Dodaj do ulubionych

Ciekawa rozmowa z Prezydentem Dutkiewiczem

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.04, 03:22
Z Rafałem DUTKIEWICZEM, prezydentem Wrocławia, przedstawicielem Unii
Metropolii Polskich w Radzie Regionów Europy, rozmawia Marek Sznajder.


- Wrocław w różnych krajowych rankingach zawsze mieści się w ścisłej
grupie najatrakcyjniejszych miast dla inwestorów - co jest zresztą
zrozumiałe, wszak największa dynamika transformacji w gospodarce ma miejsce w
metropoliach. To one kreują procesy zachodzące w regionach. Ale tak jest
jeszcze dzisiaj. Co w scenariuszach rozwoju Wrocławia władze miejskie uznają
za najważniejsze, by aglomeracja wrocławska także w przyszłości nie straciła
na atrakcyjności - konkurenci z ofertami inwestycyjnymi nie muszą być daleko,
czasem działają w sąsiadujących gminach.

- Zacznijmy od tego, co jest kluczem do sprawy, tj. jak rozumiemy
pojęcie aglomeracji wrocławskiej. Z jednej strony mamy do czynienia z
Wrocławiem, jako miastem w jego granicach administracyjnych. Z drugiej strony
z dwojako postrzeganą aglomeracją wrocławską.

Pierwsza jej interpretacja, z którą się utożsamiam, obejmuje Wrocław z
przylegającymi doń gminami, druga rozciąga jej obszar zbliżony do granic
dawnego województwa wrocławskiego.
Dlaczego bliższa jest mi ta pierwsza interpretacja? Moim zdaniem nie
ma różnicy w sposobie postrzegania Wrocławia przez mieszkańca Leśnicy czy
Bielan, choć z formalnego punktu widzenia mieszkaniec Leśnicy jest
wrocławianinem, mieszkaniec Bielan Wrocławskich gminy Kobierzyce.

Rozwój Wrocławia, moim zdaniem, powinien przebiegać tak, że inwestycje
przemysłowe powinny być lokalizowane na terenie całej aglomeracji
wrocławskiej - w tym jej pierwszym rozumieniu. Tak zresztą one w
rzeczywistości przebiegają - z klasycznymi przykładami gmin Długołęka czy
Kobierzyce. Postawmy jednak pytanie: dlaczego inwestorzy tak chętnie lokują
swe przedsięwzięcia w Długołęce czy Bielanach? Na pewno dlatego - będzie
brzmiała odpowiedź - że mają one dobre władze gminne. Ale jest to odpowiedź
niepełna, w uzupełnieniu trzeba dodać, że również z tego powodu, iż są to
obszary przylegające do Wrocławia. Inwestorzy korzystają z tego, że Wrocław
ze swymi instytucjami kulturalnymi, naukowymi, z całą infrastrukturą
cywilizacyjną stwarza atrakcyjne warunki do życia. Niestety, nie ma na razie
takich mechanizmów prawnych, żeby te wszystkie przedsięwzięcia inwestycyjne
we Wrocławiu i gminach ościennych dokonywały się w pewnej symbiozie. Inaczej
mówiąc - powinienem być zainteresowany tym, by poszukując inwestorów
wskazywać obszary nie tylko w granicach miasta, ale i w sąsiednich gminach,
by aglomeracji wrocławskiej zapewnić równowagę rozwojową - lecz pojawia się
problem: podatki tych inwestorów pozostaną poza granicami Wrocławia i jako
jego prezydent wejdę w kolizję interesów. To musimy w przyszłości jakoś
prawnie uregulować dla naszego wspólnego dobra. W tej chwili, patrząc
krótkoterminowo, każdy z nas chce mieć inwestora na swoim terenie.

- Wróćmy do pytania o przyszłość?

- Właśnie w imię przyszłości Wrocławia musimy zacząć myśleć bardzo
praktycznie w skali aglomeracji wrocławskiej - bez porozumienia z sąsiadami
nawet tak podstawowego problemu dla rozwoju miasta, jakim jest system
komunikacyjny, nie rozwiążemy tylko w granicach miasta. System komunikacyjny
z kolei stanowi czynnik sprzyjający inwestycjom, dlatego w naszym myśleniu o
przyszłości jest on priorytetowym przedsięwzięciem. Trzeci ważny czynnik
rozwojowy dla miasta stwarzają wyższe uczelnie. Nie ma postępu bez wysoko
wykwalifikowanych kadr - one są zapleczem dla inwestycji.

