Gość: Papa Smurf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 23:34 Chętni będą walić dżwiami i oknami. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: X. Re: Kłopoty Colibra cd. IP: 62.87.128.* 01.09.05, 08:20 A będą... minie prawie cały rok, ludzie zapomną... Tak się kręci biznes w Polszy... X. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotras Przez zachlannosc beda i nowi klienci.. IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 01.09.05, 10:03 Niektorzy klienci biur podrozy sa niepouczalni. W pogoni za jeszcze bardziej nierealna, nizsa cena, kupia wszystko, a potem sie dziwia, ze wpadli. Z tego powodu uwazam, ze obowiazkowe ubezpieczenie organizatorow wyjazdow na wypadek niewyplacalnosci to jest socjalistyczna paranoja: klienci duzych, powaznych biur, ktore niegdy nie zbankrutuja, w swojej cenie za podroz ponosza koszty skladki na ubezpieczenie, ktore wyplaca odzszkodowania klientom nieuczciwych biur. Uwazam, ze za skutki swojej glupoty i naiwnosci kazdy powinien odpowiadac sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Przez zachlannosc beda i nowi klienci.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:46 Te Wczasy w Bułgarii organizowane przez COlIBER (2 tygodnie, dojazd samolotem) kosztowały 2050,- zł. od osoby!!!!!!! uważasz, że to tanio!!!! bo dla mnie to bardzo drogo, szczegolnie za poziom jaki tam był zaprezentowany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HS Bułgaria – koszmar minionego lata. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 08:57 Bułgaria – koszmar minionego lata. Nasze wyobrażenia – Bułgaria to ciepłe morze, słoneczny kraj, którego mieszkańcy choć biedni, to pełni serdeczności, to wreszcie władze zorientowane na pozyskanie turystów ze wszelkich zakątków świata. Wiedzione takim właśnie wyobrażeniem, dwie emerytki, pragnąc wypełnić marzenie o zasłużonym odpoczynku, wykupiły uczestnictwo we wczasach organizowanych przez Agencję Turystyczną „COLIBER” Bogdan Harasimowicz we Wrocławiu, które miały rozpocząć się w dniu 19 sierpnia 2005 r. i trwać nieprzerwanie do dnia 3 września 2005 r. – czyli dwa tygodnie, za niebagatelną kwotę 2050,-zł. od osoby. Wg zapewnień Pana Michała Wójcika, pracownika EURO TRAVEL GROUP Sp. z o.o. we Wrocławiu – Firmy będącej przedstawicielem AT „COLIBER”, w której zawarłyśmy umowę – zgłoszenie uczestnictwa w imprezie turystycznej, hotel „Elwira” w miejscowości Rawda, to nowy hotel z basenem (w rzeczywistości nie rozpoczęto nawet wykopu pod jego budowę), położony 150 m od morza, dysponujący pokojami wyposażonymi w telewizor i lodówkę – z zapewnień spełniło się tylko jedno, do morza rzeczywiście było tylko 150 m, niestety nikt nie dodał, że „w pionie”, bowiem brzeg stanowiło strome, skaliste zbocze. Najbliższa piaszczysta plaża położona była w odległości ok. 2 km od hotelu. Koszmar zaczął się już na lotnisku w dniu wylotu – z awizowanej na godzinę 2200, godzinę wylotu bez podania słowa wyjaśnienia, przesunięto na 100. To, z pozoru niewielkie przesunięcie, spowodowało, że na miejsce przybyłyśmy o godzinie 500 czasu lokalnego. Przydzielony nam pokój, tylko tym różnił się od jednoosobowego, że wyposażony był w dwa łóżka. Pozostałe elementy wyposażenia (pojedyncze szafki, wieszaki itp.) oraz jego gabaryty jednoznacznie świadczyły, iż normalnie jest on wykorzystywany jako pokój jednoosobowy. Następnym aktem koszmaru były posiłki – zapłacona przez nas cena obejmowała wyżywienie w zakresie śniadania oraz obiadokolacji, serwowanych w formie „stołu szwedzkiego”. Zamiast spodziewanych gór sałatek, surówek oraz owoców, wszak także w Bułgarii jest obecnie szczyt owocowania wszelkich niemięsnych składników żywieniowych, na inauguracyjne śniadanie podano nam (sic.): · 1 małą filiżankę herbaty o smaku pomyj; · twardą, wyschniętą jajecznicę, usmażoną na starym tłuszczu; · 2 kiełbaski wielkości 2 cm każda – niejadalne; · 1,5 plasterka pomidora; · 3 małe plasterki ogórka; · 2 plasterki sera typu FETA – smak gorzko – kwaśny, świadczący o długotrwałym „dojrzewaniu” w niesprzyjających warunkach; · 2 małe kromeczki białego pieczywa; · kawałek masła z trudem pozwalający na posmarowanie jednej kromeczki chleba; Dodać należy, iż obiadokolacje utrzymane były w podobnym standardzie. Wyżywienie w następnych dniach nie odbiegało od normy określonej na wstępie – dwa razy dziennie jaja lub na odmianę, w porze kolacji – mielone składające się w znakomitej większości z bułki lub ryżu oraz śladowych ilości warzyw. Codzienne, heroiczne interwencje mające na celu poprawę naszych warunków bytowych przypominały zmagania Syzyfa i innych. Kelnerki, do których kierowałyśmy nasze prośby, kwitowały je wzruszeniem ramion, udając, ze nie rozumieją o co nam chodzi. Pani Elwira – podająca się pierwotnie za pracownicę recepcji, jak się później okazało właścicielka Hotelu, nie tylko nie pomagała nam w uzyskaniu należnych świadczeń, ale wręcz niegrzecznie twierdziła, że „one są w porządku, tylko my mamy zbyt wygórowane potrzeby”. Kontakt z rezydentem AT Coliber okazał się w praktyce niemożliwy. Przyparte do muru, zmuszone byłyśmy do organizacji aprowizacji we własnym zakresie, co jednak okazało się sztuką nie lada, bowiem w Rawdzie można zaopatrzyć się wyłącznie w konserwy, zaś owoce i warzywa są o niebo gorszego sortu niż nasze polskie. Ponadto, w trakcie prób wzbogacenia menu o lokalne produkty, z przykrością stwierdziłyśmy, iż upadł jeszcze jeden mit, z naszych wyobrażeń o Bułgarii. Ci pełni serdeczności mieszkańcy okazali się, z nielicznymi wyjątkami, opryskliwi i wręcz niegrzeczni wobec dwóch starszych kobiet. Napotkawszy tak konsekwentny opór w zakresie wyświadczenia nam tego, za co w końcu nie tak całkiem mało zapłaciłyśmy, postanowiłyśmy oddać się jedynej rzeczy, jaka nam pozostała – cieszyć się z uroków słońca i morza. Jednakże i to zostało nam brutalnie odebrane, bowiem niespełna po upływie tygodnia od dnia przybycia, w dniu 25 sierpnia, w południe uraczono nas komunikatem, że o godzinie 1200 musimy opuścić hotel, ponieważ jest to ostatnia szansa na skorzystanie z przelotu do kraju, a jeżeli ktoś się nie „załapie” to czeka go „wycieczka” autokarem do Polski. Szczęśliwców, którzy mogli skorzystać z tej niepowtarzalnej szansy było ponad 150, jednakże i tak nie wystarczyło miejsca w samolocie dla wszystkich – my, chyba z racji wieku, skorzystaliśmy z przywileju transportu lotniczego. Jak wynika z opisanych powyżej okoliczności, urlop w Bułgarii, zwłaszcza spędzony dzięki Agencji Turystycznej „Coliber” z Wrocławia, to przeżycie głęboko traumatyczne. Pozdrawiamy wszystkich oszukanych przez nieuczciwych touroperatorów, przestrzegając jednocześnie przed korzystaniem z usług Agencji Turtystycznej „Coliber” z Wrocławia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Bułgaria – koszmar minionego lata. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.09.05, 11:03 Byłam w Rawdzie 3 krotnie odległość 2 km od Elwiry do najbliższej piaszczystej plaży to gruba przesada.... Odpowiedz Link Zgłoś