Dodaj do ulubionych

Schetyna i inni

IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.11.05, 15:18
Wklejam z forum Onetu:
IV Rzeczypospolitej nie chcą ci politycy Platformy Obywatelskiej, którzy
znakomicie urządzili się w III RP. Koalicję storpedowała grupa Grzegorza
Schetyny - wpływowego biznesmena i sekretarza generalnego PO, nazywanego
przez kolegów Tomaszewskim bis.

- Wie pan, jaki to kraj, w którym rządzą premier z Krakowa i prezydent Tusk?
Nie? Wirtualna Polska - żartuje jeden z polityków Platformy. Ale nie jest to
dowcip popularny w PO. - Bo dwie porażki to razem jedna klęska - mówi ten sam
polityk. A takiego scenariusza w tej partii nikt nie brał pod uwagę.

Tomaszewski bis

Młody polityk Platformy jest rozżalony. Miało być tak pięknie - wspólna
koalicja z Prawem i Sprawiedliwością, IV Rzeczpospolita, oczyszczenie państwa
z chorych układów i skończenie z polityczną `klasą próżniaczą', o której
mówił `człowiek z zasadami' - Donald Tusk. Do tego Jan Rokita zapowiadał, że
do władzy Platforma wytypuje świetnych ekspertów i indywidualności.

Ale Rokita utracił wkrótce wpływ na to, co dzieje się w PO, a na jego miejsce
wskoczył zupełnie inny polityk. - Dużo wódki, wulgarny język. Brak skrupułów.
Załatwianie miejsc na listach i funkcji w partii w zamian za lojalność. Karne
wojsko trzymane na krótkim sznurku - tak charakteryzuje metody Grzegorza
Schetyny, sekretarza generalnego, polityk PO. - To Tomaszewski-bis - mówi
przypominając postać awuesowskiego wicepremiera, zdaniem wielu, złego ducha
tego ugrupowania.

Pucz Tuska, milczenie Rokity

Koalicji z PiS chciał - i to bardzo - Jan Rokita. A Schetyna był jej
największym przeciwnikiem. Ale to mniej znany od Rokity sekretarz generalny
jest o wiele silniejszy w Klubie Parlamentarnym PO. Politycy tej partii
oceniają jego wpływy na 70-90 posłów. Rokity na zaledwie 10-30. - Ale trzeba
pamiętać, że Schetyna ma takie wpływy z nadania Tuska. I póki co jest wobec
niego lojalny - dodają nasi rozmówcy.

Jak doszło do tego, że sekretarz generalny PO wyrobił sobie tak silną
pozycję? Świadkowie zgodzili się nam o tym opowiedzieć pod warunkiem
zachowania anonimowości.

Informator I: Było tak: to Rokita przeforsował w PO, by o obsadzie list
wyborczych Platformy decydował jednoosobowo Tusk, jako lider partii. Pomiędzy
Tuskiem i Rokitą była jednak nieformalna umowa, że miejscami obdzielą swoich
zwolenników po połowie. Ale wtedy Schetyna namówił Tuska, by złamał tę umowę.
Przekonywał go, że jeśli tego nie zrobi, Rokita zdradzi go, kiedy już
zostanie premierem. Po tym zdarzeniu Rokita przestał rozmawiać z Tuskiem. Gdy
odbywał się ingres arcybiskupa Dziwisza, asystenci obu panów szczegółowo
ustalali, kto pierwszy ma komu podać rękę

Informator II: - Gdy chodzi o listy kandydatów, Rokita nie miał wpływu na
nic. Tusk interesował się tylko trzema pierwszymi miejscami na każdej z list,
choć i tu dużo do powiedzenia miał sekretarz generalny. O obsadzie miejsc
poniżej trzeciego i kandydatach do senatu decydował już tylko Schetyna.

Gdy trwała kampania prezydencka, Tusk miał Rokicie za złe, że za bardzo
angażuje się w negocjacje z Marcinkiewiczem. Gdy sztabowcy Tuska próbowali
straszyć elektorat mówiąc, że Kaczyńscy chcą koalicji z Samoobroną i LPR,
intensywne rozmowy Marcinkiewicz-Rokita były zaprzeczeniem tej tezy. Skutkiem
konfliktu było też to, że PO nie ogłosiła programu, nad którym pracował
zespół Rokity. Brak programu PO wykorzystał w kampanii PiS.

Konflikt pomiędzy oboma liderami trwa nadal. Podczas niedawnych obrad Sejmu
Rokita kontaktował się z Marcinkiewiczem w sprawie kolejnego spotkania. - W
pewnym momencie z ust Tuska wyrwał się bluzg. Co ty... wyprawiasz! Ja cię
stąd... - relacjonuje polityk PiS.

Ludzie kapitalizmu politycznego

Na konflikcie Tusk-Rokita najbardziej skorzystał ten trzeci: Grzegorz
Schetyna. 20 sierpnia 2005 r. Tusk komplementował go na łamach wrocławskiego
dodatku `Gazety Wyborczej'. `Prawdziwym twórcą organizacyjnej siły PO jest
Grzegorz Schetyna. I to jest człowiek nie do przecenienia' - mówił.
`Jesteście przyjaciółmi?' - dopytywał się dziennikarz. `Tak. Od lat. I to
niezależnie od tego, co o mnie napisano i co o nim napisano'.

Przy ustalaniu list wyborczych Rokita miał niewiele do powiedzenia nawet w
Krakowie. Trzecie miejsce na liście zarezerwował wcześniej dla Liliany Sonik,
dawnej działaczki antykomunistycznej opozycji. Sonik w ogóle nie znalazła się
na liście. W Szczecinie liderem listy miał być Sławomir Nitras. Spadł na
drugie miejsce. Współpracownik Rokity Michał Nowakowski miał być pierwszy we
Włocławku, ostatecznie znalazł się na trzecim miejscu w Bydgoszczy. W Opolu
wysokie miejsce miał mieć tamtejszy radny Janusz Kowalski. Ostatecznie
Kowalski znalazł się na ostatnim miejscu na liście.

Na miejsce ludzi Rokity Schetyna wprowadził swoich. Polityk Platformy: -
Schetyna tam gdzie mógł, dobierał ludzi na własny obraz i podobieństwo.
Przeważnie są to ludzie przeciętni, ale za to posłuszni temu, któremu
zawdzięczają mandat. Dominują wśród nich lokalni biznesmeni, samorządowcy i
urzędnicy, którzy w kapitalizmie politycznym III RP czują się jak ryba w
wodzie. Inny polityk PO: - Poza wszystkim to ludzie o lokalnej, a nie
krajowej perspektywie. Wygląda to tak, że w przypadku odejścia Tuska, Rokity
i Komorowskiego na państwowe stanowiska, w klubie nie byłoby nikogo
wybitniejszego od Schetyny.

Schetyna: to prowokacja

Kim jest człowiek, który ma dziś tyle władzy w PO, by móc blokować powstanie
IV Rzeczypospolitej?

Schetyna to były działacz Niezależnego Związku Studentów z lat 80. Później
działał w Unii Wolności i Kongresie Liberalno-Demokratycznym. Z UW odszedł po
wojnie, jaką stoczył z Władysławem Frasyniukiem, z którym walczył o władzę we
wrocławskiej UW. Frasyniuk zarzucał ludziom Schetyny oszustwa: fikcyjne
zapisywanie do partii `martwych dusz', by powiększyć liczebność kół partii
popierających jego konkurenta. W efekcie liczba członków tej partii we
Wrocławiu wzrosła o... 2 tys. Schetyna mówił, że zarzuty są nieprawdziwe.

O sekretarzu generalnym PO mówią we Wrocławiu, że bez jego zgody nie można w
tym mieście obsadzić żadnego stanowiska. - Schetyna był uczniem Piskorskiego
i układ wrocławski stworzył na wzór warszawskiego - ocenia polityk PiS.
`Newsweek' pisał, że sekretarz PO wykorzystuje polityczne układy i wpływy w
koszykarskim klubie Śląsk Wrocław `do pomnażania prywatnych dochodów'.
Kluczem w tym układzie miała być firma reklamowa kierowana przez żonę
polityka. Przechodzą przez nią pieniądze przekazywane klubowi przez sponsorów
i samorząd. Jednak część w niej zostaje w postaci prowizji. Schetyna
twierdził, że to nieprawda i podał gazetę do sądu. Podkreślał, że takie
zarzuty stawia mu anonimowy informator.

Człowiekiem Schetyny jest Rafał Jurkowlaniec, nowy dyrektor Programu I
Polskiego Radia. Przyjacielem sekretarza generalnego PO, był też jego
poprzednik, zatrzymany niedawno przez policję Andrzej D.

Nazwisko Schetyny przewija się w zeznaniach Andrzeja Czyżewskiego, świadka w
sprawie mafii paliwowej. Jak zeznał przebywający w Niemczech były prokurator,
Schetyna należał do bywalców wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego, ps.
Baranina. - Grupa wrocławska spotykała się w willi Barańskiego od 1996 r.
Bywali tam ludzie związani wcześniej z delegaturą STASI, przede wszystkim z
Cottbus i wydziału IX w Berlinie - mówi Czyżewski.

Według Czyżewskiego, obok gangsterów i ludzi służb w willi pojawiali się
politycy. Czyżewski zeznał, że byli wśród nich m.in. minister obrony
narodowej Jerzy Szmajdziński, szef UW Władysław Frasyniuk oraz posłowie PO
Grzegorz Schetyna i Aleksander Grad. - W willi bywał też mający duński
paszport Sven Hansen, który wcześniej nazywał się Przybylski i był związany z
gangiem Oczki. Ma duński paszport. Zna się ze Schetyną, chyba są nawet na ty -
mówi Czyżewski.

- To prowokacja - odpowiedzi
Obserwuj wątek
    • Gość: czytelnik Schetyna i inni - cd IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.11.05, 15:21
      - To prowokacja - odpowiedział na zarzuty Czyżewskiego Schetyna i stwierdził,
      że były prokurator mija się z prawdą. Jak dotąd zarzuty Czyżewskiego nie
      zostały udowodnione. - Docierają do mnie informacje, że to układ wrocławski był
      autorem pomysłu, by PO dostała MSWiA i MON. W świetle informacji, które
      posiadam, muszę powiedzieć, że się nie dziwię - twierdzi tymczasem były
      prokurator.

      Wojsko Schetyny

      Sejmowym korytarzem idzie Mirosław Drzewiecki z PO, wielbiciel wody kolońskiej
      Hugo Boss. - Jak mi nie dacie ministerstwa sportu, to ja na was wszystkich mam
      haki - rzuca przy świadkach. Żartem czy serio? - zastanawiają sie posłowie.
      Drzewiecki to były działacz UW z Łodzi. W 1998 r. `Rzeczpospolita' ujawniła, że
      w hafciarni, której jest współwłaścicielem, podrabiano znaki firmowe Adidasa i
      Nike.

      Drzewiecki twierdził, że nie wiedział o sprawie, a znaki podrabiała jedna z
      pracownic, która chciała sobie dorobić. To Drzewiecki jeździł razem ze Schetyną
      po kraju, zbierając pieniądze na kampanię Platformy i ustawiając partyjne
      listy. Teraz poczyna sobie niczym wódz. Gdy dostrzega, że Waldy Dzikowski,
      poseł PO z Poznania, rozmawia z Kazimierzem Marcinkiewiczem, doskakuje do niego
      i niemal siłą odciąga go od kandydata na premiera.

      `Lekki wiatr niesie zapach wiosny rozśpiewanej skowronkami. Cień bocianów
      kreśli obraz nadziei na nowe narodzenie. Ogrody się budzą, by dać owoce ludziom
      i uśmiech dzieciom. Po podwórkach biegają źrebaki i szczeniaki ' - to nie
      fragment opowiadania z kobiecego magazynu, tylko felietonu Adama Szejnfelda,
      opublikowanego na łamach `Tygodnika Nowego', pilskiej gazety wydawanego przez
      kontrowersyjnego senatora Henryka Stokłosę. Szejnfled to także jeden z
      przybocznych Schetyny. Były działacz UW wymieniany był wśród kandydatów PO na
      ministra skarbu i gospodarki.

      Do najbliższych ludzi Schetyny nasi rozmówcy zaliczają też jego wrocławskiego
      współpracownika Jacka Protasiewicza, który był szefem kampanii Tuska oraz
      asystenta Schetyny Marcina Rosoła, pełnomocnika finansowego komitetu wyborczego
      PO.

      Prezydent Gronkiewicz-Waltz

      Nasi rozmówcy podkreślają jednak, że niskiej oceny parlamentarzystów ich partii
      nie należy uogólniać. - Rzecz w tym, że w klubie PO jest wielu porządnych ludzi
      i zwolenników zmian, tyle, że są niedoświadczeni i zdezorientowani tym, co się
      dzieje.

      Niekoniecznie muszą na zawsze być zwolennikami Schetyny. Trzeba nimi
      potrzasnąć. To od ewentualnego ich przebudzenia i odwagi zależeć może dalszy
      rozwój wypadków. Zdaniem naszego rozmówcy, gdy po wyborze Marka Jurka na
      marszałka Sejmu PO zaczęła demonstrować, że jest monolitem i wszyscy w niej
      zgodnie nie chcą koalicji z PiS, jej politycy robili to z dwóch odmiennych
      pobudek: jedni dlatego, że naprawdę tak myśleli, drudzy dlatego, że zostali
      przekonani, iż w ten sposób wywojują więcej wpływów w przyszłym rządzie od
      partii Kaczyńskich. Z obawy, co powiedzą partyjne doły, w szczególności te,
      które już przymierzały się do stołków w województwach, odwołano niedzielną Radę
      Krajową partii.

      Jak podkreśla nasz rozmówca, choć wszyscy ludzie Schetyny są na dziś ludźmi
      Tuska, nie wszyscy ludzie Tuska są ludźmi Schetyny. - Do ludzi bliższych
      Tuskowi niż Rokicie można zaliczyć z całkiem różnych powodów Pawła Śpiewaka,
      Hannę Gronkiewicz-Waltz czy Pawła Piskorskiego, a żadne z nich człowiekiem
      Schetyny nie jest - wylicza.

      Hannę Gronkiewicz-Waltz do PO ściągnął podczas wyjazdu do Wielkiej Brytanii
      Rokita. Jednak po powrocie Gronkiewicz bardzo szybko zauważyła, że Rokita jest
      słabszy i zbliżyła się do Tuska. Z Gronkiewicz związane są posłanki z Warszawy -
      znana z walki z korupcją Julia Pitera i Joanna Fabisiak. - Hanna Gronkiewicz-
      Waltz ma tylko jedną idee fix - chce zostać prezydentem Rzeczypospolitej - mówi
      nasz informator. Pierwszym do tego krokiem ma być wygrana w przyszłorocznych
      wyborach na prezydenta Warszawy. Przypomnijmy, że Gronkiewicz-Waltz już raz
      kandydowała na prezydenta w 1995 r. Zabłysnęła jako sondażowy meteor w rodzaju
      Zbigniewa Religi w 2005 r. Skończyło się kompromitującą porażką, po której o
      kandydatce zapomniano.

      Publicysta Paweł Śpiewak wymyślił hasło IV Rzeczypospolitej. Wcześniej jednak
      działał razem z Tuskiem w KL-D. Dziś jako polityk pytany o koalicję z PiS z
      subtelnego intelektualisty przeistacza się niemal w politycznego bulteriera i
      zarzuca nas ostrą krytyką Kaczyńskich.

      Paweł Piskorski jako prezydent Warszawy zasłynął jako patron patologicznego
      `układu warszawskiego'. Kiedy sprawa zaczęła poważnie szkodzić PO, Piskorskiego
      wysłano do Parlamentu Europejskiego. Jako europarlamentarzysta Piskorski miał
      zniknąć z oczu wyborców, zaś wyczyszczenie `układu warszawskiego' powierzono
      Bronisławowi Komorowskiemu. Ten jednak zamiast `wyczyścić' Warszawę, z
      piskorczykami się zaprzyjaźnił. O to, by nie mieli oni żadnych znaczących
      pozycji na liście kandydatów PO w Warszawie zadbała dopiero - za zgodą Tuska i
      Schetyny - Hanna Gronkiewicz-Waltz. Mimo to zachowali oni nadal spore wpływy,
      bo do parlamentu weszli z trzech innych mazowieckich okręgów. Nadal też są
      najsilniejsi w warszawskiej PO, gdzie utrzymali władzę w większości kół. Koła
      te bardzo mało aktywnie angażowały się w kampanię PO.

      Rokita zmienia front

      Decyzja PO, by nie wchodzić do koalicji z PiS, podjęta została o wiele
      wcześniej niż twierdzą politycy Platformy.

      Już dwa dni przed wyborem Marka Jurka na marszałka Sejmu, gdy także usta
      polityków PO pełne były zapewnień o chęci stworzenia koalicji, nasz informator
      bliski grupie Tuska tłumaczył nam: - Większość PO nie chce koalicji. Wszyscy
      wiemy, jaki jest Kaczor. Kiedy powstanie rząd, będzie szantażował PO
      możliwością przeforsowania tego, na co Platforma się nie zgodzi z pomocą innych
      partii. W takiej sytuacji nie ma sensu wchodzić do rządu.

      W ubiegły poniedziałek niespodziewanie postawę zmienił także Rokita. O godz. 12
      Marcinkiewicz i Rokita rozstali się w świetnych humorach, przekonani, że 90%
      spraw jest dogadanych i tworzą rząd. A o godz. 22 w programie `Prosto w oczy'
      Rokita zaatakował Marcinkiewicza. Co stało się w tym czasie i jakimi
      argumentami przekonano Rokitę, by podjął samobójczą dla siebie decyzję,
      niewiadomo.

      Zdaniem jednego z polityków PiS, z planów Rokity nie do końca zadowoleni byli
      tzw. pułkownicy, czyli grupa polityków związanych z Konstantym Miodowiczem. -
      Pułkownicy to ludzie lojalni wobec Rokity, ale jednocześnie przeciwni jego
      zbliżeniu z PiS - charateryzuje.

      Wielki immunitet

      Według naszych informatorow, koalicja miała tym mniejsze szanse, że w
      potencjalnym rządzie byłoby niewielu ludzi Schetyny. Kandydatami na
      najważniejszych ministrów byliby Rokita, czy bliski mu Saryusz-Wolski.

      O kandydaturze Saryusza-Wolskiego miał sceptycznie wypowiadać się podczas
      negocjacji Tusk. Marcinkiewicz: Przecież Saryusz-Wolski chciał być szefem MSZ.
      Tusk: To ja decyduję, co on chce - takie słowa miały paść podczas negocjacji.

      Według naszych informatorów, to właśnie Schetyna stał za pomysłem, by zażądać
      od PiS Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
      Administracji. Plan ten politycy PiS ochrzcili nazwą `Wielkiego Immunitetu'.
      Według negocjatorów PiS, propozycja ta stawiana była przez polityków Platformy
      w sposób wiele mówiący. - Wspominali o tym, że chodzi o ich bezpieczeństwo. Na
      pytanie o to, dlaczego upierają się przy tej propozycji, Jarosław Kaczyński
      usłyszał od Tuska `Ty wiesz, dlaczego' - mówi polityk PiS. Piotr Lisiewicz
      • Gość: kloss Re: Schetyna i inni - cd IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.11.05, 15:28
        Schetyna cos ostatnio znowu bredzi , tym razem o wyborach przedterminowych w
        2007 r., Nie wiem dlaczego tak mu sie spieszy do pozbycia immunitetu i zajęcia
        miejsca na ławie oskarżonych. chyba przekonał mnie tą wypowiedzia, ze nie chce
        stołków...ewidentnie upomina się zaś o wiezienna pryczę.
    • no.logo Re: Schetyna i inni 08.11.05, 16:33
      Bardzo bym chciał, żeby cały ten artykuł był jedną wielką bzdurą... Ale jakoś nie potrafię się przekonać do tej myśli ;-)
      • Gość: Łoś_bimbacz Re: Schetyna i inni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 16:49
        wczoraj w programie Pospieszalskiego, red. Ziemkiewicz i drugi ( Gazeta
        Polska) postawili podobną tezę. POplecznicy z POlityki i ... zapomniałem ( bo
        był taki cienias) usiłowali to wyśmiać, jakoś nieprzekonywująco.
      • Gość: Kmeytr Ten artykuł jest JEDYNĄ PRAWDĄ o panach z PO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 16:50
        • Gość: Grzesiek Konkrety, konkrety! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.05, 16:53
          Co właściwie wiecie o Schetynie? Jak dotąd krąży masa spekulacji , ale nikt mu
          niczego nie udowodnił. Pełno anonimów, zero konkretów. Czy Schetyna powinien się
          bać , czy może spać spokojnie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka