frajer001
30.12.04, 16:19
Szopka uniwersalna
Miejsce akcji: Rzecz dzieje się w Mieście i jego okolicach gdzieś w Polsce.
Czas: Bliżej nieokreślony, ale gdzieś na początku XX1 wieku.
Osoby:
Frajer - który czytał niewłaściwe książki m.in. Kanta i Kotarbińskiego.
Matoł Wielki - który żadnej książki nie przeczytał w całości, ale czytał
tytuły i słownik
wyrazów obcych.
Wyborcy Matoła Wielkiego - też niczego nie czytali, bardzo zręcznie cytują
teksty klasyków,
a na co dzień czytają krótkie wiadomości tekstowe w pismach brukowych i
kobiecych.
Dobrze Ustawiony Patron Analfabetów - ten przeczytał 4 książki, ale umie o
nich gadać. Jest
o pół gówna lepszy niż Matoł Wielki. Jest też znakomitym liżydupą i
pozorantem.
Przebierańcy w Czerwonych Portkach - ludzie obrotowi, co to siedząc nad
nadbudowie
trzymają w swych rękach władze, tfuu... pomyliło mi się - bazę. Wiele nie
czytali i boją się,
że motłoch im to wytknie.
Męty w Portkach Czarnych i Kolorowych - zawistni naśladowcy przebierańców,
starają się
jak mogą, aby im dorównać. Czytelnictwo - podobnie jak M.P.C.K.
Obcy - naprawiacz świata, ale głównie własnej kieszeni. Bardzo zręcznie gada
o wartościach
etycznych. Głównie ich braku u innych. O swoich nie wspomina, bo ma o sobie
bardzo dobre
zdanie. Oczytany w literaturze o grach i gierkach społecznych. Z gęby co
chwila wyskakują
mu slogany o uczciwości i naprawie świata. Zawsze wie o co jest dobre a co
złe.
Bardzo Autonomiczny Nowy Dostojny Autorytet - postać bliżej nieznana,
prawdopodobnie
zbiorowa, do której wszyscy poza Frajerem i biernymi tubylcami się umizgują.
Każdy
chciałby być Bardzo Autonomicznym Nowym Dostojnym Autorytetem.
SZanowane Moralne Autorytety TYpowe - grupa typowych autorytetów średniego
szczebla.
Przeczytane dokładnie to co trzeba (czego nie trzeba nie czytała albo
zapomniała) i zawsze
wie jak się odezwać.
Lokalny Elokwentny Wielki Uczony Szuler - największy (według siebie) uczony
we
wszechświecie. Zna jednak swoje miejsce i uczoność okazuje tylko biernym
tubylcom.
Innych chętnie cytuje. Chodzi z podręczną pompką i dba o to by zawsze być
właściwie
nadętym (jak trzeba dopompowuje się pompką).
Popularne Tanie Autorytety Kupione - wykorzystywane przez D.U.P.A. jako
proteza mózgu. Na pewno nie są to orły, ale chętnie się za takich podają.
Żywią się głownie padliną układów.
Tłum biernych tubylców - grupa ciężko pracujących (albo w ogóle nie
pracujących, bo nie
ma dla nich roboty) osobników nie widząca nadziei na poprawę ani możliwość
wpływania na
cokolwiek. Zachowała jednak sporo poczucia przyzwoitości.
Chór Klakierów - specjalnie wybrane przydupasy Dobrze Ustawionego Patrona
Analfabetów.
W grupie tej pojawiają się od czasu do czasu Matoł Wielki i Lokalny
Elokwentny Wielki
Uczony Szuler. Bywa tez Obcy, ale wypowiada się bardzo ostrożnie, musi dbać o
opinię, a pokazywanie się w tym towarzystwie nie jest dobrze widziane. Grupa
klakierów czyta głównie bełkot swego patrona.
Anioł Stróż - jedyna pozytywna postać szopki. Stale zafrasowany, bo głupota
Frajera zapędza
go ciągle w trudne sytuacje, ale jak to anioł daje sobie z nim radę.
Niżej podajemy scenariusz, muzykę i libretto naszej szopki. Czytelnik łaskawy
proszony jest
o samodzielne dobranie obsady poszczególnych ról. Można przypuszczać, że
obsada zmieniać
się będzie w zależności od miejsca i czasu do których libretto odnieść zechce
reżyser szopki -
mający poczucie humoru Forumowicz. Szczególnie udana obsada premiowana będzie
nagrodą;
Polskim Oskar(d)em, wieńcem z liści osiki i tytułem Zasłużonego Ludowego
Reżysera
Akademii Pierwszostyczniowych.
Miłej zabawy
Post Scriptum1 Przedstawione w Szopce postacie nie mają oczywiście, jakże by
inaczej,
żadnych rzeczywistych odpowiedników. Są to postacie całkowicie urojone,
powstałe w
chorym jeszcze umyśle faceta, który nie zdążył dobrze po Świętach
wytrzeźwieć. Jest zatem
oczywiście, niewątpliwie, całkowicie zrozumiałe, że wszelkie skojarzenia z
jakimkolwiek
żyjącymi postaciami lub grupami postaci mogą być jedynie całkowicie
przypadkowe i
czynione na wyłączną odpowiedzialność kojarzących. Autor Szopki nie poczuwa
się do
żadnej odpowiedzialności z tego tytułu. Aby właściwie odczytać intencje
autora Szopki
należy przed przeczytaniem odświeżyć umysł dwoma, a w przypadkach szczególnie
ciężkich,
trzema kieliszkami brandy (koniak też może być).
PostScriptum2. Autor przeprasza bardzo wszystkich, których mógł w jakikolwiek
sposób
urazić doborem tekstów do znanych, lubianych i szanowanych melodii.
(C) Copyright Żadne prawa autorskie nie są zastrzeżone. Rozpowszechnianie
zarówno w częściach jak i
w całości wskazane. Przed rozpowszechnieniem w częściach należy wypić jeden
kieliszek
dowolnego trunku (wedle uznania) za zdrowie autora. Rozpowszechnianie w
całości jest
całkowicie darmowe.
Prolog
Ciemna noc. Dziurawą i pełną kolein polską drogą jedzie sprowadzony z Reichu
grat. Za
kierownicą siedzi Frajer, a z tyłu przysnął jego Anioł Stróż. Frajer
podśpiewuje cicho (na
melodię "Hej, idę w las, piórko mi se migoce"):
Jady bez las
światło mi se migoce
zdążyć na czas
choć tu wszystko klekoce
Samochód wpada w dziurę, Anioł budzi się i pyta (na melodie "A dokąd idziesz
czarny
baranie. "):
Anioł _Stróż: A dokąd jedziesz, głupi baranie
Frajer: Do Miasta, do Miasta mój miły Panie
Anioł_Stróż: Ale tam śmierdzi, głupi baranie
Frajer: Mam katar, mam katar, mój miły Panie
Samochód wpada w drugą dziurę i rozsypuje się na kawałki. Potłuczony frajer
gramoli się
z trudem i idzie dalej w tym samym kierunku. Zdenerwowany Anioł_Stróż pyta:
Anioł_Stróż:. Jak tam dojedziesz głupi baranie
Frajer: Piechotą, piechotą mój miły Panie
Idą piechotą. Smród staje się coraz większy. Anioł Stróż nie wytrzymuje:
Anioł_Stróż: Ja już nie mogę, głupi baranie
Frajer: Sam póde, sam póde mój miły Panie
Anioł_Stróż: A leźże sobie głupi baranie!
Kopie Frajera w tyłek. Frajer leci w powietrzu i śpiewa:
Frajer: Dziękuję, dziękuję mój miły Panie
Akt pierwszy
Po krótkim locie Frajer ląduje na rynku. Nadchodzi Matoł równie Wielki, co
głupi. Matoł
minę ma poważną, ubrany jest w garnitur i buty z których wystaje mu słoma. W
kieszeni
eleganckiego garnituru trzyma widelec, bo ktoś mu powiedział, że tak właśnie
wyglądają
ludzie z klasy, do której się ostatnio przeniósł. Z drugiej kieszeni zwisa
schowany
niedostatecznie dokładnie, czerwony, ZMS-owski krawat, o którym Matoł Wielki
chciałby
zapomnieć. Myśląc, ze tak w nowej klasie trzeba gadać MW poważnym głosem
prawi (prawdę mówiąc to tylko bełkoce, ale jest przekonany, ze mówi mądrości,
bo słyszał te słowa w różnych ważnych ustach):
Ujmując systemowo adekwatni towarzysze,
Pardon, szanowni Państwo, wicie, rozumicie
Jest to brzegowa zmiana danych analiza
Jak też widać nausznie zewnętrzna siurpryza.
Syntetyczną metodą to analizując
I poetycznie cicho dupą powarkując
Dochodzim z trudem wielkim do tego odkrycia,
Że nasza stara dupa to na Śląsku rzycia.
A biorąc razem w lupę to ogromne wszystko
Należy mi się za to jakieś stanowisko.
Grupka Mętnych Jegomościów mająca dokonać wyboru zatacza się i śpiewa (na
melodię
"Hej, posadzili Bace na kamini kupe ...")
Hej posadzimy gupka
A na stanowisko
Hey mała nasa kupka
Załotwi nom sysko
Ucieszony Matoł Wielki odśpiewuje (na melodię "My pierwsza Brygada, ..."):
Wy moja brygada
Cwaniaczków gromada
A ja jestem swój chłop
układy mam hop, hop, hop, hop.
Frajer (przypomniały mu się szkolne lektury)
Ciemno wszędzie, głupio wszędzie
Gorzej chyba już nie będzie
Niech na stołek bałwan wchodzi
Mnie to wszystko nie obchodzi.