gospi
12.01.07, 14:54
IV RP to raj na ziemi, Chrystus królem, a radiowozy rozwożą pizzę i colę!
To był wyjątkowy rok, takiego nie mieliśmy od 17 lat.
Pierwszy raz od 17 lat do marszałka sejmu wpływa wniosek aby Jezusa
Chrystusa ogłosić królem, a na komendzie można zamówić taxi lub pizzę.
Wszystko zaczęło się od kampanii partii zwanej żartobliwie prawem i
sprawiedliwością, pod wdzięcznym tytułem `My dotrzymujemy słowa'.
W ramach "my dotrzymujemy słowa, jeśli mój brat zostanie prezydentem,
ja nie zostanę premierem", premierem został atrakcyjny Kazimierz,
pierwszy produkt medialny w Europie Środkowej. Rodzime Truman Show
potrwało pół roku. W tym czasie w ramach "my dotrzymujemy słowa w
kwestii taniego państwa", powstało najwięcej w historii wolnej Polski
nowych ministerstw i sekretarzy stanu, z ministerstwem śledzi i morza
na czele. Mamy najwięcej w historii Polski marszałków sejmu i senatu
oraz 4 wicepremierów. Dwukrotnie TK zanegował ustawy przegłosowane w
odstępie kilku miesięcy, co jest absolutnym rekordem.
Mieliśmy w ciągu roku 3 rządy, w ramach tych samych partii, 3 rodzaje
koalicji, na trzech różnych pakietach "umów", do tego dwóch premierów
i pięciokrotnie był wymieniany minister finansów. Jeśli mój brat
zostanie prezydentem, ja jednak zostałem premierem, ponieważ premier,
który ma 78% poparcia społecznego był za słaby, wymieniliśmy go na
premiera, który ma 33% poparcia, a premier który miał 78% poparcia
przegrał wybory na prezydenta Warszawy.
Pierwszy raz od 17 lat Polska zobaczyła masówkę, 160 cm kompleksów
spędziło słuchaczy radiowęzła z Torunia do stoczni i uroczyście
przysięgało nie rozmawiać z Lepperem, po czym polazło i gadało, ale o
tym za chwilę.
Pierwszy raz od 17 lat w ministerstwie sprawiedliwości w randze
wiceministra zasiadł sędzia stanu wojennego i w randze ministra
koordynatora komunistyczny prokurator z lat 70. takiej kadry nie miał
nawet Leszek Miller. Na fali rewolucji moralnej marszałkiem sejmu, a
następnie premierem wybrano 4 krotnego recydywistę, członka powołanej
przez SB grupy politycznej, na co dokumenty widział brat. Premiera
recydywistę zdymisjonowano za warcholstwo, co było ewidentnym
chamstwem, by następnie w nocy bez kamer tuż po projekcji filmu o JP
II wskrzesić i wsadzić na szczyty władzy.
Od 17 lat nie mieliśmy w rządzie koalicyjnym klubu, który w ponad 50%
składa się z oskarżonych lub skazanych prawomocnymi wyrokami posłów,
znajdziemy w IV RP odnowy moralnej, posła pedofila, posłankę skazaną
za fałszowanie przepustek więziennych, europosła oskarżonego o gwałt,
rodzimego posła oskarżonego o gwałt, jego żonę oskarżoną o
defraudacje, posłankę, która zasłynęła, jako operatorka scen
korupcyjnych, a następnie została skazana przez komisje etyki i ta
sama komisja uniewinniła posłów korumpujących posłankę. Znajdziemy
posła wyrzuconego z klubu PiS za jazdę po pijaku, jest poseł wywalony
z SO za awantury w dyskotece, jest również poseł powołujący się na
znajomości z ministrem sprawiedliwości w czasie egzekucji komorniczej,
za co został wywalony z SO, cały ten kwiat polskiego parlamentaryzmu
tworzy koalicyjne koło narodowo - ludowe.
Pierwszy raz od 17 lat minister sprawiedliwości 80% czasu pracy
poświecił na konferencje, pierwszy raz minister pokazał społeczeństwu
jak się niszczy dokumenty przy okazji sprawy politycznej, gdzie o 6.50
prokuratura wkroczyła do PZU, na wniosek posła Kurskiego, członka
sztabu wyborczego PIS, który oskarżył Donalda Tuska o fałszerstwa
polegające na kupowaniu bilbordów od PZU. Jak się okazało nie było ani
jednego świadka potwierdzającego słowa Kurskiego, firma obsługująca
PZU obsługiwała PIS, nie PO, a sędzia w tej sprawie był minister,
który był szefem kampanii wyborczej PiS. Sprawę umorzono, poseł Kurski
błaga na kolanach o ugodę. To samo ministerstwo sprawiedliwości, w
ciągu roku zresocjalizowało Rywina, wypuściło Jakubowską i
Jakubowskiego, łamiąc prawo aresztowało Wąsacza, nie wyjaśniło ANI
JEDNEJ SŁYNNEJ AFERY, łącznie z afera Rywina, którą obecny minister
jako członek komisji, pono rozwiązał w ułamku sekundy, tylko ówczesne
władze blokowały śledztwa. Pierwszy raz od 17 lat rząd, który popierał
lustrację zamknął do spółki z klerem usta księdzu Sakowiczowi,
prezydent podpisał wadliwą ustawę lustracyjna, a następnie sam
znowelizował ją do poziomu ustawy, która obowiązywała wcześniej. Nie
złapano ani jednego członka układu, nie odebrano emerytury ani jednemu
ubekowi, za to opluto wielu opozycjonistów, w tym nieżyjących jak
Jacka Kuronia i uczynił to człowiek, który nie spędził ANI JEDNEGO
DNIA W KOMUNISTYCZNYM WIEZIENIU, A W CZASIE STANU WOJENNEGO JAKO
JEDYNY OPOZYCJONISTA Z KREGU WAŁĘSY SIEDZIAŁ U MAMUSI POD PIERZYNĄ.
Na tym tle pokazuje się najbardziej czytelny podział w IV RP.
Komuniści dzielą się na pisowych i pozostałych, z tym, że pisowi tacy
jak Gierek, Jasiński, Kryże, to dobrzy komuniści, pozostali są z
układu. Z układu są też wszyscy członkowie opozycji i media, z tym, że
w tym wypadku ważny jest kontekst i przydatność "układowa". Znany
polityk opozycji najpierw dostał propozycję objęcia rządu IV RP, potem
ogłoszono go mordercą demokracji, by znów zaproponować mu miejsce w
rządzie. Pierwszy raz od 17 lat rząd, który nie zrobił nic w kwestiach
gospodarczych, nie wydałnajmniejszego dokumentu, choćby najniższej
wagi regulującego jakikolwiek obszar gospodarczy, okrzyknął się twórcą
1 punktowej inflacji i PKB na poziomie 5 pkt. Pierwszy raz szef
kancelarii prezydenta, który wyleciał z niej za prowadzenie spółki z
baronem SLD Nawratem, która to spółka jest ulubieńcem prokuratora, po
kilku miesiącach karencji został szefem doradców premiera.
Pierwszy raz od 17 lat ministrem spraw zagranicznym jest kierowniczka
magla, która nie odróżnia dwóch najważniejszych dla Polski traktatów
regulujących stosunki z sąsiadami. Pierwszy raz od 17 lat 8 ministrów
spraw zagranicznych, a więc wszyscy uznali polską politykę zagraniczną
za szkodzącą i ośmieszająca kraj. Nigdy dotąd w historii 17 letnich
zmagań z demokracja, prezydent nie odwołał spotkania na szczycie
tłumacząc się rozwolnieniem wywołanym artykułem w niemieckim brukowcu.
Nigdy dotąd polski premier nie żebrał o 4 minuty rozmowy z prezydentem
USA by w jej trakcie oddać z wdzięczności 1000 polskich żołnierzy na
misje `pokojowe'. Nie zdarzyło się od 17 lat aby polski premier musiał
się tłumaczyć w Brukseli, że Polska nie jest krajem antysemickim, w
którym króluje homofobia i nigdy podobnych tłumaczeń nie uznano za
sukces dyplomatyczny. Nie zdarzyło się w wciągu 17 lat by prezydent
wygłosił 2 minutowe orędzie, oznajmiając, że nie rozwiąże parlamentu.
Nie było takiego przypadku by ministrem edukacji został szef
organizacji, której obecni, przyszli lub byli członkowie pali
pochodnie w kształcie swastyk, udawali kopulację z drzewem, oraz
miedzy sobą. Nie pamięta Polska takiego przypadku, by członkowie
koalicyjnego rządu, podawali rękoma weterynarzy środki wczesnoporonne
przeznaczone dla bydła, kobietom zgwałconym przez innych członków. Nie
miał nigdy miejsca taki przypadek by premier i prezydent z tytułami
naukowymi tak kaleczyli język polski, mówiąc "włanczam", "som",
"świętobliwość Biskup Rzyma", oraz mlaskali, oblizywali wargi,
odbijali w kułak, a pierwsza dama zasuwała do samolotu z reklamówką.
To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku
wykreowały i sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z
początku XIX wieku.
W ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Rosja zatoczyły koło
i wróciły do czasów Układu warszawskiego i RWPG. W ciągu tego roku
wystąpiła największa fala emigracji od czasów stanu wojennego. Z 3 mln
mieszkań nie powstało ani jedno w ramach programu rządowego z setek
kilome