
                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.03, 22:15
                                                    Parkowy to się da załatwić :)))
                                                    Jak tylko Krysiaroz się zgodzi to już z G-dza ustalimy termin.
                                                    Ja myślałam o kamerce/no i mikrofon/ do komputera, ja kontaktuję się z moją
                                                    córką, która wybyła za ocean. Jak żebym śmiała pytać o kamery,ja też nie mam.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.03, 22:15
                                                    Parkowy to się da załatwić :)))
                                                    Jak tylko Krysiaroz się zgodzi to już z G-dza ustalimy termin.
                                                    Ja myślałam o kamerce/no i mikrofon/ do komputera, ja kontaktuję się z moją
                                                    córką, która wybyła za ocean. Jak żebym śmiała pytać o kamery,ja też nie mam.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • parkowy Re: amerykany!! 08.04.03, 21:32
                                                    Amerykany są nie do podrobienia!!!!!!!!
                                                    Skoro już jestem przy smakowitym temacie to mam kolejne pytanie:Czy ktoś pamięta słodki syrop (buraczany?),sprzedawany na litry z dużych drewnianych beczek?
                                                    Później napiszę dlaczego przypomiałem sobie ten smakołyk...
                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.03, 22:53
                                                    Oj nie chciałam, myslałam, że jutro napiszesz o tym co robiono z tego "sirupu"
                                                    w Polsce .... różne rzeczy robiono he he he
                                                    Parkowy na zakupy do Berlina ? no no światowe życie... europejskie ;)))
                                                    Już pisałam,że Ci zazdroszczę bliskości granicy , potrzebuję parę rzeczy,
                                                    których jeszcze u nas nie ma i ..... za daleko :(((
                                                    Tym razem już dobranoc :-)
                                                  • parkowy Re: amerykany!! 09.04.03, 23:05
                                                    1.Piwo z rana jak śmietana :-))))
                                                    2.Amerykany są nie do podrobienia!Lepiej nie profanuj tej pyszności.
                                                    3.ad "ranne ptaszki".Trzeba coś zrobić!Trzy głodne bociany (skołowane przez wojnę w Iraku i brak wiosny w tym kraju) głodują!I to tak bardzo ,że nie mogą latać!Łażą nieboraki po szosie w poszukiwaniu żab.Help!
                                                  • chetor Re: amerykany!! - ciacha 11.04.03, 10:15
                                                    Gość portalu: Krysiaroz napisał(a):

                                                    > Co do obszernosci tego watku wlasnie to w obecnej sytuacji dosz dwuznaczne co
                                                    > nie?

                                                    Dokładnie to samo myśle od chwili jego założenia.
                                                    Propunuję nie zajmować sięjuż nim, to sam spadnie.
                                                    pzdr
                                                  • Gość: m Re: amerykany!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.04.03, 22:16
                                                    W kiosku na rogu Rapackiego i al.Zwycięstwa piłem jako dzieciak wspaniałą
                                                    oranżadę, nazywała się "Murzynek" i miała na nalepce narysowanego murzynka. Tuż
                                                    obok był dworzec autobusowy spółdzielni
                                                    transportowej "AutoTransport" w której pracował mój ojciec dlatego często tam
                                                    bywałem. Jakie tam były pojazdy ! prawdziwa menażeria -
                                                    autobusy "Man" "Bussing" "Magirus", ciężarówki "Opel" "Fiat" "Renault" "Man"
                                                    itd. chyba nie było dwóch takich samych pojazdow, miały tysiące przejechanych
                                                    kiolometrow w czasie wojny , często się psuły bo nie było do nich części
                                                    zamiennych ale mechnicy trzymali je na chodzie.
                                                    Gdy dworzec należał do spółdzielni PKS gościnnie korzystał z przystanku i
                                                    pamiętam nowe autobusy PKS -u
                                                    (chyba Leylandy ) zatrzymujące się przed dworcem spółdzielni.

                                                    Idąc w kierunku północnym al. Zwycięstwa mijało się prawie na wysokości Straży
                                                    Pożarnej plac Zwycięstwa gdzie od czasu do czasu pojawiał się Cyrk. A z nim
                                                    karuzela z końmi, łabędziami i innymi pojazdami. Gabinet krzywych luster
                                                    gdzie było się grubasem lub chuderlakiem. W czasie przedstawienia cyrkowego
                                                    grała orkiestra, byli klowni "dzikie" zwierzęta itd.

                                                    Idąc dalej w kierunku Browaru, dochodziło się do pustego placu na rogu Mikołaja
                                                    z Ryńska przed szkołą
                                                    podstawową nr.8 gdzie w czasie przerw graliśmy w "nogę" małą piłką tenisową i
                                                    gdzie wychowawca III klasy (który miał chyba złe waspomnienia z czasów wojny)
                                                    zamiast lekcji urządzał nam (chłopakom) musztrę, maszerowaliśmy czwórkami
                                                    śpiewając "....napisz do ojca napisz do matki (trzy cztery) napisz do całej
                                                    rodziny (trzy czery) że kula piersi moje przebiła (trzy cztery) o wpół do
                                                    drugiej godziny "

                                                    Przechodząc dalej parkiem wzdłuż Trynki (obok) sapiącego Browaru dochodziło się
                                                    do ulicy Bema i przekroczywszy ją wchodziło się do
                                                    Ogrodu Botanicznego który w tamtych czasach miał inny spokojniejszy
                                                    wygląd "barokowy" (! ?) z tysiącami kwiatów i obowiązkowo zatrzmywało się nad
                                                    małym obmurowanym "stawem" pod dwiema płaczącymi wierzbami, a w stawie roiło
                                                    się od rybek i innego fascynującego wodnego "robactwa", potem należało
                                                    sprawdzić czy z tyłu za wierzbami Trynka płynie powoli tak jak to robiła
                                                    przedtem i po sprawdzeniu godziny na starym zegarze słonecznym (ciekawe gdzie
                                                    on jest teraz gdyż ten obecny to jakaś imitacja ) można było ruszyć do ulicy
                                                    Sobieskiego (tak nazywała się przed wojną a po l. Michajłowa).

                                                    Dochodziło się do drewnianego, pachnącego smołą mostu na Trynce i można było
                                                    ruszyć dalej w kierunku zachodnim do centrum miasta a właściwie
                                                    ul.Swierczewskiego mijając po drodze, po prawej stronie przedszkole w którym
                                                    mieli zwyczaj poić nas przedszkolaków tranem dając miłościwie pajdkę
                                                    chleba.
                                                    Idąc dalej dochodziło się do głównej ulicy miasta z żółtymi zaokrąglonymi
                                                    tramwajami i skręcając w lewo po około 50 metrach było się obok najpięknieszego
                                                    (według mnie) budynku w mieście mianowicie Biblioteki Miejskiej gdzie również
                                                    w piwnicy mieściło wówczas muzeum miejskie z makietą-modelem zamku
                                                    Malborskiego.
                                                    Skręcając w prawo szło się w kierunku Góry Garnizonowej mijając po drodze
                                                    stadion wojskowy gdzie w czasie zimy wylewano lodowisko.
                                                    Idąc dalej dochodziło się do góry garnizonowej na której wówczas nie było
                                                    żadnych domków tak jak teraz i zimą można było szaleć na sankach mając na
                                                    uwadze tylko jedno - jak wyhamować na dole nie wpadając do rowu przed
                                                    zrujnowanym wówczas budynkiem magazynu wojskowego, raz z Marianem Szudobajem
                                                    (siedział za mną) nie udało się to nam , przeżyliśmy chwile grozy
                                                    przejechaliśmy przez zwoje drutu kolczastego i sanki wyhamowały na luźnych
                                                    cegłach rozsypanych wokół ruiny, skończyło się bez strat .

                                                    Kiedyś pani przedszkolanka zabrała nas przedszkolakow na wycieczkę na górę
                                                    garnizonową, wchodziliśmy kolumną parami trzymając się za ręce (obowiązkowo)
                                                    byliśmy już prawie na szczycie gdy nagle wzdłuż kolumny przekazywany przez
                                                    innych dotarł do nas pełen emocji ale szeptem przekaz "BUNKIER !!!" , w
                                                    mgnieniu oka nie było kolumny tylko tabun ciekawskich przedszkolaków
                                                    gromadzący wokół idącego pionowo w dół włazu. Pani zabroniła nam wchodzić ale
                                                    każdy mógł popatrzeć w dół, spodziewałem się zobaczyć jakieś strzelnice,
                                                    walającą się broń a tu ku mojemu rozczarowaniu zobaczyłem metalowe piętrowe
                                                    łóżka, teraz myśląc o tym przypuszczam że metalowa bojowa kopuła została
                                                    zmieciona wybuchem z powierzchni ziemi a została część "koszarowa".

                                                    Od tego miejsca w kierunku zachodnim są koszary a za nimi mała uliczka bez
                                                    domow po jednej stronie mur koszarowy a po prawej lasek cytadeli, tą uliczką
                                                    pewnej czerwcowej słonecznej niedzieli jako czteroletni kajtek wraz z rodzicami
                                                    i panstwem Szudobaj doszliśmy do wysokiego brzegu Wisły i ruszylismy ścieżką w
                                                    lewo w kierunku Góry Zamkowej. Słońce świeciło nam w twarz, ptaki śpiewały w
                                                    dole lśniła Wisła za Wisłą zielone pola niosły swój zapach. Ostra wspinaczka na
                                                    ostatnich metrach Góry Zamkowej zarośniętej drzewami i raptem znów wyszliśmy na
                                                    słońce na samym szczycie Góry Zamkowej która przywitała nas niespodzianką -
                                                    olbrzymią piramidą starych cegieł po wysadzonej wieży zamkowej
                                                    Klimek.



                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! ... i słodkie wspomnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 00:13
                                                    Gość portalu: m napisał(a):

                                                    > W kiosku na rogu Rapackiego i al.Zwycięstwa piłem jako dzieciak wspaniałą
                                                    > oranżadę, nazywała się "Murzynek" i miała na nalepce narysowanego murzynka.
                                                    Tuż
                                                    >
                                                    > obok był dworzec autobusowy spółdzielni
                                                    > transportowej "AutoTransport" w której pracował mój ojciec dlatego często tam
                                                    > bywałem. Jakie tam były pojazdy ! prawdziwa menażeria -
                                                    > autobusy "Man" "Bussing" "Magirus", ciężarówki "Opel" "Fiat" "Renault" "Man"
                                                    > itd. chyba nie było dwóch takich samych pojazdow, miały tysiące przejechanych
                                                    > kiolometrow w czasie wojny , często się psuły bo nie było do nich części
                                                    > zamiennych ale mechnicy trzymali je na chodzie.
                                                    > Gdy dworzec należał do spółdzielni PKS gościnnie korzystał z przystanku i
                                                    > pamiętam nowe autobusy PKS -u
                                                    > (chyba Leylandy ) zatrzymujące się przed dworcem spółdzielni.
                                                    >
                                                    > Idąc w kierunku północnym al. Zwycięstwa mijało się prawie na wysokości
                                                    Straży
                                                    > Pożarnej plac Zwycięstwa gdzie od czasu do czasu pojawiał się Cyrk. A z nim
                                                    > karuzela z końmi, łabędziami i innymi pojazdami. Gabinet krzywych luster
                                                    > gdzie było się grubasem lub chuderlakiem. W czasie przedstawienia cyrkowego
                                                    > grała orkiestra, byli klowni "dzikie" zwierzęta itd.
                                                    >
                                                    > Idąc dalej w kierunku Browaru, dochodziło się do pustego placu na rogu
                                                    Mikołaja
                                                    >
                                                    > z Ryńska przed szkołą
                                                    > podstawową nr.8 gdzie w czasie przerw graliśmy w "nogę" małą piłką tenisową
                                                    i
                                                    >
                                                    > gdzie wychowawca III klasy (który miał chyba złe waspomnienia z czasów wojny)
                                                    > zamiast lekcji urządzał nam (chłopakom) musztrę, maszerowaliśmy czwórkami
                                                    > śpiewając "....napisz do ojca napisz do matki (trzy cztery) napisz do całej
                                                    > rodziny (trzy czery) że kula piersi moje przebiła (trzy cztery) o wpół do
                                                    > drugiej godziny "
                                                    >
                                                    > Przechodząc dalej parkiem wzdłuż Trynki (obok) sapiącego Browaru dochodziło
                                                    się
                                                    >
                                                    > do ulicy Bema i przekroczywszy ją wchodziło się do
                                                    > Ogrodu Botanicznego który w tamtych czasach miał inny spokojniejszy
                                                    > wygląd "barokowy" (! ?) z tysiącami kwiatów i obowiązkowo zatrzmywało się nad
                                                    > małym obmurowanym "stawem" pod dwiema płaczącymi wierzbami, a w stawie roiło
                                                    > się od rybek i innego fascynującego wodnego "robactwa", potem należało
                                                    > sprawdzić czy z tyłu za wierzbami Trynka płynie powoli tak jak to robiła
                                                    > przedtem i po sprawdzeniu godziny na starym zegarze słonecznym (ciekawe gdzie
                                                    > on jest teraz gdyż ten obecny to jakaś imitacja ) można było ruszyć do ulicy
                                                    > Sobieskiego (tak nazywała się przed wojną a po l. Michajłowa).
                                                    >
                                                    > Dochodziło się do drewnianego, pachnącego smołą mostu na Trynce i można było
                                                    > ruszyć dalej w kierunku zachodnim do centrum miasta a właściwie
                                                    > ul.Swierczewskiego mijając po drodze, po prawej stronie przedszkole w którym
                                                    > mieli zwyczaj poić nas przedszkolaków tranem dając miłościwie pajdkę
                                                    > chleba.
                                                    > Idąc dalej dochodziło się do głównej ulicy miasta z żółtymi zaokrąglonymi
                                                    > tramwajami i skręcając w lewo po około 50 metrach było się obok
                                                    najpięknieszego
                                                    >
                                                    > (według mnie) budynku w mieście mianowicie Biblioteki Miejskiej gdzie
                                                    również
                                                    > w piwnicy mieściło wówczas muzeum miejskie z makietą-modelem zamku
                                                    > Malborskiego.
                                                    > Skręcając w prawo szło się w kierunku Góry Garnizonowej mijając po drodze
                                                    > stadion wojskowy gdzie w czasie zimy wylewano lodowisko.
                                                    > Idąc dalej dochodziło się do góry garnizonowej na której wówczas nie było
                                                    > żadnych domków tak jak teraz i zimą można było szaleć na sankach mając na
                                                    > uwadze tylko jedno - jak wyhamować na dole nie wpadając do rowu przed
                                                    > zrujnowanym wówczas budynkiem magazynu wojskowego, raz z Marianem Szudobajem
                                                    > (siedział za mną) nie udało się to nam , przeżyliśmy chwile grozy
                                                    > przejechaliśmy przez zwoje drutu kolczastego i sanki wyhamowały na luźnych
                                                    > cegłach rozsypanych wokół ruiny, skończyło się bez strat .
                                                    >
                                                    > Kiedyś pani przedszkolanka zabrała nas przedszkolakow na wycieczkę na górę
                                                    > garnizonową, wchodziliśmy kolumną parami trzymając się za ręce (obowiązkowo)
                                                    > byliśmy już prawie na szczycie gdy nagle wzdłuż kolumny przekazywany przez
                                                    > innych dotarł do nas pełen emocji ale szeptem przekaz "BUNKIER !!!" , w
                                                    > mgnieniu oka nie było kolumny tylko tabun ciekawskich przedszkolaków
                                                    > gromadzący wokół idącego pionowo w dół włazu. Pani zabroniła nam wchodzić
                                                    ale
                                                    > każdy mógł popatrzeć w dół, spodziewałem się zobaczyć jakieś strzelnice,
                                                    > walającą się broń a tu ku mojemu rozczarowaniu zobaczyłem metalowe piętrowe
                                                    > łóżka, teraz myśląc o tym przypuszczam że metalowa bojowa kopuła została
                                                    > zmieciona wybuchem z powierzchni ziemi a została część "koszarowa".
                                                    >
                                                    > Od tego miejsca w kierunku zachodnim są koszary a za nimi mała uliczka bez
                                                    > domow po jednej stronie mur koszarowy a po prawej lasek cytadeli, tą uliczką
                                                    > pewnej czerwcowej słonecznej niedzieli jako czteroletni kajtek wraz z
                                                    rodzicami
                                                    >
                                                    > i panstwem Szudobaj doszliśmy do wysokiego brzegu Wisły i ruszylismy ścieżką
                                                    w
                                                    > lewo w kierunku Góry Zamkowej. Słońce świeciło nam w twarz, ptaki śpiewały w
                                                    > dole lśniła Wisła za Wisłą zielone pola niosły swój zapach. Ostra wspinaczka
                                                    na
                                                    >
                                                    > ostatnich metrach Góry Zamkowej zarośniętej drzewami i raptem znów wyszliśmy
                                                    na
                                                    >
                                                    > słońce na samym szczycie Góry Zamkowej która przywitała nas niespodzianką -
                                                    > olbrzymią piramidą starych cegieł po wysadzonej wieży zamkowej
                                                    > Klimek.
                                                    >
                                                    >
                                                    Piękny prezent świąteczny dla tego forum, nieśmiało proszę o więcej, jakże
                                                    miło czytać tak napisane wspomnienia,to już książka prawie ....
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    naata
                                                    >
                                                    >
                                                  • Gość: Krysiaroz Re: amerykany!! ... i słodkie wspomnienia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.03, 13:02
                                                    Co za niespodzianka mila / temat jednak nie spadnie jak sugerowal parkowy/. Z
                                                    ta ksiazka to prawda Naata czytalam i czytalam nawet sie rozmarzylam no i
                                                    oczywiscie na nowe wspominki sie zebralo. Ciekawe czy m jest miejscowy czy
                                                    tylko na chwile zobaczymy mam nadzieje ze jeszcze nas sprowokuje, cos
                                                    przypomni, naprawde super sie czytalo poczulam sie jakbym byla w podstawowce/
                                                    chcialabym/ tylko ciut zal ze nie podzielil tych wspomien bo 1000 by mial jak w
                                                    banku i moze zostalby na dluzej Pozdrawiam wszystkich m szczegolnie.
                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! ... i słodkie wspomnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 13:31
                                                    Witajcie po świetach, myślę , że zdrówka nikomu nie zabrakło ;)))
                                                    Krysiuroz, ja też zastanawiam się czy wizyta m - Klimek, to świąteczna
                                                    nostalgia, czy też początek / byłoby miło / ciekawej korespondencji? Moim
                                                    zdaniem c.d.n. powinien nastąpić bo zakończenie jest jakby zapowiedzią dalszych
                                                    wędrówek.... może się mylę ale czekam , czuję niedosyt....
                                                    Pozdrawiam Wszystkich
                                                  • Gość: parkowy Re: amerykany!! ... i słodkie wspomnienia IP: 191.72.1.* 23.04.03, 14:37
                                                    Witajcie po dłuższym czasie :)
                                                    W przedświąteczną sobotę skradziono nadajnik radiowy,co skutecznie odcięło mnie
                                                    od Was.Wczoraj powiedzieli o tygodniu czekania na nowy...Nie mogłem strzymać
                                                    i meiluję z kawiarenki :)(nałogi są straszne).
                                                    Jestem pod głębokim wrażeniem postu Myślałem,że już nic mnie nie zaskoczy ...
                                                    Czekam na więcej!!!!!!
                                                    pzdr
                                                  • Gość: naata Re: amerykany!! ... i słodkie wspomnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.03, 14:59
                                                    Gość portalu: parkowy napisał(a):

                                                    > Witajcie po dłuższym czasie :)
                                                    > W przedświąteczną sobotę skradziono nadajnik radiowy,co skutecznie odcięło
                                                    mnie
                                                    >
                                                    > od Was.Wczoraj powiedzieli o tygodniu czekania na nowy...Nie mogłem strzymać
                                                    > i meiluję z kawiarenki :)(nałogi są straszne).
                                                    > Jestem pod głębokim wrażeniem postu Myślałem,że już nic mnie nie zaskoczy ...
                                                    > Czekam na więcej!!!!!!
                                                    > pzdr
                                                    -------------------------------------------------------------


                                                    Współczuję Ci / chlerne złodziejstwo! / ale dobrze ,że się odezwałeś bo my tu
                                                    już różne spekulacje czynimy ....
                                                    Wiedziałam ,że będziesz pod wrażeniem , nie wiem czy się mylę ale ja już gdzieś
                                                    widziałam IP* n , podobny ma Silny ,albo mi się tylko wydaje.....
                                                    Wracaj szybko Parkowy czekamy na to radio, bo z kawiarenki to pewnie sobie tak
                                                    nie popiszesz jak z domku ;))))
                                                    pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka