jaktheparrot
30.04.07, 00:56
Z żalem żegnam 78 - najmilszą, najbardziej malowniczą i dziwaczną linię tramwajową we Wrocławiu.
Jeździłem tym pustym zwykle wagonem na trasie Stadion Olimpijski - Kochanowskiego i za każdym razem na 2 minutowa jazda była czystą przyjemnością. Było nas pasażerów niewielu. Jak się patrzyło w lewo, można było udawać, że to tramwaj przez las. A potem dojeżdżało się do stacji końcowej i roztaczał się widok na wielkie miasto. Oszczędzałem sobie łażenia na Śniadeckich i wyprzedzałem na skróty 700 i 701 tkwiące w korku na Kochanowskiego.
Bez 701 i 78 czuję się uwięziony na Zalesiu.
(Niewspominam nawet o tym jak przejeżdżające w poprzek jaja tramwaje wpłyną na płynność ruchu wzdłuż osi. Reagan będzie się przewracał w grobie.)