Dodaj do ulubionych

ubezpieczenie w szkołach

02.10.07, 22:46
może ktoś mi wyjaśni, bo nie mogę od kilku lat zrozumieć, dlaczego
MUSZE ubezpieczyc dziecko? Bynajmniej nie jest to jakies OC, ktore
bym zaakceptowala. Wiem! Nie bedzie moglo jezdzic na wycieczki. Ale
mnie to nie przekonuje. Nie mam ochoty ubezpieczac dziecka z tego
powodu, zwlaszca, ze ostatnio zycie pokazalo, ze sumy ubezpieczenia
sa absurdalnie smieszne w porownaniu ze szkoda. No, w koncu jak ono
ma chronic tylko moja kieszen to moze moglabym zrezygnowac?
Obserwuj wątek
    • Gość: zbych Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.07, 23:03
      z tego co wiem to można zrezygnować pod warunkiem że się okaże w
      szkole polisę ubezpieczenia NNW dla dziecka.
      • umarl_w_butach Re: ubezpieczenie w szkołach 02.10.07, 23:25
        Nie masz obowiązku ubezpieczać dzieciaka w firmie wskazanej przez szkołę. Jednak jeśli dobrze rozumiem - Ty w ogóle nie chcesz dzieciaka ubezpieczać. Jeżeli tak jest - postępujesz niezbyt roztropnie: w przypadku dzieci wybite szyby, wybite zęby i tym podobne "atrakcje" są na porządku dziennym. Jeśli chcesz płacić z własnej kieszeni - Twoja sprawa. Osobiście jednak odżałowałbym kilka godzin na znalezienie korzystnego OC + NW. To naprawdę niewielkie pieniądze w skali roku. W moim konkretnym przypadku to 29 zł (Allianz). POtem tylko krótkie oświadczenie na pismie dla szkoły i spokój. Na rok...:)
      • rosa_de_vratislavia Re: ubezpieczenie w szkołach 02.10.07, 23:27
        Gość portalu: zbych napisał(a):

        > z tego co wiem to można zrezygnować pod warunkiem że się okaże w
        > szkole polisę ubezpieczenia NNW dla dziecka.

        Nieprawda. Nie ma obowiązku ubezpieczania. Mówię to jako nauczyciel
        zbierający skłądki w szkole i rodzic, który swoich dzieci nie
        ubezpiecza.
    • rosa_de_vratislavia Re: ubezpieczenie w szkołach 02.10.07, 23:25
      acme99 napisała:

      > może ktoś mi wyjaśni, bo nie mogę od kilku lat zrozumieć, dlaczego
      > MUSZE ubezpieczyc dziecko?

      Absolutnie NIE MUSISZ ubezpieczać dziecka. Kto tak mówi - kłamie i
      oszukuje Cię.
      Wiem, bo jestem nauczycielką i sama zbieram pieniądze na
      ubezpieczenia szkolne. ZAWSZE informuję rodziców o ich dobrowolności.
    • membrum_virile Re: ubezpieczenie w szkołach 03.10.07, 06:45
      Rozumiem, że powoduje tobą bieda?
      Bo jeśli masz środki do życia, to byłaby to już tylko głupota.
      • yoka1 Re: ubezpieczenie w szkołach 03.10.07, 09:58
        w razie złamania nogi czy zwichnięcia jej na lekcji WF żadnych pieniążków nie dostaniesz, to samo w przypadku, gdy uprzejmy kolega pchnie twe dziecko w szkole i coś mu się stanmie, więc jeśli skąpisz 60 zł składkki na rok, to nie płać. A jak masz bardzo złą sytuację materialną, składa się podanie i dziecko ma to zapłacone z funduszy np Rady Rosziców.
        • Gość: acme99 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.nat.tvk.wroc.pl 03.10.07, 20:37
          Smutne, że większość z Was usilnie stara się wytłumaczyć moją
          decyzję biedą...
          Ja chcę mieć prawo podjąć decyzję. Nie mam ochoty ubezpieczać
          dziecka `bo tak`. `Pieniążków` od ubezpieczyciela za zwichniętą rękę
          też nie potrzebuję. Jestem świeżo po wybitych jedynkach mojej córki
          i uwierzcie, że kwota, którą otrzymaliśmy nie zrekompensowała nawet
          połowy wydatków na jej leczenie. Jak sobie przypomnę ceregiele z
          lekarzem-orzecznikiem to śmiech mnie ogarnia. Najbardziej chyba on
          tu skorzystał. Ale nie o to chodzi. Przecież koszty leczenia i tak
          pokrywa rodzic.
          Chętnie sobie wykupię ubezpieczenie jeżeli ja uznam to za celowe.
          Chwilowo jestem odmiennego zdania. I nie mam ochoty kupować
          (zwłaszcza, że wykupuję trzy ubezpieczenia ) tego co mi się podsuwa.
          Ja niestety odebrałam ubezpieczenie w szkole jako przymus. Forma
          jego zbierania, ponaglenia, brak przekonywujących argumentów
          dlaczego MUSZĘ ubezpieczyć dziecko. W końcu chodzi tu przede
          wszystkim o mój komfort finansowy (ubezpieczam się od własnych
          ewentualnych strat)więc sama chcę zadecydować i nie podobają mi się
          żadne formy nacisku.

          A mam pytanie do pracujących w szkole- jeżeli nie ubezpieczę to co?
          dziecko nie pojedzie na wycieczkę, o czym przestrzegają panie w
          szkołach moich dzieci?
          • Gość: acme99 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.nat.tvk.wroc.pl 03.10.07, 20:42
            Acha!
            Pozdrawiam wszystkich miłych i rzeczowych. Dzięki za istotne dla
            mnie uwagi (tę o Alliansie też)
            • yoka1 Re: ubezpieczenie w szkołach 04.10.07, 11:41
              nie wiem, jakie wycieczki organizują ci nauczyciele, więc nie chciałabym generalizować lub zaprzeczać temu, co ci powiedziały. ale wiem, że na każdą wycieczkę musi i tak być wykupione oddzielne ubezpieczenie, jednak trzeba pamiętać, że to wycieczkowe ubzepieczenie jest tylko na czas jej trwania, czyli np. od momentu wejścia do autokaru do momentu jego opuszczenia. W drodze ze zbiórki do domu już nie działa.
              • Gość: acme99 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.nat.tvk.wroc.pl 04.10.07, 15:29
                tak właśnie myślałam.
                Zupełnie nie wiem gdzie szukać przepisu, który jasno by to
                sprecyzował: czy chodzi o wycieczki autokarowe czy nawet takie do
                kina. Słyszę tylko, że zrobić to muszę.
                Dla mnie to wszystko jest mało logiczne.
                Podobnie zresztą jak pieniądze klasowe, komitet i prezenty na koniec
                roku. Nie mówiąc o absurdalnych mundurkach.
                Mam wrażenie, że jestem jakimś rodzicem-dziwolągiem bo chyba mnie
                jedyną ( w moim kręgu)obruszają tego typu rzeczy.
                • Gość: gość Re: ubezpieczeniowy szantaż na WPAiE UWr. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.07, 15:47
                  Pamiętam, że zawsze było faktycznie ubezpieczenie w szkołach -
                  wersja tańsza i droższa, w trosce o swoje nieletnie dzieci szalejące
                  na przerwach i w drodze do i ze szkoły rodzice zwykle placili.
                  Jednak przekrętem absolutnym jest dla mnie fakt, że pod dziekanatem
                  Wydziału Prawa wywieszono pismo informujące iż nie podbiją nam
                  legitymacji ( co jest obowiązkiem a nie łaską uczelni jeśli student
                  zaliczył semestr !!) jeśli nie zapłacimy w dziekanacie ubezpieczenia
                  w wys. 41 lub 47 zł na rzecz PZU (tylko i wyłącznie ta firma) :))
                  Pewnie opłacalny interes, patrząc na liczbę studentów, jesli potem
                  mają nawet po 3 zł z tego..
                  Ja jestem ubezpieczona rodzinnie i jako studentka (Euro<26), więc
                  jakim prawem chcą to na mnie wymusić ??
                • Gość: yoka1 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.wro.vectranet.pl 04.10.07, 16:10
                  miałam na myśli wycieczki wyjazdowe, do kina, czy na jakieś takie wyjście w mieście ubezpieczenia nie ma, jeśli nie zapłacisz albo nie masz ubezpieczenia na własną rękę.
                  • Gość: acme99 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.nat.tvk.wroc.pl 04.10.07, 19:12
                    hmmm, jeżeli to co piszesz to prawda (do kina nie musisz się
                    ubezpieczać, a na wycieczkę autokarową i tak trzeba oddzielnie
                    ubezpieczyć całą wycieczkę)to chyba największy absurd jaki
                    słyszałam. A może to jakiś niezły szwindel??? W końcu kasy z tego
                    jest całkiem sporo.
                    A swoją drogą chciałabym gdzieś się zapoznać z tymi tajemniczymi
                    przepisami w sprawie ubezpieczeń. Czy ktoś wie gdzie?
                    • yoka1 Re: ubezpieczenie w szkołach 05.10.07, 10:05
                      zwyczajnie, szkoła musi mieć polisę, którą uczniowie wypukupją, idź do sekretariatu i poproś i sobie przeczytaj. Nie wiem, co cie dziwi w tych kinach i wycieczkach. W życiu jest dokładnie tak samo, jak jedziesz autokarem na wycieczkę to też masz ubezpieczenie w cenie na wypadek wypadku w czasie wczasów, jeśli w pracy nie płacisz żadnych składek, to nic ci nie należy jeśli skręcisz noge schodząc ze schodów. To chyba jest dość oczywiste.
                      • Gość: PZU.won! a slyszalas o czyms takim jak prowizja ? IP: *.ii.uni.wroc.pl 05.10.07, 10:23
                        Ubezpieczenie dzieciaka w szkole nie jest obowiazkowe. Podobnie jak studentow.
                        Szkoly i dziekanaty stwarzaja wrazenie, ze jest obowiazkowe, bo maja prowizje od
                        kazdej zawartej za ich postednictwem umowy ubezpieczenia. Okolo 10 %. To jak
                        studentow na wydziale prawa jest 5 tysiecy, tak ? I jedna polisa 50 zl, czyli
                        od kazdej polisy jakies 5 zl. To wychodzi ze panie w dziekanacie kasuja srednio
                        rocznie 25 tysiecy zlotych.

                        Ubezpieczenie o ktorym mowimu to ubezpieczenie od nastepstw nieszczesliwych
                        wypadkow. Czyli jak dzieciak w szkole zlamie reke - z wlasnej winy - to
                        dostaniesz pewnie z tysiac zlotych odszkodowania. Zawracanie glowy, prawda ?
                        Natomiast jak cos sie stanie z winy szkoly, to odpowiedzialnosc ponosi
                        oczywiscie szkola, i niezaleznie od tego czy ty sie ubezpieczysz czy nie, to
                        odszkodowanie plynie z polisy OC ktora szkola i tak musi wykupic (lub z jej kasy
                        jesli nie wykupi).

                        Co do wycieczek, to jest jakeis rozporzadzenie ministra edukacji, ktore mowi ze
                        "uczestnicy wycieczek szkolnych podlegają ubezpieczeniu". ie wiadomo co to
                        znaczy, ale szkoly interpretuja to jako argument za tym ze jest obowiazkowe
                        wlasnie. Ale mozesz wykupic ubezpieczenie na te 2 czy 3 dni tylko za jakies grosze.

                        Nie dajcie sie naciagac szkolom i PZU i nie kupujcie tego NW!!
                        • Gość: acme99 Re: a slyszalas o czyms takim jak prowizja ? IP: *.nat.tvk.wroc.pl 05.10.07, 18:57
                          prowizja- magiczne słowo

                          Póki co nie płacę żadnego ubezpieczenia.


                          A propos, czy w pracy ktoś Was zmusza do wykupienia takiego ub.?
                          Przecież też możecie złamać nogę albo rękę z własnej nie zakładu
                          pracy winy?

                          Nie chcę się wypowiadać na temat znaczenia dla kogoś tysiąca zł. ale
                          wiem, że czasem kwoty są niewspółmierne do szkody.

                          Ogólnie rzecz biorąc wkurzam się bo piszesz to o co podejrzewałam
                          od dawna ten system.
                      • Gość: acme99 Re: ubezpieczenie w szkołach IP: *.nat.tvk.wroc.pl 05.10.07, 18:50
                        Nie nadążam! Szkoła musi mieć polisę, którą uczniowie wykupują.
                        `Musi`dlaczego? Kto tego potrzebuje? `Poproś w sekretariacie...`- o
                        co mam poprosić? Kilkakrotnie prosiłam o wyjaśnienie na podstawie
                        czego mam płacić ubezpieczenie. Według mnie takie rozporządzenie
                        powinno wisieć gdzieś w widocznym lub łatwo dostępnym miejscu. Nie
                        wisi a w dodatku nikt nie wie gdzie go szukać. Gdyby było inaczej
                        nie założyłabym tego wątku.
                        Dziwi mnie to, że z tego co piszesz płacimy podwójnie takie
                        ubezpieczenie. Dziecko potrzebuje go tylko w trakcie wycieczki
                        autokarowej a wtedy ono i tak jest wykupowane dodatkowo jako część
                        wycieczki. Tylko powtarzam to co napisałaś.
                        Też się zgadzam, że jak nie zapłacisz to nic ci się nie należy i
                        absolutnie tego nie kwestionuję. Bo jak nic nie chcę i to moja
                        sprawa to nie muszę płacić. Czyż nie tak?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka