Gość: Andrzej
IP: *.skarb.telsat.wroc.pl
06.07.02, 13:49
W tej krótkiej opowieści chciałem się poskarżyć i w jaskrawy sposób przedstawić
myślenie niektórych firm działających w tych trudnych bądź co bądź czasach.
Zapomniały one o gdzieś podczas tworzenia strategii marketingowej o klientach,
bez których tak naprawdę nie mają w ogóle prawa istnienia. Ocenę tej sytuacji
jednak pozostawiam Państwu i jednocześnie przestrzegam przed firmami tego typu
w końcu obsługa posprzedażowa jest także bardzo ważnym czynnikiem wpływającym
na zadowolenie nas Klientów.
Kilka miesięcy temu zakupiłem części komputerowe w firmie ProLine
mieszczącej się na ul. Biskupiej we Wrocławiu. Części było kilka a wśród nich
nieszczęsna stacja dyskietek. Zestaw zmontowałem i wszystko było w porządku
dopóty, dopóki nie przyszło mi używać owej stacji. W dobie cd-romów i płyt cd
zdarza się to niezwykle rzadko, no ale jednak. Niestety stacja dyskietek była
niesprawna. Postanowiłem więc ją oddać w celu wymiany na nową lub zwrotu
pieniędzy. Wziąłem dowód zakupu jakim jest faktura VAT i odwiedziłem siedzibę
firmy – miejsce w którym nabyłem wszystkie elementy mojego zestawu.
Przyszedłem około godziny 17:30. Przedstawiłem panu Maciejowi Serwinowi
(kierownikowi działu handlowego jak się później okazało) mój problem, pokazałem
fakturę i poprosiłem aby niesprawną część ode mnie przyjął. Niestety nie było
to takie łatwe. Oświadczył mi iż serwis jest czynny od 9:30 do 16:00 od
poniedziałku do piątku i że muszę odwiedzić firmę właśnie w tym czasie.
Stwierdził także, że nie ma żadnej osoby która by mogła sprawdzić ową stację
dyskietek. Odpowiedziałem, że nie mysi jej sprawdzać byleby ją ode mnie wziął,
a ja mogę nawet za tydzień przyjść i ją odebrać. Nie. Pan Maciej był uparty i
stanowczo stwierdził że nie jest to możliwe. Jak mogłem zareagować? Pracuję w
godzinach od 9 - 17 i nie mogę w żaden sposób opuścić stanowiska pracy.
Wytłumaczyłem to mojemu rozmówcy i poprosiłem o przedstawienie jakiegoś wyjścia
z tej nieco dziwnej sytuacji. Oczywiście znalazł wyjście szybko: „Proszę
przyjść w wyznaczonych godzinach albo wysłać niesprawny sprzęt pocztą.”
Roześmiałem się i powiedziałem, że to chyba absurd i że raczy żartować. Proszę
sobie wyobrazić. Przychodzą Państwo do siedziby firmy z niesprawnym sprzętem po
godzinie 16, a jej pracownik stwierdza, że muszą go Państwo wysłać pocztą. A co
by było gdybym przyjechał spoza Wrocławia? Pewnie moja irytacje nie znała by
granic. Mało tego pracownik firmy nawet nie miał ochoty wskazać jakiegoś
sensownego rozwiązania, nie mówiąc już o dziwnych godzinach urzędowania
serwisów komputerowych w wyżej wymienionej firmie. Wymiana zdań trwała około 15
min.
Niestety całe zajście zakończyło się tak, iż mam niesprawną stacje
dyskietek w domu i będę musiał na jej wymianę najprawdopodobniej wykorzystać
dwa dni mojego urlopu (bo jeszcze muszę przecież sprzęt odebrać), albo
faktycznie pofatygować się na pocztę, która dostarczy sprzęt do firmy i de
facto jeszcze dopłacić do interesu.
Dlatego chciałem pogratulować firmie ProLine doskonałego pomysłu jakim jest
przyjmowanie niesprawnego towaru w godzinach od 9:30 do 16 w dni powszednie.
Ciekawym natomiast jest fakt, iż nas Klientów traktuje się mile i przykładnie
do czasu kiedy zostawiamy pieniądze w różnych firmach. Problemy zaczynają się
drastyczne kiedy to te same firmy muszą zacząć świadczyć usługi na rzecz nas
Klientów, jaką jest np. naprawa bądź wymiana sprzętu na nowy.
Jedno jest pewne nikomu tej firmy nie polecam, a nawet wręcz przeciwnie gorąco
odradzam. Niemiła obsługa no i fakt iż Wrocław jest „zagłębiem komputerowym”
sprawiają, iż z przyjemnością znajdę lepszą i bardziej elastyczną firmę
nastawioną na moje problemy.
Ku przestrodze
Andrzej ‘Muzzy’ Gajewski