- Dla inwestorów zwykle ważna jest stabilność władzy. Wrocław, co w
warunkach polskich jest ewenementem, ma stabilne rządy od 1990 roku. Ale taka
sytuacja niesie również pewne niebezpieczeństwa: niezdrową, urzędniczą
rutynę. W jednej z wypowiedzi zauważył Pan zresztą potrzebę korekty
dotychczasowej polityki. W jakich dziedzinach?

- Podzielam pogląd, że stabilizacja władzy sprzyja budowaniu programów
rozwojowych, ale jeśli zaczyna grozić stagnacją - a we wrocławskim Urzędzie
Miejskim mamy problem pewnej stagnacji - niezbędne są zmiany. Dobrą
ilustracją pewnego zastoju jest poziom informatyzacji naszego urzędu. Tu
jesteśmy wręcz zacofani, a informatyzacja to przecież jakość naszych usług.
Ruszyliśmy w tej sprawie z dużymi programami, ich pełne wdrożenie wymaga
jednak czasu. Dla poprawienia pracy urzędu musimy pokonać też inną, bardzo
trudną barierę: mentalną. Urzędników musimy zamienić na przychylnych dla
naszych klientów partnerów.

- Czyli zmiany dotyczą systemu i ludzi?

- Tak, chcę zmienić system i w niedużym stopniu wymienić ludzi. W
pewnym procencie kadry wręcz muszę wymienić - i to się systematycznie
dokonuje, choć nie chciałbym przeprowadzać tak radykalnej operacji, jakiej
dokonał w urzędzie warszawskim prezydent Kaczyński. Z jednego powodu: my nie
mamy problemu czystości pracy, tylko problem przychylnego traktowania
mieszkańców, inwestorów czy przedstawicieli różnych instytucji. I to powoli
zaczyna się już zmieniać.

- Sądzę, że ta wymiana kadry dotyczyć będzie osób na różnych
szczeblach miejskiej władzy. Urząd Miejski w Katowicach otrzymał w ubiegłym
roku certyfikat jakości ISO 9001, by urzędnicy - przestrzegając procedur - w
wysokim standardzie wypełniali zadania gminy. Urząd Miejski we Wrocławiu z
jednej strony ma bardzo pozytywny wizerunek u mieszkańców, ale z drugiej z
niedowierzaniem zauważa się coraz więcej przedziwnych gaf: takie duże i
wspaniałe miasto nie potrafiło długo uporać się z Intelparkiem, firmą
instalującą parkomaty - kto w urzędzie sprawdzał jej wiarygodność? Dalej:
sposób przeprowadzenia prywatyzacji mienia komunalnego i prawna jakość umowy
ze spółką Zarządca. No i ostatni pasztecik - to Pańskie słowa - warunki umowy
kupna gruntu od Agencji własności Rolnej Skarby Państwa - miasto będzie
musiało prawdopodobnie zapłacić ponad 13 milionów złotych kary. Były
prezydent, a obecnie przewodniczący Rady Miejskiej uważa, że podpisał dobrą
umowę, nawet jeśli miasto zapłaci karę - czy nie jest to postawa
nonszalancka, wszak chodzi nie o prywatne lecz publiczne pieniądze. Pan na
łamach tej samej gazety przyznaje (Rzeczpospolita z 24 marca 2003), że ta
umowa to "pasztet", z którym nie wiadomo, co zrobić...

- Zacznę od tego, że też wdrażamy procedury jakościowe i w przyszłym
roku urząd będzie posiadał certyfikat ISO. Po drugie: w wielu sprawach, które
są podawane jako klasyczne przykłady błędnych decyzji, przyczyna tkwiła w
tym, że niejasne zapisy prawne utrudniały podjęcie decyzji właściwych. Po
trzecie: każda instytucja i każdy człowiek mogą popełnić błędy - nie jest
tajemnicą, że zdarzały się one także we Wrocławiu. Zgadzam się z opiniami, że
byłoby najlepiej, gdyby błędów nie było, ale też uważam, że z tego, co się
zrobiło źle, należy wyciągać wnioski. Ale podzielam Pańską opinię, że jeśli
popełniło się błąd, nie można mówić, że wszystko jest w porządku - trzeba
wykazać pokorę i pokazać, jak ten błąd będzie naprawiony, by nie powielać go
w przyszłości. Takie wymagania stawiam kierowanemu przeze mnie urzędowi:
sprawny system musi odrzucać błędne decyzje.

- Skoncentrujmy się jeszcze na priorytecie dla miasta bardzo ważnym:
układzie komunikacyjnym. Wrocław jest wciąż komunikacyjną kulą u nogi dla
sporego obszaru południowo-zachodniej Polski - jak długo jeszcze postulaty
małej grupki osób będą skutecznie blokować budowę obwodnicy autostradowej?
Ale dygresyjnie tylko, by nie przesłaniać zasadniczego problemu, zapytam
jeszcze: do kogo był adresowany spektakularny lot balonem z prezydentem Łodzi
Kropiwnickim, w obronie pomijanej w planach rządowych autostrady Wrocław-Łódź-
Warszawa? Ogólnopolska prasa nie zauważyła tego happeningu, a bez presji
mediów władzy często n
Obserwuj wątek
    • Gość: ! Re: CIĄG DALSZY ROZMOWY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.04, 03:26
      Wrocław jest wciąż komunikacyjną kulą u nogi dla sporego obszaru południowo-
      zachodniej Polski - jak długo jeszcze postulaty małej grupki osób będą
      skutecznie blokować budowę obwodnicy autostradowej? Ale dygresyjnie tylko, by
      nie przesłaniać zasadniczego problemu, zapytam jeszcze: do kogo był adresowany
      spektakularny lot balonem z prezydentem Łodzi Kropiwnickim, w obronie pomijanej
      w planach rządowych autostrady Wrocław-Łódź-Warszawa? Ogólnopolska prasa nie
      zauważyła tego happeningu, a bez presji mediów władzy często nie stać na
      decyzje?

      - Z prezydentem Łodzi, panem Kropiwnickim parę rzeczy nas łączy - nie w
      polityce, ja akurat nie jestem aż tak prawicowy, ale problem autostrady jest
      naszą wspólną sprawą. Czyli w sprawie drogi jest nam po drodze. A lot był
      rzeczywiście happeningiem - i w założeniu miał nim być. Został zauważony, np. w
      TVN-24, i paradoksalnie zadziałał on mocniej, niż początkowo sadziłem.
      Nagle "obudzili" się lokalni posłowie, którzy dynamicznie wsparli moje
      działania. I liczę, że przyniesie to efekty.

      - Wręcz - można powiedzieć - niepolityczne dla naszego regionu jest mieć
      lepsze połączenia drogowe z Dreznem czy Berlinem niż z Warszawą, ale wróćmy
      jeszcze do inwestycji komunikacyjnych w mieście i aglomeracji wrocławskiej...

      - Będzie ich naprawdę bardzo dużo i bardzo potrzebnych. Wystarczy
      powiedzieć, że w przyszłym roku wydamy ponad 200 mln złotych na remonty i
      modernizację dróg we Wrocławiu! Są to dwie trzecie wszystkich środków,
      przeznaczonych na inwestycje. Wymienię te najważniejsze, realizowane tylko w
      przyszłym roku - do użytku oddamy tak potrzebny i oczekiwany Most Tysiąclecia.
      Połączymy go, dzięki modernizacji ul. Osobowickiej, z ul. Bałtycką, co zwiększy
      funkcjonalność przeprawy przez Odrę. Uzupełnimy Obwodnicę Śródmiejską o
      fragment łączący ul. Grabiszyńską z Estakadą Gądowską - tu bardzo liczymy na
      współfinansowanie z Unii Europejskiej; zmodernizujemy pl. 1 Maja tak, by
      poprawić jego przejezdność oraz wprowadzić tramwaj niskopodłogowy łączący
      wschód z zachodem miasta. Zajmiemy się też ul. Wyszyńskiego, kończąc jej
      modernizację. Ta inwestycja będzie przygotowaniem do bardzo dużego
      przedsięwzięcia, które rozpocznie się w 2005 roku - kompleksowej przebudowy pl.
      Grunwaldzkiego. Mógłbym jeszcze długo wyliczać, ale myślę, że wystarczy
      przykładów.

