Dodaj do ulubionych

Marian Bednarek cz. II

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.01, 20:03
pozwoliłem sobie założyć drugi wątek, bo ten poprzedni jest przeładowany i
długo się wczytuje.

co do artykułu to jest wspaniały!!! zacytowali mnie!!!!!!!!!!! w ogóle
dowiedziałem się o nim mejlem od znajomych bo po raz pierwszy od kilku tygodni
nie kupiłem Gazety. polak mądry po szkodzie :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 14.10.01, 13:02
      Niom, artykulik fajny (mnie też zacytowali:-))), ale nic nie jest w stanie
      oddać klimatu marianowej sali... To trzeba przeżyć samemu...
      A tekst "Mania" na końcu artykułu - "Będę pracował, póki starczy sił", chyba
      najbardziej zwięźle i równocześnie najbardziej treściwie opisuje tę wybitną
      postać.
      Pozdruffka @ll!
      • Gość: qba22 Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.prw.pl 14.10.01, 15:33
        Artykulik nie oddaje przede wszystkim tego despotyzmu i biurokracji, ktore
        towarzyszyly Jego lekcjom. Tych skrótów (np "mam 3,43 za WAK" (Wlasna Aktywnosc
        Kulturalna)) , piętrowych systemów, zmienianych ustawicznie matematycznych
        uściśleń, punktacji, hierarchizacji (bylem dyzurnym przez 4 lata:)) itp. Mialo
        sie faktyczne wrazenie, ze kazde zero wliczy sie w jakims ulamku do oceny:).
        Najlepszy byl konioec roku - sekretarki opuszczaly 36 ok 22:00, bo tak dlugo
        liczyly.
        Albo teksty Mariana.
        O chorobie, gdy koles nie napisal WD (Wypracowanie Domowe) bo byl chory:)):
        "Jak sie jest chorym i boli glowa to nie tylko pisze sie jedno wypracowanie,
        ale 2, by glowa nie bolala"
        Kolejny tekst, gdy dziewczyna nie notowala referatu, bo miala juz go napisany
        wczesniej:
        "Nigdy nie ma sytuacji w ktorej mozna sobie pozwolic na nierobstwo. Kulturalny
        czlowiek zawsze znajdzie sobie cos do roboty. Masz zrobione wszystkie
        marginesy? [dziewczyna-tak]..No to jezeli marginesy sa zrobione w zeszycie
        podstawowym, to trzeba je zrobic w zeszycie do recenzji, jak i tam sa zrobione
        i sa wszystkie notatki, to mozna napisac dodatkowwa recenzje, jak dalej
        czlowiek sie nudzi, to trzeba napisac sztuke teatralna...."

        Cos w ten desen:))
        • Gość: KK2412 Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 18:18
          Gość portalu: qba22 napisał(a):

          > Albo teksty Mariana.
          > O chorobie, gdy koles nie napisal WD (Wypracowanie Domowe) bo byl chory:)):
          > "Jak sie jest chorym i boli glowa to nie tylko pisze sie jedno wypracowanie,
          > ale 2, by glowa nie bolala"
          > Kolejny tekst, gdy dziewczyna nie notowala referatu, bo miala juz go napisany
          > wczesniej:
          > "Nigdy nie ma sytuacji w ktorej mozna sobie pozwolic na nierobstwo. Kulturalny
          > czlowiek zawsze znajdzie sobie cos do roboty. Masz zrobione wszystkie
          > marginesy? [dziewczyna-tak]..No to jezeli marginesy sa zrobione w zeszycie
          > podstawowym, to trzeba je zrobic w zeszycie do recenzji, jak i tam sa zrobione
          > i sa wszystkie notatki, to mozna napisac dodatkowwa recenzje, jak dalej
          > czlowiek sie nudzi, to trzeba napisac sztuke teatralna...."
          >
          > Cos w ten desen:))

          jezeli ktos pamieta jeszcze jakies kwestie mb, to dalej na forum (poza tym co
          bylo na cz. I) - chetnie sie posmieje!!!
      • Gość: Martinez Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.10.01, 20:20
        Artykuł super ! W ogole pewnie caly naklad poszedl jak cieple buleczki :)
        A ze idoktrynowal to nie przeszkadza nawet czasem zabawnie bylo
        Pmietam jak mialem dyskusje z Przedwiosnia i cos mi sie o demonstracjach
        komunistycznych wyrwalo ale bylo zabawnie przez nastepne pol godziny
        Lekcje Mariana to niezapomniane przezycie na dlugie lata
      • Gość: leo Re: Marian Bednarek cz. II IP: 217.97.148.* 20.10.01, 18:57
        Gość portalu: dino napisał(a):

        > Nikt mnie nie przekona do tego obludnego despoty. Nie indoktrynowal? A kto byl
        > w tej budzie
        > opiekunem socjalistycznej mlodziezy? Osama bin Laden?

        Nie tylko, że indoktrynował, ale nadal to czyni. Wbrew wszelkiej logice sugerował
        nam, że w Chinach żyje się równie dobrze i dostatnio, jak w Ameryce, a w trakcie
        nalotów USA na Jugosławię oznajmił, że Amerykanie zrzucają z premedytacją bomby
        na szpitale, a cała interwencja przeciwko Miloszewiczowi jest bezpodstawna. Nie
        wspomnę już o niezliczonych napomknięciach w rodzaju "W dawnych, dobrych
        czasach...".
    • Gość: KK2412 Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 18:14
      artykul niestety nie pokazuje prawdziwego oblicza mariana, jak ktos juz
      stwierdzil. po prostu w rzeczywistosci nie jest tak rozowo, jak to zostalo
      przedstawione. wybor cytatow z forum jest dosc jednostronny, nie ma ani slowa o
      tym, jak zle niektorzy uczniowie znosza lekcje z mankiem (w przekroju ilus tam
      miesiecy). nie ma nic o chorym systemie, nic o KK, ZS, ZZ, TRT, Gr itepe,
      itede, et cetera... nic o dowalaniu gorszym uczniom, promowaniu lepszych,
      zlosliwosciach... nic... jest tylko - "wiem, ze jestem kontrowersyjny". to
      krotkie zdanie mozna by rozwinac w niezly, trzy-czterostronicowy konspekt,
      jezeli ktos chcialby wnikac. nie watpie, ze byli uczniowie bednarka wspominaja
      go z niejakim rozrzewnieniem, ale zawsze jest tak, ze szybko zapomina sie o
      nieprzyjemnych rzeczach, pamieta sie tylko te kilka wizyt w teatrze na co
      lepszych sztukach i tyle. niestety - te cztery lata to jest niezla mordega.
    • Gość: Elsindel Re: Marian Bednarek cz. II IP: 212.160.79.* 20.10.01, 20:58
      Jesli chodzi o artykul w Gazecie Dolnaslaskiej, jest
      tam kilka prawd i kilka bzdur (m.in. tekst o systemie
      punktowym, mniej wiecej taki: "uczniowie sie w nim nie
      gubia, bo sami wszystko licza" - nie bylo TYGODNIA,
      zeby sekretarze i sekretarki od liczenia sie nie
      zgubili, a sam system byl zmieniany... przepraszam,
      "usprawniany", rowniez co tydzien), ale rzeczywiscie
      tekst ten nie oddaje ani troche nastroju panujacego na
      lekcjach z M.B., pomiedzy nimi, ani tego, co tak
      naprawde ludzie sadza o tym nauczycielu.

      Wlasciwie nie powinienem uzyc slowa nauczyciel,
      poniewaz wydaje mi sie, ze nauczyciel powinien
      przekazywac wiedze, podczas gdy M.B. praktycznie tego
      nie robil (dopiero w 3. i 4. klasie od czasu do czasu
      jego wypowiedzi czy tez - jak kto woli - tyrady
      przybieraly bardziej uczony niz emocjonalny ton i
      zawieraly w sobi glebsze tresci). On wymagal zamiast
      uczyc. Moze i to by sie sprawdzalo, gdyby pierwszy rok
      poswiecal zawsze na nauke tego, co uwazal za podstawy
      (powiedzial nam, jak pisac recenzje i wypracowania, pod
      koniec pierwszej klasy, czyli po jakichs 1 ocenionych
      pracach).

      Co do indoktrynacji... ludzie z Trojki w wieku 16-19
      lat sa niemal calkowicie odproni na jakiekolwiek cudze
      poglady, a zwlaszcza tak jasno przedstawiane na
      lekcjach (co do rzekomej lewicowosci pogladow M.B. to
      bym sie klocil).

      Zaraz napisze jeszcze co nieco. Pozdrawiam.
    • Gość: Elsindel Re: Marian Bednarek cz. II IP: 212.160.79.* 20.10.01, 21:22
      Prawdopodobnie najwiekszym bledem Bednarka bylo (jest)
      przekonanie, ze uczniowie cokolwiek umieja. Fakt, ze
      zapisalem ponad 2500 stron A4 w ciagu tych 4 lat nie
      oznacza wcale, ze chocby 1 procent wiedzy (tak naprawde
      bzdur, a nie wiedzy) we mnie pozostal. Wszystko, co
      umiem dzisiaj, to troche nazwisk i to, co wynioslem z
      lektur (przeczytanych, rzecz jasna, przez siebie). Samo
      pisanie KK, fiszek, itd. najczesciej polegalo na
      rozciagnieciu kilku zdan na cala strone i powtarzaniu
      tego, co bylo w poprzednim konspekcie, tylko w ciut
      innej formie. Dyskusje polegaly na powtarzaniu kwestii
      (informacji) osoby, ktora wypowiadala sie wczesniej.
      Referaty (czesto) polegaly na odpowiedzi na pytanie
      typu Audiotele.

      Nie nauczylem sie wcale sumiennej pracy u M.B., wrecz
      przeciwnie, czesto pisalem notatki dopiero w szkole,
      zeby zdazyc przed lekcja. Nie polubilem literatury,
      choc po obejrzeniu filmu "Stowarzyszenie umarlych
      poetow" bardzo tego zaluje. Moze to nawet nie jest wina
      czy zasluga Bednarka, w kazdym razie nic z tego, co
      napisano w artykule w Dolnoslaskiej (o rzekomym dobrym
      wplywie na mlodziez) nie dotyczy ani mnie ani grona
      moich najblizszych kilku przyjaciol (co najmniej 5 osob
      z mojej klasy).

      Ktos prosil o cytaty. Ktos mowil o tym, ze Bednarek
      potrafil byc zlosliwy. Zdarzalo sie. Przyklad - podczas
      dyskusji, ktorej belfer sie przysluchiwal, jeden z
      chlopakow powiedzial kilka slow, w zasadzie jedno
      zdanie, tj. absolutne minimum, i za to otrzymal 1
      punkt. (pomijam irracjonalne zasady przyznawania
      punktow i obliczania na ich zasadzie not koncowych;
      jako matematyk przez 4 lata wiedzialem, ze jest
      absolutnie niesprawiedliwy pod wieloma wzgledami, ale
      sie nie wtracalem). Na to Marian mowi, ze nie mozna dac
      za taka odpowiedz AZ punktu, i stwierdza, ze powiedzial
      cos, ale tylko jakby 'dal glos'. Tu nie brzmi to tak
      zle, ale w sali zapadla glucha cisza, tak negatywne
      wrazeniw wywarly te slowa na klasie, a we mnie i w
      kilku innych osobach az sie zaczelo cos skrecac z
      gniewu. Marian nic nie zauwazyl albo to zignorowal i
      mowil cos tam dalej, ale kiedy rozejrzalem sie po
      kamiennych twarzach ludzi wokol mnie wiedzialem, ze oni
      mysla to samo: ten czlowiek potrafi (swiadomie lub nie)
      wykorzystac swoj autorytet w bezlitosny sposob. Nie
      kochalem go nigdy, nigdy tez szczegolnie go nie
      lubilem. Szanuje go jednak, bo ani nie ma jakichs
      strasznych pogladow, na pewno jest czlowiekiem
      uczciwym, no a poza tym w koncu jest jednak osoba dorosla.

      Nie zmienia to jednak faktu, ze cztery lata spedzone u
      niego na lekcjach zmarnowane zostaly na sluzenie
      systemowi punktowemu, a nie na tworcze dyskusje
      (najciekawiej bylo podczas kilku referatow i dyskusji w
      trzeciej klasie, gdy nie bylo Bednarka na lekcji) czy
      nauke.

      Rowniez absurdalne jest stwierdzenie, ze pisanie piorem
      sprzyja estetycznemu wygladowi prac czy notatek.
      Szczerze mowiac (pomijajac wyjatkowe sytuacje, jak
      kleksy) o wiele ladniej i czytelniej potrafie pisac
      dlugopisem, a z piorem jest mnostwo klopotow natury
      technicznej (koszt, koniecznosc ciaglego uzupelniania
      atramentu lub nabojow, problemy z plamieniem, itd.
      kazdy kto korzystal z tego w szkole, wie, o czym mowie).

      Podsumowujac - Bednarek nie jest najgorszym
      nauczycielem, z jakim mialem do czynienia, ani
      najlepszym. Jak napisalem wczesniej, w zasadzie jest
      tylko koordynatorem pracy (ale tutaj to slowo ma
      charakter wyjatkowo pejoratywny...). Ma zadatki na
      belfra, ale daleko mu do Keatinga. To zupelnie inny
      rodzaj czlowieka.

      Ah, jeszcze jedno. Genialny pomysl wystawiania
      minisztuk teatralnych, praktykowany w niewielu
      szkolach,M.B. sprowadzil rowniez do prostej zasady -
      aby bylo, aby dostac punkty. To wiaze sie ogolnie z
      drugim wielkim problemem u Bednarka - niemal absolutny
      brak kontaktu z tym czlowiekiem. Uczniowie bali sie do
      niego podejsc, bo bywal niemily lub stwierdzal, ze nie
      ma czasu. Gdyby wlozyl troche wiecej uczucia i
      zrozumienia w kontakty pozalekcyjne, zwyczajne lekcje i
      lekcje artystyczne stalyby sie naprawde pasjonujace,
      jestem tego pewien. Pamietajmy jednak, ze nie jest on
      mlodym, lecz juz co najmniej dojrzalym czlowiekiem i
      raczej trudno wymagac, zeby sie zmienil.

      To by bylo na tyle. Jesli ktos ma diametralnie inne
      zdanie ode mnie, coz, trudno. Naprawde, mozna Bednarka
      nienawidzic, ale nie wyobrazam sobie, jak mozna go
      uwielbiac. Wiem, ze to bardzo brzydko mowic tak, jak
      mowie teraz, ale mowie to, co mysle. Nie wiem, czy
      odwazylbym sie powiedziec mu to wprost, chociaz...
      mysle, ze gdyby mnie zdybal i spytal, czy to ja jestem
      Elsindel, powiedzialbym prawde. Bo zwdzieczam mu
      troche, ale nie az tyle.Bo za malo mnie z nim laczy,
      zeby klamac.

      Pozdrawiam wszystkich bylych i (szczegolnie) obecnych
      uczniow M.B.
      • Gość: Igor Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.10.01, 23:04
        Nawet jak mam z deka inne zdanie to trudno sie do wszytskiego na raz
        ustosunkowac, takie dlugie walisz wypowiedzi :)
        Juz wiem czemu nie uaktualniasz strony :P
        A tak serio to costam z tych lekcji pamietam i nie wiem skad to sie wzielo, ale
        ludzie z naszej grupy na Akademii Ekonomicznej zrobili glupie miny jak 2
        tygodnie temu owtorzylem GW i stwierdzilem cos w stylu "OO... Gross wygrywa
        plebiscyt czytelnikow do NIKE, a przeciez moim zdaniem jego ksiazka ma bardziej
        wartosc historyczno-społeczną niz lietracką"
        A tak poza tym to kwestia pilnosci u Mariana istosunku ocena/umiejetnosci jest
        doskonale ilustrowana przykladem z zycia :
        Uczylem sie do ustnej i uslyszalem od kolegi ( Engi ) : widzisz losiu, dostales
        5 z pisemnej matury a teraz musisz ryc do ustniej bo masz 3 z polca. Na co
        odpowiedzialem "Ja nic nie robilem 4 lata, nie mam zadnego zeszytu zaliczonego
        a po oddaniu Matur Marian podszedl do mnie i mnie pochwalil, na ustna poucze
        sie 4 dni, a potem pojde i zdam, Ty ryles 4 lata zaliczales, byles 3-cim
        organizatorem, produkowales fiszki i szlag wie co jeszcze a teraz siedzisz ze
        mna w tym samym pokoju trzymasz "warke strong" w jednej a "starozytnosc-
        oswiecenie" w drugiej rece, klnac ze musisz sie uczyc tych bzdur bo z kolei
        skopalłes pisemną - i kto tu jest łosiem ???"
        o fak, ale mi dlugie wyszlo :D
      • szarykot Re: Marian Bednarek cz. II 03.11.01, 18:02
        > Prawdopodobnie najwiekszym bledem Bednarka bylo (jest)
        > przekonanie, ze uczniowie cokolwiek umieja.

        a ja myślę, że marian prawdopodobie NIE JEST przekonany, że jego uczniowie
        cokolwiek umieją. mimo wszystkich swych wad ten pan NIE JEST GŁUPI, więc
        spodziewanie się po nim nieświadomości jest moim zdaniem błędem.

        czemu więc nie zweryfikuje swej postawy? - przyznam szczerze, nie wiem.


        > Wszystko, co
        > umiem dzisiaj, to troche nazwisk i to, co wynioslem z
        > lektur (przeczytanych, rzecz jasna, przez siebie).

        a ja w przeciwieństwie do ciebie cokolwiek z lekcji wyniosłem (bo nie z lektur -
        nie czytałem) - starczyło to na zdanie egzaminu na kierunek humanistyczny
        (filologia słowiańska) - i to na 4.


        > Referaty (czesto) polegaly na odpowiedzi na pytanie
        > typu Audiotele.

        to tylko chyba ty ze swoim nieprzeciętnym IQ tak sądzisz, bo jak dla mnie to
        wszystko było tak "mądre" (bo żywcem przepisane z fachowych ksiąg), że nie do
        przejścia.


        > Ktos prosil o cytaty. Ktos mowil o tym, ze Bednarek
        > potrafil byc zlosliwy. Zdarzalo sie.

        tylko jemu? a pamiętasz profa od geografii? nie był złośliwy? a który belfer nie
        bywa złośliwy?


        > (najciekawiej bylo podczas kilku referatow i dyskusji w
        > trzeciej klasie, gdy nie bylo Bednarka na lekcji)

        a kto wtedy zajmował się referatami czy dyskusjami? zdarzały się przypadki ale
        rzaaaadko.

        > Rowniez absurdalne jest stwierdzenie, ze pisanie piorem
        > sprzyja estetycznemu wygladowi prac czy notatek.

        absurdalne? od I-szej klasy LO piszę niemal wyłącznie piórem i piórem wychodzi mi
        lepiej niż długopisem - ZDECYDOWANIE. zresztą nie tylko Marian jest przekonany o
        wyższości pióra - kiedy na rosyjskim uczyliśmy się pisać bukwy Pani Magister
        postawiła mnie grupie za wzór (hehe) bo pisałem piórem.


        > Podsumowujac - Bednarek nie jest najgorszym
        > nauczycielem, z jakim mialem do czynienia

        a kto był najgorszym? proszę o odpowiedź

        > Gdyby wlozyl troche wiecej uczucia i
        > zrozumienia w kontakty pozalekcyjne, zwyczajne lekcje i
        > lekcje artystyczne stalyby sie naprawde pasjonujace,
        > jestem tego pewien.

        z tym akurat w pełni się zgodzę. pozdrawiam Elsindela i inne "ofiary" Mańka.

