Gość: anka
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
25.05.03, 20:13
Dlaczego Amerykanie nie znaleźli w Iraku broni masowego rażenia
Bartosz Węglarczyk, Waszyngton 25-05-2003, ostatnia aktualizacja 25-05-2003
19:08
Czy CIA naciskana przez polityków koloryzowała swe raporty o irackiej broni
masowego rażenia? Jeśli podczas przesłuchań w Izbie Reprezentantów ta teoria
się potwierdzi, prezydent George Bush będzie miał poważne problemy z
reelekcją i dalszą wojną z terroryzmem
- Prezydent oszukał Amerykanów, oszukał cały świat, nasz prestiż został
zniszczony raz na zawsze! - krzyczał na sali obrad senator Robert Byrd,
demokrata z Zachodniej Wirginii. Zdaniem Byrda Pentagon nie znajdzie w Iraku
broni masowego rażenia - bo jej tam nie ma.
Byrd od początku był przeciwny inwazji na Irak. Teraz jest przekonany, że
raporty o stosach materiałów chemicznych i biologicznych Saddama zostały
sfabrykowane, by przekonać do wojny opinię publiczną w USA.
Według sondaży opinii publicznej ponad połowa Amerykanów i tak poparłaby
wojnę z Irakiem, nawet gdyby od początku było jasne, że Irak nie ma broni
chemicznej i biologicznej. Ta część opinii publicznej uważa, że Saddam był
wystarczająco odrażającym dyktatorem, by usunąć go siłą.
W zgodnej opinii komentatorów odnalezienie broni masowego rażenia w Iraku ma
zasadnicze znaczenie dla sojuszników USA, przede wszystkim w Europie. Znany
konserwatywny publicysta Bob Novak uważa, że bez odnalezienia tej broni Bush
nie będzie mógł liczyć w przyszłości na przychylność nawet swego najbliższego
sojusznika - Wielkiej Brytanii. Również duża część wyborców w Ameryce z
pewnością odwróciłaby się wówczas od Busha - ostrzegają analitycy.
Debata o irackiej broni ma więc zasadnicze znaczenie i dla dalszej kampanii
antyterrorystycznej, i dla przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Senator
Byrd nie jest jednak jedynym, który uważa, iż Republikanom wojna potrzebna
była do odwrócenia uwagi wyborców od problemów w kraju - kurczącej się
gospodarki, wolno, ale jednak stale rosnącego bezrobocia i skrajnie
konserwatywnej oraz niepopularnej w sporej części społeczeństwa polityki
społecznej.
Znany lewicowy politolog Noah Chomsky opublikował kilka dni temu artykuł, w
którym przestrzegał, iż Pentagon może się posunąć nawet do podłożenia w Iraku
broni masowego rażenia. Tego samego zdania jest pisarz Gore Vidal, który jest
przekonany, iż inwazja na Irak była pomysłem nie Busha, lecz "kontrolującego
Biały Dom przemysłu naftowego".
- Zdjęcia żołnierzy odkopujących w Iraku skład broni chemicznej
spowodowałyby, iż cała krytyka tej wojny ucichłaby bez śladu - uważa
politolog E.J. Dionne. - Bez tych znalezisk Bush ma na rok przed wyborami
prezydenckimi poważny problem wiarygodności zarówno w kraju, jak i przede
wszystkim w Europie.
Według nieoficjalnych informacji do USA wróciła większość kilkusetosobowego
oddziału ekspertów do spraw broni masowego rażenia, którzy od kwietnia
prowadzili poszukiwania w Iraku. W Bagdadzie pozostało jedynie kilkanaście
osób na wszelki wypadek.
Nie potwierdziły się żadne z licznych doniesień o odkryciu takiej broni.
Amerykanie mogą się pochwalić jedynie odnalezieniem dwóch ruchomych
laboratoriów do produkcji ładunków biologicznych. Oba były jednak dokładnie
wyczyszczone.
Kilku oficerów CIA oraz wywiadów innych państw NATO w rozmowie z "Gazetą"
zgodnie twierdziło, że Irak z pewnością broń masowego rażenia miał. - To, że
nie potrafimy jej znaleźć, doprowadza mnie do szału - mówi Amerykanin z
wieloletnim doświadczeniem wywiadowczym na Bliskim Wschodzie. - Ale to
absolutnie nie znaczy, że tej broni tam nie ma.
Oficer służb specjalnych jednego z krajów europejskich, który wielokrotnie
odwiedzał Irak, jest także przekonany, iż Saddam zdołał dobrze tę broń
ukryć. - Część ładunków została zniszczona, część zakopana na środku pustyni,
część wywieziona do Syrii i być może Iranu - uważa nasz rozmówca. - Saddam do
perfekcji opanował sztukę oszukiwania inspektorów rozbrojeniowych ONZ.
Amerykańscy kongresmani nie są jednak tego tacy pewni. W najbliższych
tygodniach w Izbie Reprezentantów odbędzie się seria tajnych przesłuchań,
podczas których analitycy CIA i wywiadu wojskowego DIA będą się tłumaczyć ze
swych raportów. - Liczymy, że przeanalizuje pan z nami wszystkie dostępne
dane - napisali do dyrektora CIA George'a Teneta członkowie kongresowej
komisji ds. służb specjalnych.
Takiej prośby Tenet nie może odrzucić. Ponieważ w komisji połowę członków
stanowią demokraci, jest pewne, iż Tenet i Biały Dom zostaną poddani
niezwykle ostrej rozprawie. - Jeśli pojawi się choćby ślad wskazujący na
podporządkowanie analiz CIA wymogom politycznym, Tenet będzie skończony, a
wraz z nim spora grupa doradców Busha - uważa E.J. Dionne.