Dodaj do ulubionych

El Paso - Wroclaw

25.04.06, 16:15
26 stycznia br,wyruszylem w moja dluga podroz do W-wia.Samolot
wystartowal z lotniska w El Paso o godz. 8 rano.Mieszkam 2 godz. jazdy autem
od El Paso. Aby byc na lotnisku na czas wstalem o 4 rano.Podroz do W-wy
trwala dlugo, czekalem 5 godz. w Chicago.
Wyladowelem w W-wie ok godz. 1pm. Samolot do W-wia mial byc za godzine.I
tu rozpoczyna sie gechenna.(?)
Po pol godz. slysze komunikat: samolot bedzie opozniony pol godz.Za pol
godz kolejny: nastepny komunikat bedzie za pol godz.Dalej: nastepny komunikat
za 40 min.Dalej: nastepny komunikat za 30 min.Itd. itd.Na interwancje
zniecierpliwionych pasazerow i mojej slyszymy rozne oodpowiedzi:zla pogoda,
samolot sie popsol, wylecial do Rzeszowa i nie wrocil itd.Trwalo to 4 godziny!
Po 4 godz. jedziemy z terminalu do samolotu. Usiadlem na samym koncu
autobusu.Po chwili tuz kolo mnie stanela grupka chyba 4 osob.W tym jedna
kobieta.Wszyscy byli "galowo" ubrani.Zaczeli nieskromnie glosno rozmawiac.
Szanowni forumowicze.
Z rozmowy zorientowalem sie, ze przynajmniej 2 osoby to byli poslowie RP
na sejm.Byli w Warszawie na posiedzenu sejmu.
Kiedy zorientowalem sie komu zawdzieczam opoznienie, zawrzala we mnie
krew.W tym momencie bylem od 20 godz. w podrozy.Miotaly mna rozne mysli jak
te info wykorzystac i ujawnic reszcie pasazerom przyczyne naszej meki.
Zdecydowalem nic nie robic,gdyz w autobusie byli miedzynarodowi
pasazerowie.Myslalem, bedzie "miedzynarodowy" skandal.
Sadze, ze Sejm RP i LOT powinni byc mi wdziczni.
Na okrase, kiedy odebralem we Wrocku moj bagaz,zauwazylem brak jednego
kolka w najwiekszej torbie. Jak oni musieli traktowac bagaze, ze stalowe nity
przytrzymujace kolka-poscily?
Moja opowiesc zakoncze wesolo; "My wroclawianie, my Wroclawianie jakby
nie bylo jest nas wielu nieslychanie..."
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka