e-mka
21.08.05, 12:41
Kochani, po przeczytaniu tak wielu postów-wspomnień nt. Rubinkowa w czasach
PRL-u w moim poprzednim wątku trudno nie pokusić się o kilka słów refleksji:
Po pierwsze primo : ) dziękuję wszystkim za wzruszające, śmieszne, często
osobiste wspomnienia... na nowo odżył we mnie obraz siermiężnych lat 70/ 80-
tych, szarych bloków, podobnych do siebie podstawówek, osiedlowych pawilonów,
boisk szkolnych, a wszystko to osnute mgiełką często-gęsto zabawnej z obecnej
perspektywy propagandy ówczesnej...
Po drugie primo – szkoda byłoby zmarnować wspomnienia o takim wielkim ładunku
emocjonalnym... było nas, dzieciaków z Rubinkowa, tysiące i nosimy w sobie
tysiące historii o wspólnym mianowniku „Rubinkowo”... to słowo zawsze i
wszędzie, dokąd byśmy nie zawędrowali w dorosłym świecie, będzie nam
towarzyszyć...
Obecnie Rubinkowo to „gorsza dzielnica”, podstarzałe blokowisko,
nieatrakcyjne turystycznie i mieszkaniowo, pomimo odmalowanych (na mój gust
nieco zbyt pstrokato) fasad bloków... dawne zamysły architektoniczne (a
wierzcie mi, były takie – architektura osiedli mieszkaniowych PRL-u dorobiła
się wreszcie kilku poważnych, naukowych opracowań, staje się też coraz
modniejszym tematem dla mediów, „blokowiska” grają w filmach, np. „Cześć
Tereska”, „Dzień świra”) zatraciły swój pierwotny sens, popadły w chaos
przypadkowych realizacji infrastruktury osiedlowej... przemalowano nam nasze
Rubinkowo, nikt nie pomyślał, aby z upływającego czasu zrobić jakąś
wartość.... kto mógł (może) – ucieka z Rubinkowa, sama tak zrobiłam, również
moja najbliższa rodzina, wielu z Was...
I tylko małe osiedlowe drzewka pięknie się rozrosły : )
Mam taki pomysł – niech Rubinkowo znowu stanie się modne, niech stanie się
sentymentalną dzielnicą czasów PRL-u, pomnikiem losów PRL-owskich dzieciaków,
ale żywym, nie ze spiżu.... pomysłów mam bardzo dużo...
Co sądzicie o tym, aby wypromować modę na Rubinkowo? Przypomnieć, jak
mieszkało się tam 25-30 lat temu? Odtworzyć miejsca, których już nie ma, w
postaci chociażby pamiątkowych, zabawnych tabliczek (kino Rubin, Hermes,
Merkury i wiele innych)... można by wyprodukować pamiątkowe rubinkowskie
gadżety, pocztówki z Rubinkowem, zadbać o obecność Rubinkowa w finansowanych
przez miejskie pieniądze publikacjach, przewodnikach... odbrązowić nieco
oblicze Torunia – miasta o wyłącznie gotyckiej architekturze i
średniowiecznych korzeniach... Podobne inicjatywy ruszyły w Krakowie
(wpisanie Nowej Huty, prawda, że raczej socrealistycznej, niż gierkowskiej
spuścizny, na listę zabytków), Warszawie (stara Praga, czy Praga Południe,
gdzie mieszkam, odkłamują swoją złą sławę i ściągają turystów „autentycznymi
klimatami”, których brakuje w zburzonej w czasie wojny lewobrzeżnej
Warszawie)...
Rubinkowo naprawdę ma wielkie szanse na stanie się miejscem kultowym : )
I uprzedzając komentarze sceptyków, ironistów i niedowiarków – nie ma w
Toruniu (mieście wielkich tradycji, które kocham i z którego zawsze będę
dumna) miejsca o większym ładunku emocjonalnym, i to emocjami ludzi młodych,
o największej sile przebicia... jeśli nie wierzycie – zajrzyjcie do nieco
humorystycznego wątku „Rubinkowo w PRL-u”... który mnie skłonił do powyższych
refleksji... w tym wszystkim widzę wielki potencjał! Odtwórzmy miejsca,
ludzi, zdarzenia. Rubinkowo z pewnością zasługuje na własną monografię, póki
żyje wiele osób, które są w stanie szczegółowo odtworzyć jego PRL-owskie
losy... W końcu był to również eksperyment socjologiczny, próba „urawniłowki”
na gruncie społecznym... robotnik razem z profesorem uniwersytetu, nauczyciel
z szewcem, sprzątaczka z dziennikarzem, takie nasze toruńskie „Alternatywy
4”...
Nie można pozwolić temu odejść w zapomnienie...
Wpisujcie proszę swoje opinie – czy i Wam doskwiera negatywny PR Rubinkowa?
Czy uważacie, że gra jest warta świeczki? Czy warto, aby Rubinkowo stało się
miejscem kultowym?
Z góry dziękuję za wszystkie głosy, również te negatywne : )
Pozdrawiam serdecznie,
e-mka