Gość: asasasas
IP: *.os.amsnet.pl
12.11.05, 15:29
Ciekawy tekst znalazłem:
Podziemny Wrocław 1 - Tunele pod miastem
Zapewne każdy mieszkaniec naszego miasta słyszał o tajemniczych podziemnych
tunelach tworzących nieźle rozbudowaną sieć komunikacyjną. Każdy też ma na
ten temat swoje zdanie a niekiedy i pewne informacje, niestety tak naprawdę
nikt nic nie widział.
Zdaje się jedyny tunel, który naprawdę istnieje to XIV wieczne przejście pod
Rynkiem łączące Piwnicę Świdnicką z kamienicą „Pod Złotym Dzbanem”. Wszelkie
inne podziemne trakty można traktować jedynie w kategoriach mitów.
Spróbujmy jednak trochę się zabawić przytaczając niektóre opowieści o tych
obiektach.
Wiele informacji na ten temat posiada Lech Gołembiewski, kierownik oddziału w
Wydziale Zarządzania Kryzysowego Ochrony Ludności i Spraw Obronnych
Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Opowiada on o pewnej pani, która
twierdzi, że posiada informację od agenta wywiadu brytyjskiego, który przez
trzy lata działał we Wrocławiu. Opowiada o podziemiach Dworca Głównego PKP,
tunelu wychodzącym na Bielanach, tunelu łączącym zakład na Psim Polu z
Pilczycami i szpitalem wojennym pod Placem Grunwaldzkim. O tunelach
biegnących z dworca na południe jest więcej relacji.
Wojciech Stojak, autor „Klubu poszukiwaczy skarbów” opowiada relację pewnego
pana, inżyniera budownictwa. Jego brat pracował po wojnie na kolei z
Niemcami. Pewien niemiecki kolejarz opowiedział mu o buforowym szpitalu,
który rzekomo powstał pod piątym peronem na wrocławskim Dworcu Głównym PKP.
Miało to miejsce w 42/43 roku kiedy to Niemcy zaczęli odnosić dotkliwe
porażki na froncie wschodnim. Od szpitala tego prowadził tunel biegnący pod
dzisiejszą ulicą Powstańców Śląskich. Pikanterii dodaje fakt niesymetrycznego
rozmieszczenia torów tramwajowych na pasie zieleni pomiędzy jezdniami.
Szeroki trawiasty pas po jednej stronie mógłby sugerować, przebieg tunelu.
Niestety przeprowadzone przez Stojaka pracę nie potwierdziły istnienia
żadnych podziemnych budowli w tym miejscu. Inna relację dotyczącą dworca
przynosi pewna pani z Kalisza. Jej mąż był maszynistą, gdy dojeżdżał do
Wrocławia pociąg przejmował maszynista niemiecki, który prowadził go do
pewnego punktu, dalej skład był przejmowany przez wojsko, wagony zjeżdżały
pod ziemię.
Stojak opowiada także o pewnym, emerytowanym już, inżynierze do spraw
aparatury na Akademii Ekonomicznej, który twierdził, że jest podziemne
przejście łączące akademię z dworcem, jak zwykle nikt oprócz niego tego nie
potwierdza.
Wiele osób zajmujących się tymi sprawami wspomina o tunelu biegnącym z dworca
na Ołtaszyn w miejsce gdzie kiedyś stacjonowała jednostka Armii Radzieckiej a
przed nimi niemiecka jednostka pancerna. Lech Gołembiewski twierdzi na
podstawie relacji dwóch osób, że miałby to być tunel kolei normalnotorowej.
Kiedyś chcieliśmy uzyskać zgodę na badanie tego terenu, niestety nie doszło
do żadnych prac i badań – mówi. W tej chwili obiekty zostały przekazane w
cywilne ręce więc dostęp do nich jest łatwiejszy. Jest tam jedno
pomieszczenie, które ma trochę dziwne wymiary i kształty. Jest
przypuszczenie, że mogła być tam jakaś winda do opuszczania wagonów.
O tym samym tunelu opowiada także Marek Lorenc – prezes zarządu Hades –
Polska: Na terenie koszar wylot tego tunelu maskował na powierzchni długi
budynek. W licznych zabarwionych, niekiedy nutką sensacji opowieściach
o „podziemnym Wrocławiu” informacje o tym tunelu bazują na wiadomościach
przekazanych przez oficera wojsk radzieckich, oficerowi polskiego
kontrwywiadu. Inna plotka głosi o wykorzystaniu przez Rosjan tego połączenia
do celów zgoła odmiennych od jego przeznaczenia. Mówi się, że znudzeni
żołnierze przemycali tamtędy na teren koszar...prostytutki. Stanisław Siorek
na łamach ODRY sugeruje, że ów tunel jest tak zbudowany, by później, w
warunkach pokojowych, mógł służyć jako metro dla miasta. Jak widać gdyby
takie podziemne połączenie istniało na pewno nie byłoby bezużyteczne.
Podobne połączenie kolejowe z dworcem miały mieć koszary na Maślicach.
Podczas wojny istniała tam fabryka sprzętu zbrojeniowego. Marek Lorenc podaje
za okolicznymi mieszkańcami, że po przejęciu tych terenów przez Armię
Czerwoną do głębokich podziemi wjeżdżały nawet całe składy pociągów. Tory
kolejowe prowadziły do długiego budynku (podobnego do stojącego w koszarach
na Ołtaszynie) tam też miała znajdować się winda. Jak nie trudno się domyśleć
tunel miałby biec do Dworca Głównego PKP. Choć dworzec jest miejscem gdzie
krzyżuje się najwięcej wrocławskich tuneli to nie tylko tutaj znajdują one
swój początek i koniec.
Pan, który przekazywał tą informację Gołembiewskiemu pracował w straży
przemysłowej. Widział podziemia pod skrzyżowaniem ulic Kazimierza Wielkiego i
Krupniczej. Wejście do podziemi jest z podwórza domu towarowego przy
Włodkowica. Tunele z tych podziemi szły dalej. Inny człowiek widział
podziemny tunel prowadzący z budynku Intermody do Dworca Głównego PKP. Nie
pokazał go jednak. Istnieje także relacja o połączeniu tunelowym schronu pod
placem Solnym z placem 1 Maja, a konkretnie z pomieszczeniami szpitala
wojewódzkiego.
Osoba przekazująca tą relację twierdzi, że po wojnie tą drogą zaopatrywała
szpital w środki medyczne, które na placu Solnym zostały w dużej ilości
zgromadzone.
To tylko kilka relacji o wrocławskich podziemnych połączeniach. Na wszystkie
nie starczyłoby łam tej ani żadnej innej gazety. Myślę, że wystarczy rzut oka
na listę zebranych przeze mnie informacji o tunelach aby stwierdzić, że to
tylko bajka (chyba).
TUNELE
1. Wzgórze Partyzantów -