        • Gość: Igor Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.01, 18:27
          Fajnie ze tak zakończyłes szarykotku bo ten watek skonczyłby pewnie jako wojna
          miedzy tymi "najgorszymi" , ktorzy paradoxalnie bronia Mańka w wielu sprawach a
          tymi "debesciakami", ktorzy ( take no offense ) sprawiaja wrazenie ze po paru
          latach produkowania na maxa fiszek i zaliczania zeszytow czuja wewnetrzna
          potrzebe odreagowania i sraja Mankowi jak mogą :)
          p.s. zgadnij do ktorej grupy sie zaliczyłem :D
        • Gość: Elsindel Re: Marian Bednarek cz. II IP: 212.160.79.* 03.11.01, 20:46
          > a ja myślę, że marian prawdopodobie NIE JEST przekonany, że jego uczniowie
          > cokolwiek umieją. mimo wszystkich swych wad ten pan NIE JEST GŁUPI, więc
          > spodziewanie się po nim nieświadomości jest moim zdaniem błędem.
          nie jest glupi ani sie nie zachowuje jak czlowiek glupi, natomiast zachowuje sie
          jak czlowiek, ktoremu wszystko jedno, czy jego uczniowie cos umieja. nie zacheca,
          lecz zniecheca do nauki (praca to nie nauka)

          > czemu więc nie zweryfikuje swej postawy? - przyznam szczerze, nie wiem.
          nikt nie wie

          > a ja w przeciwieństwie do ciebie cokolwiek z lekcji wyniosłem (bo nie z lektur
          > -
          > nie czytałem) - starczyło to na zdanie egzaminu na kierunek humanistyczny
          > (filologia słowiańska) - i to na 4.
          nie czytales lektur? oto najlepszy dowod, ze prof. Bednarek nie wymaga! prawie
          nikt nie czytal lektur. i co z tego? czy bylo to kiedykolwiek potrzebne?

          > > Referaty (czesto) polegaly na odpowiedzi na pytanie
          > > typu Audiotele.
          >
          > to tylko chyba ty ze swoim nieprzeciętnym IQ tak sądzisz, bo jak dla mnie to
          > wszystko było tak "mądre" (bo żywcem przepisane z fachowych ksiąg), że nie do
          > przejścia.
          1) wcale nie mam wysokiego IQ (nie wiem nawet, czy zalapalbym sie do mensy)
          2) ooooo!!!! wlasnie! przepisane ze sciag! bez sciag nie bylo zycia - czy u
          dobrego nauczyciela sciagi sa w ogole potrzebne? a na TAKA skale jak u Mariana?

          > tylko jemu? a pamiętasz profa od geografii? nie był złośliwy? a który belfer
          > nie bywa złośliwy?
          tylko ze u niektorych zlosliwosc wykracza poza granice dobrego smaku (u belfra od
          geografii tez, swoja droga)
          znam wielu nauczycieli, ktorzy zlosliwi nie byli ani troche (przyklad: nasza
          wychowawczyni)

          >> (o lekcjach bez profa)
          > a kto wtedy zajmował się referatami czy dyskusjami? zdarzały się przypadki ale
          > rzaaaadko.
          bo rzadko go nie bylo. wtedy zreszta to bylo swieto. ale pamietam kilka ciekawych
          lekcji

          > > Rowniez absurdalne jest stwierdzenie, ze pisanie piorem
          > > sprzyja estetycznemu wygladowi prac czy notatek.
          > absurdalne? od I-szej klasy LO piszę niemal wyłącznie piórem i piórem wychodzi
          > mi
          > lepiej niż długopisem - ZDECYDOWANIE. zresztą nie tylko Marian jest przekonany
          > o
          > wyższości pióra - kiedy na rosyjskim uczyliśmy się pisać bukwy Pani Magister
          > postawiła mnie grupie za wzór (hehe) bo pisałem piórem.
          ojej. coz, ja i tak glownie pisze juz klawiatura.

          > > Podsumowujac - Bednarek nie jest najgorszym
          > > nauczycielem, z jakim mialem do czynienia
          >
          > a kto był najgorszym? proszę o odpowiedź
          w liceum? naczyciel infy w drugiej klasie. kojarzysz na pewno.

          > > Gdyby wlozyl troche wiecej uczucia i
          > > zrozumienia w kontakty pozalekcyjne, zwyczajne lekcje i
          > > lekcje artystyczne stalyby sie naprawde pasjonujace,
          > > jestem tego pewien.
          >
          > z tym akurat w pełni się zgodzę. pozdrawiam Elsindela i inne "ofiary" Mańka.
          z wzajemnoscia...
          • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 04.11.01, 00:33
            Dżizus, Kotku-mój-Ty-szary, ale żeś się za Marianem tu postawił. Czy to ta Twoja
            praca tak na Ciebie wpływa, czy też może studia? A może jedno i drugie? Cóż, ja
            jakiś czas temu również odpowiedziałem na post Elsindela, skupiając się tylko na
            jednym, aczkolwiek istotnym, moim zdaniem, aspekcie pedagogiki stosowanej przez
            Bena. Niestety tuż przed wysłaniem postu przypadkowo backspace'a wcisnąłem i pół
            godziny moich wywodów szlag trafił. Cóż, może kiedyś znów przyjdzie mi ochota na
            uzewnętrzenienie mych skrywanych żalów.

            Nio, ale dobra, chociaż do waszego sporu dorzucę moje 3 grosiki.
            Cóż, we mnie jakiś tam procent wiedzy pozostał. Chyba nawet całkiem spory, bo
            jako tako się w poezji i prozie orientuję. Raczej nigdy się nie dowiem, czy to
            dzięki marianowemu systemowi, czy korepetycjom u kumpeli, ale fakt faktem, że
            odróżnię jeszcze utwory Leśmiana od Grochowiaka czy Morsztyna od Naborowskiego.
            Nie powiem, żebym przeczytał choć połowę lektur. Te największe odkładałem po
            kilku stronach, na inne często nie miałem czasu z powodu pisania/przepisywania
            durnych konspektów. Uważam jednak, iż wiele przez to (jak ja kocham to wyrażenie,
            którego Maniek tak nienawidzi:-)) straciłem, gdyż raczej nie będę wstanie zmusić
            się do powrotu do szkolnych lektur, a wiele z nich to pozycje warte przeczytania
            (aczkolwiek nie wszystkie). Gdybym jednak niczego nie czytał - ani lektur Bena,
            ani własnych - na maturze byłoby kiepsko, gdyż lanie wody na temat kilku zdań z
            opracowania nigdy mi nie wychodziło i Marian zawsze mnie na tym łapał. Cóż, jeśli
            Tobie, Szarykocie wiedza z lekcji na maturze starczyła, to chylę przed Tobą czoła.

            Co do złośliwości, a raczej chamstwa Mariana zgadzam się całkowicie z
            przedmówcami. Marianowi zdarzało się ostro przeginać ze swoimi tekstami, które
            pewnie w jego mniemaniu miałybyć śmieszne, ale daleko im było do tego (zupełnie
            jak u naszego nowego p. premiera). Prawdą jest też, że złośliwości nie należy
            przypisywać wyłącznie jemu. Wspomniany prof. od gegry dotrzymywał nieraz mu kroku
            wraz z arcyinteligentnym informatykiem z II klasy, fizykiem i pewnym łysym
            gościem od WFu.

            Pióro? A co to takiego?:-) Cóż, w ciągu ostatnich 5, czy nawet 6 lat (podstawówkę
            słabo już pamietam) pierwsze, co napisałem piórem to, o ile się nie mylę,
            dyktando ortograficzne na początku września'97 a ostatnie to kropka kończąca
            finalne zdanie matury'01 I więcej do tegoż narzędzia wracać nie mam zamiaru.

            A co do nastawienia do uczniów. Słyszałem, że podobno dawno, dawno temu, gdy
            Marian był młody i piękny :-) tryskał wręcz energią, a jego lekcje prowadzone
            były w sympatycznej, luźnej atmosferze. Podobno...
            Hmm, jeśli to prawda, to może jego obecne podejście do nas - chłodne, niemiłe i
            pełne naiwności wynika z faktu, że Marian ma swoje lata i choć, jak twierdzi,
            będzie pracował, póki mu starczy sił, nie ma w sobie już ich tyle, by zaszczepiać
            w uczniach fascynację literaturą i być może doszedł też do wniosku, że nie warto
            ciągle pouczać ich, by pracowali samodzielnie i surowo karać za wszelkie
            objawy "reprodukowania", bo prędzej czy później sami zrozumieją, że na dłuższą
            metę to bez sensu (nawet gdyby to bolesne olśnienie miałoby mieć miejsce po
            przeczytaniu maturalnych tematów).

            Nie wiem czy powyższe wytłumaczenie ma jakiś większy sens, ale nic innego mi nie
            przychodzi do głowy.

            Ach, jeszcze LA. Tak, to mogłoby istotnie być ciekawe. Ale Marian powinien
            współpracować z grupami artystycznymi, pomagać im, podpowiadać, inspirować,
            natchnąć. Sprawić, by tworzyli dla sztuki, a nie dla punktów. Ale być może i na
            to nie ma już sił...

            Reasumując, swoje dobre pod względem nauczania lata Marian ma już dawno za sobą
            (o ile takowe istniały). Gdy zmieniły się czasy, potrzeba czegoś wiecej niż
            dawniej, by zainteresować młodzież literaturą. Maniu dalej jednak robi swoje,
            coraz gorzej i często z zupełnie odwrotnym efektem. Czegoś tam mnie "nauczył",
            ale skąd mam wiedzieć, czy np. prof. Romanowski nie nauczyłby mnie więcej?
            Odpowiedzi na to pytanie nigdy nie poznam. Gdybym jednak mógł cofnąć się w czasie
            i wybrać sobie polonistę, z pewnością nie byłby to Ben (tak swoją drogą to
            wybrałbym też inną szkołę, ale to już zupełnie inna sprawa...)

            Tyle moich wywodów.
            Pozdruffka @ll!

            Figol
                • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 04.11.01, 17:58
                  Gość portalu: Elsindel napisał(a):

                  > To znak, ze cas zalozyc watek: III LO - rocznik 1982!
                  >
                  > A co do ostatnich slow Figola - dlaczego wybralbys inna
                  > szkole niz Trojka??? Ja nie wyobrazam sobie szkoly, w
                  > ktorej czulbym sie lepiej.

                  Odpowiedź na to pytanie nadawałaby się raczej do wątku proponowanego powyżej, a
                  nie do "Marian Bednarek cz. II", toteż powstrzymam się na razie od zaśmiecania
                  tej dyskusji tematami niemarianowymi:-)
                    • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 05.11.01, 20:07
                      Gość portalu: Lemur napisał(a):

                      > Bednarka miło nie wspominam ale jakbym miał jeszcze raz wybierać szkołę to i
                      > tak wybrałbym III LO !
                      > trója rządzi ! (trzy minus też !)
                      >
                      > Lemur

                      Cóż, kwestia gustu...

                      btw: nie wiem, czy Ci o tym mówiłem, ale na mojej półce od ponad miesiaca kurzy
                      się drobny souvenir, który Ci przywiozłem z Barcy, więc gdybyś tak miał ochotę go
                      kiedyś otrzymać, to daj znać:-))
                      Narka!
                      Figol
                      • Gość: vixa Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 06.11.01, 18:54
                        Drodzu panowie!
                        Chodzę do trójki już od jakiegoś czasu i nie raz spotykałam MB. Ten człowiek
                        nigdy nie odpowiedział mi na powitanie, nie uśmiechnął się, ani nawet nie
                        przeprosił za "rozdeptanie" mnie, gdy malowałam drzwi jego gabinetu. Spotkałam
                        się za to z ciągłą krytyką i narzekaniami na hałasy na korytarzu pod 36.
                        Widziałam liczne "przedstawienia" pokazywane przez jego uczniów i dla osoby,
                        która ma elementarną wiedzę, a nawet nie wiedzę, ale zdrowy wzrok, były
                        żenujące. Szczytem wszystkiego była sztuka Shakespeara, podczas której aktorzy
                        czytali teksty z kartki, nie starając się jej specjalnie chować. W pewnym
                        momencie, gdy tytułowy bohater miał zajęte obie ręce, słowa "podrzucała" mu
                        jedna z postaci nie do końca zasłonięta czymś, co miało stanowić scenografię, a
                        w rzeczywistości była płachtą materiału wyciągniętą nie wiadomo skąd.
                        Cieszę się i to po przeczytaniu powyższych maili, że moim nauczycielem jest
                        prof. Romanowski. Jestem ciekawa, czy jako doskonały pedagog i twórca Wybryku
                        doczeka się kiedykolwiek podobnego artykułu w GW...
                        • Gość: leo Re: Marian Bednarek cz. II IP: 217.97.148.* 09.11.01, 18:56
                          Powoli kończy się moja czteroletnia odyseja w 36. Popieram większość zarzutów
                          pod adresem Mariana. Zaczynam jednak (dopiero teraz) uświadamiać sobie, że
                          Bednarek nie jest taki najgorszy. Pewnie, że ma dziwaczny system oceniania, a
                          wszystkich KK do dziś nie mogę strawić, ale z drugiej strony za pomocą tychże
                          niekonwencjonalnych metod wtłaczał nam w niezauważalny sposób do głowy wiedzę,
                          którą niełatwo będzie zapomnieć i która niewątpliwie przyda się na maturze.
                          Chwilami bywa złośliwy, ale zależy to od jego humoru i nie jest stałą cechą
                          charakteru (złośliwością nie dorównał panu JH z bloku sportowego). Jego system
                          stwarzał okazję do przekrętów, ale nikt chyba nie wymyślił idealnego sposobu
                          nauczania. Zaznaczam przy tym, że nie jestem wielbicielem Mariana i wolałbym,
                          aby uczył mnie kto inny, ale powinniśmy próbować ocenić go sprawiedliwie, a nie
                          tylko za pomocą przymiotników genialny-beznadziejny.
                        • Gość: Igor Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.01, 00:12
                          Gość portalu: vixa napisał(a):

                          > Drodzu panowie!
                          > Chodzę do trójki już od jakiegoś czasu i nie raz spotykałam MB. Ten człowiek
                          > nigdy nie odpowiedział mi na powitanie, nie uśmiechnął się, ani nawet nie
                          > przeprosił za "rozdeptanie" mnie, gdy malowałam drzwi jego gabinetu. Spotkałam
                          > się za to z ciągłą krytyką i narzekaniami na hałasy na korytarzu pod 36.
                          > Widziałam liczne "przedstawienia" pokazywane przez jego uczniów i dla osoby,
                          > która ma elementarną wiedzę, a nawet nie wiedzę, ale zdrowy wzrok, były
                          > żenujące. Szczytem wszystkiego była sztuka Shakespeara, podczas której aktorzy
                          > czytali teksty z kartki, nie starając się jej specjalnie chować. W pewnym
                          > momencie, gdy tytułowy bohater miał zajęte obie ręce, słowa "podrzucała" mu
                          > jedna z postaci nie do końca zasłonięta czymś, co miało stanowić scenografię, a
                          >
                          > w rzeczywistości była płachtą materiału wyciągniętą nie wiadomo skąd.
                          > Cieszę się i to po przeczytaniu powyższych maili, że moim nauczycielem jest
                          > prof. Romanowski. Jestem ciekawa, czy jako doskonały pedagog i twórca Wybryku
                          > doczeka się kiedykolwiek podobnego artykułu w GW...

                          Droga Pani

                          Maniu jest starszym niezbyt już zdrowym człowiekiem i może miec swoje humorki.
                          Co do hałasów pod salą to w 100% sie zgadzam z ... Marianem , nie wyobrazasz
                          sobie nawet jak ciężko sie PRACUJE - na przyklad pisze wypracowanie kiedy z sali
                          37 dochodzą WYCIA i naparzanie w bembenki. Jak Ci sie nie podobaja nasze
                          przedstawienia to na nie nie przychodz !!! To co ze nie umiemy textu mamy wiecej
                          nauki od klas "artystycznych". Dla mnie L.a. zawsze byla okazja do swietnej
                          zabawy i wszyscy ja chyba tez tak traktowali a Marian docenial to co moglismy
                          stworzyc przy pomocy naszych skromnych srodkow. A co do starania sie o
                          scenografie ... widzialas moze moj pojedynek z kolega na szpady, wiesz jak trudno
                          bylo je zdobyc ??? I my sie nie staramy ???
                          Roman moze sie doczeka artykułu, ale za 20 lat, a poza tym Marian to osobowosc i
                          nikt nie zaprzeczy ze to wlasnie on jest tym najsłynniejszym wrocławskim
                          polonista !!! Koncze, bo z deka pozno a jutro cwicznia z rana na AE :D
                        • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 12.11.01, 01:28
                          Gość portalu: vixa napisał(a):

                          > Drodzu panowie!
                          > Chodzę do trójki już od jakiegoś czasu i nie raz spotykałam MB. Ten człowiek
                          > nigdy nie odpowiedział mi na powitanie, nie uśmiechnął się, ani nawet nie
                          > przeprosił za "rozdeptanie" mnie, gdy malowałam drzwi jego gabinetu. Spotkałam
                          > się za to z ciągłą krytyką i narzekaniami na hałasy na korytarzu pod 36.
                          > Widziałam liczne "przedstawienia" pokazywane przez jego uczniów i dla osoby,
                          > która ma elementarną wiedzę, a nawet nie wiedzę, ale zdrowy wzrok, były
                          > żenujące. Szczytem wszystkiego była sztuka Shakespeara, podczas której aktorzy
                          > czytali teksty z kartki, nie starając się jej specjalnie chować. W pewnym
                          > momencie, gdy tytułowy bohater miał zajęte obie ręce, słowa "podrzucała" mu
                          > jedna z postaci nie do końca zasłonięta czymś, co miało stanowić scenografię, a
                          >
                          > w rzeczywistości była płachtą materiału wyciągniętą nie wiadomo skąd.
                          > Cieszę się i to po przeczytaniu powyższych maili, że moim nauczycielem jest
                          > prof. Romanowski. Jestem ciekawa, czy jako doskonały pedagog i twórca Wybryku
                          > doczeka się kiedykolwiek podobnego artykułu w GW...


                          Prof. Romanowski istotnie doskonałym pedagogiem jest. Wprawdzie uczył mnie tylko
                          rok na kursach przygotowawczych, ale zdążył mnie do siebie przekonać. Artykuł już
                          pewnie miał w gazecie niejeden, bo o Wybryku co roku się pisze, aczkolwiek nie
                          jest to zbyt głośna impreza, więc na specjalny artykuł o jego twórcy raczej nie
                          ma co liczyć.

                          A co do Twojej krytyki sztuk wystawianych przez uczniów Bednarka, to racz
                          zauważyć, iż nie inscenizują ich klasy teatralne, cyrkowe, itp. lecz ścisłe,
                          które nie muszą brać swojej pracy na serio, a ponieważ przedstawienie Lekcji
                          Artystycznych ma miejsce na pod koniec maja, często mają na głowie mnóstwo innych
                          spraw związanych z końcem roku szkolnego i przygotowanie spektaklu do dla nich
                          dodatkowy ciężar. Dlatego właśnie nie wszyscy muszą znać doskonale tekst na
                          pamięć i nic dziwnego, że ułatwiają sobie pracę, jak tylko mogą. Widziałem
                          również ów "Szczyt wszystkiego" i wcale nie uważam go za taki tragiczny. A
                          szczerze mówiąc, spektakl ten nawet mi się podobał (w sumie moja grupa teatralna
                          takie wenezuelski telenowele wystawiała, że żadnej sztuki mi nie wypada w
                          porównaniu z nimi skrytykować) i nie zauważyłem specjalnych niedociągnięć. Ale
                          widzę, Szanowna vixo, że musisz sobie odreagować krytykę i chamstwo Mariana na
                          jego uczniach (jakby sami jej mało mieli).

                          A skoro już tak się znasz na wszystkim, że musisz się czepiać najmniejszej
                          niedoróbki, to zapamiętaj sobie, że teksty na forum dyskusyjnym nazywa
                          sie "postami" lub "wypowiedziami" (mogą być też inne synonimy), ale na pewno
                          nie "mailami" jak proponujesz.
                          • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 12.11.01, 01:35
                            Acha, byłbym zapomniał. Bardzo proszę o odzew kolegę (sorki, ale zapomniałem
                            imienia, wstyd mi:-( ), który kilka dni temu oferował mi pewne fotki Bednara i
                            pomoc przy skanowaniu notatek do "Gabinetu 36"- fajnie by było, gdyby serwis w
                            końcu odżył:-)

                            Pozdruffk@ @ll!
                            • Gość: Wilu Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.lo3.wroc.pl 13.11.01, 09:20
                              droga vixo!
                              Bardzo nam przykro, że nie zrozumiałaś przedstawienia. Otóż, nie wiem czy
                              wiesz, że Lady Makbet miała do przeczytania list.
                              Nie robimy tych przedstawień dlatego, że niczego innego nie pragniemy, po
                              prostu musimy!!! Bardzo przykre jest to, że się na nas wyżywasz! Szkoda, że nie
                              widziałaś przedstawień innych klas, były naprawdę dobre. Uważam, że "szczyt
                              wszystkiego" wcale nie był taki zły, biorąc pod uwagę, że grupa miała tylko 1
                              próbę. Najważniejsze jest to, że robiąc L.A. dobrze się bawimy, a nie to, czy
                              dla klas cyrkowych są one na wysokim poziomie.

                              • Gość: vixa Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.lo3.wroc.pl 13.11.01, 12:41
                                Moi drodzy i kochani Panowie!
                                Nie miałam najmniejszego zamiaru wywyższać siebie, czy też moją klasę. Na
                                marginesie nazywanie nas "cyrkową" i stwierdzenie, że mamy więcej czasu na
                                przedstawienia, ponieważ, jak wnioskuję z wypowiedzi, mamy mniej nauki, jest
                                bardzo krzywdzące.Wymaga się od nas tyle samo, co od wszystkich uczniów, a
                                dodatkowo musimy znależć czas na przygotowanie sztuki i nie jest to jedna
                                próba, ale cały rok ciężkiej pracy. Przykro, że tak niewiele osób to dostrzega.
                                Oświadczam wszem i wobec, że nie mam zamiaru się wyładowywać na forum i jeżeli
                                moja wypowiedź została tak odebrana to przepraszam!
                                Z poważaniem vixa.
                                • Gość: Igor Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.11.01, 19:30
                                  Buu a ja mialem nadzieje na jakas MEGA dyskusje :)))
                                  A co do tej nauki, to chyba nie zaprzeczysz, ze roznicie sie od "nas" iloscia
                                  godzin różnych przedmiotów i hmm ... ich programem :)))
                                  Niech Ci sie nie wydaje, ze jakos specjalnie nie lubimy "innych" klas, po
                                  prostu atmosfera w trojce zdecydowanie temu sprzyja, w naszym roczniku byla
                                  klasa "od klocuszków" ( cytat by mrs CzyCza ) - architektoniczna, jej
                                  wychowawczyni Pani Łopuszańska uważała ze inni nauczyciele sie na niej
                                  wyżywają, nie wpadła biedna na to, ze może ludzie ci nie pasuja do
                                  poziomu "trojki" z przedmiotów scisłych ... fakt faktem ze gdy dostała naszą
                                  klase w swoje łapki to postanowiła chyba sie zemścic ... robilismy identycznie
                                  ten sam program co jej klasa, mielismy od cholery jakis chorych rysunkow ( a
                                  nie zdawalismy przeciez do cholery zanego egzaminu z rysunku do tej szkoły, mi
                                  sie zawsze farbki akwarelki zlewały w jedna kałuze i mialem 3 z plastyki przez
                                  cała podstawówke !!!) nie mowiac juz o sprawdzianach z takich szegołow ze niech
                                  to szlag, gdyby nie pozniejsza interwencja naszej wychowawczyni (powstan) Pani
                                  Szwarc (spocznij) to okolo 3/4 klasy mialoby na maturalnym 3 i nizej z
                                  tego "pieknego" przedmiotu ...
                                  Uff a miało byc o Marianie :)))
                                  • Gość: vixa Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 13.11.01, 23:22
                                    Wybór klasy, w jakiej chce się uczyć, wynika ( a przynajmniej powinien) z
                                    zainteresowań i uzdolnień. Ilość punktów ( oceny ze szkoły podstawowej + test
                                    kompetencji), którą musiał zdobyć kandydat do klasy teatralnej (poza dodatkowym
                                    egzaminem profilowym) była, podobnie jak dla wszystich przyszłych
                                    trójkowiczów, b.wysoka. Przy mojej punktacji mogłam wybierać między ofertami
                                    najlepszych wrocławskich liceów. Na marginesie, zdałam testy kwalifikacyjne
                                    również do klasy językowej w V LO, ale wybrałam klasę
                                    HUMANISTYCZNO - TEATRALNĄ w III LO. Zaznaczam humanistyczno - teatralną, a nie
                                    cyrkową!!! Dlatego, że jestem głupią , leniwą cyrkówką ?! A może dlatego , że
                                    robię teraz to, co lubię i poświęcam temu b. dużo czasu ?
                                    Myślisz, że nasza szkoła byłaby lepsza bez klas "od klocuszków" czy "cyrkowej"?
                                    A świat bez humanistów ciekawszy czy tylko "bardziej poukładany"? Chłodno -
                                    logiczny, zamknięty jak okrąg, może z małm wyjątkiem liczb nierzeczywistych,
                                    które i tak w końcu zostały opisane?
                                    • Gość: Figol Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.kom-net.pl 14.11.01, 00:06
                                      Gość portalu: vixa napisał(a):
                                      (...)
                                      > A świat bez humanistów ciekawszy czy tylko "bardziej poukładany"? Chłodno -
                                      > logiczny, zamknięty jak okrąg, może z małm wyjątkiem liczb nierzeczywistych,
                                      > które i tak w końcu zostały opisane?

                                      Dla mnie świat złożony z samych humanistów byłby najpiękniejszy... :-)))
                                    • Gość: Igor Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.01, 02:11
                                      Dżizus ( wez pod uwage ze jest 2-ga w nocy a ja ze wzgledu na promile we krwii{
                                      kolejna impreza z kolegami/kolezankami z AE} ledwo w klawisze trafiam) Jak ja
                                      zdawalem to bylo "po bożemu" egzamin panstwoyw mama + polski i procz tego
                                      wewnetrzny test z matmy ... a co to jest "test kompetencji" ??? No niewazne
                                      grunt, ze dyskusja sie rozwija :)
                                      Resczte napisze jutro,bo nie chce walnac czegos z cyku "Igor pozalujesz tego
                                      rano" :)
    • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.ok.wroc.pl 15.11.01, 16:59
      Dzien dobry!
      Znow, po dlugiej przerwie, zawitalem na tym najpiekniejszym z forum. Nie
      odzywalem sie, gdyz nie mialem nic istotnego do powiedzenia, a jezeli nawet, to
      okazalo sie, ze jest to nieaktualne. Chodzilo mi mianowicie o artykul w GW. Nie
      podobalo mi sie, ze ludziska ciesza sie, ze zostali tam zacytowani. Przytaczano
      przeciez fragmenty z jednej li tylo beczki, tj. ciekawe historie z lekcji.
      Celowo ominieto o p i n i e forumowiczow, aby nie brukac swietego obrazka,
      jakim jest postac najslynniejszego wroclawskiego polonisty. Przeca jezeli
      redaktorzy poswiecili tyle miejsca i uwagi na na te osobistosc, nie moga
      opisywac jego wad, przywar, a nade wszystko nie moga sobie pozwolic na
      przytaczanie opini osob anonimowych, a wiec bezkarnych. Niby racja, ale nie
      pokazuja w ten sposob prawdy.
      Ciekawi mnie zacieklosc dyskusji o LA. Jakos zawsze panowala opinia, ze to
      zbedne, niepotrzebne, nudne, niepotrzebne. Az tu nagle ni z gruszki, ni z
      pietruszki wszyscy na wyscigi chwala Mankowy pomysl. Skad ta zmiana? Czyzby
      doszly do glosu konflikty klasowe (nie mieszjac do tego Marksa i Engelsa),
      dzielace wyraznie IIIlo na dwie grupy: humanistow i scislowcow?Dlaczego
      rzucacie sie na laika z hum-teatr., nie pamietacie, jak sami wyzywaliscie Go od
      najgorszych za to, ze kazal Wam robic te glupie jaselka? DZiwie sie, lecz
      powstrzymuje od oceny. Nie moge sie jednak zgodzic ze zdaniem, ze bez
      humanistow swiat bylby ubogi, dalby sie przewidziec za pomoca wzorow. Wedlug
      twierdzenia Goedlera o niezupelnosci, nie wszystkiego w matematyce da sie
      dowiesc.
      Dobra, koncze bo nie lubie pisac glupot.
      Ciao!

      Ps. Kim jestes,leo? Jak rozumiem chodzisz do terazniejszej IVd. Skoro tak,
      pewno wiesz kim jestem, wiec zaczep mnie na przerwie, to pogadamy. Hej!
    • szarykot Re: Marian Bednarek cz. II 25.02.02, 20:34
      nio! trzeba odkurzyć forum :-)

      ostatnio pani dr od Wstępu Do Literaturoznastwa zadała spory kawał ksiażki do
      nauczenia się na koło. no więc poszedłem sobie do czytelni, wypożyczyłem
      książkę, wyciągnąłem zeszyt, pióro z czarnym atramentem... i pojechałem całkiem
      zgrabny konspekt :-) gdyby to miał być referat to dostałbym tłuściutkie cztery
      punkty :-))))
    • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 28.05.02, 00:23
      Droga zalogo!
      Widze, ze zbyt dlugo nie bylo mnie na forum i nasza dyskusja uschla jak mumia.
      Sprobuje dokonac transfuzji swiezych przemyslen i zastrzyku adrenaliny
      pomaturalnej. Zawsze niesamowicie denerwowaly mnie glosy uwielbienia dla
      Maryjana, niezmiennie czesto padajace z klawiatur ludzi przez niego ukochanych.
      Oto bowiem w starych latach swietnosci forum mozna bylo przeczytac takie
      rzeczy: "Och, uwielbiam Go, on byl super, nie zaluje, ze uczyl mnie przez 4
      lata, (orgazm),(drugi). Dostalem(am) 5 na maturze!" Wszystkie jego wady,
      zlosliwosci, nonsensy i po prostu idiotyzmy szly w kat, tylko dla tego, ze dal
      dobry stopien na maturze. Ludzie!!! Czy wy nie widzicie tej obludy?!!! Tylko
      dlatego, ze pracowaliscie nad bzdurami i nie pyskowaliscie marian mogl
      zapamietac wasz charakter pisma, szybko przechwycic swoich uczniow i ocenic ich
      po swojemu, czyli na maxa zawyzajac oceny pupilkom a zanizajac buntownikom.
      Dieki temu wyrabial sobie niezasluzona opinie najlepszego polonisty, choc
      jestem przekonany ze wcale nim nie jest. Zdaje sie ze dyrektor IIILO tez zaczal
      podejzewac, ze to ze wszyscy u mariana zdaja do nastepnej klasy oraz klasy
      przez niego prowadzone maja najwyzsza srednia na maturze z polaka to wcale nie
      zasluga "boskosci" mariana, lecz jego "boskiej reki" (skojarzenia z bramka
      Maradonny jak najbardziej wskazane) przy wybieraniu z puli prac swoich uczniow.
      Jako sie zeklo, dyrektor wykumal, ze cos tu smierdzi i to nie tylko wodka z ust
      mariana na lekcji (przypadek autentyczny wielokrotny, sam jednego razu
      siedzialem w pierwszwej lawie vis a vis z Dragonem i czulem na wlasne nozdrza)
      i tym razem zakodowal prace i sam je przydzielil roznym nauczycielom. Efekt
      ocencie sami, ale blagam, badzcie obiektywni : nasza klasa znowu jest najlepsza
      w szkole, ale jakos dziwnym trafem wszyscy badz prawie wszyscy, ktorych ocenial
      inny nauczyciel niz bednarek maja 4 lub mniej, zas ci, ktorych ocenial maja
      zazwyczaj 5, jeden koles ktorego sprawdzala bochman wogle nie zdal pisemnego
      (po raz pierwszy ktos nie zdal polskiego z klasy mariana), zas kumpel ktory
      mial non-stop zagrozenia i nawet 1 na polrocza dostal 6 na ustnym... Jak oceny
      u mariana maja sie do rzeczywistych umiejetnosci? Przyklad: kolezanka, ktorej z
      ocen czastkowych wychodzilo na koniec miedzy 4 a 5 dostala 6 (nie mam zalu
      oczywiscie, po prostu przyklad) poniewaz robila wszystko jak trzeba, konspekty,
      dyskusje, olimpiady, te smieci i dostala 4 z pisemnej, ja zas, ktory nic nie
      robilem przez 3 lata (w pierwszej klasie bylem jeszcze glupi i robilem duzo,
      ale oczywiscie i tak za malo dla Niego) na semestr mialem 1 a na koniec mialem
      2 dostalem na pisemnej 4 i zabraklo mi 1-2 punktow do 5. Cos chyba nie tak, co
      nie? Nie pisze tego, ze jestem rozzalony, ze dostalem 4, bo uwazam, ze jest to
      ocena sprawiedliwa. Tyle tylko, ze jakby mnie sprawdzal marian, to albo
      naciagnal by mi te kilka punktow do 5, bo jestem "jego", albo by mi jeszcze
      przyciol, bo nie bylem pokorny. Niczego mu nie zawdzieczam, sam sie nauczylem
      tego wszystkiego, czego on mi nie przekazal przez te 4 lata. Pamietacie moze
      komentarze bednara pod Waszymi wypracowaniami? Nie? Bo ich nie bylo. A czy
      kiedykolwiek oddal Wam prace klasowa w terminie i powiedzial lub chocby napisal
      inaczej niz jakimis ideogramami, co zrobilscie zle i co nalezy poprawic, a co
      jest dobre i nalezy rozwinac? Nie? Mi tak, ale to bylo juz po ukonczeniu zajec
      szkolnych, na tydzien czy dwa przed matura i nie byla to PK tylko probna
      matura. Tak w sumie to moze widzialem tylko dwie swoje PK, kontakt z nimi
      mialem tylko pod koniec roku w zeszycie klasyfikacyjnym: 1,2,2,1. Dlaczego
      mialem takie oceny? Co robilem zle? Dlaczego pozwalal na to, azebym wciaz
      powtarzal te same bledy? Dlaczego w koncu musialem nauczyc sie dobrze pisac nie
      w szkole, jak powinienem, tylko za pienadze u korepetytorki? Dlaczego musialem
      potem plonac z gniewu slyszac babcie: "ciesze sie ze zdales, bo na koniec
      miales 2 i balismy sie cala rodzina, czy ci sie powiedzie" oraz, po
      nakrzyczeniu na babcie, co tez ona o mnie sadzi - "tak wiec jednak cos cie
      marian nauczyl skoro dostales 4 na maturze". O zgrozo!!! Skoro tak mnie nauczyl
      to czemu niby mialem 2 na koniec? Co za brak logiki. A najbardiej mnie wkurza
      swiadomosc, ze o marianie w podobny (czyli wyidealizowany) sposob mysla
      niezliczone rzesze rodzicow uczniow tudziez ich rodzin dalszych i znajomych.
      Bardzo, bardzo chcialbym, zeby to oni przezyli meke 4 lat bycia uciskanym przez
      imbecyla, ktory mysli, ze pozjadal wszystkie rozumy. Boze, jak ja nienawidze
      Mariana Bednarka, jak ja nienawidze obludy, bedacej synonimem jego i tego
      calego systemu przezen stworzonego. Jak bardzo chcialbym, zeby nie czytal tylko
      balwochwalczych artykolow w GW na swoj temat, ale tez to forum, aby wiedzial,
      ze nie wszyscy sa slepi, ze nie zmknie sie ust krytykow dajac dobre stopnie na
      koniec, czyli zakrywajac jednym z niewielu dobtych akcentow cala ta kupe
      niesprawiedliwosci, klamstw, oszustw. Nie chcialem nic mowic marianowi, bo
      narazilbym sie na gniew calej klasy, ale chcialbym mu pokazac dowolny zeszyt
      dowolnego ucznia i kazal przeczytac, co on tam napisal a nastepnie porownal z
      punktacja z kontroli notatek. Czy wiecie, ze jeden na cztery punkty za notatke
      przyznawany byl za "samodzielnosc", czyli np. pisanie w sposob taki, ze raz
      czytalo sie artykol z "Odry", zamykalo sie ja i pisalo konspekt z tego co sie
      zapamietalo? Czy rozumiecie, ze oznaczza to, ze wiekszosc, bo na pewno nie
      wszyscy, dostali o 25% punktow za duzo? A jak bylo z ocena dyskusji? Prowadzacy
      zazwyczaj nie pamietal dokladnie, co i ile kto powiedzial, wiec patrzyl po
      twarzach i kalkulowal: "o, x zawsze ma 4 punkty wiec pewnie teraz tez duzo
      mowil, za to y chyba znowu niewiele powiedzial, dam mu 2, zeby marian nie
      zuwazyl, ze reszcie dam 3 punkty, choc nie wiem za co". A referaty? Ile razy
      zdazalo sie, ze nie chcialo mi sie przepisywac tego, co i tak znajde w
      pierwszym lepszym cogito czy innym smieciu i nie bardzo kumalem, o co beda
      pytania, wiec skoro referent podchodzil do kazdego, to moglem spokojnie udawac,
      ze mowie na temat, a tak naprawde w po prostu gadac z pytajacym np. o wynikach
      w kosza. Dziwnym trafem jakios wszyscy mieli 2 punkty, czyli max, oprocz
      nieobecnych, ale to jest juz inna historia.
      Chcialbym juz skonczyc moje zale jeszcze jedna mysla. Uwazam, ze ci, ktorzy nie
      olewali mariana i robili kospekty ite wszystkie niesamowite bzdury sa
      olbrzymimi frajerami. Nie mieli czasu czytac lektor, bo musieli wykonywac
      robote, ktorej i tak nikt nie sprawdzal, w ktorej liczyla sie ilosc a nie
      jakosc. Wiecej stracili niz zyskali: ja czas, w ktorym wy robiliscie te
      falszywe konspekty pelne bzdur mialem do swojej dyspozycji, mogliscie jak ja
      sie byczyc, lub uczyc sie czegos innego, lub robic cos, co was naprawde
      interesuje. Marian tak czesto powtarzal, ze trzeba nauczyc sie wypowiadac
      wlasne zdanie, i ze to wlasnie robicie piszac konspekty. W zyciu nie slyszalem
      podobnej bzdury! Jak mozna nauczyc kogos wolnosci zmieniajac go w niewolnika 2
      stron i 4 pumktow? Jak mozna byc takim idiota? Niesamowite, az zal mi sie robi
      tych biednych kotow, ktore moga miec pecha i wpasc w plugawe czerwone szpony
      Smoka. Jestem z siebie dumny, ze nie ugialem sie przed systemem i robilem tylko
      to, co uwazalem za sluszne i wartosciowe w tym ukladzie: czytalem prawie
      wszystkie lektury ("Nad Niemnem" smierdzi niesamowicie), pisalem wypracowania,
      chodzilem do teatru i ogladalem TTV, uczestniczylem w LA. A przede wszystkim to
      byly jedyne autentyczne rzeczy przez te wszystkie lata, gdyz nie dalo sie tego
      przepisac, nagiac, zmienic...
      Czuje wielki zal do tego polonisty, ze zmarnowal moj czas, ktory moglem
      wykorzystac u kogos innego lepiej, bo tak naprawde lubie przedmiot Jezyk
      Polski, czego mam nadzieje dowodzi ocena z matury. Wspulczuje
      • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 28.05.02, 00:34
        Kurcze, powinniscie w jakis sposob zaznaczyc, ze posty maja ograniczona
        dlugosc, bo obcielo mi koniec mojebo biadolenia i nie moglem sie z wami
        porzegnac i poprosic o komentarze. Ale dzieki temu moglem wylapac kilka
        razacych bledow, takich jak "lektór". Jeszcze raz wiec sle serdeczne
        wspulczucia tym, ktorzy zostali zdominowani przez osobe z silna osobowoscia, bo
        moze im sie przydazyc podobna historia w przyszlosci i nie beda umieli sobie
        poradzic z wyrazeniem swojego buntu. Jeszczer raz dziekuje za przebrniecie
        przez moje wypociny.
        Pozdrawiam!
    • Gość: Lemur Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.verizone.com.pl / 10.1.7.* 29.05.02, 09:40
      Berserk- czytając twój post miałem wrażenie że czytam swoją wypowiedź! Zgadzam
      sie z tobą w 100%.Naprawdę każde twoje zdanie jest odzwierciedleniem moich
      przemyśleń na ten temat.Pisałem podobne rzeczy rok temu po mojej maturze w
      poprzednim watku(z tym że krócej:)). Podobnie jak ty też dostałem 4 z pisemnej
      z polaka mimo tego że zawsze miałem u Mania mierne i zagrożenia semestralne
      (no,prawie zawsze).I podobnie jak ty też cieszę się że pracy maturlaniej nie
      sprwadzal mi Dragon (chociaż czy nie maczał w tym palców to nie dowiem sie
      nigdy).W ogóle to chyba jesteś(byłeś) moja kopia w tym systemie :)
      Jedyne co nas rozni to to , ze ja przestalem pracowac jak niewolnik dopiero po
      2 latach a nie po roku jak ty :( i tego zaluje
      pozdro!
      btw:czy ty nie jestes ...Kuba B.??
    • Gość: Woland Do byłej 4d... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.05.02, 21:04
      Bardzo mnie cieszy, że są jeszcze ludzie, którzy dostrzegają ludzką obłudę i
      głupotę, ale... Skoro tak go nienawidzicie i chętnie zmienilibyście Mariana na
      kogokolwiek to dlaczego po zakończeniu szkoły nie powiecie mu tego co o nim
      myślicie? Ja na razie jestem w II klasie (jeszcze drugie tyle z Dragonem :-( ),
      jednak na Waszym miejscu tuż po dostaniu matury w ręcę od razu udałbym się do
      niego i nawtykałbym mu co o nim myślę. Może by się zmienił (wątpie w to), ale
      sprawiłoby mi to wielką przyjemność!!! :-)

      I jeszcze jedno... www.woland.prv.pl -> Przepraszam za tą chamską reklamę, ale
      możecie tam znaleźć kilka pomocnych i śmiesznych rzeczy związanych z Marianem.
      Niedługo będzie zdjęcie Dragona z ok. 1975 z POCHODU MAJOWEGO!!! :-) Wyobraźcie
      sobie: zdjęcie Lenina, Marian z czerwonym tulipanem i portret Marksa. :-)
        • Gość: Marian Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.06.02, 19:45
          Ja Ci dam basenik - basenik nie leży w polu zainteresować człowieka
          kulturalnego. Człowiek kulturalny wakacje spędza na lekturze klasyki, prozy
          współczesnej, oglądaniu zaległych powtórek teatru telewizji. A pod koniec
          wakacji opisuje to wszystko w KK (Kącik Kulturalny - dla przypomnienia).
          Chętnie się jednak spotkam. Godziny wakacyjnych konsultacji na drzwiach
          świątyni (Gabinet 36). Przed naruszeniem sacrum proszę pukać. Pozdrawiam i
          zyczę wielu uniesień (wyłącznie kulturalnych).
          • Gość: berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 21.11.02, 00:14
            Siemanko!

            Dwa pytanka: czy ktos wie, co sie stalo z pierwszym tematem o marianie? Czyzby
            poszedl do kubla? Jezeli tak, to szkoda, bo chcialem go pokazac komus.A
            dlaczego? Czy wiecie...

            ...ze (drugie pytanie) odeszla prof. Bochman i klasy, ktore prowadzila
            przypadly Malemu Wielkiemu Czlowiekowi. Boze, zlituj sie nad ich potepionymi
            duszami i maltretowanymi mozgami!

            Szkoda, ze musze dac linka tylko do tego ubogiego dosc forum, bo nie ma tu
            wiekszosci moich super extra wypowiedzi.

            Trzymajcie sie!
            • ladyblue Re: Marian Bednarek cz. II 21.11.02, 16:23
              Gość portalu: berserk napisał(a):
              > Siemanko!
              > Dwa pytanka: czy ktos wie, co sie stalo z pierwszym tematem o marianie?
              > Czyzby poszedl do kubla? Jezeli tak, to szkoda, bo chcialem go pokazac
              > komus.A dlaczego? Czy wiecie...

              wątek najprawdopodobniej trafił do archiwum, ale wstęp tam jest płatny :( może
              zapytaj o to redakcję.
              • Gość: buu Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 13:37
                Tez mialam z Bednarem i Bogu niech beda dzieki ze to juz
                sie skonczylo!!! po pierwsze uwazam ze te 4 lata przez
                Bednara zostaly dla mnie zniszczone, nie lubie pracy
                nikomu niepotrzebnej i glupiej, nie nauczylam sie od
                niego niczego, odwalilam polski, mature zdalam na 5
                pisemna(nie wiem jak to sie stalo) i dzieki temu nie
                musialam Bednara ogladac na ustnej, wtedy pewnie bym
                polala, trudno byloby nie powiedziec mu co o nim mysle,w
                tym casie zdecydowanie go nienawidzilam. Teraz jak nie
                wiedzialam go przez pol roku troche mi przeszlo.
                Najgorsze ze wszystkiego byly nie dyskusje, ktore jeszcze
                moga byc ciekawe, czy referaty...
                ale jak komus trafilo sie byc sekretarka- 1-bylo to
                wykonywanie pracy za Bernara,2- zajmowalo mase czasu i to
                w okrasie zaliczen, powtorek!! tu po raz kolejny i nie
                ostatni Bednar wykorzystywal swoja przewage i strach
                ucznow przed nim.
                Moze wystarczy, zreszta wspomniania powoduja ze
                niepotrzebnie sie jeszcze raz na niego wqrzem, mam
                nadzieje, ze po raz ostatni...
                pozdrawiam obecnych uczniow Bednara, trzymajcie sie :)
                • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 06.02.03, 21:10
                  Tak, juz Ci wierze, ze powiedzialabys mu co myslisz na maturze ustnej. Nie
                  pamietam, kto u nas sie zajmowal sekretarkowaniem poza Konradem, ale nie byly
                  to z pewnoscia osoby zdolne do takiego aktu odwagi, czy raczej glupoty - w
                  koncu to matura. Co do reszty to sie zgadza. Mialem tyle szczescia, ze starszy
                  kolega uprzedzil mnie jak sie sprawy maja i zglosilem sie do bycia nikim wazym,
                  dzieki czemu moze RAZ przez 4 lata bylem zmuszony do pelnienia mojej funkcji.
                  • frolix Re: Marian Bednarek cz. II 06.02.03, 21:47
                    Gość portalu: Berserk napisał(a):
                    > Tak, juz Ci wierze, ze powiedzialabys mu co myslisz na maturze ustnej. Nie
                    > pamietam, kto u nas sie zajmowal sekretarkowaniem poza Konradem, ale nie byly
                    > to z pewnoscia osoby zdolne do takiego aktu odwagi, czy raczej glupoty - w
                    > koncu to matura. Co do reszty to sie zgadza. Mialem tyle szczescia, ze
                    starszy
                    > kolega uprzedzil mnie jak sie sprawy maja i zglosilem sie do bycia nikim
                    wazym,
                    >
                    > dzieki czemu moze RAZ przez 4 lata bylem zmuszony do pelnienia mojej funkcji.

                    Nie wiem, czy ja powiedziałbym mu, co myślę, na maturze ustnej. Bo do tego nie
                    doszło - miałem z nim polski cztery lata i zdałem maturę na szóstkę. Nie byłem
                    sekretarzem, milczałem w lożach i miałem chyba cztery niezatwierdzone zeszyty.

                    flx
                    • Gość: żaba Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.03, 20:36
                      Ale Wam Wszystkim padło na rozum. To przecież dzięki ciężkiej pracy Mariana
                      staliscie się takimi ludźmi, jak jesteście. To dzięki Niemu czytacie plakaty na
                      ulicach i widzicie ludzką tępotę. To dzięki Niemu znajdujecie pracę w wielu
                      słynnych firmach. Umiecie się wysławiać, rozmawiać merytorycznie z innymi.
                      Jeśli nie widzicie tego, to źle z Wami. Ja powiem tylko tyle, że jestem dzieki
                      Marianowi właśnie tu, gdzie jestem, mam wysoką pozycję właśnie dzięki Niemu,
                      dzięki temu, że nauczył mnie słuchać i mówić. Jeśli tego nie dostrzegacie u
                      siebie, to znaczy, że coś w życiu przegapiliscie i może jeszcze jest czas ,
                      żeby to naprawić.
    • Gość: Iga Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.03, 22:13
      Ludzie Was ten pan Bednarek naprawdę wiele nauczył. Spójrzcie jak pięknie
      piszecie, bez błędów. Macie duży zasób słów, potraficie wspaniale rozwinąć
      temat. Jesteście inteligentnymi ludźmi, którzy potrafią mieć własne zdanie
      (nie ważne czy pozytywne czy odwrotnie). Czytałam kiedyś listy ludzi z XIV LO.
      Ich wypowiedzi nie urastają Wam do pięt.Na pewno po kilku latach te
      umiejętności pozostaną w Was, a negatywne wspomnienia będą świetnymi
      anegdotkami, które będziecie opowiadać Waszym wnukom. Stres, trema są
      potrzebne do zahartowania się przed dzisiejszą rzeczywistością. Myślę, że
      chłopcy, którzy wyszli spod ręki pana Bednarka są prawdziwymi mężczyznami a
      dziewczyny do tańca i do różańca. Naprawdę podoba mi się to jak piszecie.
      Brawo! Takiej dyskusji jeszcze nie czytałam na żadnym forum i na żaden temat.
      Jesteście świetni!
      • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 09.03.03, 01:02
        Siemanko wszyscy

        Iga - czytac i pisac nauczylem sie dzieki elementarzowi, a nie Bednarkowi. Duzy
        zasob slow i brak bledow (lub raczej ich niezbyt nadmierna ilosc, przynajmniej
        w moim wypadku) to efekt wielu przeczytanych ksiazek i inteligencji. Wlasnie,
        inteligencja... Nie jest przeciez Jego zasluga, tylko genow i przypadku. Masz
        calkowicie bledne pojecie, jakis zakodowany stereotyp, o Jego wspoludziale w
        rozwoju lotnosci naszych mysli. System korekcji prac byl dobrym pomyslem, ale o
        marnym wykonaniu i efekcie, wiec nie sadze, ze stad sie bierze nasza elokwentna
        krasomowczosc (ale potworek - sam nie wiem, co to naprawde znaczy). Ale
        dziekuje w swoim, i zapewne moge to uczynic w imieniu innych, za pochwale.

        żaba - ciezka praca mariana... Dozorca niewolnikow to naprawde wyczerpujacy
        zawod... Wiem, wiem, na pewno pracowal, ale czy rzeczywiscie tak duzo jak inni
        nauczyciele? Tyral niegdys, jak zdobywal ta olbrzymia wiedze, jaka posiada, a
        teraz tylko wymysla dla nas tematy, ktorymi mamy zajac sie sami. Ale tu moge
        sie mylic, zapewne sam jeszcze raz liczyl wszystkie oceny i sumiennie sprawdzal
        wypracowania, ale... nie bylo jakos widac, ze sie przemecza, chyba ze
        prowadzenie kilku klas to duze wyzwanie.

        Dzieki niemu czytam plakaty na ulicach? Nie czytam plakatow. Czy jestem gorszy?
        Moze, ale ja po prostu wole ksiazki i nie interesuja mnie teatralne hity, bo
        jak sie domyslam o takie kulturalne sprawy ci chodzilo.

        Dzieki niemu widze ludzka tepote? Widzialem ja wczesniej, ale to nie jest
        wyczyn, bowiem latwiej znalezc tepote u innych niz u siebie samego.

        Dzieki niemu znajdujemy prace w wielu slynnych firmach? Konkrety prosze, a
        takze dowody, ze bez wplywu Bednarka nie dostaliby sie tam ci ludzie. Chyba
        niewykonalne zadanie.

        Umiemy rozmawiac, wyslawiac sie merytorycznie? To sprawa inteligencji oraz
        cwiczen. Jezeli za cwiczenia uwazasz referaty i dyskusje na lekcji, to
        przepraszam, ale chyba nie jestes uczniem bednarka tylko sie pod niego
        podszywasz.

        Mowisz, ze jezeli tego nie widzimy, to zle z nami. Po co sie powtarzasz?
        przeciez na wstepie juz oznajmiles wszem i wobec, ze nam na rozum padlo. czego
        wiec mozna od nas oczekiwac? Jak sam sie przynales nie piszesz o tym, co kazdy
        otrzymal dzieki uczeszczaniu na te wysmienite lekcje, ale co Tobie sie wydaje,
        ze Mu zawdzieczasz. Nie kazdy wiec musi widziec to co Ty, gdyz moze nauczyl sie
        u Niego czegos innego niz Ty, czego z kolei Ty nie potrafisz dostrzec.

        Piszesz, ze moze cos w zyciu przegapilismy i ze moze jest jeszcze czas na
        nadrobienie. W koncu cos madrego. Tak, byla szansa. Marian stwarzal mozliwosci,
        ale nie egzekowal ich wykorzystania. Tylko moim zdaniem byla to szansa dla
        tych, ktorzy jej nie potrzebuja, bo sami ja sobie stwarzaja - swoja
        pracowitoscia, zaangazowaniem, moze nawet pasja. Dla wiekszosci bylo to jednak
        miniaturowe pieklo do przebrniecia w drodze na studia i pracy w renomowanych
        firmach. Masz racje, nigdy nie jest za pozno na zdobywanie madrosci. Nie
        wiedzie do niej jednak tylko jedna droga.

        frolix - powinszowac! To sie nazywa szczyt mazen: obijanie sie przez cztery
        lata a na koniec szosteczka z matury. zazdroszcze ci - ja mialem tylko
        czworeczke.
        • Gość: Iga Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.03, 19:54
          Jeżeli podsuniemy małpie zapaloną obręcz w cyrku to sama nauczy się przez nią
          przeskakiwać? Co wart jest elementarz bez nauczyciela? Obojętnie kim on jest -
          rodzicem, dziadkiem, ciotką... Twoja inteligencja wrodzona czyli odziedziczona
          nic nie dałaby gdybyś był Tarzanem w buszu. Człowiek człowiekowi jest
          potrzebny. Trzeba było uciekać do dwudziestego któregoś liceum - tam byłbyś
          orłem! Miałbyś świetne wspomnienia. Dlaczego poddałeś się takim torturom? Po
          co, w imię czego? Zastanów się nad tym co piszesz. Miałeś wybór. Z III LO
          wszędzie przyjmą z pocałowaniem rączki, ale inteligentnych ludzi, myślących i
          zaradnych. Jesteś chyba gamoń! Pozdrawiam.
          • Gość: Berserk Re: Marian Bednarek cz. II IP: *.dtvk.tpnet.pl 13.04.03, 22:26
            Iga... o co Ci chodzi? Skjuzmi, ale przeskakiwanie przez plonaca obrecz nie
            jest wyzwaniem mojego zycia, wiec podziekuje wszelkim "zyczliwym" probujacym
            mnie tego nauczyc. Elementarz bez nauczyciela warty jest tyle, ze jak sie jest
            inteligentnym mozna sie z niego nauczyc czytania i pisania. Jak myslisz, jak
            archeolodzy nauczyli sie czytac hieroglify? Otworzyli trumne z tutenhamonem i
            sie go zapytali? No chyba nie, a nawet i elementarza nie mieli (tylko kamien
            nagrobny z tekstem po grecku i egipsku, nie pamietam nazwy tego znaleziska). A
            slyszalas moze o takich geniuszach, co to wymyslili wynalazki bedace kamieniami
            milowymi dla rozwoju cywilizacji, a nie uczyli sie nigdzie? Czytalem tarzana
            kilka razy i z tego, co pamietam, nauczyl sie czytac sam, ogladajac ksiazki,
            gdzie pod obrazkami byly opisy (w sumie to wlasnie z elementarzy). Jane
            nauczyla go tylko obcowania z cywilizacja, czyli jedzenia nozem i widelcem i
            takie tam. Czlowiek czlowiekowi jest potrzebny... Powiedz to pustelnikowi lub
            temu, co powiedzial sowa uzyte jako motto w "Medalionach" Nalkowskiej: "ludzie
            ludziom zgotowali ten los". Wiem, przesadzam, ale wkurzylas mnie na serio.

            Co to ma zanczyc, ze jestem gamon? Z czego to wnioskujesz? Z tego, ze sie
            dostalem do elitarnego liceum, zamiast gnusniec w jakims gorszym, ale za to
            oddalonym o rzut kaloszem? Nie moglem przeciez wiedziec, ze trafie na Bednarka,
            a w pierwszej klasie, jak pisalem wczesniej, jeszcze bylem naiwny i sie
            staralem - jako tako. Jestem gamon, bo bo nie przenioslem sie z trojki, z
            ktorej "przyjmuja za pocalowaniem reki" (do wojska?) do jakiegos technikum,
            gdzie mialbym ksywke mac gywer z racji swego niesamowitego intelektu? Nie no,
            po prostu bosko. Jaaaaa, ale ze mnie gamon. Az sie prosi, zeby cie
            zacytowac: "zastanow sie, co piszesz"; a teraz cytat z refleksja "Czytałam
            kiedyś listy ludzi z XIV LO. Ich wypowiedzi nie urastają Wam do pięt." - jestes
            z XIV? Bo jak nie, to prosze o a) przeprosiny, jezeli nie a) to b)
            wytlumaczenie mi, dlaczego jestem gamoniem.

            Teraz zabiore sie za Ucznia. Co to znaczy "nauczyciel zycia"? Moglbys jakos
            sprecyzowac te idee? Ze w zyciu nie spotkales lepszego nauczyciela, czy ze
            nauczyl cie zycia? Jezeli to drugie, to czy masz na mysli nauke o oszukiwaniu,
            obijaniu sie, udawaniu, marudzeniu pod nosem przy jednoczesnym zachowaniu
            pozorow zgadzania sie z przelozonym? Nie ma co, kto nie wyrosl na ulicy w
            trojkacie nie mogl trafic na lepsze korepetycje (tak a propo nauczylem sie tam
            tez zlodziejstwa - podprowadzilem z gabinetu 36 ksiazke... ale cicho sza!).
            Como estaias amigos!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka