Gość: wro2015
IP: *.dip0.t-ipconnect.de
15.06.05, 13:05
Do niedawna wydawało się, że kluczem do sukcesu miasta jest kapitał ludzki,
czyli duża liczba dobrze wykształconych osób. Dziś dominuje już nieco inny
pogląd sformułowany przez dr. Charlesa Landry’ego, eksperta od rewitalizacji
miast, pracującego dla Banku Światowego i metropolii w blisko 30 krajach.
Landry uważa, że przyszłość należy do miast twórczych. W książce „The Creative
City” przeprowadził przekonujący dowód, że aby kapitał ludzki dobrze
procentował i miasto się bogaciło, konieczne jest stworzenie creative milieu,
twórczej atmosfery.
[a tutaj wchodzi w gre urbanistyka dod. wro2015]
Creative milieu wymaga odpowiedniej twardej infrastruktury – kawiarni, klubów,
pasaży – sprzyjającej kontaktom, stwarzającej forum dla spotkań, wymiany
myśli, pomysłów i inspiracji. Potrzebna jest też jednak infrastruktura miękka
– zestaw odpowiednich zwyczajów decydujących o społecznych postawach. Jedne
zwyczaje mogą bowiem sprzyjać rozwojowi, a inne go skutecznie blokują. Normy
prorozwojowe to zdaniem Landry’ego: tolerancja, otwartość i zaufanie, które
„umożliwiają powstanie łańcuchów twórczych idei i innowacji. (...) Ksenofobia
sprzyja nieefektywności”. Trzecim kluczowym warunkiem sukcesu metropolii jest
zdaniem Landry’ego kultura. Za jego radą pogrążające się w stagnację miasta
zaczęły inwestować w teatry, orkiestry, muzea, festiwale. Kultura aktywizuje
bowiem i przyciąga związaną z nią bohemę, narzuca twórczą atmosferę, zaraża
ludzi swoim nonkonformizmem i innowacyjnością. Gdzie kwitnie życie kulturalne,
ludzie chcą się spotykać, a gdy się spotykają, rodzą się pomysły.
-------------------------------
Dobrze jest tutaj opisane co to jest wielkomiejskie miasto. Na czym polega
zyjaca ulica, w ktorej nawiazuja sie kontakty. Czyli na czym zarabia miasto?
Na Mallu czy na zyjacej ulicy?
Na Mallu dzisiaj / Na zyjacej ulciy w przyszlosci. Problem zaczyna byc, jak
ulice umieraja kosztem budowy malli!
Bardzo interesujacy wycinek, z artykolu z 'Polityki nr.23' autorstwa E.Bendyk
i J.Zakowskiego, ktory dobrze tlumaczy oplacalnosc dla miasta inwestowania w
zyjace 'wielkomiejskie' ulice, psaze itd.
Wielkomiejskiejskie ulice to nie konsekwencja zamoznego miasta jak n.p.
Berlina! Wrezc przeciwnie! To powod na przyciaganie zdolnych ludzi, towrzenie
zaplecza, towrzenia forum, ktore pozniej sie potencjuje gospodoarczo.