Dodaj do ulubionych

Śmierć na Politechnice

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 11:12
Pewnie słyszeliście: student 20-latek wyskoczył z wieżowca w którym mieści się
Instytut Budownictwa Politechniki Wrocławskiej. Spadł na dach budynku obok.
Najprawdopodobniej otworzył okno na korytarzu i wyskoczył.
Ciekaw jestem kto do tego dopuscił (czy poniesie za to jakąś karę) i dlaczego
nikt nie potrafił temu chłopakowi pomóc ???
Obserwuj wątek
    • Gość: Gregor Re: Śmierć na Politechnice IP: 212.160.90.* 13.06.02, 11:42
      Do czego mial dopuszczac do tego ze sie okno otwieralo ????????? Jak chlopak
      mial problemy z zyciem to niestety Polibuda by tu wiele nie pomogla bo
      wychowania to mozna uczyc w podstawowce na Politechnce juz jest za pozno.
      Przykre to i smutne, ale widac taki byl wybor tego studenta :((((
    • everybody Re: Śmierć na Politechnice 13.06.02, 12:03
      Dzis poszla plotka, iz "szklana pulapka" znowu ma sie zawalic.Jedynym ratunkiem
      w takiej sytuacji jest jak najszybsze opuszczenie budynku (podobnie jak w
      przypadku WTC).Wiadomo nie od dzis, ze ludzi ciagnie do glupoty, niewiele wiec
      potrzeba.Smutne :(
      • Gość: bankowy Re: Śmierć na Politechnice IP: *.t19.ds.pwr.wroc.pl 13.06.02, 12:16
        everybody napisał(a):

        > Dzis poszla plotka, iz "szklana pulapka" znowu ma sie zawalic.Jedynym ratunkiem
        > w takiej sytuacji jest jak najszybsze opuszczenie budynku.

        nie wiem, czy to mialo byc smieszne, czy jakie...
        moim zdaniem poprzedni komentarz byl wogole nie na miejscu
        badzmy powazni

        • Gość: student Re: Śmierć na Politechnice IP: 156.17.34.* 13.06.02, 12:52
          To co się stało to tragedia.
          Dlaczego on to zrobił?
          Myślę, że winnych jest kiklka czynników.
          - wiadome jest wszysykim, że przy tak dużej liczbie studentów a małej liczbie
          wykładowców, nie ma szans porozmawiać z prowadzącym. Student jest ANONIMOWY.
          Jest tylko numerem indeksu.
          - studenci nie potrafili mu pomóc. Przecież nie ma tu stałych grup. Na różne
          zajęcia chodzi się z różnymi ludźmi i ciężko jest się z sobą poznać.
          - ze strony technicznej. Tam są okna o wysokości ok 170cm a otwierają się na
          ścież. Człowiek wymyślił okna uchylne!!!

          STUDIA TO NIE KONIEC ŚWIATA
          • Gość: bud Re: Śmierć na Politechnice IP: 156.17.34.* 13.06.02, 13:03
            co do okien, to prawda, ze wypasc przez nie jest niezwykle latwo (okno zaczyna
            sie na wysokosci ud). Ale ten student wyskoczyl z 10 pietra budynku ( z relacji
            pracownikow ) a tam sa okna zamkniete na stale. Nie mozliwe zeby to byl
            nieszczesliwy wypadek.
            • Gość: Slawek Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 23:36
              Okna na 10 pietrze daje sie otworzyc bo nie dalej jak tydzien temu otwieralem
              je bo bylo ciut za duszno. Inna sprawa ze nie radzilbym sie o takie okno
              opierac, bo moze sie okazac ze ktos je zle zamknal a wypasc z ktoregos z nich
              jest naprawde nietrudno...
          • Gość: mplg Re: Śmierć na Politechnice IP: *.if.pwr.wroc.pl 14.06.02, 10:31
            na Fizyce jest mało studentów i nikt nie jest anonimowy
          • Gość: solo io Re: Śmierć na Politechnice IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 17:18
            A moze On od dawna chciał to zrobić? Padło na PW, bo to wysoki budynek. Po co
            od razu te teksty, o "biednych" studentach nękanych przez złych nauczycieli?
            Sama studiuję i przyznam, ze czasami mam dość, ale wiem, że jeżeli czegoś nie
            zaliczę to jest to raczej wynik mojego lenistwa. Wszystko jest dla ludzi. Nawet
            STUDIA!!! Wystarczy odrobina dobych checi i systematyczności, chociaz z
            własnego doświadczenia, wiem, ze wszystko zostawia się na ostatnią chwilę.
            Niepowodzenia szkolne to nie powód do śmierci. Poza tym uczelni w Polsce nie
            brakuje. Zawsze można wybrać coś innego. I uwierzcie mi na słowo, to nie jest
            strata czasu.

            Pozdrowienia dla wszystkich studentów!
            POWODZENIA NA SESJI!!!
          • Gość: fizyk Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.06.02, 20:50
            a nie bierzesz pod uwage ze mogli go do tego doprowadzic wykladowcy ktorzy
            uwalaja dla sportu, bo za ich czsow to pan by w ogole sie na studia nie dostal.
            jak koles nie mogl czegos zaliczyc a mial ciezka sytuacje i slaba psychike mogl
            sie na to zdecydowac. na ppcie czeste sa takie sytuacje
      • Gość: rogger Re: Śmierć na Politechnice IP: 156.17.34.* 13.06.02, 12:53
        everybody napisał(a):

        > Dzis poszla plotka, iz "szklana pulapka" znowu ma sie zawalic.Jedynym ratunkiem
        >
        > w takiej sytuacji jest jak najszybsze opuszczenie budynku (podobnie jak w
        > przypadku WTC).Wiadomo nie od dzis, ze ludzi ciagnie do glupoty, niewiele wiec
        >
        > potrzeba.Smutne :(


        EVERYBODY ZASTANÓW SIĘ CO PISZESZ!!!!!
        • Gość: Niteczka Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 13:32
          A moim zdaniem to jest spowodowane ludzka CHCIWOSCIA i RZADZA pieniadza !!!
          PO JAKA CHOLERE przyjmuja tylu studentow na 1 rok ???

          DLA KASY !!!

          I ludzie sie dostaja, sadza, ze skoncza dobry wydzial itd. A tu sie okazuja np
          na 2 roku, ze jest zbyt ciezko - zalamuja sie, nie chca zawiesc siebie i
          bliskich, doprowadzaja sie do szalenstwa albo do ... wlasnie takich niemadrych
          zachowan.
          I po jakiego grzyba takim, co sa po prostu za slabi w danej dziedzinie (nie
          ublizajac nikomu - jeden jest dobry w jednym, drugi w czym innym) robia
          nadzieje. NIECH DO CHOLERY ZROBIA pozadne egzaminy wstepne i kto ma sie dostac
          niech sie dostanie i zostanie do KONCA !!!

          LUDZKA CHCIWOSC, po prostu swinstwo !!!

          Ja walcze i nie odpuszcze !!!
          Jestem juz zbyt daleko, zeby rezygnowac, za duzo juz zdobylem, za duzo mam za
          soba. Skoncze te studia i mam ambicje byc NAJLEPSZYM z NAJLEPSZYCH. Ale do
          takich czynow sie nie bede posuwal !!!

          100 razy pomyslcie, zanim cos ZROBICIE.
          Smutne to co sie stalo, ale to tak jakby "system" zawinil !!! :-(((
          • Gość: on_Morph Ble, ble, ble.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 13:41
            ...pusta gadanina!
          • Gość: bud Veto!! IP: 156.17.34.* 13.06.02, 13:45
            nie mozesz zwalac na uczelnie winy za to, ze student sie zabil (na dobra sprawe
            to nikt nie zna powodow dlaczego On to zrobil). Prawda jest to, ze przyjmuje
            sie duzo studentow, ale nie przyjmuje sie wszystkich chetnych!! Warunkiem
            dostania sie tu jest odpowiednia liczba punktow ze swiadectwa maturalnego (i to
            wcale niemala). Wydaje mi sie, ze to wlasnie system rekrutacji na polibudzie
            jest lepszy, gdyz egzamin piszesz raz i nie sprawdzi on twojej wiedzy- mozna
            nic nie umiec a zdac, bo trafisz w pytanie. I na koniec jeszcze mala teria,
            ktora sie sprawdza : kazdy duren skonczy studia, musi byc tylko bardzo
            pracowity!!
          • Gość: Robi Re: Śmierć na Politechnice IP: *.waw.prokom.pl 13.06.02, 14:58
            Dlaczego zawsze wszystkim obciąża się jakiś system?
            Człowiek cacy, tylko te złe systemy wszędzie. Matrix, Babilon itd ... A może by
            tak podejść z drugiej strony - człowiek to awaryjny mechanizm i tyle.
      • Gość: Ja Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 14:42
        everybody napisał(a):

        > Dzis poszla plotka, iz "szklana pulapka" znowu ma sie zawalic.Jedynym ratunkiem
        >
        > w takiej sytuacji jest jak najszybsze opuszczenie budynku (podobnie jak w
        > przypadku WTC).Wiadomo nie od dzis, ze ludzi ciagnie do glupoty, niewiele wiec
        >
        > potrzeba.Smutne :(

        Czlowieku, Ty chyba nie wiesz co piszesz? Nie znales Romana, wiec sie nie
        wypowiadaj!! Nie wiedziales kims byl, jakie mial klopoty... Jak mozesz pisac cos
        takiego - ZENADA!!!
    • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 13.06.02, 13:42
      Hi
      Coś mi się wydaje że nie byrdzo Wam wychodzi zajmowanie się problemami ludzi ,
      których psychika czasami nie wytrzymuje bodźców świata zewnęcznego i dochodzi
      do tragedji .
      Problemy ma każdy , bez wyjątku i niema żadnej nienormalności w tym fakcie .
      Jeśli jednak ktoś desyduje się na samobujstwo to nie robi to dla tego bo z
      powodu złej pogody ma stres ale z innych przyczyn . Przyczyny te wprowadziły
      tą osobe w zakłucenie i niedyspozycje świadomości.
      Pośrednich przyczyn może być mnustwo ale tylko bezpośrednia przyczyna
      tegosamobujstwa powinna być analizowana .

      Jeden odbierze sobie życie a drugi , zanim to zrobi , demonstracyjnie wybije
      bronią palną pół klasy , tego nauczyciela ,który był przyczyną bezpośrednią
      tej tragedji i w końcu sam siebie.
      Ten scenariucz miał miejsce w poprzednim miesiącu w Niemczech . A przyczyną
      tej tragedji było zadrwienie sobie z człowieka ,który ze swoją edukacją
      pokładał wielkie nadzieje ,które mu zostały niecałkiem uzasadnione odebrane.

      Sam miałem na Politechnice Wrocławskiej zdarzenie które było podobnego rodzaju.
      Po zatwierdzeniu projektu przez profesora w instytucie miałem komisyjnie
      odrzucony. Zaprotestowałem ,przecież skoro profesor oświadcza studentowi że
      jego projekt jest perfekt a nastąpnie okazuje się że tak nie jest , to po co
      ludzie chodzą do szkoły. Poto żeby z nich balona zrobić .

      Ten profesor który mi w instytucie projekt zatwierdził, był jednym z członków
      komisji która projekt nie zatwierdziła .
      Na przerwie powiedzieł mi dyskretnie że u niego moge 10 lat studiować , i tak
      mi nie zaliczy .
      świat runoł mi na głowe , spakowałem walizke wyruszając na obczyzne .
      Niektórz jednyk zareagowali by inaczej .
      Sprawe powinno się zbadać ,żeby w przyszłości uniknąć tragedji.

      Alen.
      • Gość: hera Re: Śmierć na Politechnice IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 13.06.02, 14:02
        A ja czytam,czytam i jestem w szoku ,jak udało Wam się dostać na Politechnikę z
        takimi brakami z ortografii??? Podziwiam !!!
        • Gość: XCV Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 14:27
          Przeciez na PWR nie ma egazminu, a nawet jakby to z polskiego nie.
          Choc Pan Jasio Stasio daje popalic na laborkach z drutow.

          Ale nie zmianiajmy tematu watku !!!
        • Gość: Bunia Nie przejmuj sie tak... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 15:25
        • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 13.06.02, 15:31
          Gość portalu: hera napisał(a):

          > A ja czytam,czytam i jestem w szoku ,jak udało Wam się dostać na Politechnikę z
          >
          > takimi brakami z ortografii??? Podziwiam !!!

          A ja myślałem że z moją stylistyką jest gorzej . A co do ortografi , to po
          bardzo długim nie używaniu języka polskiego pisanego, tylko innych języków
          obcych doszedłem do wturnego analfabetyzmu . Wtedy jak byłem na Politechnice
          znałem perfekt , tak że Twoje zmarwienia są nie uzasadnione .

          A Twój wkład w problemy poruszane w tym temacie jest zerowy . Jeśli chcesz
          podyskutować na tematy pisowni , to dam Tobie dobrą rade , idzi na forum
          zajmującym się tami sprawami.
          A jeśli znasz tak mało język Polski że Twoja znajomość tego języka nie pozwoli
          Tobie zrozumieć mojej informacji w tym poście , to ja na to nic nie poradze .

          Nie mniej jednak chętnie przeczytam co Ty masz na temat problemów ludzi
          uczących się, do napisania . Jeśli wogóle masz ,w co nie wątpie . Nie myśle że
          poprostu wyszukujeszukujesz na forum Userów którzy robią błądy , żeby się
          psychicznie podreperować i zabłysnąć swoją wiadomością języka polskiego.
          To potrafi każdy Polak który ukończył średnią szkołe czy nawet podstawową .

          Alen.
        • Gość: Pit Re: Śmierć na Politechnice IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 13.06.02, 23:42
          Gość portalu: hera napisał(a):

          > A ja czytam,czytam i jestem w szoku ,jak udało Wam się dostać na Politechnikę z
          >
          > takimi brakami z ortografii??? Podziwiam !!!

          To nie Uniwerek tylko Politechnika
    • Gość: Pelasia Re: Śmierć na Politechnice IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.06.02, 17:38
      Ja studiowalam za granica i na moim kierunku przyjeto okolo 3 razy wiecej ludzi
      niz jest rok rocznie absolwentow z tego kierunku. A wiec kto odpadnie to
      niekoniecznie tylko efekt kto zda i zaliczy wszystko pomyslnie, lecz na czym
      ktos go moze wykopac. Nie wszyscy sa silni psychicznie. Czy chlopak zostawil
      jakis list pozegnalny? Czy tez dzialal pod wplywem impulsu? Czy jest mozliwe
      aby wylecial przez przypadek, badz wypadek???
      • Gość: saper Re: Śmierć na Politechnice IP: *.t3.ds.pwr.wroc.pl 13.06.02, 18:01
        wypadek - teoretycznie tak. są ku temu warunki. okna są nienormowe, bardzo
        nisko osadzone, bez parapetów, dzień był ciepły, okno mogło być otwatre. ale
        jak na razie oficjalnie mówi się tylko o samobójstwie.
        • Gość: Bartek Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 19:06
          Jestem studentem Politechniki Wroclawskiej, wydzialu Elektroniki - jestem na IV
          roku (jestem juz po drutach i ukladach - przedmiotach, na ktorych mozna sie
          zalamac i stracic zdrowie oraz nerwy).

          Myslalem, ze dowiem sie czegos na temat smierci tego chlopaka (moj mlodszy brat
          tez jest na I roku budownictwa). Niestety, schodzicie tutaj na tematy
          ortografii i gramatyki - zupelnie niepotrzebnie. Sam czasami popelniam bledy
          ortograficzne, a zdecydowanie czesciej stylistyczno-gramatyczne.

          Co wiem od mojego brata: na pierwszym roku budownictwa jest ciezko (on jest juz
          na tym roku po raz drugi - i w tym roku zmienia uczelnie). Dzisiaj byl w tym
          budynku (C-7 o ile sie nie myle) - juz po wypadku. Wszyscy byli roztrzesieni i
          niewiele mogl sie dowiedziec. Sam mialem na 10. pietrze jakiegos humana.
          Rzeczywiscie okna sie latwo otwieraja, sa nisko, ale jezeli moj brat mowi, ze
          tam sa chamscy wykladowcy, to pewnie ma racje. I moga nieraz dac w kosc. Wiem,
          jak to jest na elektronice - chwilami sam mialem ochote po prostu przywalic
          jakiemus druciarzowi za niesprawiedliwosc. Wszyscy na elektronice wiedza czym
          sie rozni wibrator od pana M. O ukladach nie chce juz wspominac... byly takie
          chwile, ze mialem niezla zalamke. Chlopak moze nie wytrzymal - moj brat tez nie
          wytrzymuje, ale znalazl zdecydowanie lepsze rozwiazanie - zmieni wydzial na
          cos, co bardziej go interesuje - co bedzie mogl studiowac pomimo przeciwnosci
          (bo tych nie zabraknie na zadnych studiach).

          To w zasadzie wszystko w sprawie tematu: "Śmierć na Politechnice".

          --------------------------------------------------------------------------------



          I tutaj pozwole sobie na pewna dygresje (prosze szczegolnie pana Alena o
          przeczytanie jej):

          Co do jezyka polskiego - jezeli nie uzywa sie na codzien jezyka polskiego, jak
          podejrzewam jest w przypadku pana Alena, to normalne jest, ze zaczyna sie
          proces zapominania. Mimo, ze mieszkam w Polsce, to czasami napisze "orginalny"
          zamiast "oryginalny" - bo ucze sie angielskiego i to jest negatywny wplyw tego
          jezyka na moja polszczyzne. To tyle - po studiach pewnie tez wyjade z Polski,
          bo zagranica (razem czy osobno?) mam wieksze perspektywy rozwoju. Wtedy pewnie
          bede zapominal jezyka ojczystego, ale jakos wcale mnie to nie boli (brak
          patriotyzmu? Moze... czuje sie obywatelem swiata).
          • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 13.06.02, 23:32
            Gość portalu: Bartek napisał(a):

            [..]

            > I tutaj pozwole sobie na pewna dygresje (prosze szczegolnie pana Alena o
            > przeczytanie jej):
            >
            > Co do jezyka polskiego - jezeli nie uzywa sie na codzien jezyka polskiego, jak
            > podejrzewam jest w przypadku pana Alena, to normalne jest, ze zaczyna sie
            > proces zapominania. Mimo, ze mieszkam w Polsce, to czasami napisze "orginalny"
            > zamiast "oryginalny" - bo ucze sie angielskiego i to jest negatywny wplyw tego
            > jezyka na moja polszczyzne. To tyle - po studiach pewnie tez wyjade z Polski,
            > bo zagranica (razem czy osobno?) mam wieksze perspektywy rozwoju. Wtedy pewnie
            > bede zapominal jezyka ojczystego, ale jakos wcale mnie to nie boli (brak
            > patriotyzmu? Moze... czuje sie obywatelem swiata).

            Z regóły jestem zmieszany z błotem i zdegradowany do najwiękrzego prymitywa
            który nie powinien zabierać glosu do puki nie przestanie kaleczyć języka
            polskiego .
            Nie sprawia mi to jednak żadnych problemów i nie czuje się w żadnym stopniu nie
            porządynym Userem . Choć były osoby jednoznacznie pokazujące mi dźwi .

            Smutne jest to co opisałeś ,myślałem że na uczelni zmieniło się coś na leprze .
            Z tego co widać system się zmienił , poza tym nic.

            Gdyby ktoś dwa tygodnie przed moim opuszczeniem ojczyzny powiedział mi że ja
            spakuje walizke i wyjade w świat , powiedział bym temu kto tak twierdził że ma
            coś chyba z głową .
            Moja decyzja była w szoku , za komuny byłem pozbawiony możliwości edukacji.
            Ale teraz żeby młody człowiek dochodził w Polsce do pdobnych rozwiązań jak ja ,
            aczkolwiek z innych przyczyn , nie oznacza nic dobrego .

            Zaczynając edukacje na zachodzie byłem również z szokowany i w pewnym sensie bez
            radny . Na zachodnim Uni uczą bowiem myśleć a nie na siłe wkładają do głowy .
            Np. w jednym z przedmiotów na Politechnice Wrocławskiej uczono rysowania
            (np.Izometri) jakiś tam części mechanicznych .
            Odpowiedniki tego przedmiotu na zachodnim Uni , dostałem zadanie zaprojektowania
            obrotowego stołu szlifierskiego według norm austrijsckich . Od obudowy do
            silnika ,łożysk i każdy najdrobniejszy szczegół . Stół miał być zaprojektowany
            na 500 godzin pracy , nie więcej nie miej . W semestrze spodkaliśmy się tylko
            dwa razy , na konsultacjach . Skąd student weźmie materiał nikogo nic nie
            obchodzi , bibliotrki są pełne materiałów . Każde łożysko jest znormowane każdy
            silnik . Własna inicjatywa i kreatywność zaszyna się w człowieku
            rozwijać .Człowiek zaczyna myśleć , nie uczyć się na pamięć. Nie ma to nic do
            czynienia z praniem mózgu , ale wprost przeciwnie . Profesorzy są uprzejmi
            (każdy) i rzeczowi .Jeśli się jakiś profesor nie podoba studentom ,np. wciska
            kit ,wykurzą go z sali wykładowej tupaniem nogami w podłoge .A niech tylko
            podskoczy to straci prace .Jest to żadkość ale jest .

            Z tego co słysze to studia dalej w Polsce są zwykłą szkółką.

            Alen.
          • Gość: Ja Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 14:55
            Ja znalam Romana... Chodzil ze mna do klasy w Liceum... Byl moim dosc dobrym
            kolega :( Wiem, jakie on mial zycie i domyslam sie dlaczego to zrobil!!!
            Niestety nikt nie byl w stanie mu pomoc, bo Roman byl bardzo zamknietym w sobie
            chlopakiem... Na pytania o samopoczucie odpowiadal polslowkami
            ("ok", "spok")... Mial ciezka sytuacje rodzinna (to nie byla rodzina
            patologiczna, miala inne problemy) i do tego jeszcze doszla uczelnia (czegos
            nie zaliczyl) i targnal sie na Swoje zycie, bo po prostu nie wytrzymal na tym
            swiecie!!! To jest straszne, ale nawet my, jego znajomi (spotykalismy sie dosc
            czesto), nie potrafilismy mu pomoc. Probowalismy, ale albo on nam na to nie
            pozwalal albo po prostu to my juz mielismy dosc... Nie wiedzielismy jak do
            niego dotrzec!!! Roman studiowal fizyke na Polibudzie... Nie wiem dokladnie jak
            mu tam szlo, ale w Liceum uczyl sie dosc dobrze. Jezeli chcesz pogadac, to po
            prostu napisz: koszutka@space.pl Pozdrawiam
        • everybody Re: Śmierć na Politechnice 13.06.02, 19:15
          Skoki z wysokosci generalnie dzielimy na te
          bezpieczne i niebezpieczne.Ten byl wrecz ekstremalny.
          ;P
          • Gość: Niteczka Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 19:48
            Czy Was ludzie porabalo ???
            Zginal czlowiek, mlody chlopak, tragedia, a Wy zamiast dyskutowac nad
            przyczynami i jak temu zapobiegac, to sobie o ortografii rozprawiacie, troche
            powagi !!!
          • Gość: sic! Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.06.02, 00:23
            everybody napisał(a):

            > Skoki z wysokosci generalnie dzielimy na te
            > bezpieczne i niebezpieczne.Ten byl wrecz ekstremalny.
            > ;P



            szkoda mi Ciebie...
            naparwde
            sic!
          • biceps Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 13:09
            Ty dEBILU!
          • Gość: deINO Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.02, 19:07
            everybody napisał(a):

            > Skoki z wysokosci generalnie dzielimy na te
            > bezpieczne i niebezpieczne.Ten byl wrecz ekstremalny.
            > ;P


            everybody, nawet juz cie nie zal. gdyby glupota miala skrzydla, bylbys orlem..

            ----

            co do tej calej sytuacji - nie bede sie przekrzykiwal, dlaczego, bo powodow
            jest / moze byc wiele. Ale wiem, ze trzeba naprawde WIELE DUZYCH klopotow, zeby
            zdecydowac sie na cos takiego. mi jest go po prostu kurewsko zal .(sorry za jezyk)
    • Gość: SejtaN Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.02, 22:07
      Czy przypadkiem nie przesadzacie wszyscy doszukując sie p[rzyczyny tego
      samobojstwa? Bo wedlug mnie normalny czlowiek nie zalamuje sie az tak bardzo z
      powodu niezaliczenia przedmiotu, czy nawet calego roku... Przeciez zycie to nie
      tylko studia, i watpie zeby ktokolwiek mogl sie z tego powodu chciec zabic. Ze
      jakis palant rzeczywiscie utrudnia studentowi zycie - trudno, pecha mozna niec
      wszedzie, no ale bez przesady, nikt normalny nie skoczylby dlatego z 10.
      pietra... Przeciez swiat sie na tym nie konczy. A jesli ktos rzeczywiscie az
      tak sie angazuje w to, to proponuje zeby sie udal do poradni zdrowia
      psychicznego, bo tam takie problemy rozwiazuja...
      • Gość: student Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.02, 22:37
        Ogolnie musze przyznac ze to nasze gadanie tutaj czy to o ortografii czy tez o
        tym feralnym skoku z 10 pietra i tak nic nie zmieni. Kto robi bledy ort. -
        robic je bedzie jesli tylko mu nie zalezy na tym aby poprawnie pisac; kto zas
        chcial skoczyc bedzie z 10 pietra budynku C7 - skoczy jesli tylko mu na zyciu
        nie zalezy. Moral z tego prosty: Nie zwazajmy na ortografie, co za roznica czy
        napiszemy "chleb" czy moze "hleb". Kazdy wie o co chodzi. Jak zapobiec takim
        wypadkom jak ten skok? Po prostu budynki szkolne powinny byc parterowe, co
        najwyzej jedno pietrowe. No, prosze, czy tak truno rozwiazac problem ortografii
        i ekstremalnych jak tu ktos powiedzial skokow z wysokosci? Nie! Mozna temu
        zapobiegac, niech moj przyklad bedzie tego dowodem, Kochani... tylko trzeba
        troche chciec. Oczywiscie moje rozwiazania to tylko utopia, ale mialo to na
        celu pokazanie ze kazdy problem da sie rozwiazac. Niech mozni tego swiata
        wreszcie rusza swoje ograniczone umysly. Ps. Profesorowie na Polibudzie w 75%
        to zadufani w sobie egoisci, ktorzy uwazaja sie za wysoko wykwalifikowanych
        ludzi, a tak naprawde czasem sa warci mniej niz zero. Ciekawe kto projektowal
        budynek C7? Takie okna...hehe...To jest po prostu zenujace, szkoda ze zaden z
        nich wczesniej nie wylecial kiedys moze dalo by im to do myslenia. Ciekawe kto
        tak zaprojektowal klatke schodowa w C7 ze sredniej wysokosci czlowiek rabie
        czolem po suficie? Zrozumcie do cholery Panowie Profesorowie ze Wy tez sie
        potraficie mylic. Czlowiek jest tylko czlowiekiem. Hej studenci, zginal nasz
        przyjaciel, jestem przekonany ze powodem tego byl jakis zadufek z polibudy, nie
        dajmy sie stlamsic tym pajacom. Naprawde szkoda ludzi...mlodych ludzi.
        • klinta Re: Śmierć na Politechnice 14.06.02, 00:41
          troche za duzo w tym wszystkim filozofii co piszecie generalnie...
          chlopak wypadl niechcacy-szkoda i obwiniac nalezy jakis dzial politechnicznego
          bhpu czy czegos tam...
          sam wyskoczyl-tez szkoda,ale nie mozna obwiniac tu nikogo poza nim samym.ludzie
          normlani nie wyskakuja (ktos to juz napisal...),wiec cos musialo byc z nim nie
          tak.trza sie co najwyzej (rodzina denata) bic w piers,ze sie nie zauwazylo
          tychze zapedow po drodze.
          a dywagacje moralno-systemowo-filozoficzno-ortograficzne,to bezcelowe bicie
          piany
          • Gość: Gnieszka Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.06.02, 01:20
            Fakt. Tylko czy nie należy się zastanowić, dlaczego młodzi ludzie nie
            potrafią sobie radzić z problemami. To był człowiek przecież. Normalny czy
            nienormalny nie ma znaczenia. Dlaczego nie znalazł się nikt, kto mógł mu
            pomoc? Jakie są przyczyny takiego zachowania? I jeszcze mnóstwo innych pytań,
            które się rodzą pod wpływem tego przykrego zdarzenia - jako ludzie powinniśmy
            sobie na te pytania spróbować odpowiedzieć, a to chyba nigdy nie jest zbędne.
            • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 14.06.02, 09:33
              Gość portalu: Gnieszka napisał(a):

              > Fakt. Tylko czy nie należy się zastanowić, dlaczego młodzi ludzie nie
              > potrafią sobie radzić z problemami. To był człowiek przecież. Normalny czy
              > nienormalny nie ma znaczenia. Dlaczego nie znalazł się nikt, kto mógł mu
              > pomoc? Jakie są przyczyny takiego zachowania? I jeszcze mnóstwo innych
              pytań,
              > które się rodzą pod wpływem tego przykrego zdarzenia - jako ludzie
              powinniśmy
              > sobie na te pytania spróbować odpowiedzieć, a to chyba nigdy nie jest
              zbędne.

              Całkowicie się zgodze z Gnieszką .
              Z tego co widać to system na uczelniach jest chory , a skoro tak jest to
              produkuje on w studentach czasami takie stany psychiczne , które z koleji
              trafiając na różne psychiki uczniów , różne reakcje wywołując .

              Już odchodząc od faktu czy ten student wyskoczył czy też był to nieszczęśliwy
              wypadek . Chyba mała dyskusja o problemach studentów i możliwych
              konsekwencjach tych problemów , nikomu nie zaszkodzi .

              A tym śmiałkom co sugerują że ten chłopak musiał mieść coś z "głową", życze
              żeby nigdy nie musieli się na własnej skórze przekonać , jak bardzo mogą się
              mylić .

              Faktem jest że sambójyc wysałają symptomy swojego przyszłego czynu do
              otoczenia , czyż otoczenie cierpi na znieczulice ??
              Ludzie delikatni ,impulsywni , są bardziej uczuleni na krzywdy wyrządzone
              przez system . Dlatego wartość takiego człowieka jest niewspółmierna dla
              społeczeństwa . Jadnym słowem jest to strata społeczna, bowiem gdy przy
              produkcji społeczeństwa dochodzi do redukcji jego wartościowej części ,
              społeczeństwo staje się monolitem nie do zniesienia .
              Jak za komuny , wrzyscy muszą stać w jednym rzędzie .
              Takie społeczeństwo nigdy nie wyprodukuje ganiuszy ,a raczej ich zredukuje .

              Alen.
              • Gość: Calista Re: Śmierć na Politechnice IP: *.magma-net.pl 14.06.02, 10:22
                Nie wiem czy Ci wszyscy przemadrzali,ktorzy "bawia" sie na forum w psychologow
                i wydaja opinie na temat "glowy" tego studenta, pamietaja ,ze nikt tak naprawde
                nie zna siebie do konca,a co dopiero innych,zeby moc wydawac o kimkolwiek
                jakiekolwiek sądy.To byla i jest tragedia.Moim zdaniem chlopak byl jak
                najbardziej normalny.Byl tez wrazliwy,a to cecha wspolczesnie niepozadana. Sa
                ludzie,ktorzy potrafia wykorzystywac slabosci innych.Prym wioda w tym wlasnie
                wykladowcy,cwiczeniowcy itd.Jestem ciekawa, jak sie oni wlasnie teraz czuja,
                czy w ogole zdaja sobie sprawe z tego jak traktuja studentow i czy wyciagna z
                tej tragedii jakies wnioski?Czy moze to nie robi, na tych pozbawionych
                jakichkolwiek uczuc,podobno madrych i inteligentnych psedowykladowcach, zadnego
                wrazenia????Ile jeszcze tragedii musi sie wydarzyc,zeby szanowne glowy
                wszystkich uczelni zwrocily uwage na problem???
            • Gość: Ewa Re: Śmierć na Politechnice IP: *.biuro.kom / 10.101.1.* 14.06.02, 10:04
              Byc moze komus nie spodoba sie to, co mam do napisania, ale moim zdaniem
              chlopak nie zrobil tego dla slawy i popularnosci czy po to, aby byc omawianym
              na forum, tylko dlatego, ze nie umial sobie z czyms poradzic. Powinnismy okazac
              wiec troche szacunku i nie roztrzasac, nie dochodzic, bo przyczyna do konca
              pozostanie tajemnica. Wazne jest, ze nie bylo przy nim kogos, kto moglby
              wplynac pozytywnie, pocieszyc, wspomoc chociazby duchowo, powstrzymac...
              A zatem nasuwa sie wniosek: badzmy przyjaciolmi i dbajmy o swoich przyjaciol
              • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 14.06.02, 10:42
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Byc moze komus nie spodoba sie to, co mam do napisania, ale moim zdaniem
                > chlopak nie zrobil tego dla slawy i popularnosci czy po to, aby byc omawianym
                > na forum, tylko dlatego, ze nie umial sobie z czyms poradzic. Powinnismy okazac
                >
                > wiec troche szacunku i nie roztrzasac, nie dochodzic, bo przyczyna do konca
                > pozostanie tajemnica.

                Nie popieram Twego zdnia . Uważam że znalezienie przyczyn , jakiekolwiek one nie
                były , jest łatwiejsze niż się Tobie wydaje .
                Najważniejszym faktorem gotowości zmiam w pozytywnym kierunku ,jest gotowość
                rozmowy o tach problemach . Aby ta bezsensowna śmierć młodego człowieka nie była
                tak całkiem bezsensowna . Jest to zwykła mentalność nauki na obcych błędach .

                Według najnowrzych badań psychoanalityków , dotyczących osiągnięć w sporcie .
                Nie wygrywają jedynostki te które najbyrdziej ćwiczą ale te których stan
                psychiczna jest dopracowany .
                Ten fakt nie dotyczy tylko sportu , można przenieść to swobodnie na płaszczyzne
                osiągnięć umysłowych .

                > Wazne jest, ze nie bylo przy nim kogos, kto moglby
                > wplynac pozytywnie, pocieszyc, wspomoc chociazby duchowo, powstrzymac...
                > A zatem nasuwa sie wniosek: badzmy przyjaciolmi i dbajmy o swoich przyjaciol

                Na moje odczucie jest Twoja postawa troche zbyt pasywna ,jesteśmy w stanie
                znacznie więcej uczynić dla bliźniego a przez to , dla siebie samego .
                Nie wymuszać pewnych rozwojów ,ale stworzyć taki system w którym pewne rzeczy
                będą oczywiste i płyneły bezpośrednio z serca .

                Alen.
                • Gość: Ewa Re: Śmierć na Politechnice IP: *.biuro.kom / 10.101.1.* 14.06.02, 11:56
                  Chcialam powiedziec tylko tyle, ze chlopak niezyje i nikt nam juz nie wyjasni,
                  dlaczego- zabral to ze soba. Pozostaje sfera domyslow, niekoniecznie
                  poprawnych. Teraz najwazniejsze jest, aby takie historie sie wiecej nie
                  zdarzaly. Ale to nie wina systemu, tylko wlasnie naszej, jak napisales,
                  pasywnej postawy. Z tym, ze dla mnie przejawia sie ona traktowaniem ludzi jak
                  bezosobowego tlumu. Nie mozna pomoc wszystkim na raz, ale kazdy moze sprobowac
                  pomoc swojemu przyjacielowi. Tylko tak naprawde, bez oczekiwania czegokolwiek w
                  zamian. Takie indywidualne podejscie da, moim zdaniem, lepsze rokowania niz
                  terapia grupowa. Przeciez kazdy lubi czuc sie konkretna osoba, czuc, ze jest
                  komus potrzebny, ze jest dla kogos wazny. Ja w kazdym razie wolalabym pomocna
                  dlon przyjaciela niz system pozornej zyczliwosci. Ewa
        • Gość: Student Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 11:11
          Jestem studentką II roku Politechniki Wrocławskiej wydziału IZ. I nie uważam,
          że większość wykładowców na Polibudzie są zadufani i beznadziejni. Fakt faktem
          zdażają się wykładowcy, którzy są dobrymi dydaktykami, ale za wiele oczekują
          (patrz dr R, który ma w zwyczaju oblewać pół roku). Lub też nic nie potrafią
          człowiekowi przekazać, a oczekują cudów. Jednak wiele wykładowców (szczególnie
          młodych, ale nie tylko)jest spoko i da się z nimi spokojnie pogadać.
          Swoją drogą, już chyba większość studentów przyzwyczaiła się do ciągłych
          poprawek i niezaliczeń.
          Fakt jest taki, że na roku jest nas ponad 200, trudno oczekiwać od każdego
          wykładowcy, że poświęci dla każdego czas, bo to jest przecież niemożliwe.
          Jednak wykładowcy powinni wziąźć to pod uwagę, że jesteśmy tylko ludźmi i mamy
          ograniczone możliwości.
          Mam nadzieję, że więcej takich wypadków już nie będzie na Politechnice, a Ci
          nieludzy wykładowcy postarają się nas trochę zrozumieć.
          • Gość: iz/inf Re: Śmierć na Politechnice IP: *.biuro.kom / 10.101.1.* 14.06.02, 12:15
            Wiem, o czym mowisz, ale jak do tej pory (2 lata) nie udalo mi
            sie "przyzwyczaic". Mysle jednak, ze studia to nie tylko zdobywanie wiedzy
            merytorycznej, ale rowniez umiejetnosc radzenia sobie z tymi wszystkimi
            problemami, fochami wykladowcow, zdobywanie zaliczen u dr. R(jestem w 3/5),
            mimo ze czasem boli, nawet bardzo. Sami wybralismy taka droge... teraz trzeba
            ponosic konsekwencje, ale tak z godnoscia, z uniesiona glowa...
            • Gość: Gawel Re: Śmierć na Politechnice IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.02, 01:26
              Zdolowani studenci z IZ :))))).
              Czy wy wiecie o czym piszecie ?
              Pierwsze dwa lata studiow (IZ/INF) sa tak proste, jak zadne inne na
              polibudzie!!!!!!!
              Co wiecej dr R. oblewa, ale wszyscy wiedza za co - za niewiedze.
              Wiec nie narzekajcie, a juz napewno nie w tym poscie.
              Gawel
              ps.
              pewnie idziecie na SI, bo IO by was "przemeczylo" ;)


    • Gość: mplg Re: Śmierć na Politechnice IP: *.if.pwr.wroc.pl 14.06.02, 10:27
      Chciałem napisać co do wypowiedzi jednego ze studentów. Na Wydziale
      Podstawowych Problemów Techniki napewno nikt nikogo nie cisnie i studenci nie
      sa zdolowani a jesli tak mówią to tylko dlatego, że przez cały semestr nic
      kompletnie nie robili a gdy zbliża się sesja muszą nadrobic zaległości, a to
      nie jest wina prowadzących ani też Wydziału tylko studentów, którzy się nie
      uczą systematycznie, to nie jest szkoła średnia. Więc chłopak nie mógł się
      targnąć na swoje życie przez wydział to bzdura.
      • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 14.06.02, 11:00
        Gość portalu: mplg napisał(a):

        > Chciałem napisać co do wypowiedzi jednego ze studentów. Na Wydziale
        > Podstawowych Problemów Techniki napewno nikt nikogo nie cisnie i studenci nie
        > sa zdolowani a jesli tak mówią to tylko dlatego, że przez cały semestr nic
        > kompletnie nie robili a gdy zbliża się sesja muszą nadrobic zaległości, a to
        > nie jest wina prowadzących ani też Wydziału tylko studentów, którzy się nie
        > uczą systematycznie, to nie jest szkoła średnia. Więc chłopak nie mógł się
        > targnąć na swoje życie przez wydział to bzdura.

        Mówisz bzdura . Może i masz racje, nie wiem . Wiem natomiast że , nie mądre jest
        twierdzić że coś jest bzdurą ,jeśli sprawa nie została zbadana .
        Nie zdziwił bym się gdyby Twój głos był głosem z wydziału ,gdzie ten chłopak
        studiował .
        A mieszanie w to spraw regularności w przyswajaniu przez studentów materiału ,
        jest niczym innym jak odwruceniem uwagi od istniejących problemów .

        Nie sądze że Polski wymiar sprawiedliwości , którym moim zdaniem oparty jest na
        młotku i przecinaku, jest w stanie rozpoznać pewne problemy.
        Ale być może się myle .

        Alen.
        • everybody Re: Śmierć na Politechnice 14.06.02, 12:24
          Gość portalu: sic! napisał(a):

          >szkoda mi Ciebie...
          >naparwde

          A mnie Ciebie jeszcze bardziej.Wszyscy pieprzycie o bhp, konstrukcji budynku i
          okien, braku wiezi wykladowca-student, doszlo juz tradycyjnie do ortografii.
          Bawicie sie w "Santorskiego" jakby to qrva mialo cos zmienic.Nie wiem co sie
          stalo, i szczerze mowiac nie obchodzi mnie to.Moze nie trzymal cisnienia, moze
          rzucila go panienka, moze cos innego - niewazne.Jakbym mial sie litowac nad
          kazdym czlowiekiem ktory popelnia samobojstwo to siedzialbym caly dzien i
          odmawial "zdrowaski" za ich biedne dusze.A to, ze byl to student nic nie
          zmienia, rownie dobrze mogl to byc dworcowy menel, czy tez cygan z Traugutta
          (no chyba, ze jestescie zwolennikami teorii Nietzchego).Tak wiec pomyslcie
          dluzej zanim TU cos wpiszecie nastepnym razem, a nie rozwijajcie watku pustym
          belkotem.

          A tak na marginesie to slyszalem, ze chlopak zaliczyl to zalegle kolo
          z "betonow".
          • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 14.06.02, 16:14
            everybody napisał(a):

            > [........................].Wszyscy pieprzycie o bhp, konstrukcji budynku i
            > okien, braku wiezi wykladowca-student, doszlo juz tradycyjnie do ortografii.
            > Bawicie sie w "Santorskiego" jakby to qrva mialo cos zmienic.Nie wiem co sie
            > stalo, i szczerze mowiac nie obchodzi mnie to.

            Jeśli masz takie podejście , to napawde nie wiem co tu na forum robisz ,jesteś
            tu dobrowolnie , masz dyżur czy realizujesz swoje potrzeby psychiczne?

            > Moze nie trzymal cisnienia, moze rzucila go panienka, moze cos innego -
            > niewazne.Jakbym mial sie litowac nad kazdym czlowiekiem ktory popelnia
            > samobojstwo to siedzialbym caly dzien i odmawial "zdrowaski" za ich biedne

            Obojętność i cynizm Twój świadszy tylko o nastawieniu Twoim do życia i do
            bliźnich .Nie bez przyczyny są ludzie tak oziębli jak Ty , nie kojarzy mi się ta
            cecha z cywilizowanym społeczeństwem .

            U nas nie przechodzi się obojętnie nad człowiekiem potrzebującym ,głodnym ,
            chorym dlatego też ciężko jest mi Ciebie zrozumieć.

            > dusze.A to, ze byl to student nic nie zmienia, rownie dobrze mogl to byc
            > dworcowy menel, czy tez cygan z Traugutta
            > (no chyba, ze jestescie zwolennikami teorii Nietzchego).Tak wiec pomyslcie
            > dluzej zanim TU cos wpiszecie nastepnym razem, a nie rozwijajcie watku pustym
            > belkotem.

            Jeśli dla Ciebie nie jest istotne w jaki sposób edukuje się przyszłe kadry
            społeczeństwa polskiego i nie widzisz w tym żadnych problemów. To wydaje mi się
            że poprostu nie masz w tej dziedzinie skali porównawczej i dlatego myślisz że
            jest wrzystko OK .

            Na moje wyczucie część profesorów wygonił bym do szkolnej ławy , na kursy które
            miały by za zadanie przystosowanie ich do poziomu europejskiego , chodzi mi tu
            kontretnie o nauke profesorów stosunku do studenta.
            Profesor jest dla studenta a nie student dla profesora .Nie stety struktury
            przeszłej epoki komunistycznej przetrwały jeszcze w świadomości miektórych
            profesorów i są nawet pielęgnowane.


            > A tak na marginesie to slyszalem, ze chlopak zaliczyl to zalegle kolo
            > z "betonow".

            Być może dla Ciebie jest to pusty wątek , ale nie każdy jest takim cynikiem jak
            Ty. Twoja cech obojętności w stosunku do bliźnich jest również przeżytkiem
            poprzedniej epoki . Być może w niej nie żyłeś , co nie zmienia faktu.

            Alen.
            • everybody Re: Śmierć na Politechnice 14.06.02, 18:42
              Gość portalu: Alen napisał(a):
              > Jeśli masz takie podejście , to napawde nie wiem co tu na forum robisz ,jesteś
              > tu dobrowolnie , masz dyżur czy realizujesz swoje potrzeby psychiczne?

              A Ty sadzisz, ze swymi postami cos zmienisz?Co chcesz osiagnac prawiac mi tu
              takie "kazania"?!

              > Obojętność i cynizm Twój świadszy tylko o nastawieniu Twoim do życia i do
              > bliźnich .
              > U nas nie przechodzi się obojętnie nad człowiekiem potrzebującym ,głodnym ,
              > chorym dlatego też ciężko jest mi Ciebie zrozumieć.


              Nie bagatelizuj.Wszyscy "ludzie nie sa tak oziebli" jak ja.Sa jeszcze tacy
              aniolowie jak TY ;P
              Nie wiem gdzie mieszkasz, ale z tego co wnioskuje to chyba w utopii.


              > Jeśli dla Ciebie nie jest istotne w jaki sposób edukuje się przyszłe kadry
              > społeczeństwa polskiego i nie widzisz w tym żadnych problemów.

              Czyli znowu jest to "kogos wina".Sposobow jest wiele, a ludzie sa rozni.Sadze, ze
              kazdy odpowiada za swoje zycie.
              • Gość: Alen Re: Śmierć na Politechnice IP: *.i-one.at 14.06.02, 22:37
                everybody napisał(a):

                > Gość portalu: Alen napisał(a):
                > A Ty sadzisz, ze swymi postami cos zmienisz? Co chcesz osiagnac prawiac mi tu
                > takie "kazania"?!

                To nie są tylko posty , mam w rodzinie profesora który uczy na Wyspiańskiego
                studentów . Tam również mieszam .A udało już mi się wiele zmienić .
                Każdy ma swoją głowe i umie myśleć , kto jakie konsekwencje wyciągnie dla siebie
                to jego sprawa, i mi nic do tego.
                Ktoś kto publicznie sądzi , musi się liczyć z konsekwencjami .


                >
                > Nie bagatelizuj.Wszyscy "ludzie nie sa tak oziebli" jak ja.Sa jeszcze tacy
                > aniolowie jak TY ;P
                > Nie wiem gdzie mieszkasz, ale z tego co wnioskuje to chyba w utopii.

                Masz racje , żyjąc w innej rzeczywistości i przyjeżdzając do Polski czasami nie
                rozumie żyjących tam ludzi.
                I przykro mi że w mojej ojczyźnie jest taka wielka pasywność i obojętność na
                krzywdy ludzkie . Nie dzieje się tak jednak bez przyczyny , ludzie ludzią robią
                takie piekło . Czy tak musi być ? Dlaczego gdzie indziej jest możliwe "
                normalne " życie . Pojęcie zbiorowej odpowiedzialności za ojczyzne i jej
                obywatali ,nie jest czymś obcym .

                Ludzie tworzą takie systemy , życze Tobie żebyś kiedyś posmakował prowdziwego
                szczęścia . Nie szczęścia zdefiniowanego przez innych ,mam tu na myśli fortune i
                wrzystko co z tym jest związane . Być wolnym nie znaczy mieć kase to coś
                znacznie więcej .
                >
                >
                > Czyli znowu jest to "kogos wina".Sposobow jest wiele, a ludzie sa rozni.Sadze,
                > ze kazdy odpowiada za swoje zycie.

                Bardzo ogólne pojęcie i nie wnoszące nic nowego , bez treści ,anarchistyczne .
                Społeczeństwo to coś więcej jak kupa nie zorganizowanych nie odpowiedzianych za
                siebie zwierzątek . To strategia życia i przetrwania nacji .Snucie daleko
                wzrocznych planów przeżycia , planów wychodzących poza życie jednej generacji, i
                konsekwentna realizacja tych planów.
                Tylko tak zdefiniowane społeczeństwa osiągają pewien konfort życia , to ma coś
                do czynienia z cywilizacją i odpowiedzialnością zbiorową .

                Nie z twierdzeniem że każdy odpowiada za swoje życie , jak Ty napisałeś.

                Alen.
                • everybody Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 02:52
                  Gość portalu: Alen napisał(a):

                  > I przykro mi że w mojej ojczyźnie jest taka wielka pasywność i obojętność na
                  > krzywdy ludzkie .

                  > Społeczeństwo to coś więcej jak kupa nie zorganizowanych nie odpowiedzianych za
                  > siebie zwierzątek . To strategia życia i przetrwania nacji .Snucie daleko
                  > wzrocznych planów przeżycia , planów wychodzących poza życie jednej generacji,
                  > i konsekwentna realizacja tych planów.

                  Mnie tez przykro i co z tego?Mam poswiecic swoje krotkie zycie by tworzyc cos dla
                  przyszlego pokolenia?Nie stac mnie na taki altruizm.Ciekaw jestem czy Ciebie stac?

                  > Tylko tak zdefiniowane społeczeństwa osiągają pewien konfort życia , to ma coś
                  > do czynienia z cywilizacją i odpowiedzialnością zbiorową

                  Trzeba bylo jeszcze dodac, ze zyjesz w wolnym kraju, gdzie ludzie usmiechaja sie
                  do siebie i wszyscy wszystkich kochaja.Planujecie jak uszczesliwic przyszle
                  pokolenie, wspomagacie biednych, glodnych i w ogole wszystkich potrzebujacych etc.

                  Czlowieku kogo Ty chcesz oszukac wypisujac tu takie brednie?

                  > ludzie ludzią robią takie piekło

                  Co Ty?!!!! Nalkowskiej sie naczytales?

                  > Ludzie tworzą takie systemy , życze Tobie żebyś kiedyś posmakował prowdziwego
                  > szczęścia . Nie szczęścia zdefiniowanego przez innych ,mam tu na myśli fortune
                  > i wrzystko co z tym jest związane . Być wolnym nie znaczy mieć kase to coś
                  > znacznie więcej .

                  A skad wiesz, ze jestem nieszczesliwy?Wyczytales to w gwiazdach.Stary widze, ze
                  wlaczyl Ci sie jakis tryb filozofowania.Daruj mi te definicje.Sam chyba wiem
                  najlepiej co jest dla mnie szczesciem.
                  • biceps Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 13:12
                    Daruj mi te definicje.Sam chyba wiem
                    > najlepiej co jest dla mnie szczesciem.

                    Pewnie trzepiesz gruche lewa ręka i myślisz, że to kto inny i to jest dla cIEBIE największym szczęściem, ty dEBILU!
          • biceps Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 13:10
            Powtórzę: tY dEBILU!
            • everybody Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 14:34
              Plyta ci sie zaciela synku?A jak cos do mnie masz to moze porozmawiamy w cztery
              oczy walikoniu!
              • biceps Re: Śmierć na Politechnice 15.06.02, 23:29
                Nie bądź śmieszny, idioto (dla odmiany)
                • everybody Re: Śmierć na Politechnice 16.06.02, 01:16
                  Jestem cyniczny i co z tego?Chcesz mnie zmienic - daremny trud.Zal tobie mnie -
                  nie ma sprawy, mnie ciebie takze.Ulzyles sobie piszac jaki to jestem be, ale
                  skoro ty jestes taki wspanialy, dobroduszny etc. pytam sie: co zrobisz by taki
                  wypadek sie nie powtorzyl?!
                  Politechnika juz pokazala jaka jest "instytucja".Nawet wredny pan Wrona z tvn-u
                  nie przybyl tu ze swoja ekipa specjalistow od "napiecia" by skomentowac to
                  wydarzenie.Cisza!Smrod sam sie rozejdzie, byle by uczelnie nie stracila, nie
                  spadla w rankingu.Kilka dni powisi klepsydra i tyle.Wszystko wroci do normy.Tym
                  ktorzy go znali, wspolczuje bo jak widac za malo sie starali by mu pomoc.

                  To wszystko w tym temacie.
    • Gość: Pelasia Re: CZY TO NIE BYL CZASAMI TYLKO WYPADEK??? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.06.02, 17:13
      Sluchajcie a moze ten chlopak chcial tylko odetchnac gleboko i po prostu
      wylecial, bo okna na Polibudzie sa zbyt niebezpieczne????? Co mowia jego
      koledzy? Czy sa swiadkowie tego zdarzenia??? Czy mial problemy na uczelni???
      Co sadza na ten temat studenci Polibudy?? Wypowiedzcie sie na temat
      bezpieczenstwa tych okien.
      • Gość: Alen Re: CZY TO NIE BYL CZASAMI TYLKO WYPADEK??? IP: *.i-one.at 14.06.02, 17:37
        Gość portalu: Pelasia napisał(a):

        > Sluchajcie a moze ten chlopak chcial tylko odetchnac gleboko i po prostu
        > wylecial, bo okna na Polibudzie sa zbyt niebezpieczne????? Co mowia jego
        > koledzy? Czy sa swiadkowie tego zdarzenia??? Czy mial problemy na uczelni???
        > Co sadza na ten temat studenci Polibudy?? Wypowiedzcie sie na temat
        > bezpieczenstwa tych okien.

        Nawet gdy by to był wypadek , nie zmienia to tu omawianych problemów , które
        ewentualnie mogły by być przyczyną innych komplikacji .
        • Gość: Pelasia Re: CZY TO NIE BYL CZASAMI TYLKO WYPADEK??? Alen IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.06.02, 03:17
          Absolutnie sie z toba zgadzam. Mnie tez dolowal w czasie studiow taki jeden
          docent z matematyki, zreszta wszystkich dolowal,a w szczegolnosci dziewczyny,
          ktore udreczal podwojnie. Wszyscy o tym wiedzieli na uczelni, ze facet ma
          swira, ale nikt z wladz uczelni nie reagowal. Dobrze, ze silni psychicznie
          bylismy, a moze okna troche trudniejsze do pokonania u nas byly niz na
          polibudzie?
          • rose2 6 czy 7 lat temu... 15.06.02, 23:58
            tez jeden wyskoczyl ( o ile dobrze pamietam to byl z architektury), tylko ze z
            ktoregos akademika przy Wroblewskiego (chyba z T-17). Nie rozumiem o co ten
            caly krzyk. Niestety ale niektorzy nie wytrzymuja psychicznie, rezygnuja ze
            studiow i tez raz na 10000 (albo i wiecej) studentow jeden popelnia
            samobojstwo. A moze mial innego rodzaju problemy, niz niezaliczona sesja.
            Prawda jest taka, ze na polibudzie jest co najmniej o polowe za duzo studentow.
            Jak ja zaczynalam do instytutu przyjeto jakies 150 osob, a caly na wydzial moze
            z 600, teraz podobno przyjmuje sie 1000 (do instytutu- wiec na wydzial...).
            Wiec drodzy studenci nie nazekajcie na anonimowosc, te same zajecia, ci sami
            wykladowcy, tylko studentow 100x wiecej. Cos za cos? Jeden z najbardziej
            upierdliwych wykladowcow na moim wydziale mawial, ze studiow wcale nie koncza
            ci najzdolniejsi, tylko ci ktorzy sa najbardziej wytrzymali psychicznie.
            Zgadzam sie z tym w 100%. Czy to dobrze, czy zle to juz inny temat do dyskusji.
            • Gość: Alen Re: 6 czy 7 lat temu... IP: *.i-one.at 16.06.02, 14:03
              rose2 napisał(a):

              > tez jeden wyskoczyl ( o ile dobrze pamietam to byl z architektury), tylko ze z
              > ktoregos akademika przy Wroblewskiego (chyba z T-17). Nie rozumiem o co ten
              > caly krzyk. Niestety ale niektorzy nie wytrzymuja psychicznie, rezygnuja ze
              > studiow i tez raz na 10000 (albo i wiecej) studentow jeden popelnia
              > samobojstwo. A moze mial innego rodzaju problemy, niz niezaliczona sesja.

              Jak z pewnością zauważyłeś ten temat nie dotyczy tylko śmierci tego studenta ,
              ale problemów młodzieży akademickiej , które mogą być przyczyną wielu
              nieszczęść , a nie muszą . Nikt również nie twierdzi że te zjawisko można
              całkowicie zredukować .

              > Prawda jest taka, ze na polibudzie jest co najmniej o polowe za duzo studentow.
              > Jak ja zaczynalam do instytutu przyjeto jakies 150 osob, a caly na wydzial moze
              > z 600, teraz podobno przyjmuje sie 1000 (do instytutu- wiec na wydzial...).
              > Wiec drodzy studenci nie nazekajcie na anonimowosc, te same zajecia, ci sami
              > wykladowcy, tylko studentow 100x wiecej. Cos za cos? Jeden z najbardziej

              Nie tylo na polibudzie są takie problemy . Jak ja zaczynałem na Uniwersytecie
              Technicznym na zachodzie , to nawet na oknach nie było miejsc siedzących . A
              jeszcze na czwartym semestrze profesor przy tablicy miał ścieżke któą musiął
              ostrażnie chodzić ,aby nie nadapnąć studenta. I to nie było na przedmiotach
              gdzie obecność jest obowiązkowa (ćwiczenia) ale na wykładach .

              > upierdliwych wykladowcow na moim wydziale mawial, ze studiow wcale nie koncza
              > ci najzdolniejsi, tylko ci ktorzy sa najbardziej wytrzymali psychicznie.
              > Zgadzam sie z tym w 100%. Czy to dobrze, czy zle to juz inny temat do dyskusji.

              O tym już była mowa że kończy wiele ludzi studia którzy nie mają żadnych
              predyspozycji poza jedną , przyswajanie materiału jak papuga . A wiele zdolnych
              wypada z orbity edukacyjnej . Wiele kończy też z kacem , świadomi że w innych
              warunkach edukacyjnych ich ukształtowanie zawodowe i intelektualne było by
              znacznie leprze.
              Chodzi mi tu o niewykorzystane rezerwy istniejąse w człowieku i niczszenie
              kreatywności przez system .

              Nie jest tajemnicą że wielu absolwentów nie jest w stanie kilku zjawisk razem
              sensownie połączyć i wyciągnąć z nich kreatywny wniosek . Co z koleji prowadzi
              do flustracji i stworzenia własnej rzeczywistości , która nie jednokrotnie
              chamuje rozwój szukając dowartościowania osobistego w sposób brualny , bardzo
              ogólnie mówiąc .

              Jestem zadania że wysoka frekfencja na uczelni powinna być rozpatrywana jako
              dodatkowy faktor przyczyn tych problemów , ale nie jako przyczyna .
              Dlatego też chcąc coś osiągnąć należało by zostawić faktory w spokoju , a wziąść
              się za przyczyny tych nieporządanych zjawisk . Inaczej budowa wartości
              społecznych jest niczym innym jak syzyfową pracą .
              Ma to wrzystko coś do czynienia ze świadomym kształtowanien społeczeństwa i
              wartości społecznych , które bez wątpienia przyniosą samoszynne rozwiązanie
              wielu innych problemów . I to dla doba każdej jedynostki społecznej .

              Alen.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka