sceptyk1
01.03.06, 17:57
Dentyści bojkotują dostarczanie informacji nt. kolejek oczekujących, bo
szkoda im na to czasu. Aplikacja jest mało przyjazna użytkownikowi, narzuca
uciążliwy obowiązek codziennego wpisywania wizyt do komputera, a mało którego
dentystę, będącego zazwyczaj na własnym rozrachunku, stać na asystentkę, a co
dopiero na rejestratorkę. Aby zarejestrować pacjenta należy uzyskać od niego
dane adresowe, numer PESEL oraz rozpoznanie (np. telefonicznie!), co zajmuje
minimum 5 minut. Czyli: 6 pacjentów "zakolekowanych" to o jeden pacjent mniej
wyleczony. Nie bez znaczenia jest też tu fakt, że do dentysty idzie się bez
skierowania, a dogodny termin często ustala sam pacjent (który zdarza się, że
się rozmyśli się i nie przychodzi bez uprzedniego odwołania wizyty, a
informację na ten temat należy również odnotować w aplikacji). Jeżeli ktoś
np. umawia się na wizytę za 3 tygodnie, bo mu akurat tak pasuje (bo np.
wymiana wypełnienia zęba na nowe nie jest zabiegiem który mu uratuje życie),
to w myśl programu do rozliczeń kolejek z NFZ, będzie to oznaczało,że czas
oczekiwania na wizytę wynosi 21 dni, co nie oddaje wcale istoty rzeczy! W
przypadku lecznictwa szpitalnego (stacjonarnego), gdzie wymagane są
skierowania np. na zabieg operacyjny uprzednio zakwalifikowani pacjenci są
zapisywani "z urzędu" na pierwszy wolny termin, czas oczekiwania jest niejako
miarą "sprawności" szpitala w realizacji świadczeń dla pacjentów, którzy mają
narzucony termin wykonania zabiegu. Podsumowując: podawanie informacji nt.
czasu oczekiwania na realizację świadczenia ma nie ma sensu w przypadku
stomatologii!!!