jukos
29.05.03, 22:18
Gazeta w Toruniu przechodzi juz sama siebie w swojej glupocie:
1. Pocieszne biuro interwencji miejskich chwali sie, ze to dzieki nim zlamany
slupek na ul. Rozanej zostal naprawiony. Problem polega na tym, ze tego
samego dnia o zlamanym slupku napisaly zarowno nowosci jak i pomorska.
2. Biuro interwencji miejskich w imieniu anonimowego czytelnika uzala sie ze
autobus linii 26 (objazd) nie zatrzymuje sie na skrzyzowanie targowej z
lubicka o osoba ktora mieszka przy tym skrzyzowaniu nie moze dojechac do
szpitala na bielanach. Problem polega na tym, ze przed objazdami tam nigdy
nie zatrzymywal sie zaden autobus.
3. Na plakatach w calym miescie pisza, ze biuro interwencji miejskich pisze,
ze dzieki nim na starym rynku jest porzadek. Nie bardzo rozumiem co oni
rozumieja w takim razie przez porzadek. Moze trwajacy remont to dla nich
porzadek?
4. na tych samych plakatach pisza, ze dzieki nim linia nr 11 nie spoznia sie.
Czy tak jest rzeczywiscie wie kazdy pasazer mzk, jezdzacy ta i kazda inna
linia.
5. w innym przypadku jasnie wielmozne biuro interwencji miejskich walczy z
grajkami na szerokiej po tym jak jak to przeszkadza jakiejs czytelniczce. I
co i gowno? grajki na ulicach dalej sa. Sa w Toruniu, lizbonie, berlinie,
nowym jorku, paryzu etc... stwarzaja klimat na bezdusznych ulicach a
niektorym pozwalaja zarobic na chleb.
6. idzmy dalej. Najuczciwsza gazeta pod sloncem (a jakze!!!!!!!!!!!!)
poswieca pol strony na otwarcie sklepu odziezowego przy ul. Wola Zamkowa.
Przeciez roznicy pomiedzy reklama a informacja nie ma
7. na ul. zwirki i wigury sa faldy. I fajnie. Sa w calym miescie. I to czy
zostana wyrownane nie zalezy od biura interwencji miejskich, ale od tego czy
zarzadca drogi bedzie mial pieniadze na to
8. Po naszej interwencji na Szosie Lubickiej (przy obi) nareszcie sa swiatla -
trabi wyborcza na przystankach autobusowych. No po prostu przecudowne. O
potrzebie instalacji swiatel w tym miejscu pisaly wszystkie gazety, trabily
wszystkie radia, telewizje kablowe i bog wie co jeszcze. No ale to wyborcza
byla to jedyna, ktorej ta wredna wladza posluchala.
9. w mpo jest afera - pisze gw. Czlonek rodziny prezesa MPo dostal w tej
firmie prace. Dostal lukratywne stanowisko z milionowa pensja, samolotem,
prywatnym kierowca, sluzbowym mieszkaniem, komorka, bonami na lecznie w
prywatnej sluzbie zdrowia, ubezpieczniem w trzecim; piatym i pietnastym
filarze. A to stanowisko nazywa sie brygadzista sprzataczy od starowki.
jest super, jest super wiec o co ci chodzi? o co ci chodzi (...) - Kazik
Staszewski.