gonzales.wroclaw
15.03.13, 13:01
Niepotrzebnie rozmienia Pan autorytet na drobne, trywializując problem. Nie jest nim przecież fakt pójścia na kawę ze studentem, tylko domniemana (zastrzeżenie prawne: nie przesądzam o winie Piotra Ż.) wymiana usług seksualnych i wpisu do indeksu, że o pozostałych zarzutach nie wspomnę.
Bzdurą jest teza, że studenci posiadają obecnie władzę większą niż kiedykolwiek. Może w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie, na płatnych zaocznych. Na pewno nie na Wydziale Nauk Społecznych, na obleganej socjologii, na bezpłatnych studiach dziennych. Tutaj wykładowca, zwłaszcza ustosunkowany w różnych kręgach, może wiele. Brak zaliczenia przedmiotu i warunkowy wpis na kolejny semestr oznaczają utratę stypendium Rektora. Niska ocena z przedmiotu oznacza niższą średnią stypendialną. Nie wiem, ile Uniwersystet Wrocławski wypłaca stypendium Rektora, ale na takim Uniwersytecie Ekonomicznym w zeszłym semestrze najlepsi studenci otrzymywali 940 PLN miesięcznie, czyli niewiele mniej niż najniższa krajowa. Ocena 3 zamiast 5 to kilkadziesiąt punktów mniej i zamiast 940 można otrzymać jakieś 500. Dla przeciętnego studenta to masa pieniędzy. Może nie na tyle duża, ażeby się przespać z wykładowcą, ale na zaciśnięcie zębów na chamstwo i seksizm wystarczy.