Gość: niewyspana
IP: *.magma-net.pl
01.02.07, 15:51
jeden z moich sąsiadów urządził sobie w nocy koncert waląc z zapamiętaniem w
rury c.o. Koło północy nie wytrzymałam i zadzwoniłam na policję. Sąsiad w
końcu zmożony wysiłkiem udał się na spoczynek. Zapanowała cisza. Poszłam spać.
Ok. 2.30 w nocy obudzili mnie policjanci, którzy przyszli do mnie abym im
jeszcze raz powiedziała to, co powiedziałam przez telefon. Sąsiad spokojnie
spał do rana, a ja długo nie mogłam zasnąć wyrwana przez Panów Policjantów ze
snu. Nie dziekuję. I już nie zadzwonię, choćby się krew lała. Czy o to chodziło?