samosedno
22.08.15, 15:09
Jedziemy sobie leśną ścieżką na Barbarkę (wjazd od Polnej). Raptem na pełnym gazie przejeżdża obok nas niemal zahaczając o mój rower i wzniecając tumany piasku, młodzian na crossowym motorze. Po chwili wraca... I tak ze 3 razy.
Co właściwie można zrobić:
- wezwać policję?
- za jaki czas przyjadą?
- czy jest podstawa do ukarania osobnika?
- włożyć drąg w szprychy motoru?
Moja córka, ufna w demokrację i władzę samorządową, zadała mi pytanie: dlaczego nic się nie robi, aby ochronić spacerujących?
Według niej wystarczyłoby:
- dobrze oznakować ścieżkę (teraz znak "zakazu ruchu poza pojazdami ALP i rowerów" jest widoczny tylko od strony Barbarki)
- wjazd od ulicy Polnej lub nieco dalej za fortem, zamknąć solidną belką - umożliwiając przejazd jedynie rowerom (leśniczy by sobie ją otwierali)
- oczywiście także szersze drogi dojazdowe należałoby podobnie zablokować
- od czasu do czasu np. w weekend ktoś mógłby patrolować ten uczęszczany przez Torunian trakt rowerowo-spacerowy
Niby proste? A co o tym sami sądzicie?