behemot999
20.04.07, 18:59
specjalista od poprawnej polszczyzny i poprawności politycznej wyrażonej w
sprzeciwie do lustracji padł ofiarą szaf i teczek.A może padł ofiarą swojej
niefrasobliwosci, gdy doktorem bedąc podpisał raport, notatke, esej, z pobytu
w RFN na stypendium.Sprawę trzeba wyjaśnic, czy czubek to góry lodowej, czy
napisane na odczepnego pare komunałów.Nie oskarżam, nie bronię, powiem więcej
rozumiem.Kudy mi tam do Miodka, zwłaszcza jak chodzi o język mój
plugawy,wulgarny, obsceniczny, pornograficzny i niepoprawny tak językowo i
politycznie.Doktorem nie bedąc przedłużyłem sobie jako przecież wolny
człowiek w PRL-u, pobyt w Szwecji,u wroga naszego, co ongiś łupił
Rzeczpospolitą.Przedłużyłem w rozumieniu władz paszportowych,
oczywiscie.Dodam, że ojczyzna na kształcenie mnie tam nie wysłała, a wyjazd
był prywatny, na zaproszenie, podyktowany ciekawością kultury hippisowskiej,
która rozkwitała na zachodzie, choć jechałem na północ.Gdy dotarłem na
miejsce życzliwi Polacy poinformowali mnie, kto kabluje i z kim nie warto sie
nawet pokazywać.Wróciłem po pięciu miesiącach i oddając w ciagu siedmiu dni
po powrocie paszport w KW MO, spotkałem sie z radosnym przyjęciem
esbeków.Interesowało ich co tam robiłem przez tyle czasu.Rżnąłem wiec głupa,
co przychodziło mi dosc łatwo.Wperwolleni chłopcy, których widuje do dzis
jako nobliwych dżentelmenów zamkneli mnie w pokoju z ćwiercia ryzy papieru i
długopisem i kazali opisywac dzień po dniu mój pobyt na obczyznie.Ze trzy
godziny mnie tam trzymali co jakis czas wchodzac i czytając to co
napisałem.Listy z Ameryki Sienkiewicza to betka w porównaniu z moim opisem
peregrynacji po Szwecji.Piekno przyrody i zwyczajow ludu północy nie znalazło
uznania w oczach funcjonariuszy, a moze fakt, że zblizała się juz 15 i to, że
nie byłem doktorem.Na koniec młodszy, zebrał te moje papiery, ale
niepodpisane, bo wszak nie skończyłem i pożegnał mnie serdecznie ojczyzną
polszczyzną soczystą:
Wypie..j ch..u j..y, ale paszportu to ty juz nie zobaczysz-koniec cytatu.
Zastanawiam się nie raz co gościu z moja tworczoscią zrobił.Głupio go tak
zapytac na ulicy, pewnie nie bedzie pamietał.A de facto, to mi to dynda, choc
dziennik pisany na SB to niezły tytuł.