umciaciarumcia
02.03.11, 16:56
Odsłona pierwsza. Skrzyżowanie Brucknera i Kwidzyńskiej.
Idzie dziad z kundlem na smyczy drogą rowerową. Za kilkunastocentymetrowym pasem trawnika ma chodnik. Przejeżdżając obok niego zwalniam i wskazując chodnik mówię: "chodnik tam jest", na co on: "ja wiem". No to mówię: "to idź na chodnik". A on: "ale jedziesz??!?!?".
Odsłona druga. Rowerostrada wzdłuż Placu Grunwaldzkiego.
Lezie chodnikiem taki gimbus, co fryzjera zna tylko z babcinych opowiadań. Wpatrzony gdzieś w niebo nagle skręca w swoje prawo i włazi mi pod koło. Zbluzgałem jak najgorszą szmatę, a ten się tylko głupio cieszy.
Pytanie: bić, kopać bez ostrzeżenia? Gazem pryskać? Rzucać kamieniami?