Gość: Ch
IP: *.img.com
23.04.07, 08:39
Szkoda, że pan Domagała salę kameralną odwiedził tylko pierwszego dnia, bo
działy się tam rzeczy godne uwagi.
Moim skromnym zdaniem miał tam miejsce najlepszy koncert festiwalu, czyli
występ grupy Apostolisa Anthymosa. Choć lider wycinał soczyste solówki na
gitarze, publikę zaczarował basista Arild Andersen, korzystający z
elektronicznych urządzeń do rejestracji i powielania dźwięku. Dzięki nim
momentami sam tworzył jednoosobowy, ale wielogłosowy zespół i "pisał bajki" -
jak to na koniec powiedział Apostolis Anthymos.
Bardzo dobry był tez występ zespołu Piotra Barona. Oczywiście lider i Eddie
Henderson grali bezapelacyjnie cudownie, ale - nie tylko mi - najbardziej
spodobała się energia, z jaką kaskady dźwięku z fortepianu wydobywał Joachim
Mencel.