Gość: BreslY.
IP: *.chem.uni.wroc.pl
15.05.01, 10:57
Mam taka obserwacje, jako klient BZ SA. Od pewnego czasu zrobili sie strasznie chciwi.Najpierw bylo
wprowadzenie oplat za sprawdzanie salda w bankomacie, potem wprowadzili oplate za prowadzenie
konta, teraz zaczeli obciazac za wysylane rozliczenie, o roznych prowizjach przy korzystaniu z kart nie
wspomne. Nie mowiac juz o tym ze od cos 2 lat oprocentowanie ROR-u jest ponizej inflacji.
Zadzwonilem pod infolinie i pytam co z ta oplata za prowadzenie konta, bo przeciez oplaty za zlecenia
stale zostaly. Zostalem, nie powiem - uprzejmie, poinformowany ze oni beda oferowac "wyzsza jakosc
uslug". Co to ma znaczyc sie nie dowidzialem i nie wiem dalej. Wiem ze jako drobny ciulacz
obligacyjny bede musial teraz latac do biura maklerskiego na Rynek (kolejki!) bo punkt obslugi na
Laciarskiej zlikwidowali (w ramach oszczednosci) . Uncle Scrooge sie klania :-))
Co o tym sadzicie? Czy wasze obserwacje sa zbiezne z moimi?
Niestety, znajac troche banki w Europie Zach. widze w tym ponury trend. nie chodzi juz o to ze w takim
Deutsche Banku oprocentowanie RORu jest "0". Szczytem byla sytuacja taka: pracowalem w jednym
kraju EU (polnocna Europa) i zostalem delegowany na jakis czas do sasiedniego. Wynajeli mi tam
pokoj a ja jak naiwny glupek wyslalem gospodyni czynsz przelwem na jej konto. Wyslalem 1300
miejscowej (gospodyniowej) waluty, placac za to prowizje 50 u siebie. Ta dostala 1250, bo jej bank
rypnal prowizje za przyjecie wplaty = 50. Tak wiec zamiast zaplacic jej do reki 1300 zaplacilem 1350 +
50 prowizji w swoim banku. Takie zdaje sie czasy ida. Ale nigdzie tam nie bylo numerow typu prowizje
za sprawdzenia konta.
Milosnik skarpety.