tfurca
14.11.02, 12:48
Wasze opinie (1)
cały artykuł »
odpowiedz | odpowiedz cytując
Kłopoty niepełnosprawnych studentów na Akademii...
Autor: Gość: tfurca
Data: 14-11-2002 12:44
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
problem ten dotyczy mnie osobiscie, poniewz ja jestem tym
niepelnosprawnym studentem na ASP.
Wydaje mi się, że prace poczynione (w/g projektu
profesora Bacia)
w celu remontu oraz połączenia starego budynku i nowego
nijak się
mają do nowego prawa budowlanego [artykuł 5.1, Dz. U. Z
1994r.,
nr 89, poz. 414], które to zakłada w nowych budynkach
(dotyczy
też budynków remontowanych) niwelowanie wszelkich
występujących
barier architektonicznych. Pan Projektant jak mniemam o
tym był
zapomniał i utrudnił poruszanie się osobom na wózkach
inwalidzkich, tworząc wiele niepotrzebnych i możliwych do
zniwelowania w fazie projektowej problemów. Projektant nie
borykał się osobiście z problemami z jakimi mają na codzień
doczynienia osoby na wózkach inwalidzkich, nigdy nie
siedział na
wózku inwalidzkim (o co nie mam pretensji), jednakże
uważam, że
mógł Pan Profesor Bać dokładnie zorientować się jak powinna
wyglądać przestrzeń przystosowana dla takich osób jak
ja i inni
niepełnosprawni studiujący na ASP.
Zatem tworząc swój projekt Pan Profesor kompletnie o tym
wszystkim zapomniał – wszelkie „przystosowania”
występujące w
budynku są pozorne i zamiast pomagać, wręcz utrudniają
egzystencję. Nasuwa się wniosek, że w ogóle mogło by
nie być tych
ułatwień i nie było by mowy o źle zaprojektowanych ciągach
komunikacyjnych, mnóstwie wielkich korytarzy, które
gdyby byłyby
mniejsze, skorzystałyby na tym pracownie w swoim
metrażu. Poza
tym wydaje mi się, że przez umieszczenie schodów
zamiast pochylni
utrudnił też wielu osobom poruszanie się – noszenie rzeźb,
papierów graficznych, blejtramów. Jest oczywiście i
winda, która
nie dojeżdża wszędzie i nie można się do niej dostać,
bo bronią
do niej dostępu schody z każdej strony (sic!). Po co w
ogóle z
niej korzystać jak i tak trzeba później pokonać schody
próbując
przejść z jednego budynku do drugiego. Nie sądzę też, że
wybudowanie drugiej zewnętrznej windy w starym budynku
coś zmieni
(zamiast lepszej wewnętrznej umiejscowionej w szybie
schodów przy
‘mojżeszu’ lub też windy dwustronnej poruszającej się w
klatce
schodowej nowego budynku niwelującej różnice między
poziomami),
bo i tak wszelkie uciążliwe bariery pozostaną. Wszędzie
jest
strasznie śliski granit brazylijski, ciężko otwierające
się drzwi
przeciw pożarowe. Lustra w toaletach są tak zawieszone,
że nie
widzę swojej facjaty, bo osoba na wózku siedzi, a nie stoi;
dzwonki alarmowe oddalone tak, że nie można z nich
skorzystać, a
także kran z wodą do którego nie można dosięgnąć.
Cudowny podjazd
przy głównym wejściu, który paradoksalnie kończy się bardzo
twardą ścianą.
Czy powinienem narzekać? Może dalej siedzieć cicho i
patrzeć jak
tracą kręgosłupy ci co mnie noszą po tych niezliczonych
schodach
na ASP (dalej będą zresztą mnie nosić)? Wszystko co
zastałem po 1
października jest bardzo smutne, a miało być tak
pięknie i miło...
Kończąc zatem, zadaję pytanie: jak można wyobrazić sobie
koincydencję dwóch budynków i czemu projektant pan
prof. dr inż.
arch. Zbigniew BAĆ to wszystko zepsuł. Śmiem wątpić, że
stanu
rzeczy nie zmieni przyszły remont starego budynku,
jeżeli jednak
miałoby to miejsce chciałbym żeby to było
zaprojektowane w sposób
kompetenty i zgodny z normami budowlanymi.
z poważaniem
tomasz jakub sysło