"klasa" stróżów prawa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 15:31
jechałem od społecznego w kierunku dominikańskiego, a tu nagle na oławskiej
jakiś facio w zielonym poldku trąbi na mnie ( w mieście! ) i coś krzyczy. w
końcu mnie wyprzedił, zajechał drogę, otworzył drzwi i drze mordę, że mam
jechać chodnikiem. tak się właśnie wyraził " chodnikiem " nie ścieżką i że ON
mi każe jechać tym chodnikiem a nie, że powinienem nim jechać. próbowałem mu
wytłumaczyć, że za skrzyżowaniem z podwalem ścieżki nie ma a poza tym zaraz
skręcam w lewo ( na dominikanskim ). odpowiedział, że " gó.. " go to
obchodzi i zagroził, że zaraz mnie wylegitymuje ( w domyśle jek go nie
posłucham ). na taki argóment powiedziałem mu gdzie mnie może pocałować i
gdzie ma spier...ć trzasnął drzwiami, na dowidzenia próbował mnie rozjechać i
spierd...lił. jeśli to rzeczywiście był gliniarz boże chroń naszą ojczyznę
    • Gość: q Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.media4.pl 08.03.07, 17:52
      to są niziny społeczne, tylko w mundurach, to czego się spodziewałeś?

      nie od dzisiaj wiadomo że mundur kryje kompleksy braku wykształcenia, uzębienia
      i pieniędzy, stąd korupcja i wąsy ;-))))

      ochroniarzy też to dotyczy, może ich nawet bardziej bo niższa kasta
      • Gość: | Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 23:56
        czego wy chcecie od glin? to byl jakis niezrownowazony, gliny sie tak nie
        zachowuja. w razie watpliwosci mozesz zarzadac od policjanta okazania legitki
        sluzbowej, dopoki sie nie wylegitymuje, to ci taki 'stroz' moze skoczyc, bo to
        jest jego psi obowiazek zeby na rzadanie pokazac legitymacje. wariat pewnie
        myslal, ze popelniles jakies wykroczenie drogowe przeciw niemu i moze od ciebie
        oczekiwac podania danych osobowych, tak jak ma to miejsce gdy ma sie stluczke.
        czub zwykly, jakich wielu. szkoda, ze za kierownica, bo raczej niebezpieczny.
        • Gość: q Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.media4.pl 09.03.07, 12:30
          chyba nie miałeś jeszcze kontaktu z policjantami w "ludzkich" sytuacjach, gdy
          np. ci okradli samochód lub piwnice, zapewniam cię, ze większość policjantów
          zaniża statystyki kultury i IQ społeczenstwa
          • Gość: | Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 23:13
            > chyba nie miałeś jeszcze kontaktu z policjantami w "ludzkich" sytuacjach, gdy
            > np. ci okradli samochód lub piwnice, zapewniam cię, ze większość policjantów
            > zaniża statystyki kultury i IQ społeczenstwa

            mialem. i zachowywali sie profesjonalnie. gorzej bywalo ze straza miejska, ale
            policji nie mam nic do zarzucenia. a na pewno nie zachowanie jakiegos czuba na
            drodze.
        • Gość: q Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.media4.pl 15.03.07, 22:26
          miałem kiedyś taką podobną sytuację, gość powiedział że nic mi nie musi
          pokazywać był w towarzystwie dwóch młodszych, chyba ich szkolił, na moją skargę
          komendant wojewódzki odpisał że sytuacja nie miała miejsca

          więc jak ci nie chcą to nie pokażą i możesz im skoczyć
          • Gość: q Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.media4.pl 15.03.07, 22:27
            chodzi o legitymację służbową, bo widzę że mój wpis jest pod innymi :-)
          • Gość: | Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.07, 02:46
            > miałem kiedyś taką podobną sytuację, gość powiedział że nic mi nie musi
            > pokazywać był w towarzystwie dwóch młodszych, chyba ich szkolił, na moją skargę
            > komendant wojewódzki odpisał że sytuacja nie miała miejsca
            >
            > więc jak ci nie chcą to nie pokażą i możesz im skoczyć

            Skad zatem wiesz ze to byl policjant w takim razie? :) Nie musisz sluchac
            polecen przypadkowych ludzi na ulicy. Dopoki policjant nie udowodni, ze jest
            policjantem, to jest to dla Ciebie wlasnie jakas przypadkowa osoba. Jezeli ta
            przypadkowa osoba, naruszy twoje prawa, to mozesz to zglosic na 997
    • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 11:59
      Facet zachował się jak idiota, niewątpliwie. Z drugiej strony ciekawe, co Ty
      robiłeś na tej drodze, że on tak zareagował. Rowerzystów jest sporo, więc on
      chyba nie opieprza tak każdego, nie? Czymś sobie zasłużyłeś.
      (Nie działa na Twoją korzyść zdziwienie, że facet trąbił w mieście. Czemu miał
      nie trąbić, jeżeli robiłeś coś niebezpiecznego (przynajmniej jego zdaniem)?
      Myślisz, że kodeks mu zabrania?)
      • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 12:25
        > Rowerzystów jest sporo,

        ale raczej nie na jezdni. a w istocie, chcąc jechać przy galerii dominikańskiej
        regulaminowo w trasę wz albo w piotra skargi, trzeba się wmeldować na jezdnię.

        > Czymś sobie zasłużyłeś.

        zapewne samym byciem rowerzystą na jezdni. są ludzie którym nie trzeba
        specjalnej zachęty. pamiętam, jak kiedyś na mnie się wydarł kierowca furgonetki
        - aż wyskoczył do mnie z szoferki! a wszystko dlatego, że czekając na czerwonym
        świetle na skrzyżowaniu, stałem na środku pasa (środkowego) - grzecznie jak
        upord nakazuje za poprzedzającym mnie samochodem, a nie z brzegu, tak by
        łaskawca mógł się we mnie bokiem wcisnąć.
        • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 13:21
          Na jezdni jest wystarczająco dużo rowerzystów, żeby nie zgarniać jobów za samo
          bycie. Trzeba się dodatkowo zasłużyć.

          Stałeś na środku środkowego pasa? A to czemu, skoro prawo nakazuje jechać
          możliwie blisko prawej krawędzi jezdni? nawet jeżeli po prawej stronie był pas
          do skrętu, to powinieneś był stać przy krawędzi tego środkowego pasa. Facet z
          furgonetki miał rację.
          • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 13:46
            > Stałeś na środku środkowego pasa? A to czemu, skoro prawo nakazuje jechać
            > możliwie blisko prawej krawędzi jezdni?

            a potrafisz odróżnić "stanie" od "jechania"? zwracam ponadto uwagę na subtelne
            określenie "możliwie blisko". dość powiedzieć, że stanąłem _dokładnie_ tak samo
            "możliwie blisko" krawędzi pasa (nie jezdni!) jak i inne pojazdy.

            > Facet z furgonetki miał rację.

            ależ w żadnym wypadku. nie zmieściłby się na jednym pasie razem ze mną - a
            zgodnie z pord minimalna odległość samochodu od roweru to 1 m.

            dwa - czy jest jakiś przepis zezwalający dwóm pojazdom na zajmowanie tego samego
            pasa ruchu? a tak się dzieje w czasie oczekiwania na skrzyżowaniu.
            trzy - istnieje w pord przepis zakazujący rowerom jazdy obok innego uczestnika
            ruchu. dlaczego sam mam się zmuszać do jego łamania? ;)

            poza tym nie jestem na tyle nierozsądny, aby pozwalać samochodom na bezkarne
            rozjeżdżanie mnie i roweru bez wykonywania _prawidłowego_ manewru wyprzedzania
            (tj. zmiana pasa ruchu, włączenie kierunkowskazu i wyprzedzanie w należytej
            odległości).
            • Gość: Paulo Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 14:27
              W krajach cywilizowanych wspólne korzystanie z dróg przez rowerzystów i
              kierowców nie wywołuje wściekłej agresji u tych drugich. A podróże kształcą.
              Można poznawać inne zachowania i przenosić je tutaj. Ale jak się najdalej było
              na weselu szwagra w kieleckiem, to też i maniery są rodem z remizy.
              • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 14:42
                No właśnie. W krajach cywilizowanych rowerzyści nie wywołują swoim bezmyślnym i
                aroganckim sposobem jazdy agresywnych reakcji u kierowców, którzy muszą sobie
                radzić ze stwarzanym tymże sposobem jazdy sposób zagrożeniem. Ale jak u nas
                jeżdżą rowerami jak po weselu u szwagra, to co się dziwić, że czasem kierowcy
                nerwy puszczą?
                • Gość: Paulo Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 15:23
                  Kierowca, któremu "puszczaja nerwy" powinien być przebadany przez specjalistę,
                  który orzeknie o jego zdolności do prowadzenia pojazdów.
                  • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 16:17
                    O, a to ciekawe. A jakaś podstawa prawna? Jakaś statystyka, że na przykład 90%
                    ludzi zawsze, w każdej sytuacji trzyma nerwy na wodzy i jak komuś z pozostałych
                    10% się to czasami nie udaje, to nie powinien prowadzić samochodu?

                    Wygląda mi na to, że Tobie właśnie nieco puściły nerwy i chlapnąłeś sobie bez
                    pomyślunku. Idąc za tokiem Twojego rozumowania nie powinieneś móc uczestniczyć
                    aktywnie w ruchu ulicznym. Czyli pakuj rower do piwnicy.
                • Gość: | Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.07, 23:06
                  > No właśnie. W krajach cywilizowanych rowerzyści nie wywołują swoim bezmyślnym
                  > i aroganckim sposobem jazdy agresywnych reakcji u kierowców, którzy muszą
                  > sobie radzić ze stwarzanym tymże sposobem jazdy sposób zagrożeniem.

                  zdziwilbys sie. odwiedz sobie kopenhage albo amsterdam. albo chociaz berlin. tam
                  to rowerzysci jezdza naprawde asertywnie i w dodatku maja do tego warunki. nie
                  tak jak tutaj, gdzie prawie wszyscy zestrachani jezdza chodnikami, a na tych,
                  ktorzy tak nie robia sie trabi.

                  zastanow sie
                  • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.07, 10:25
                    Po pierwsze:

                    "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
                    bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
                    ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
                    najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
                    wyprzedzania."

                    Rower ma silnik? No to ma zjechać jak najbardziej na prawo, a nawet zatrzymać
                    się, żeby można go było wyprzedzić.

                    Po drugie: Ja rozumiem, że jak obok rowerzysty przejeżdża duży, metalowy
                    samochód to rowerzyście się wydaje, że go prawie dotknął. Tylko że jak się to
                    widzi z zewnątrz, to wyraźnie widać ten spory odstęp, który samochód zostawia.

                    Po trzecie: Macie jakąś obsesję trąbienia. Jak to się dzieje, że normalnie na
                    ulicy nie słychać samochodów trąbiących na rowery? Przecież jakby tak masowo
                    samochody trąbiły na rowerzystów to regularnie by się to słyszało. Trąbią tak,
                    jak na każdego innego użytkownika drogi: czasami. Tak Wam przeszkadza, że
                    kierowca, kiedy nie jest pewny, co zaraz zrobicie, zatrąbi ostrzegawczo? Wolicie
                    żeby nie trąbili, za to zgarnąć w tyłek samochodem, którego nie zauważycie i
                    wykonacie jakiś nagły manewr?
                    • Gość: gres Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 12:38
                      widać, że nigdy nie jeździłeś po mieście na rowerze. jak ktos zatrabi ci nad
                      uchem tak że ci zadzwoni w mózgu i nerwowe skurcze mięśni przekręcą kierownicą
                      to zrozumiesz dlaczego nie wolno w mieście trabić.
                      • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.07, 13:09
                        Masz jakieś problemy z nerwami? To może nie powinieneś jeździć rowerem, bo
                        stwarzasz zagrożenie? Sygnału karetki też się tak boisz? Jakoś nikt się nie
                        przewraca na ulicy, jak zatrąbi samochód, a Tobie się zdazają nerwowe skurcze na
                        skutek czegoś, co zupełnie legalnie może się zdarzyć?

                        Tak, w mieście _wolno_ używać sygnału dźwiękowego.
                        • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 12.03.07, 15:48
                          > Masz jakieś problemy z nerwami? To może nie powinieneś jeździć rowerem, bo
                          > stwarzasz zagrożenie?

                          tylko, że obtrąbianie rowerów to strasznie dresiarski nawyk. coś w rodzaju
                          obszczekiwania przez psy.
                          do tego kompletnie dla kierowcy nieskuteczny, bo primo rowerzysta najczęściej
                          zupełnie nie wie o co kierowcy chodzi, a secundo najczęściej zlewa to z góry na
                          dół (z powodu wymienionego w punkcie pierwszym).
                          z karetką jest zupełnie inaczej - słychać ją z daleka.
                          zaś trąbienie na rowerzystę, głośno, tuż za uchem, z zaskoczenia, mimo wszystko
                          może wywołać zgoła niepożądany efekt w postaci nieoczekiwanego manewru łącznie z
                          wywrotką czy wjechaniem pod koła.
                          zważ, że sygnał klaksonu zupełnie inaczej słychać w stłumionej szoferce, a
                          inaczej w niewielkiej odległości na wolnym powietrzu.

                          > Tak, w mieście _wolno_ używać sygnału dźwiękowego.
                          ale z umiarkowaniem, z umiarkowaniem. a nie jak pies pawłowa - widzi rower to trąbi.
                          • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.03.07, 16:18
                            Na rowery nikt nie trąbi "bo są". (Dokładniej - jacyś jednostkowi idioci pewnie
                            trąbią, ale przeciętny kierowca nie.) Trąbi się na takich, co stwarzają
                            zagrożenie, lub ich zachowanie wskazuje na to, że mogą stworzyć. Klaksony w
                            samochodach są określane przepisami, jak wszystko, więc jak rowerzysta nie może
                            znieść tego dźwięku to nie pozostaje mu nic innego, jak pozostanie w domu lub
                            jazda autobusem. Ulica to nie jest dolina Rospudy, gdzie słyszysz tylko ptaszki
                            i żabki - na ulicy dźwięk klaksonu jest czymś, czego uczestnik ruchu musi się
                            spodziewać.

                            A jeżeli rowerzysta zlewa klakson i nie wie, o co chodzi, no to tym gorzej dla
                            rowerzysty. Normalny człowiek najczęściej wie, czemu został obtrąbiony, nawet
                            jeżeli było to niesłuszne - rozumie się, o co chodziło trąbiącemu, chociaż
                            samemu czasem ma się inny pogląd na sytuację. Jak rowerzysta w ogóle programowo
                            nie zwraca uwagi na klaksony, to niech potem nie narzeka na wypadki.
                            • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 12.03.07, 17:36
                              > Na rowery nikt nie trąbi "bo są". (Dokładniej - jacyś jednostkowi idioci
                              > pewnie trąbią, ale przeciętny kierowca nie.)

                              prawdą jest to co napisałeś w nawiasie.

                              > Trąbi się na takich, co stwarzają
                              > zagrożenie, lub ich zachowanie wskazuje na to, że mogą stworzyć.

                              powiedzmy, że taka jest teoria, zaś praktyka jak wyżej.

                              > A jeżeli rowerzysta zlewa klakson i nie wie, o co chodzi,
                              > no to tym gorzej dla rowerzysty.

                              jak się trąbi na rowery z byle powodu, ot, tak, żeby zasygnalizować swoją
                              obecność - to co się dziwisz? rozumiem - sytuacja nagła, skrzyżowanie, ktoś
                              komuś wjeżdża pod koła - jasna sprawa.
                              ale po jaką cholerę trąbić od tyłu, na prostej drodze, na prosto i
                              przewidywalnie jadący rower? a właśnie takich przypadków jest multum. mi
                              przynajmniej inne się nie zdarzają ... częściej to ja muszę samochody (i
                              pieszych) obdzwaniać ;)
                              • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.07, 10:02
                                No i praktyka nie kłóci się z teorią. Jednostkowi idioci trąbią, natomiast
                                większość trąbi tylko jak trzeba. Przypominam, że Waszym zdaniem rowerzyści bez
                                świateł to też "jednosktkowi idioci".

                                A jak uważasz, że zawsze jesteś obtrąbiany bez powodu, to dobrze to o Tobie nie
                                świadczy. Dowodzisz jedynie absolutnego braku krytycyzmu w stosunku do własnego
                                zachowania na jezdni oraz tego, że nie zastanawiasz się, jakie warunki stwarzasz
                                sam innym uzytkownikom dróg.
                                Bo takich ludzi, którym nigdy i nigdzie nie zdarza się błędny lub choćby tylko
                                niezręczny manewr na ulicy to nie ma. Co najwyżej są ich pełne cmentarze.
                                • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 13.03.07, 17:44
                                  > No i praktyka nie kłóci się z teorią. Jednostkowi idioci trąbią, natomiast
                                  > większość trąbi tylko jak trzeba.

                                  a skąd te statystyki? z twoich wypraw rowerowych? jeśli większość na ciebie
                                  trąbi w tzw normalnych sytuacjach to raczej źle o tobie świadczy. stwarzasz
                                  zagrożenie!

                                  > Przypominam, że Waszym zdaniem rowerzyści bez
                                  > świateł to też "jednosktkowi idioci".

                                  zgadza się

                                  > A jak uważasz, że zawsze jesteś obtrąbiany bez powodu, to dobrze
                                  > to o Tobie nie świadczy. Dowodzisz jedynie absolutnego braku krytycyzmu w
                                  > stosunku do własnego zachowania na jezdni oraz tego, że nie zastanawiasz się,
                                  > jakie warunki stwarzasz sam innym uzytkownikom dróg.

                                  taaaa...
                                  prokuratorek teoretyk. to teraz bardzo modne.
                                  oczywiście nie dopuszczasz sytuacji, że jeżdżę na tyle bezpiecznie, że zagrożeń
                                  w ruchu nie stwarzam? zgodnie z zasadą że każdy rowerzysta na jezdni jest
                                  winien. czegoś tam. zawsze się coś do sytuacji dopasuje ...
                                  bełkocik.
                                  • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.07, 11:03
                                    > > No i praktyka nie kłóci się z teorią. Jednostkowi idioci trąbią, natomias
                                    > t
                                    > > większość trąbi tylko jak trzeba.
                                    >
                                    > a skąd te statystyki? z twoich wypraw rowerowych? jeśli większość na ciebie
                                    > trąbi w tzw normalnych sytuacjach to raczej źle o tobie świadczy. stwarzasz
                                    > zagrożenie!

                                    Weź to przepisz jeszcze raz, bo zacząłeś wyrywać z kontekstu nie tylko zdania,
                                    ale już nawet poszczególne słowa. To, co napisałeś to bełkot. Chętnie odpowiem,
                                    ale tutaj to nawet nie wiem, kto twoim zdaniem jest wielbłądem.

                                    > > Przypominam, że Waszym zdaniem rowerzyści bez
                                    > > świateł to też "jednosktkowi idioci".
                                    >
                                    > zgadza się

                                    A to ciekawe. Bo ja wiecej widzę rowerzystów bez świateł po ciemku niż słyszę
                                    trąbienia na rowerzystów na ulicy.

                                    > oczywiście nie dopuszczasz sytuacji, że jeżdżę na tyle bezpiecznie, że zagrożeń
                                    > w ruchu nie stwarzam? zgodnie z zasadą że każdy rowerzysta na jezdni jest
                                    > winien. czegoś tam. zawsze się coś do sytuacji dopasuje ...
                                    > bełkocik.

                                    Nie. Bełkocikiem jest twierdzenie, że jeździsz tak bezpiecznie, że nie stwarzasz
                                    zagrożeń. To jest pieprzenie takie samo, jak "jeżdżę szybko, ale bezpiecznie"
                                    gości od posuwania 100 w zabudowanym. Nie jest możliwe, żeby istniał człowiek
                                    nigdy i w żadnych okolicznościach nie robiący błędów na ulicy. Jeżeli
                                    twierdzisz, że jesteś takim człowiekiem, to świadczy to jedynie o twoim braku
                                    samokrytycyzmu. Bardzo niebezpieczna rzecz na drodze.
                                    • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 14.03.07, 11:24
                                      > > > Przypominam, że Waszym zdaniem rowerzyści bez
                                      > > > świateł to też "jednosktkowi idioci".
                                      > >
                                      > > zgadza się
                                      >
                                      > A to ciekawe. Bo ja wiecej widzę rowerzystów bez świateł po ciemku niż słyszę
                                      > trąbienia na rowerzystów na ulicy.

                                      co jest ciekawe? że jeżdżący bez oświetlenia rowerzyści to idioci? no, może nie
                                      idioci, ale na pewno bezmyślni.

                                      > Nie. Bełkocikiem jest twierdzenie, że jeździsz tak bezpiecznie, że nie
                                      > stwarzasz zagrożeń.

                                      nie masz najmniejszych podstaw aby to negować.
                                      już konstytucyjny zapis mówi o domniemaniu niewinności - przecząc temu bez
                                      jakichkolwiek podstaw czy dowodów działasz przeciw konstytucji. co więcej jest
                                      to forma pomówienia, która może być przedmiotem sprawy karnej. i to na tobie
                                      spoczywa konieczność udowodnienia tej tezy. a nie masz na to _najmniejszych_ szans.
                                      zatem może być wreszcie zamilkł i przestał pisać wyssane z palca bzdury.

                                      > To jest pieprzenie takie samo, jak "jeżdżę szybko, ale bezpiecznie"
                                      > gości od posuwania 100 w zabudowanym.

                                      boże, czym jest jazda 30 kmph na asfaltowej jezdni (w porywach wiatru do 40-50)?
                                      to dla ciebie tyle co 100 samochodem?
                                      dystansu więcej do rzeczywistości proszę.

                                      > Nie jest możliwe, żeby istniał człowiek
                                      > nigdy i w żadnych okolicznościach nie robiący błędów na ulicy.

                                      niemożliwe, owszem. ale niekoniecznie są to błędy związane z wykroczeniami czy
                                      nawet przestępstwami w ruchu drogowym. i nie muszą one czynić jazdy
                                      niebezpieczną ani stwarzać zagrożenia w ruchu.

                                      > Jeżeli twierdzisz, że jesteś takim człowiekiem, to świadczy to jedynie o
                                      > twoim braku samokrytycyzmu. Bardzo niebezpieczna rzecz na drodze.

                                      albo wierze w dobrą znajomość regulacji ruchu drogowego i wierze we własne
                                      umiejętności, połączone z dużym doświadczeniem.
                        • Gość: gres Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 12:17
                          Prawo o ruchu drogowym.

                          (Dz. U. z dnia 19 sierpnia 1997 r.)

                          Art. 29

                          2. Zabrania się:
                          1) nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego,
                          2) używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym, chyba że jest to
                          konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem,

                          karetkę słychać z daleka ( nie zaskakuje ) a na pieszych na chodniku nikt nie
                          trąbi.
                          • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.07, 12:24
                            Jak karetka dopiero włącza sygnał, to słychać ją od razu, a nie z daleka. Jak
                            włącza ten dodatkowy do przejazdu przez skrzyżowanie, to też on się włącza
                            nagle. A co ma do rzeczy to, że _na_ pieszego na chodniku się nie trąbi? Klakson
                            słyszy tylko ten, do któego on jest skierowany? Mnie się zawsze wydawało, że
                            słyszy go każdy, więc jak te klaksony są takie straszne, to ludzie powinni mdleć
                            pokotem na chodnikach.

                            A art. 29 po co zacytowałeś? Nie ma tam nic nowego.
                            • Gość: gres Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 09:50
                              czy ktoś ci powiedział, że mdleję na dźwięk klaksonu? jak ktoś cię wyprzedza "
                              na gazetę " to nawet niewielki ruch kireownicą jest niebezpieczny. po co
                              zacytowałem art. 29? bo jest tan jak byk napisane, że nie wolno trąbić
                              prewencyjnie na każdego roweżystę, żeby zaznaczyć swoją obecność na drodze.
                              • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.07, 10:44
                                1) Na potrzeby dyskusji specjalnie od dłuższego czasu zwracam uwagę na to, jak
                                są wyprzedzane rowery. Raz-dwa razy dziennie widzę taki manewr, więc trochę
                                statystyki zebrałem. KAŻDE wyprzedzenie było robione z wyraźnym, dużym odstępem.
                                Większość była robiona po odczekaniu na miejsce na przeciwnym pasie. Opowieści o
                                tym, jakoby rowerzyści byli z reguły wyprzedzani na styk to po prostu kłamstwo.
                                Mało tego, wczoraj na Klecińskiej mogłem sobie obejrzeć, jak TIR wyraźnie
                                ustawia się po lewej, żeby wyprzedzić rowerzystę, ale nie wyprzedza i ewidentnie
                                czeka na miejsce, natomiast rowerzysta ogląda się na niego i zamiast, jak
                                nakazują przepisy, zwolnić i ułatwić wyprzedzenie, tylko przysiesza.

                                2) Nie wolno trąbić i się nie trąbi. Również opowieści o tym, że regułą jest
                                trąbienie na rowerzystów bez powodu są kłamstwem.
                                • Gość: gres Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 16:20
                                  oczywiście masz rację. większość kierowców zachowuje kulturę i zdrowy rozsądek
                                  ale zdarzają się i tacy, którzy trąbią bez powodu. jeżeli przy okazji nie
                                  zachowają odstępu nie trudno o tragedię. a jeśli chodzi o wyprzedzanie
                                  "na styk" to 2 razy zostałem już uderzony lusterkiem w kierownicę.
                                  • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.07, 09:56
                                    A czy ja neguję istnienie durniów, chamów i przypadki zwykłej nieuwagi? Ja tylko
                                    twierdzę, że rzeczywistość wcale nie jest taka straszna, aczkolwiek parę rzeczy
                                    można dla poprawy własnego bezpieczeństwa zrobić, jak się jest rowerzystą. A
                                    dodatkowo twierdzę, że percepcja rowerzysty mijanego przez półtorej tony
                                    samochodu jest niewątpliwie wypaczona w kierunku przeceniania zagrożenia. Jak
                                    mnie mija TIR, to też mi się często wydaje, że prawie się otarł.
                                • Gość: Mikołaj Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 15.03.07, 21:55
                                  > 1) Na potrzeby dyskusji specjalnie od dłuższego czasu zwracam uwagę na to, jak
                                  > są wyprzedzane rowery. Raz-dwa razy dziennie widzę taki manewr, więc trochę
                                  > statystyki zebrałem. KAŻDE wyprzedzenie było robione z wyraźnym, dużym odstępem

                                  Z całym szacunkiem, ale pieprzysz. Raz-dwa razy dziennie? A cóż to za
                                  statystyka? Ja dziennie obserwuję ponad setkę (jak nie więcej) manewrów
                                  wyprzedzania rowerzysty przez samochód. Obserwacje te prowadzę z siodełka
                                  roweru, jadąc do pracy i na uczelnię. Więc z łaski swojej nie chrzań od rzeczy
                                  na temat sposobu wyprzedzania rowerzystów przez samochody, bo twoją "statystykę"
                                  na podstawie dwóch obserwacji dziennie to sobie możesz co najwyżej w celach
                                  higienicznych wykorzystać gdy ci papieru w toalecie zabraknie, bo rzeczywistość
                                  jest całkiem inna (może co 5 lub co 10 samochód wyprzedza z tym przepisowym
                                  odstępem jednego metra.)

                                  > 2) Nie wolno trąbić i się nie trąbi. Również opowieści o tym, że regułą jest
                                  > trąbienie na rowerzystów bez powodu są kłamstwem.

                                  Regułą faktycznie nie są, ale zdarzają się częściej niż sporadycznie.

                                  Co ciekawe, ja nie jestem całkowicie przeciw trąbieniu na rowerzystów. Na
                                  jakiejś mało uczęszczanej szosie kierowca moim zdaniem może przed wyprzedzaniem
                                  roweru puknąć krótko w klakson - byleby nie bezpośrednio zza pleców rowerzysty.
                                  Taki sygnał nikomu krzywdy nie czyni, a może ostrzec rowerzystę, któremu wiatr w
                                  uszach szumi i np. nadjeżdżającego autobusu może nie usłyszeć. Zaobserwowałem,
                                  że kierowcy autobusów tak czasami robią - wydaje mi się, ze to rozsądny zwyczaj.
                                  • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.03.07, 09:47
                                    Raz-dwa razy dziennie pięć do sześciu dni jeżdżenia w tygodniu to jest
                                    miesięcznie ze 40 próbek pomiarowych. Spokojnie wystarczy do zaobserwowania, czy
                                    normą jest ocieranie się, czy zostawianie odstępu. Czyżbyś był z tych, co to nie
                                    wierzą w statystyki, bo "panie kochany, 40 milionów ludzi a oni zapytali tylko
                                    1000 i to ma wyjśc tak samo"? Otóż wychodzi tak samo. Twoja setka obserwacji
                                    dziennie nie daje żadnej praktycznej przewagi nad moją czterdziestką
                                    miesięcznie. Tyle że ja mogę rzeczywiście ocenić z zewnątrz realną odległość, a
                                    Ty jak widzisz obok siebie ciężarówkę to masz z całą pewnością tendencję do
                                    zaniżania tego dystansu. Taka rowerowa odmiana mirmiłowania ludzi na samoloty
                                    "panie, a wczoraj to tak nisko leciał, że prawie mi o dachówki zawadził".
                    • Gość: | Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.07, 03:53
                      > "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
                      > bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym,
                      > ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak
                      > najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia
                      > wyprzedzania."
                      >
                      > Rower ma silnik? No to ma zjechać jak najbardziej na prawo, a nawet zatrzymać
                      > się, żeby można go było wyprzedzić.

                      Ten przepis jest po to, zeby sie nie robily dlugie sznurki za wolnojazdami na
                      waskich pokreconych drogach. W miescie, gdzie drogi sa zazwyczaj dwu- i wiecej
                      pasmowe (na wezszych jest zazwyczaj maly ruch) nie zachodzi wspomniana potrzeba.
                      Da sie rowerzyste wypredzic bez jego zatrzymywania. Zatrzymanie wrecz
                      spowolniloby cala operacje. Wystarczy poczekac te piec sekund i 'pozyczyc'
                      kawalek lewego pasa. Niestety sporo kierowcow nie czeka, tylko pcha sie na chama.


                      > Po drugie: Ja rozumiem, że jak obok rowerzysty przejeżdża duży, metalowy
                      > samochód to rowerzyście się wydaje, że go prawie dotknął. Tylko że jak się to
                      > widzi z zewnątrz, to wyraźnie widać ten spory odstęp, który samochód zostawia.

                      Widzisz, roznica miedzy toba i mna jest taka, ze ja jezdze i samochodem, i
                      rowerem, wiec mam raczej lepsza ocene niz ty. Mi sie nie wydaje, ja WIEM jak to
                      wyglada z obu perspektyw. Rowerzysci miejscy zazwyczaj wiedza o co chodzi
                      kierowcom, natomiast znaczna czesc kierowcow ma zero empatii dla rowerzystow, bo
                      rower to dla nich w najlepszym wypadku zabawka do wyjazdu w las i ich
                      doswiadzczenia ograniczaja sie do jazdy po lesie. To wlasnie z punktu widzenia
                      kierowcy wydaje sie czesto, ze jest jeszcze spory odstep, bo odstepy z jakim
                      mijaja sie samochody sa czesto ponizej metra (od lusterka do lusterka). Kierowcy
                      to nie przeszkadza, bo on tego nie czuje, tylko siedzi sobie wygodnie z
                      wlaczonym radyjkiem, oddzielony bariera. Jego nie zdmuchnie z drogi, nie straci
                      rownowagi. Jemu nic nie warczy glosno tuz przy uchu. A przede wszystkim ma dosc
                      szerokie pole manewru i w razie czego moze zrobic unik. Rowerzysta zablokowany z
                      jednej strony kraweznikiem, z drugiej samochodem moze sie tylko modlic, bo ma
                      zero manewru, jedzie w tunelu szerokim na metr. Jakakolwiek nieprzewidziana
                      sytuacja, jak dziura, drgniecie reki, czy mocniejszy podmuch i jest gleba +
                      potracenie przez nastepny samochod z tylu. O przypadkach otwierania drzwi
                      zaparkowanego samochodu w nadjezdzajacy rower nawet nie wspominam. Ale zwykli
                      kierowcy tego wszystkiego nie rozumieja.

                      Jesli wydaje ci sie, ze wszystkie samochody wyprzedzaja rowerzystow z odstepem
                      minimum wyciagnietego ramienia (=1m) do lusterka to, no coz, masz racje. Wydaje
                      ci sie. Choc nie jest to wiekszosc, to tych, ktorzy tak robia, jest na tyle, by
                      powaznie przeszkadzac.
                    • shp80 Re: "klasa" stróżów prawa 17.03.07, 16:54
                      > Rower ma silnik? No to ma zjechać jak najbardziej na prawo, a nawet zatrzymać
                      > się, żeby można go było wyprzedzić.

                      Jak rower się zatrzyma, to nie mamy do czynienia z wyprzedzaniem, tylko z omijaniem, a tego ułatwiać nie trzeba.
            • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.07, 14:39
              Tak myślałem, że będziesz kombinował z tym staniem. Tylko że jak się zatrzymałeś
              z powodu świateł, to sytuację prawną masz taką, jakbyś jechał - czyli możesz
              sobie swoje stanie wetknąć w buty. Nawet SPD. Zresztą nawet przy tej
              interpretacji ze staniem, to co, po ruszeniu miałeś nagłym skokiem teleportowac
              się możliwie blisko prawego brzegu jezdni? Nie rozśmieszaj mnie.

              To, czy facet mógłby czy nie mógł wyprzedzać to nie wpływa na miejsce, w którym
              stałeś. Poza tym jak pas był środkowy, to mógł mieć jeszcze miejsce po lewej na
              odsunięcie się.

              Przepis zakazujący jazdy obok innego uczestnika w oczywisty sposób nie odnosi
              się do manewru wyprzedzania, a wątpię, żeby facet z furgonetki chciał sobie
              pojechać równo z rowerem.

              A jak chcesz być misjonarzem i rzeszyć szacunek dla przepisów, to się ich
              najpierw naucz, a nie gadaj bzdur o obowiązku zmiany pasa ruchu do wyprzedzenia.
              • Gość: Mikołaj Re: "klasa" stróżów prawa IP: 193.0.242.* 09.03.07, 14:59
                > Zresztą nawet przy tej
                > interpretacji ze staniem, to co, po ruszeniu miałeś nagłym skokiem teleportowac
                > się możliwie blisko prawego brzegu jezdni?

                Rzecz w tym, że to co to znaczy "możliwie blisko" ocenia wyłącznie kierujący
                pojazdem. Tłumaczyć się ew. ze swojej oceny to może się przed policjantem, a nie
                przed innym uczestnikiem ruchu.

              • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 09.03.07, 16:20
                > Tak myślałem, że będziesz kombinował z tym staniem. Tylko że jak się
                > zatrzymałeś z powodu świateł, to sytuację prawną masz taką,
                > jakbyś jechał - czyli możesz sobie swoje stanie wetknąć w buty.

                chrzanisz. powtarzam jeszcze raz - nie będę się podtykał jakiemuś głupkowi za
                kierownicą tylko dlatego że nie potrafi stać w kolejce na czerwonym jak każdy
                inny normalny kierowca.

                > Zresztą nawet przy tej interpretacji ze staniem, to co, po ruszeniu
                > miałeś nagłym skokiem teleportowac się możliwie blisko prawego
                > brzegu jezdni?

                taaa, jezdni, szczególnie ze środkowego pasa gdy prawy przeznaczony jest
                wyłącznie do skrętu w prawo ... facet, pomyśl najpierw co piszesz.

                > To, czy facet mógłby czy nie mógł wyprzedzać to nie wpływa na miejsce,
                > w którym stałeś.

                rotfl
                cytat:
                "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się
                w szczególności, czy:
                1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                utrudnienia komukolwiek ruchu"

                - niewątpliwie nieudana próba wyprzedzenia i zatrzymanie się na tym samym pasie
                ruchu co rowerzysta jest utrudnieniem ruchu tegoż rowerzysty, a manewr
                wykonywany jest również niezgodnie z prawem - wszak nie ma dostatecznego miejsca
                na jego zakończenie. do tego może się skończyć innym niedozwolonym manewrem tj.
                zajechaniem drogi.

                > Poza tym jak pas był środkowy, to mógł mieć jeszcze
                > miejsce po lewej na odsunięcie się.

                wybacz, ale za dużo rzeczy na drodze jest pozostawione w gestii oceny
                prowadzącego pojazd (łącznie z odległością od krawędzi pasa), żebyś sobie ot
                tak, post factum mędrkował.

                najważniejsze co mam robić to bezpiecznie prowadzić pojazd i bezpiecznie
                dojechać do celu. i tak też jeżdżę, przejeżdżając po mieście parę tysięcy km
                rocznie - bez kolizji, bynajmniej nie jeżdżąc po chodniku.

                i wiem, że raz na jakiś czas znajdzie się sfrustrowany głupek za kierownicą
                który tylko czeka okazji żeby na kogoś wydrzeć mordę i się wyładować. czasem
                rozładowuje się na rowerzystach, kiedy indziej na pieszych czy innych
                kierowcach. a czasem wpadnie jakiś frustrat i na niniejsze forum ;) wyzywając
                wniebogłosy wszystkich rowerzystów, ale chyba lepiej żeby to robił tu, niż na
                drodze.

                > A jak chcesz być misjonarzem i rzeszyć szacunek dla przepisów, to się ich
                > najpierw naucz, a nie gadaj bzdur o obowiązku zmiany pasa ruchu do
                > wyprzedzenia

                cytat:
                "2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
                ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
                uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
                pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m."

                a teraz policzmy - rower szerokość ok 70 cm, bezpieczna odległość ok. 1 m, to
                daje 1,70 m. a teraz panie alemądry wymyśl jak pojazd o dwumetrowej szerokości
                ma wyprzedzić rower na pasie ruchu o szerokości 2,5 m, bez zmiany tego pasa.
                teleportacja, co?

                • Gość: Roman Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.korbank.pl 09.03.07, 16:40
                  Daj spokój, jakiś nowy troll-misjonarz nam się objawił. Pewnie nigdy na rowerze
                  na jezdni nie był.
                • Gość: Paulo Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.07, 17:05
                  a teraz panie alemądry wymyśl jak pojazd o dwumetrowej szerokości
                  > ma wyprzedzić rower na pasie ruchu o szerokości 2,5 m, bez zmiany tego pasa.

                  Kierowcy pokroju pana ale mają na to jeden sposób - mijają rowerzystę prawie
                  ocierając się o niego. Między Odrą a Bugiem to bardzo popularny manewr. Ale
                  żeby samemu zrozumieć, że to niebezpieczne, trzeba by czasami dosiąść roweru, a
                  nie tylko wieprzka w swojej zagrodzie.
                • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 14:17
                  > chrzanisz. powtarzam jeszcze raz - nie będę się podtykał jakiemuś głupkowi za
                  > kierownicą tylko dlatego że nie potrafi stać w kolejce na czerwonym jak każdy
                  > inny normalny kierowca.

                  Nie masz się nikomu podtykać, tylko masz przestrzegać przepisów. Nie
                  przestrzegałeś, a teraz masz pretensje, że ktoś ci zwrócił uwagę. Klasyka
                  dresiarstwa.

                  > taaa, jezdni, szczególnie ze środkowego pasa gdy prawy przeznaczony jest
                  > wyłącznie do skrętu w prawo ... facet, pomyśl najpierw co piszesz.

                  Facet myśli, co pisze. Wyraźnie wcześniej mówiłem, że jak prawy pas jest do
                  skrętu, a jedziesz prosto, to "możliwie blisko krawędzi jezdni" znaczy dla
                  ciebie "możliwie blisko krawędzi pasa do jazdy na wprost". Masz problemy z
                  czytaniem ze zrozumieniem, czy tylko nie pamiętasz nic poza bieżąco czytanym
                  postem?

                  > > To, czy facet mógłby czy nie mógł wyprzedzać to nie wpływa na miejsce,
                  > > w którym stałeś.
                  > rotfl
                  > cytat:
                  > "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić
                  się
                  > w szczególności, czy:
                  > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                  > utrudnienia komukolwiek ruchu"

                  Chłopie, wynikanie nie jest odwracalne. Ja mówię, że możliwość wyprzedzenia nie
                  wpływa na to, gdzie stałeś, a ty bajdurzysz, że miejsce, gdzie stałeś, wpływa
                  na tę możliwość. I jedno i drugie zdanie jest prawdziwe, tylko że twoje trafia
                  w próżnię, bo nie jest logiczną odpowiedzią na moje. Za to przyznajesz, że
                  rozmyślnie utrudniłeś manewr wyprzedzenia. Gratulacje.

                  > > Poza tym jak pas był środkowy, to mógł mieć jeszcze
                  > > miejsce po lewej na odsunięcie się.
                  >
                  > wybacz, ale za dużo rzeczy na drodze jest pozostawione w gestii oceny
                  > prowadzącego pojazd (łącznie z odległością od krawędzi pasa), żebyś sobie ot
                  > tak, post factum mędrkował.

                  Ja nie mędrkuję, tylko stawiam hipotezy oparte na twojej własnej relacji.
                  Chcesz powiedzieć, że twoja relacja jest g* warta i nie ma sensu nic z niej
                  wnioskować?

                  > najważniejsze co mam robić to bezpiecznie prowadzić pojazd i bezpiecznie
                  > dojechać do celu. i tak też jeżdżę, przejeżdżając po mieście parę tysięcy km
                  > rocznie - bez kolizji, bynajmniej nie jeżdżąc po chodniku.

                  Czyli właśnie potwierdziłeś, że bajki o groźnych kierowcach, wobec których
                  rowerzysta jest bezsilny, to kłamstwo.

                  > a teraz policzmy - rower szerokość ok 70 cm, bezpieczna odległość ok. 1 m, to
                  > daje 1,70 m. a teraz panie alemądry wymyśl jak pojazd o dwumetrowej szerokości
                  > ma wyprzedzić rower na pasie ruchu o szerokości 2,5 m, bez zmiany tego pasa.
                  > teleportacja, co?

                  Nie. Twoje niezrozumienie terminu "zmiana pasa". Oraz absurdalne założenie
                  szerokości typowego pasa ruchu.
                  1) 2,5 m to maksymalna szerokość samochodu. Pas ruchu musi być zrobiony z
                  pewnym zapasem, więc typowy pas ruchu ma przynajmniej 3 metry szerokości.
                  2) 1,7 m od prawej krawędzi pasa musi jechać samochód wyprzedzający prawidłowo
                  jadącego rowerzystę. To się zgadza.
                  3) Zostaje 1,3 m pasa ruchu. To jest więcej niż połowa czegokolwiek, co jeździ
                  po ulicach, z TIRami włącznie.
                  4) Typowy samochód osobowy lub furgonetka wyprzedzająca prawidłowo jadącego
                  rowerzystę potrzebuje "pożyczyć" około pół metra sąsiedniego pasa. I tak
                  rzeczywiście robi większość samochodów.

                  A nakazu _zmiany_pasa_ w przepisach po prostu nie ma. Próbowałeś go
                  sfalandyzować jakąś wydumaną interpretacją-kalkulacją, ale nawet to ci się nie
                  udało.
                  • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 10.03.07, 15:31
                    > Nie masz się nikomu podtykać, tylko masz przestrzegać przepisów. Nie
                    > przestrzegałeś,

                    nieprawda. jechałem zgodnie z przepisami, zatrzymując się przed skrzyżowaniem na
                    czerwonym świetle jak _każdy_ inny pojazd.

                    > a teraz masz pretensje, że ktoś ci zwrócił uwagę. Klasyka
                    > dresiarstwa.

                    nie "zwrócił uwagę" - ba! wyskoczył z szoferki (sic!!) i chamsko wydarł się na
                    mnie. w rzeczy samej - klasyka dresiarstwa.

                    > > taaa, jezdni, szczególnie ze środkowego pasa gdy prawy przeznaczony jest
                    > > wyłącznie do skrętu w prawo ... facet, pomyśl najpierw co piszesz.
                    >
                    > Facet myśli, co pisze.

                    hehehe

                    > Wyraźnie wcześniej mówiłem, że jak prawy pas jest do
                    > skrętu, a jedziesz prosto, to "możliwie blisko krawędzi jezdni" znaczy dla
                    > ciebie "możliwie blisko krawędzi pasa do jazdy na wprost". Masz problemy z
                    > czytaniem ze zrozumieniem, czy tylko nie pamiętasz nic poza bieżąco czytanym
                    > postem?

                    wybacz, ale kompletnie mieszasz pojęcia "jezdnia" i "pas ruchu". a ja mam wg
                    ciebie uznać to za dobrą monetę ... phi!

                    > Chłopie, wynikanie nie jest odwracalne. Ja mówię, że możliwość wyprzedzenia
                    > nie
                    > wpływa na to, gdzie stałeś, a ty bajdurzysz, że miejsce, gdzie stałeś, wpływa
                    > na tę możliwość. I jedno i drugie zdanie jest prawdziwe, tylko że twoje trafia
                    > w próżnię, bo nie jest logiczną odpowiedzią na moje. Za to przyznajesz, że
                    > rozmyślnie utrudniłeś manewr wyprzedzenia. Gratulacje.

                    boże, jak dziecku tłumaczyć ...
                    nie potrafisz chyba zrozumieć co to jest wyprzedzanie, i czym się różni od omijania.

                    "omijanie" - przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu,
                    uczestnika ruchu lub przeszkody;
                    "wyprzedzanie" - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu
                    poruszającego się w tym samym kierunku;

                    jeśli ja stoję - to nie ma wyprzedzania (co najwyżej omijanie) - i w związku z
                    tym oczywiście, to że ja stoję ma znaczenie.
                    ale to, że zatrzymanie wynika z warunków ruchu, to że stoję na czerwonym
                    świetle, i stoję tuż za innym pojazdem ma znaczenie zasadnicze.

                    doprawdy, imo tylko wyjątkowy głupek twierdziłby, że jakiś pojazd (w
                    szczególności rower) stojący na czerwonym świetle "utrudnia wyprzedzanie"!!!

                    > Ja nie mędrkuję, tylko stawiam hipotezy oparte na twojej własnej relacji.
                    > Chcesz powiedzieć, że twoja relacja jest g* warta i nie ma sensu nic z niej
                    > wnioskować?

                    nie, chcę powiedzieć że twoje hipotezy są gó.. warte! ot, takie wiejskie
                    mędrkowanie. a wydawałoby się, że to taka prosta sytuacja drogowa ....

                    > Czyli właśnie potwierdziłeś, że bajki o groźnych kierowcach, wobec których
                    > rowerzysta jest bezsilny, to kłamstwo.

                    nie wiem skąd wysnułeś taki wniosek. po prostu jak każdy rowerzysta jeżdżący po
                    jezdni uważam w dwójnasób, i za siebie, i za kierowców. jeżdżę bezpiecznie,
                    przewidywalnie i uważnie, w taki sposób aby nie dać kierowcom doprowadzić do
                    sytuacji niebezpiecznej dla mnie (np. wyprzedzanie bez zachowania odpowiedniego
                    odstępu).

                    a co do kierowców - oczywiste jest chyba dla każdego, że więcej zwracają uwagi
                    na to co mają na jezdni niż na to co poza nią. dlatego tak niebezpiecznymi są
                    przejścia dla pieszych i przejazdy dla rowerzystów. dlatego tak wiele tam
                    kolizji, w szczególności tam gdzie jest sygnalizacja świetlna. i dlatego summa
                    summarum jeśli się umie jeździć, to imo na jezdni jest bezpieczniej.

                    > 4) Typowy samochód osobowy lub furgonetka wyprzedzająca prawidłowo jadącego
                    > rowerzystę potrzebuje "pożyczyć" około pół metra sąsiedniego pasa. I tak
                    > rzeczywiście robi większość samochodów.

                    co oznacza czy tego chcesz czy nie zmianę pasa ruchu i możliwość utrudnienia
                    ruchu czy to wyprzedzanemu rowerzyście (jeśli wyprzedzający podjedzie za
                    blisko), czy to wymijanym pojazdom (tj. nadjeżdżającym z naprzeciwka). cbdo

                    ale wyprzedzanie to zupełnie inna bajka nie mająca nic wspólnego z opisywaną
                    przeze mnie sytuacją. bo po wjechaniu na skrzyżowanie nic nie stało na
                    przeszkodzie aby pan narwaniec mógł mnie wyprzedzić. i wyprzedził mnie i jeszcze
                    jeden samochód, a potem w tej dokładnie kolejności (on, inny samochód, ja) wlókł
                    się 20-30 kmph przez kolejny kilometr :))))
                    nie ma to jak zwykły ruch miejski!
                    • Gość: ale... Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.03.07, 10:23
                      > nieprawda. jechałem zgodnie z przepisami, zatrzymując się przed skrzyżowaniem n
                      > a
                      > czerwonym świetle jak _każdy_ inny pojazd.

                      Napisałeś, że stanąłeś na środku. Czyli nie możliwie przy prawej krawędzi.
                      Będziesz się teraz wypierał własnych słów?

                      > nie "zwrócił uwagę" - ba! wyskoczył z szoferki (sic!!) i chamsko wydarł się na
                      > mnie. w rzeczy samej - klasyka dresiarstwa.

                      No to trafił swój na swego. Rowerzysta-misjonarz na kierowcę-choleryka.

                      > > Wyraźnie wcześniej mówiłem, że jak prawy pas jest do
                      > > skrętu, a jedziesz prosto, to "możliwie blisko krawędzi jezdni" znaczy dl
                      > a
                      > > ciebie "możliwie blisko krawędzi pasa do jazdy na wprost". Masz problemy
                      > z
                      > > czytaniem ze zrozumieniem, czy tylko nie pamiętasz nic poza bieżąco czyta
                      > nym
                      > > postem?
                      >
                      > wybacz, ale kompletnie mieszasz pojęcia "jezdnia" i "pas ruchu". a ja mam wg
                      > ciebie uznać to za dobrą monetę ... phi!

                      Na Twoje nieszczęście nic tu nie mieszam. A mianowicie: 1) Masz jechać możliwie
                      blisko prawej krawędzi jezdni. 2) Chcesz jechać prosto, a prawy pas jest do
                      skrętu w prawo. 3) Drugi warunek nakłada ograniczenie na "możliwie" - chcąc
                      jechać prosto, nie możesz jechać po pasie do skrętu. Dla jadącego prosto,
                      najbliżej, jak to możliwe, prawej krawędzi jezdni jest prawa krawędź pasa do
                      jazdy na wprost. Ergo - w takich okolicznościach efektywnie masz jechać
                      najbliżej prawej krawędzi środkowego pasa. Nie ma tu sprzeczności ani mylenia pojęć.

                      > boże, jak dziecku tłumaczyć ...
                      > nie potrafisz chyba zrozumieć co to jest wyprzedzanie, i czym się różni od omij
                      > ania.

                      Sam zacząłeś od pisania o wyprzedzaniu. I lepiej się tego trzymaj, bo zdaje się,
                      że omijania nie dotyczy metrowy odstęp, więc nawet kalkulacje "nie zmieści się
                      na pasie" odpadają przy omijaniu.

                      > doprawdy, imo tylko wyjątkowy głupek twierdziłby, że jakiś pojazd (w
                      > szczególności rower) stojący na czerwonym świetle "utrudnia wyprzedzanie"!!!

                      Jak już mówiłem, sam zacząłeś o tym wyprzedzaniu i że i tak by się nie zmieścił,
                      więc mogłeś sobie stać dowolnie. Jak wekslujesz teraz na omijanie, to tylko
                      pogarszasz swoją sytuację - bo blokowałeś drogę na któej samochód zmieściłby się
                      na pewno.

                      > nie wiem skąd wysnułeś taki wniosek. po prostu jak każdy rowerzysta jeżdżący po
                      > jezdni uważam w dwójnasób, i za siebie, i za kierowców. jeżdżę bezpiecznie,
                      > przewidywalnie i uważnie, w taki sposób aby nie dać kierowcom doprowadzić do
                      > sytuacji niebezpiecznej dla mnie (np. wyprzedzanie bez zachowania odpowiedniego
                      > odstępu).

                      Na szczęście kierowcy uważają też za siebie i za Ciebie, dzięki czemu zachowują
                      bezpieczne odstępy i najwyraźniej Cię jeszcze nie rozjechali.

                      > > 4) Typowy samochód osobowy lub furgonetka wyprzedzająca prawidłowo jadące
                      > go
                      > > rowerzystę potrzebuje "pożyczyć" około pół metra sąsiedniego pasa. I tak
                      > > rzeczywiście robi większość samochodów.
                      >
                      > co oznacza czy tego chcesz czy nie zmianę pasa ruchu i możliwość utrudnienia
                      > ruchu czy to wyprzedzanemu rowerzyście (jeśli wyprzedzający podjedzie za
                      > blisko), czy to wymijanym pojazdom (tj. nadjeżdżającym z naprzeciwka). cbdo

                      Po pierwsze, "zmiana" to jest jak się przestaje używać jednej rzeczy i zaczyna
                      drugiej. A nie, że się używa jednej (jednego pasa) i fragmentu drugiej (pół
                      metra drugiego). Więc taki manewr to nie jest żadna "zmiana pasa".

                      A już niezależnie od tego, jak rozumiemy "zmianę pasa", PoRD i tak po prostu nie
                      zawiera nakazu zmiany pasa podczas wyprzedzania, i tyle. (Acz jak Cię znam, to
                      Ci przez klawiaturę nie przejdzie przyznanie tego faktu, skoro raz napisałeś coś
                      innego)
                      • Gość: artek Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.wro.vectranet.pl 13.03.07, 17:34
                        > Napisałeś, że stanąłeś na środku. Czyli nie możliwie przy prawej krawędzi.
                        > Będziesz się teraz wypierał własnych słów?

                        oczywiście że nie. przecież możliwie blisko krawędzi mam _jechać_. o staniu mowy
                        nie ma :)))
                        natomiast w wolnym ruchu ulicznym jestem zobowiązany do przestrzegania jeszcze
                        jednego przepisu - zakaz jazdy obok innego uczestnika ruchu. co ni mniej ni
                        więcej oznacza - jeden pojazd - jeden pas.

                        i myślę że to wystarczy w tym wątku.
                        właśnie wróciłem z pierwszego wiosennego wjazdu na ślężę i nie mam ochoty na
                        dalsze pianonotffurcze bezmyślne polemiki.

                        jak uprzednio wspomniałem - jeżdżę tak, aby bezpiecznie do domu dojechać. i mi
                        się to jak do tej pory udaje.
                        eot.
      • Gość: gres Re: "klasa" stróżów prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 12:22
        nie robiłem nic niebezpiecznego (akurat stałem na światłach), a kodeks
        dopuszcza trabienie w mieście tylko w sytuacjach niebezpiecznych.
Pełna wersja