      Stopniowo, bo nie ma możliwości, aby wszystko zrobić w jednym roku,
      sytuacja na wrocławskich drogach będzie się poprawiała. Mam nadzieję, że
      wrocławianie dostrzegą zmiany.

      Jeśli chodzi zaś o aglomerację wrocławską, to tutaj mamy już znacznie
      ograniczone pole działania, bo nic nie zależy bezpośrednio ode mnie. Robimy
      jednak wszystko, co się tylko da, by otoczyć Wrocław obwodnicami. Mam nadzieję,
      że ruszy budowa wschodniej obwodnicy Wrocławia. Niestety o najbliższych losach
      obwodnicy autostradowej rozstrzygnie dopiero NSA... Oby tym razem grupka ludzi
      nie zahamowała budowy tej przeprawy. Bez niej wszelkie inwestycje nie rozładują
      korków w mieście! O drodze łączącej Wrocław z Warszawą już wspominaliśmy.

      - Czy porozumienie o współpracy, zawarte przez marszałków trzech
      województw śląskich: katowickiego, opolskiego i dolnośląskiego, jest
      atrakcyjnym wzmocnieniem oferty wrocławskiej - w skali makroregionalnej? Jak na
      te inicjatywę patrzą miejskie władze Wrocławia. I jak Pan ją postrzega jako
      dodatkowo przedstawiciel Unii Metropolii Polskich w Radzie Regionów Europy?

      - Oczywiście jest atrakcyjne, bo stwarza możliwości do historycznie
      zintegrowanej polityki śląskiej. Mówimy o Śląsku jako całości, jako jednym
      regionie. Nasza siła "sprawcza" to 9 mln mieszkańców. Wzmacnia nasze, tj.
      trzech województw, programy związane z uruchomieniem autostrady A4, choćby
      program nazywany autostradą nowych technologii. Widzimy naturalne powiązania
      gospodarcze i rekreacyjne - Dolny Śląsk jako teren do wypoczynku i rekreacji.

      Pojedynczo jesteśmy za słabi, by skutecznie lobbować poszczególne
      województwa w Warszawie, o czym boleśnie przekonał się ostatnio Górny Śląsk.
      Kolejny przykład - Odra i szanse na rozwój z nią związane - dostaliśmy nagrodę
      ministra za wspólne opracowanie Studium Nadodrza.

      I na koniec na pozór mało ważny, ale jakże znamienny przykład
      konieczności naszej współpracy. Często spotykam się ze stwierdzeniami starych
      Ślązaków, dla których stolicą regionu był i być powinien Wrocław. Nie możemy
      odwracać się od historycznych uwarunkowań.

      Marek SZNAJDER

      Panorama Dolnośląska
      • Gość: Rafis Re: CIĄG DALSZY ROZMOWY IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 17.04.04, 10:45
        dzięki z aciekawy artykułó z kiedy on jest?
        • Gość: ! Re: CIĄG DALSZY ROZMOWY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.04, 12:29
          Z listopada 2003.
          • Gość: kotbehemot Re: CIĄG DALSZY ROZMOWY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 13:43
            Bardzo lubie naszego prezydenta za trzezwe myslenie. Swietnie.
    • Gość: slawek Re: Ciekawa rozmowa z Wiceprezydentem Najnigierem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 14:12
      A oto rozmowa w podobnym stylu prowadzona przez pana Sznajdera tylko, że z
      wiceprezydentem Sławomirem Najnigierem.

      Nie wystarczy mieć pomysł...
      Rozmowa ze SŁAWOMIREM NAJNIGIEREM, wiceprezydentem Wrocławia

      Wyczerpują się możliwości oparte na tradycyjnych schematach rozwoju
      także w odniesieniu do regionów administracyjnych. Dolny Śląsk jest też tego
      przykładem. Jakie inicjatywy rozwojowe dla regionu mogą płynąć w najbliższych
      latach z Wrocławia i aglomeracji wrocławskiej – historycznie i gospodarczo
      dominującego obszaru Dolnego Śląska?


      Dolny Śląsk nie istnieje bez Wrocławia, ale i Wrocław nie istnieje bez Dolnego
      Śląska. Z tym, że procesy rozwojowe przebiegają nierównomiernie. Największa
      dynamika transformacji w gospodarce ma miejsce w metropoliach. Takim przykładem
      jest aglomeracja warszawska. W zasadzie jest ona gospodarczą wyspą na tle
      Mazowsza, wyspą o niezwykle szybkim tempie rozwoju. Warszawa i okolice dzięki
      temu dynamizmowi mogą – po naszym wejściu do Unii Europejskiej – stracić nawet
      prawo do niektórych dotacji: życzyłbym Wrocławiowi i Dolnemu Śląskowi takiej
      perspektywy.
      Jeśli chodzi o nasz region, to powinności Wrocławia w stosunku do Dolnego
      Śląska i Dolnego Śląska w stosunku do swojej metropolii są wzajemne. Tworzymy
      organizm wzajemnie się wspomagający.
      Wrocław swoją powinność w stosunku do regionu realizuje przede wszystkim w
      zakresie edukacji. Edukacja stanowi najważniejszy punkt w naszej grze o
      przyszłość.
      Gros studentów naszych uczelni – prawie 120 tysięcy – to Dolnoślązacy. Kadry
      naukowe Wrocławia stanowią zaplecze dla szkół wyższych w innych miastach
      dolnośląskich. Te powiązania powodują, że nowe i stare uczelnie, wrocławskie i
      pozawrocławskie,tworzą jeden system. Dlatego, moim zdaniem, nauka i wiedza
      stanowią najbardziej długoterminowe zobowiązanie Wrocławia w stosunku do
      regionu - bez nich realizacja innych projektów nie będzie możliwa, albo będzie
      bardzo ułomna.



      Oddziaływanie edukacyjne jest zarazem kreowaniem nowej świadomości
      to wymóg czasu, ale czy w sferze nowych technologii, w sferze innowacyjności
      Wrocław też może oddziaływać na region?



      Wrocław nie może się uchylać od współpracy w żadnej dziedzinie, bo to jest nasz
      wspólny interes. Proszę zauważyć, że aktualnie, wraz z uczelniami, próbujemy
      budować Dolnośląski Inkubator Przedsiębiorczości Innowacyjno-Techniczny. Nie
      Wrocławski lecz Dolnośląski! Jest to powtórzenie pewnych naszych pomysłów,
      które we Wrocławiu przyniosły efekt gospodarczy. Chcemy też zorganizować
      Wrocławskie Forum Inwestorów Zagranicznych i jeśli projekt rozwinie się, to w
      przyszłości przekształcimy go w Dolnośląskie Forum. Zamierzamy też budować we
      Wrocławiu Klub Eksporterów – wspólnie z izbami gospodarczymi, ale kto wie, czy
      formuła Dolnośląskiego Klubu Eksporterów nie będzie lepsza? Zastanawiamy się
      nad tym, gdyż działanie w większej skali na konkurencyjnym rynku daje większe
      szanse powodzenia. Innym przykładem może być turystyka. Wrocław jest
      atrakcyjnym miastem dla turystów, ale i Wrocław coraz lepiej się sprzedaje,
      jeśli oferta jest połączona na przykład z zimową ofertą Sudetów i Karkonoszy, z
      uzdrowiskami. Region jako całość może wygrać na współpracy. We Wrocławiu nie
      mamy Kwisy – dobrej rzeki dla rozwoju turystyki kajakowej, nie mamy złóż
      minerałów, ale są na Dolnym Śląsku takie miejsca. I razem możemy oferować
      turystykę wyspecjalizowaną.
      Sądzę, że gdy złożymy atuty regionu w jedną całość, stajemy się atrakcyjniejsi
      i bogatsi.
      Ale czy potencjał Wrocławia i regionu jest na tyle wystarczający, by wygrać
      konkurencję międzynarodową?

      Czy nie należy szansy szukać jeszcze szerzej – w skali makroregionalnej, dla
      ekspansji nowych technologii, bowiem one zadecydują o powodzeniu gospodarczym?
      Zresztą od kilku lat dojrzewa inicjatywa utworzenia w pasie autostrady A-4
      obszaru gospodarczego nazwanego Autostradą Firm Nowych Technologii – czy to
      idea realna?

      Problem polega nie wyłącznie na tym, by mieć pomysł, nawet atrakcyjny, nawet
      ponadregionalny. Problem jest w tym, żeby dobry pomysł miał szansę wyjść poza
      strefę bytu wirtualnego.
      Jeśli przeanalizujemy niektóre wydarzenia z historii gospodarczej bądź
      politycznej świata to zauważymy, że można zbudować nie tylko miasto, nie tylko
      Dolinę Krzemową, ba, państwo, nawet na pustyni.
      Ale kluczem powodzenia do takiego przedsięwzięcia jest na pewno najpierwidea –
      software, społeczeństwo, jego kultura a dopiero potem hardware – drogi,
      infrastruktura. Konferencji na temat naszej Doliny Krzemowej wzdłuż trasy A-4
      można zorganizować ile się chce, sponsorzy na takie przedsięwzięcie się znajdą,
      ale taka Dolina nie powstanie w wyniku porozumienia administracyjnego – nawet
      jeśli firmują je marszałkowie. Innowacyjność wprowadzają firmy i osoby, które
      na co dzień ze sobą konkurują. Podmioty publiczne w dziele integracji tych firm
      mogą, owszem, jedynie pomóc. To ludzie i firmy kreują postęp, a nie urzędnicy.

      Nadlatuje offset...

      Tak, nadlatuje konglomerat polityki i gospodarki, i może stanowić on istotne
      wsparcie dla regionu. Ale kluczowa w tej kwestii może być pozycja PZL Hydralu i
      możliwości tego przedsiębiorstwa, a nie oferta miasta, czy Dolnego Śląska.
      Sprawność wielu miejskich i regionalnych instytucji może pomóc w zawarciu
      dobrego kontraktu offsetowego, ale nie zastąpi sprawnej firmy. Jeśli my, jako
      instytucje publiczne, nie potrafimy wytyczyć Wrocławskiej Obwodnicy
      Autostradowej –a rozmowy na ten temat zaczęły się 12 lat temu – to po prostu
      trzeba powiedzieć, że w wielu dziedzinach jesteśmy bezradni. Także w wyniku
      wadliwych rozwiązań legislacyjnych. Oczywiście ten przykład jest skrajny, bo
      realizacja na przykład samej autostrady A-4 i A-12 dowodzi, że region
      dolnośląski potrafi sprawnie realizować duże przedsięwzięcia i konsumować
      środki unijne.

      A co jest słabością Dolnego Śląska?

      Mnie niepokoi to, że Dolny Śląsk coraz bardziej się rozwarstwia. Nie tylko
      gospodarczo, ale i mentalnie. Nie jest prawdą, że każda grupa społeczna, w
      każdych warunkach chce walczyć o zmiany, o wdrażanie wysokich technologii. W
      bogatych krajach zmiany gospodarcze nie są sielanką. Jednak w Polsce
      niebezpieczna staje się wielka skala tej społecznej apatii i rezygnacji! Takie
      podziały czy rozwarstwienia występują też we Wrocławiu. W naszych głowach,
      naszym softwarze, powstają opory i bariery przed zmianami, które są na dłuższą
      metę bardziej niebezpieczne, niż różnice w poziomie życia. Nie można w
      nieskończoność pomagać tym, którzy nie chcą sobie pomagać. Nie można zmusić do
      poprawy kwalifikacji ludzi, którzy programowo nie chcą się uczyć. To
      rozwarstwienie naszych postaw nie jest wynikiem charakteru narodowego, tylko
      wynikiem złożonych stosunków społeczno-gospodarczych kraju. Ale świat nie
      ogląda się na Polskę i rozwija się w szalonym tempie. Nasza mentalność musi
      podążać za tymi zmianami – inaczej przyszłość będzie smutna.

      A jakie refleksje wzbudza w Panu nieudane podejście Wrocławia do organizacji
      Expo?


      Uważam, i nie tylko ja, że kampania związana z Expo była wygraną Wrocławia.
      Wypromowała miasto. Byłem raz w Chinach i wywiozłem stamtąd naukę, która
      pozwala mi widzieć wiele rzeczy we właściwej skali. Dolny Śląsk jest zaledwie
      jedną dzielnicą Pekinu, a Wrocław małym fragmentem tej dzielnicy. Skala świata
      inna: jeśli chodzi o inwestycje zagraniczne, w Szanghaj i jego okolice
      zainwestowano więcej pieniędzy, niż my w Polsce w cały kraj począwszy od 1990
      r. Dawid z Goliatem może wygrać, ale nie w ekonomii. Natomiast Wrocław i Dolny
      Śląsk za małe pieniądze, które wyłożyła gmina i skarb państwa, pojawił się w
      ofercie globalnej, i to jest jego szansa. Teraz trzeba iść dalej i zastanawiamy
      się nad następnym projektem: Międzynarodowym
      Forum Rozwoju Przedsiębiorstw FUTURALIA 200
      • Gość: slawek Re: Ciąg dalszy rozmowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 14:17
        Międzynarodowym Forum Rozwoju Przedsiębiorstw FUTURALIA 2006, które w tym roku
        odbywają się w kanadyjskim Quebecu. Jeśli Wrocław ma wrócić do sieci znaczących
        miast europejskich, musi przyjąć pewne reguły gry.

        A co powinno tworzyć naszą tożsamość regionalną?

        Dolny Śląsk dopiero tworzy swoją tożsamość.
        W regionie każdy jest „skądś“. Jedni przywieźli tu kawałek Huculszczyzny, inni
        kawałek Lwowa, Warszawy czy Polski Centralnej. Na ten splot indywidualnych
        ludzkich losów nakładają się korzenie historyczne regionu i to tworzy
        oryginalną jakość, która nas różni od mieszkańców na przykład Ściany
        Wschodniej. Co to jest za jakość? Otóż wysoki poziom tolerancji dla innych, a
        nasza współpraca z Niemcami czy Czechami nie ma żadnego emocjonalnego tła.
        Widzimy w innych partnerów.
        To we Wrocławiu mamy „dzielnicę“ czterech świątyń; sąsiadują więc ze sobą na
        niewielkim obszarze tradycje kościołów ewangelickiego, prawosławnego,
        katolickiego i judaistycznego – bez ksenofobicznych emocji. Takie styki
        kulturowe w Szwajcarii, Francji czy Włoszech funkcjonują od stuleci i
        udowadniają, że mogą być siłą regionu. Być może ta nasza otwartość na innych
        sprawia, że klimat inwestycyjny we Wrocławiu notowany jest jako jeden z
        najlepszych w Polsce. Zatem znacząca część naszej zbiorowości jest otwarta nie
        tylko na wielokulturowość, ale i na zmiany, które niesie przyszłość.

        Z jednej strony otwartość, z drugiej oportunizm, który od lat blokuje budowę
        obwodnicy autostradowej, a „odkorkowanie“ miasta, czyli inwestycje w
        infrastrukturę komunikacyjną są niezbędne, by – po pierwsze –nie tylko poprawić
        komunikację Wrocławia z Dolnym Śląskiem i krajem, ale żeby nie odstraszać
        potencjalnych inwestorów.

        To prawda, Wrocław jest komunikacyjną kulą u nogi dla południowo-zachodniego
        obszaru Polski i Dolnego Śląska. Trzeba przypomnieć, że do 1990 roku inwestycji
        drogowych prawie w mieście nie było, natomiast większość projektów – jak
        obwodnica śródmiejska – miała charakter wirtualny. Nie było żadnej
        konsekwencji w przebudowach układu drogowego. Jak z tego wyjść? Czeka nas długa
        droga.W praktyce wygląda to tak: najbardziej strategiczną inwestycją Wrocławia
        jest właśnie obwodnica autostradowa; ma ona znaczenie dla całego regionu. Tylko
        ona jest w stanie rozwiązać nasze problemy transportowe związane z tranzytem,
        ale –niestety – na jej budowę miasto nie ma bezpośredniego wpływu. Więcej: przy
        obecnym stanie prawnym nie możemy przekazać skarbowi państwa pod budowę swoich
        gruntów, ani dokonać podziałów geodezyjnych! Tkwimy wszyscy w bezradności
        państwa, bo prawo nie potrafi wyegzekwować ważnych dla ogółu racji. Wrocław
        liczy na dobrą współpracę z rządem przy budowie obwodnicy śródmiejskiej,
        drugiego co do ważności projektu drogowego. Na razie finansowana jest ona
        przez budżet miasta, ale w następnym etapie chcemy kolejne odcinki obwodnicy
        wesprzeć środkami z europejskich funduszy strukturalnych.
        Ponadto czeka nas podpisanie porozumienia z sąsiadującymi gminami Kobierzyce,
        Długołęka, Czernica i Św. Katarzyna w sprawie budowy drogi południowo-
        wschodniej oraz przebudowa wylotów drogowych z miasta. Stroną umowy będzie
        również samorząd województwa i wojewoda dolnośląski. Rozwiązanie wrocławskiego
        drogowego węzła gordyjskiego nie będzie procesem szybkim, ale realne jest, że w
        2010 roku ten problem przestanie istnieć.

        A gospodarka odpadami? Czy miasto się nimi nie zadławi?


        Problemy odpadów powoli zaczynają rozwiązywać się same, gdyż coraz bardziej
        przybierają charakter rynkowy. Polska jest krajem, który w przyśpieszonym
        tempie konsumuje ustawodawstwo europejskie i ono, także w odniesieniu do spraw
        ekologii, zaczyna przynosić dobre skutki.
        Przykład: wprowadzenie opłat za składowanie gruzu budowlanego sprawiło, że
        zaczyna opłacać się komercyjny recykling odpadów – rola miasta sprowadza się do
        wskazania miejsc składowania i poddawania ich recyklingowi. No i do funkcji
        kontrolnych. Jeśli chodzi o układ wodociągowy i kanalizacyjny, to około 2008
        roku nastąpi finał trwających od lat inwestycji i gospodarka wodno-ściekowa nie
        będzie stanowiła bariery rozwojowej dla miasta, prawdziwa bariera tkwi w nowych
        technologiach. Prawdziwą barierą rozwoju nie będą drogi czy wodociągi.
        Prawdziwą barierą infrastrukturalną będzie brak nowoczesnej sieci
        teleinformatycznej w każdym miejscu – w urzędzie, szkole, uczelni,
        przedsiębiorstwie. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja technologiczna, a
        dziś nawet nie wiemy w jakim stopniu Wrocław i Dolny Śląsk są przystosowane do
        innowacyjnej e- gospodarki. Dlatego, w ramach wspierania rozwoju gospodarczego,
        chcemy stworzyć we Wrocławiu Program „E-Wrocław“, by posiąść umiejętność
        budowania w przyszłości inteligentnych domów, inteligentnych szkół,
        inteligentnych firm, inteligentnych e-urzędów, itd. Na razie nie mamy nawet
        dobrej inwentaryzacji sieci światłowodowych wmieście. A tendencje światowe są
        jednoznaczne: e-gospodarka zadecyduje o przyszłości.

        I na koniec o darze losu, jakim dla miasta jest rzeka. Ale, taka jest też
        opinia, miasto wciąż jest odwrócone od Odry i nie wykorzystuje w stopniu
        właściwym jej potencjału?


        Rzeka staje się dla mieszkańców Wrocławia i aglomeracji coraz bardziej
        przyjazna, choć może nie do końca jeszcze bezpieczna. W tej chwili zakończono
        prace przygotowawcze do kilku projektów, realizowanych w ramach Programu dla
        Odry 2006. One będą finansowane z funduszy strukturalnych UE i banku
        Światowego od 2005 roku. Musimy uzbroić się w cierpliwość. Dopiero – po
        zakończeniu budów i wielkich remontów – rzeka stanie się i przyjazna, i
        bezpieczniejsza.
        Powrót miasta nad rzekę powoli następuje. Budujemy i przebudowujemy wyspy
        odrzańskie, i będziemy je spinać kładkami Trwa też przebudowa bulwarów
        wrocławskich w każdym nowym planie zagospodarowania przestrzennego zakładamy
        budowę bulwarów, nawet na obszarach dotąd zdegradowanych. Zaczynamy
        też „rozświetlać“ Odrę nie tylko Ostrów Tumski, ale i Muzeum Narodowe, Urząd
        Wojewódzki, mosty Grunwaldzki i Pokoju, starą wieżę wodociągową, która jest
        interesującym zabytkiem techniki. Ten powrót miasta nad rzekę chcemy uwieńczyć
        programami turystycznymi. Oczywiście nie magistrat zajmie się przewozami, ale
        stworzy warunki dla przedsiębiorstw turystycznych. Już pojawiają się firmy,
        które oferują przejażdżki szybkimi łodziami między Berlinem a Wrocławiem.
        Myślę, że i we Wrocławiu pojawi się marina do obsługi turystycznej – miasto nie
        może zmarnować szansy, którą daje rzeka.

        Dziękuję za rozmowę.
        Rozmawiał Marek Sznajder

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka