qqror
06.06.13, 08:24
Też jestem po politechnice i też zrobiłem karierę, może nie aż tak spektakularną, ale jednak i uważam, że nie udało mi się to dzięki politechnice, ale raczej pomimo tego że tam studiowałem. Mowa o Wydziale Elektroniki. Jest on zupełnie oderwany od rzeczywistości rynku pracy. Program nauczania pisany jest pod wykładowców a nie pod wymagania pracodawców.
Omawiane tematy nadają się do Muzeum Poczty i Telekomunikacji a nie do wykładania na uczelni technicznej, z jakiegoś powodu należącej do krajowej czołówki. Zajęcia projektowe zamiast uczyć praktyki, polegają na przygotowaniu prezentacji bądź przetłumaczeniu RFC (sic!).
Pracowałem kiedyś w firmie wytwarzającej oprogramowanie dla branży telewizji cyfrowej. Zgłosił się do nas absolwent kierunku telekomunikacja o specjalności "telekomunikacja rozsiewcza". Same piątki, nagroda dziekana. Teoretycznie idealny kandydat. Podczas rozmowy okazało się, że nie zna typów zmiennych w C. Najgorsze było to, że był to bardzo inteligentny chłopak, po prostu uczelnia zrobiła mu krzywdę. Wystarczyłby jeden projekt pt. "sterownik do karty telewizyjnej w linuksie" i gość by wiedział wystarczająco, żeby dostać pracę w każdej firmie teleinformatycznej w mieście. Alo on zamiast tego miał głowę pełną "impedancji bojowo zaczepnych" i "defrakcji wstecznych",