kklement Re: Kklementowi dedykuję 17.12.06, 15:13 Ten artykuł to bzdura, autor nie tylko nie najmniejszego pojęcia o temacie, za który się zabrał, ale ma też problemy z logiką. Jak znajdę chwilę czasu, to poświęcę się i rozbiorę tę grafomańską pisaninę na kawałki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalafior Re: Kklementowi dedykuję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 08:16 Jak można pisać : gdy będę mieć CHWILKĘ CZASU ? Totalne przegięcie pały! Nie chodziło się na lekcje fizyki w podstawówce? Odpowiedz Link Zgłoś
hurysa1 Re: Kklementowi dedykuję 18.12.06, 10:03 kklement napisał: > Ten artykuł to bzdura, autor nie tylko nie najmniejszego pojęcia o temacie, za > który się zabrał, ale ma też problemy z logiką. Jak znajdę chwilę czasu, to > poświęcę się i rozbiorę tę grafomańską pisaninę na kawałki. To kiedy znajdziesz tę chwilkę? Bo tu się jakaś głupia przepychanka zaczęła i to zupełnie nie na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Kklementowi dedykuję 17.12.06, 18:56 Pamiętaj, że ten cały kklement to tylko kandydat na psychiatrę, czyli gościa, który psychozy i nerwice chciałby leczyć pigułkami i jakimiś nowoczesnymi rodzajami elektrowstrząsów. Humanistycznej refleksji można spodziewać się po psychologu, ale nie po psychiatrze. Pamiętaj również, że kklement oddał niedawno cześć Pinochetowi, największemu zbrodniarzowi Ameryki Południowej, co każe wątplić w choćby odrobinkę ludzkich uczuć u tego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdy_na_lewo Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 19:29 Podazajac tropem twoje logiki (Pinochet - najwiekszy zbrodniarz Am.Pld.), wychodzi na to, ze najwiekszym dobroczunca Ameryki Pld. jest Fidel, Che i Ortega. Z takim punktem widzenia nawet sie normalnemu czlowiekowi nie chce dyskutowac. Ale moze keidys Kklement cie wyleczy? Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 20:03 Gość portalu: nigdy_na_lewo napisał(a): > Podazajac tropem twoje logiki (Pinochet - najwiekszy zbrodniarz Am.Pld.), > wychodzi na to, ze najwiekszym dobroczunca Ameryki Pld. jest Fidel, Che i > Ortega. Zbyt szybko rozumujesz. Wymieniłeś zbrodniarzy, z których jeden Ci pasuje, a drugi nie. Moja przyjaciółka (już nie żyjąca) została okaleczona przez żołdaków Pinocheta, a mój przyjaciel umiera w kubańskim więzieniu. Tu nie ma rozróżnienia na lewo i prawo. To są zbrodnie i nie jest ważne w jakim imieniu są popełniane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdy_na_lewo Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 20:28 Jest jeszcze cos takiego, co sie nazywa 'ofiary wojny'. Smutne, ale tak jest. Byloby wspaniale, gdyby - poza czolowka komunistow (Allende i jego tajna policja)- nikt nie musial tam umierac i cierpiec. Stalo sie - vis major. Jesli Pinochet wydal rozkaz (ja nie znam takiego. ale tu moge sie mylic) zabijania niewinnych ludzi - to zle i powinien byl byc ukarany (nie lubie czasu zaprzeszlego, ale w zwiazku z jego smiercia nie mozna tu uzyc innego). Ale badzmy szczerzy: jak na nasilenie konfliktu, jego miejsce, obecnosc sil zbrojnych panstw obcych oraz rosnace napiecie w armii, to 3,000 ofiar smiertelnych (jakkolwiek zle by to nie zabrzmialo) to nie jest liczba , ktora powala na kolana. Porownaj te 3,000 z 15,000 z Wegier w 1956, gdzie regularna armia obcego mocarstwa strzelala do bezbronnych cywili. Sorry, ale w tym kontekscie (ale nie tylko w tym) pieprzenie (glownie czerwonych bandydtow oraz lewicowych idiotow Z Europy Zach.) o 'ludobojstwie' w Chile brzmi conajmniej smiesznie. Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 20:33 Gość portalu: nigdy_na_lewo napisał(a): > Jest jeszcze cos takiego, co sie nazywa 'ofiary wojny'. Smutne, ale tak jest. > Byloby wspaniale, gdyby - poza czolowka komunistow (Allende i jego tajna > policja)- nikt nie musial tam umierac i cierpiec. Stalo sie - vis major. > Jesli Pinochet wydal rozkaz (ja nie znam takiego. ale tu moge sie mylic) > zabijania niewinnych ludzi - to zle i powinien byl byc ukarany (nie lubie czasu > Zostań ofiarą wojny Człowieku. Może wtedy będziesz wiedział o czym piszesz. > zaprzeszlego, ale w zwiazku z jego smiercia nie mozna tu uzyc innego). > Ale badzmy szczerzy: jak na nasilenie konfliktu, jego miejsce, obecnosc sil > zbrojnych panstw obcych oraz rosnace napiecie w armii, to 3,000 ofiar > smiertelnych (jakkolwiek zle by to nie zabrzmialo) to nie jest liczba , ktora > powala na kolana. > Porownaj te 3,000 z 15,000 z Wegier w 1956, gdzie regularna armia obcego > mocarstwa strzelala do bezbronnych cywili. > Sorry, ale w tym kontekscie (ale nie tylko w tym) pieprzenie (glownie > czerwonych bandydtow oraz lewicowych idiotow Z Europy Zach.) o 'ludobojstwie' > w Chile brzmi conajmniej smiesznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdy_na_lewo Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 20:36 > Zostań ofiarą wojny Człowieku. To jest wlasnie to: z czerwonym nie da sie gadac. Z mojej strony EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 20:44 Gość portalu: nigdy_na_lewo napisał(a): > > Zostań ofiarą wojny Człowieku. > > To jest wlasnie to: z czerwonym nie da sie gadac. > Z mojej strony EOT. Ja akurat jestem pomarańczowy i bardzo nie lubię owijania gówna w jedwab, Zbrodnia to zbrodnia (patrz na Dekalog). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nigdy_na_lewo Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 20:48 Nie. Smierc to smierc. Ale zbrodnia zbrodni nie rowma - tu oceny sa subiektywne. Vide: Wegry'56 vs. Chile'73. No, ale mial byc EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 20:55 Gość portalu: nigdy_na_lewo napisał(a): > Nie. Smierc to smierc. > Ale zbrodnia zbrodni nie rowma - tu oceny sa subiektywne. > Vide: Wegry'56 vs. Chile'73. > No, ale mial byc EOT. Dla zabitego Twoja ideologia jest zupełnie obojętna. Odpowiedz Link Zgłoś
sciobel Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 21:00 > Dla zabitego Twoja ideologia jest zupełnie obojętna Podejrzewam (ale to podejrzenie nie jest poparte osobistym doswiadczeniem), ze dla zabitego KAZDA ideologia jest zupelnie obojetna. I to wlasnie napisal "nigdy_na_lewo": > > Smierc to smierc. Ale wasza dyskusja dotyczy zywych, a nie martwych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.as.kn.pl 18.12.06, 16:35 Ja jestem "czerwony" (tzn. jestem socjalistą). Uważasz, że należy mnie zabić? A moją rodzinę? W Chile zabijano całe rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
gekrepten2 Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 18.12.06, 17:27 fajnie mam tutaj przez 40 lat rządzili twoi kolesie, pawel z. Dosc juz was. na calym swiecie. Biedny ten Allende: tylko chcial znacjonalizowac przemysl. No tylko. Bylaby w Chile druga Kuba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.as.kn.pl 18.12.06, 21:09 Tu przez 40 lat nie rządzili moi kolesie. Rządziła banda komuchów. Nienawidziłem ich już w stadium zucha (pamiętam te zbiórki z opowieściami o Leninie i pamiętam, jak tego Lenina nie cierpiałem). Nienawidzę do dzisiaj. Przestań zatem mi insynuować takie brednie. Jest to wysoce niegrzeczne z Twojej strony. Allende chciał znacjonalizować nie cały przemysł, ale część przemysłu wydobywczego, która znajdowała się w rękach Ameryki. Chciał zlikwidować _tylko_ pewne przeżytki neokolonializmu w swoim kraju. Różnie można oceniać tego typu pomysł, ale idea, że z powodu tego pomysłu należy dokonać krwawego przewrotu, wprowadzić brunatną dyktaturę i wymordować tysiące przeciwników politycznych (lub osoby tylko podejrzewane o to, że są przeciwne) jest przejawem jakiegoś poważnego zaburzenia myślenia. Prawdę mówiąc, czuję najgłębszą pogardę moralną dla ludzi, którzy głoszą tego typu idee. Nie ma żadnych podstaw do opowiadania o drugiej Kubie w Chile. Teraz doradcy kubańscy są w Boliwii i w Wenezueli. Czy jest tam druga Kuba? Czy ma szansę pojawić się druga Kuba? Oczywiście, nie. Po prostu antyamerykańskie kraje tworzą sojusz, by wspierać siebie nawzajem wobec mocarstwa, którego nie popierają. A może antyamerykanizm jest juz zbrodnią? Może należy mordować tych, którzy nie kochają amerykańskiego stylu życia, co? Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 20:59 post napoja chmielowego jest bardzo długi, lecz składa się wyłącznie z cytatu. Trzeba być idiotą żeby takie posty zamieszczać. W chile była szykowana wojna domowa, więc armia został poproszona przez parlament by jej zapobiec. Kosztowało to 3 tyś ofiar. Zobacz ile ofiar było w krajach gdzie wojnie domowej nie zapobieżono. Co mówi pinochet: "to była normalna, otwarta wojna z elementami "guerilli". Odbywały się regularne potyczki zbrojne pomiędzy zwolennikami lewicy a wojskiem chilijskim. Poza tym porywano ludzi, dokonywano zamachów bombowych, napadów. To nie jest szukanie usprawiedliwienia, to są fakty. Czy pan wie, że kucharz w domu mojej córki, po powrocie z pracy do domu został w bestialski sposób przez "partyzantów" zamordowany. Ja nie twierdzę, że tylko tamta strona była brutalna, bo i siły porządku popełniały okrucieństwa. To było w tamtych okolicznościach nieuniknione. Człowiek jest tylko człowiekiem i w obronie życia może popełnić czyn nieprzyzwoity. Czasem - "przy okazji" - dochodziło do zwykłej zemsty, samosądów, innym razem ludzi zawodziły nerwy, stąd zdarzały się rzeczy odrażające. Przyjmuję na siebie całe odium tej sytuacji, chcę jednak zauważyć, że robiliśmy wszystko, aby do takich zdarzeń nie dochodziło. Gdybyśmy nie dążyli do utrzymania praworządności - proszę mi wierzyć - Chile zmieniłoby się w morze krwi..." Odpowiedz Link Zgłoś
sciobel Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 21:06 > Co mówi pinochet: > > "to była normalna, otwarta wojna z elementami "guerilli". Bardzo dobry cytat. I na pewno nie swiadczy o 'zbrodniczym umysle' gen. Pinocheta. Porownaj JEGO wypowiedz z butnymi i pozbawionymi jakiejkolwiek refleksji wypowiedziami roznych komuchow - odpowiedzialnych za tysiace ofiar smiertelnych. Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 21:07 llukiz napisał: > post napoja chmielowego jest bardzo długi, lecz składa się wyłącznie z cytatu. > Trzeba być idiotą żeby takie posty zamieszczać. > Ponieważ użyłeś argumentu ad personam i wyzwałeś mnie od idiotów (kłamiąc przy okazji, bo moje posty nie są długie), życzę Ci abyś miał sto pałaców, w każdym pałacu sto pokojów, w każdym pokoju sto łózek. I żeby Cię cholera z jednego na drugie łóżko ciskała. Do skutku. Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 21:27 > Ponieważ użyłeś argumentu ad personam i wyzwałeś mnie od idiotów (kłamiąc przy > okazji, bo moje posty nie są długie), Oto dokładna kopia twego postu: POCZĄTEK Gość portalu: nigdy_na_lewo napisał(a): > Jest jeszcze cos takiego, co sie nazywa 'ofiary wojny'. Smutne, ale tak jest. > Byloby wspaniale, gdyby - poza czolowka komunistow (Allende i jego tajna > policja)- nikt nie musial tam umierac i cierpiec. Stalo sie - vis major. > Jesli Pinochet wydal rozkaz (ja nie znam takiego. ale tu moge sie mylic) > zabijania niewinnych ludzi - to zle i powinien byl byc ukarany (nie lubie czasu > Zostań ofiarą wojny Człowieku. Może wtedy będziesz wiedział o czym piszesz. > zaprzeszlego, ale w zwiazku z jego smiercia nie mozna tu uzyc innego). > Ale badzmy szczerzy: jak na nasilenie konfliktu, jego miejsce, obecnosc sil > zbrojnych panstw obcych oraz rosnace napiecie w armii, to 3,000 ofiar > smiertelnych (jakkolwiek zle by to nie zabrzmialo) to nie jest liczba , ktora > powala na kolana. > Porownaj te 3,000 z 15,000 z Wegier w 1956, gdzie regularna armia obcego > mocarstwa strzelala do bezbronnych cywili. > Sorry, ale w tym kontekscie (ale nie tylko w tym) pieprzenie (glownie > czerwonych bandydtow oraz lewicowych idiotow Z Europy Zach.) o 'ludobojstwie' > w Chile brzmi conajmniej smiesznie. KONIEC Jak widać jest długi i to całkowicie niepotrzebnie bo treści merytorycznych nie zawiera. Z braku treści merytorycznych do dyskusji, "musiałem" odpowiedzieć ad person, a i miałem ku temu podstawy jak widać Odpowiedz Link Zgłoś
napoj.chmielowy Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 21:36 Tyle tylko, że mój wkład był dość krótki. Odpowiedz Link Zgłoś
llukiz Re: Bzdety, bzdety, bzdety... 17.12.06, 23:21 > Tyle tylko, że mój wkład był dość krótki. Właśnie tego się czepiłem. Produkujesz niepotrzebnie długiego posta, a wkład dajesz krótki. Więc po co taki długi post? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Bzdety, bzdety, bzdety... IP: *.as.kn.pl 18.12.06, 16:28 Nie podążaj tokiem mojej logiki, bo słabo Ci to wychodzi. BTW Daniel Ortega niedawno znowu wygrał _demokratycznie_ wybory w Nikaragui, więc chyba nie był takim strasznym komuchem, jak to przedstawiała amerykańska propaganda i kontrasi. Allende też nie był komuchem, nie prowadził prześladowań politycznych, nikogo nie mordował, ani nie planował żadnej rewolucji, po prostu był antyamerykański i chciał znacjonalizować przemysł wydobywczy, co nie podobało się amerykańskim koncernom. Był kimś w rodzaju Cheveza. Oddawanie czci ludziom, którzy dokonali brutalnego przewrotu wojskowego, mordując bez sądu w okrutny sposób tysiące niewinnych ludzi świadczy jednoznacznie o kwalifikacjach moralnych człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Odp. 1 18.12.06, 10:19 1.) Współczesna psychiatria stara się stworzyć podział na "choroby" i "zaburzenia" psychiczne. Podział ten wciąż jest w trakcie tworzenia, towarzyszą temu dyskusje. Za chorobę psychiczną uważa się przede wszystkim stany o biologicznej etiologii i wywołujące duże zmiany w psychice pacjenta ( np. schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa itp. ). Żeby było trudniej, za dokonującym się podziałem nie nadąża zmiana nazewnictwa. Jednakowoż autorka artykułu zabierając się za jego pisanie powinna zaznajomić się z tym podziałem i uwzględnić go. 2.) Rzekomy wzrost ilości zachorowań na choroby psychiczne wzbudza moje zainteresowanie. Po pierwsze: czy mowa o wzroście zachorowalności czy WYKRYWALNOŚCI ? Społeczeństwo polskie dopiero przekonuje się do korzystania z pomocy psychiatrii, do psychiatry trafiają osoby chorujące ( czasem na poważne choroby ) od wielu lat, a nigdy wcześniej nie diagnozowane. Dopóki obserwujemy POSTĘPUJĄCY wzrost świadomości i zainteresowania psychiatrią u całych grup społecznych, dotychczas od psychiatrii stroniących, tak długo nie można oceniać, czy ilość chorób psychicznych rośnie - bo siłą rzeczy w tę ocenę wpisany jest artefakt. Po drugie zaś: czy cytowany profesor mówi o CHOROBACH, czy o ZABURZENIACH psychicznych ? 3.) "Z filozoficznego punktu widzenia pojęcie normalności jest problematyczne. Z socjologicznego punktu widzenia co najmniej względne." Natomiast z praktycznego punktu widzenia, z punktu widzenia izby przyjęć szpitala psychiatrycznego sama cieniutka granica pomiędzy normą a patologią może i bywa zamazana, ale obszar tego, co normą nie jest, jest duży I BEZDYSKUSYJNY. Nie jest normą np. pomalowanie swojej twarzy plakatówką na niebieski kolor, wyjście z takim 'makijażem' i nożem w ręce z domu, pomaszerowanie na Ostrów Tumski i zaatakowanie owym nożem pierwszego napotkanego księdza ( przykład autentyczny, z mojego dyżuru chyba ze 2 m-ce temu ). Chyba że się mylę ? 4.) "Dla przykładu można mówić o ludziach, którzy nie potrafią się odnaleźć we współczesnej gonitwie społeczeństwa kapitalistycznego, jako o nieprzystosowanych, mających problemy z adaptacją, które wynikają z socjalizacji w poprzednim ustroju lub z lenistwa. A można też powiedzieć, że są oni ofiarami obecnych stosunków społecznych, w których ważniejszy jest zysk przedsiębiorcy niż ludzie nań pracujący." Nasz gatunek przez znakomitą większość swojego istnienia ( mówi się o około 150 tys. lat, ale należy też uwzględnić gatunki, z których się wywodzimy, a które prowadziły ten sam tryb życia ) funkcjonował w niewielkich grupach zbieracko - łowieckich. Dziś w taki sposób żyją już tylko nieliczne populacje, jak np. Sanowie ( Buszmeni ) w Afryce Południowej, będący z tej racji obiektem intensywnych badań i analogii do naszych przodków. Psychobiologia nazywa taką strukturę społeczną z jego uwarunkowaniami "środowiskiem pierwotnym". I do TAKIEGO A NIE INNEGO środowiska społecznego jest nasza psychika ewolucyjnie przystosowana. Od kilku tysięcy lat ( w Europie nawet krócej ) ludzie żyją w coraz bardziej złożonych społecznościach, systemy społeczne z ich kulturą ewoluują, ale ewolucja naszych mózgów nie nadąża za nimi. Dlatego KAŻDY inny od społeczności zbieracko - łowieckiej ustrój spłeczny i polityczny będzie wpływać na ludzi mniej lub bardziej negatywnie. Natomiast rozważania na temat kapitalizmu czy socjalizmu są na inną dyskusję - a wplatanie w nie zagadnień psychiatrycznych jest szkodliwą głupotą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bardamu Re: Odp. 1 IP: *.core.lanet.net.pl 18.12.06, 11:24 Psychiatria zawsze była (i jest nadal) bardzo głęboko uwikłana w dyskurs ideologiczny (a nawet liczne dyskursy), podobnie jak inne dziedziny wiedzy próbujące konceptualizować życie wewnętrzne człowieka i jego relację do otoczenia. Dyskusja na temat kapitalizmu i socjalizmu jest w tym miejscu zupełnie logiczna, ponieważ dotyczy tego samego pytania, które musi rozważyć (może nieświadomie) każdy psychiatra diagnozując pacjenta: 1) czy samopoczucie i funkcjonowanie człowieka zależy od jego wewnętrznych zasobów (biologicznych, osobowościowych itd.), na które ma przynajmniej częściowy wpływ - wolność (może się zgłosić do Poradni;-), a więc jest też za swoje życie w dużym zakresie odpowiedzialny? 2) czy samopoczucie i funkcjonowanie człowieka jest zdeterminowane głównie warunkami społecznymi (najszerzej rozumianymi) w jakich przyszło mu, biedakowi (lub fuksiarzowi..), żyć? - artykuł, na który, kklemencie, odpowiadasz, wyraża sposób rozumowania i argumentacji typowy dla osób, które lokalizują kontrolę i odpowiedzialność raczej w strukturach społecznych, czyli odpowiadają twierdząco na drugie pytanie. Ten styl myślenia w nieskrępowany sposób rozwijali w swoim czasie antypsychiatrzy, ale się cosik wypalili i ostatnio pałętają się już tylko po niszowych stronach internetowych. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Odp. 1 18.12.06, 11:58 A w wymiarze praktycznym jakie ma znaczenie, czy u danego pacjenta problem jest bardziej biologiczny czy bardziej reaktywny ? Pomóc mu trzeba i tak. W wymiarze populacyjnym można promować higienę psychiczną ( wypoczynek, aktywność fizyczną, ograniczanie alkoholu i unikanie narkotyków itd. ), ale nikt nie będzie zmieniać systemu społeczno - ekonomiczno - politycznego dla garstki ludzi, którzy się mogą się przystosować do systemu obecnego. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Errata 18.12.06, 11:59 kklement napisał: > garstki ludzi, którzy się mogą się przystosować do systemu obecnego. ... którzy NIE mogą ... - rzecz jasna :) Tak to jest, jak się posty pisze i na GG rozmawia jednocześnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bardamu Re: Odp. 1 IP: *.core.lanet.net.pl 18.12.06, 13:22 Próbuję zwrócić uwagę na to, że spory dotyczące psychiatrii były i są odpryskiem, a może kwintesencją, współcześnie i historycznie toczących się sporów filozoficznych, socjologicznych, politycznych i.in. Także Ty zajmujesz stanowisko w tych sporach i eksponujesz je (np. wobec pacjenta) automatycznie, nieświadomie, bo świadomość masz zajętą myśleniem o konkrecie, a nie abstrakcji. Wielokrotnie zmieniano, radykalnie lub ewolucyjnie, jak to określasz - "system społeczno - ekonomiczno - polityczny", dla garstki ludzi, lub partii, lub "klasy społecznej", lub rasy ludzi, lub gangu ludzi, którzy nie mogli, lub mogli, ale nie chcieli, zaakceptowac kształtu rzeczywistości, bo było im w niej niewygodnie. Przecież w naszym kraju robi się to ustawicznie, np. forsując, często nieuczciwie, ustawy pozwalające pewnym "garstkom ludzi" łatwiej się, hmm.. zaadaptować. Zdryfowałem z tematu, czy po prostu on jest tak szeroki? Odpowiedz Link Zgłoś
hurysa1 Dzięki Kklemencie 18.12.06, 13:28 Trafiłeś w moje wątpliwości co do tego artykułu (choć gnojenie autorki nie bardzo mi się podoba, ale to Twój emocjonalny styl...). Przeczytam jeszcze raz artykuł i Twoją krytykę. Jeśli nasuną mi się jakieś wątpliwości zapytam. Odpowiedz Link Zgłoś
chlorofil1 Re: Dzięki Kklemencie 18.12.06, 15:17 hurysa1 napisała: > Trafiłeś w moje wątpliwości co do tego artykułu (choć gnojenie autorki nie > bardzo mi się podoba, ale to Twój emocjonalny styl...). Przeczytam jeszcze raz > artykuł i Twoją krytykę. Jeśli nasuną mi się jakieś wątpliwości zapytam. Widziałaś "Dzień Świra", Ten film bardziej wskazuje na prawdę artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
najglupszy-nick Re: Dzięki Kklemencie 18.12.06, 15:28 chlorofil1 napisał: > hurysa1 napisała: > > > Trafiłeś w moje wątpliwości co do tego artykułu (choć gnojenie autorki ni > e > > bardzo mi się podoba, ale to Twój emocjonalny styl...). Przeczytam jeszcz > e raz > > artykuł i Twoją krytykę. Jeśli nasuną mi się jakieś wątpliwości zapytam. > > Widziałaś "Dzień Świra", Ten film bardziej wskazuje na prawdę artykułu. "Krew z nosa" też potwierdza. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Odp.2 18.12.06, 11:01 1.) "Okazuje się, że leczenie nieprzystosowanych dusz to całkiem niezły interes. I może rzecz w tym, by wyciągać pieniądze od cierpiących psychicznie? Jeśli tak, to może cały ten "przemysł psychiatryczny" to konfabulacja? Może wcale nie chodzi o to, by komuś psychiczną jakość życia poprawić, ale o to, by czuł się dobrze tylko wtedy, gdy nieustannie korzysta z pomocy specjalistów?". Moja odpowiedź: "Okazuje się, że leczenie niewydolnych trzustek to całkiem niezły interes. I może rzecz w tym, by wyciągać pieniądze od chorych na cukrzycę ? Jeśli tak, to może cały ten "przemysł diabetologiczny" to konfabulacja ? Może wcale nie chodzi o to, by komuś kontrolować poziom glukozy we krwi, ale o to, by czuł się dobrze tylko wtedy, gdy nieustannie korzysta z pomocy endokrynologów i przyjmuje insulinę ?" 2.) "Uświadomienie sobie przez przedsiębiorców potrzeby tej słynnej armii rezerw kapitalizmu, o której mówił Marks, sprawiło, że dotychczasowe domy odosobnienia izolujące niepracujących stały się szkodliwe. Odtąd takie placówki dla niezdolnych do pracy z powodu choroby umysłowej czy z powodu ich szkodliwości dla otoczenia miały przywracać i jednych i drugich rynkowi pracy. Dlatego zaczyna się leczyć chorych w zakładach psychiatrycznych i resocjalizować przestępców w więzieniach." A DO CZEGO NIBY DO CIĘŻKIEJ CHOLERY "ZAKŁADY PSYCHIATRYCZNE" MIAŁYBY SŁUŻYĆ ??? A inne szpitale ? Powyższy cytat jest świadectwem ciężkiego skretynienia autorki tego żałosnego artykuliku. Chory może wegetować osuwając się w chorobę, albo może walczyć o utrzymaniu się w swoich rolach społecznych ( rodzinnych, zawodowych i towarzyskich ), które to role nie tylko nadają KAŻDEMU człowiekowi zdrowy sens życia, ale są dla niego źródłem pozytywnej samooceny i MAJĄ CHARAKTER TERAPEUTYCZNY. 3.) Uznawanie, że ewolucja psychiatrii jako nauki i ewolucja lecznictwa psychiatrycznego w takim a nie innym kierunku jest wynikiem perfidnej polityki "kapitalistów" balansuje. Balansuje pomiędzy głupotą a paranoją. 4.) " Miejsce odosobnienia, jakim jest szpital psychiatryczny, ma leczyć, po to by przywrócić "naprawionego" człowieka społeczeństwu. Szpital taki jest jednym z typów instytucji totalnych, mających władzę nad człowiekiem, której musi się on bezwarunkowo podporządkować(6). Wyrywając jednostkę z dotychczasowego kontekstu społecznego, należy złamać jej dotychczasową, "wadliwą" osobowość. Służą temu różne zasady zmierzające do standaryzacji i depersonalizacji pacjenta. Nie ma tu miejsca na wolność i szacunek dla podmiotowości jednostki, do czego tak wielką wagę przywiązują – przynajmniej retorycznie - społeczeństwa zachodnie." Autorka nie ma bladego pojęcia o czym pisze. Nie wie, jakie problemy zdrowotne leczy się w szpitalach psychiatrycznych, nie wie też zapewne, na czym polega praca takiego szpitala. I po raz kolejny denerwuje ją, że szpital próbuje wyleczyć pacjenta, zamiast ... No właśnie, co zamiast ? 5.) "Bo przecież szaleństwo charakteryzuje tych, którzy więcej czują i rozumieją, jak powiada Zdzisław Jan Ryn(2)." Debilne stwierdzenie rodem z wypracowania egzaltowanej i głupawej licealistki. W zasadzie samo to jedno zdanie dyskwalifikuje ten artykulik i jego autorkę i dyskuję powinienem ograniczyć do zacytowania go, ale nie chciałem sprawiać wrażenia, że czepiam się jednego detalu, a reszta tych wypocin ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klika Dyskutanci inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 11:32 No tak ! Tak myślałem, że skończy się na dyskusji poszkodowanych psychiatrycznie. Nie lepiej to spotkać się w sali bez klamek, niż truć na forum ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Egzalt.licealistka Re: Odp.2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 15:30 ,,Chorzy psychicznie to tacy,co nie mają siły udawać". ,,Psychiatria nie jest obiektywną nauką, lecz sposobem napiętnowania odchyleń". Mam gdzieś higienę psychiczną-niedługo sylwester;) Odpowiedz Link Zgłoś