mpk

23.12.07, 19:14
skoro mamy oficere i mase krytyczną to moze przeforsujmy zniesienie
zakazu transportu rowerow srodkami komunikacji miejskiej..
mysle ze to potrzebne, gdyz stan np sciezki rowerowej na ul
kosmonautow i lotniczej (BRAK TAKOWEJ) zmusza do jechania poboczem
drogi wylotowej na zieloną gore...a tereny polozone wolol np lesnicy
są stworzone do jazdy na rowerze... no i np zdarzylo mi sie kiedys
kupic rower na biskupinie (mieszkam w lesnicy) hm i po drodze
zaczelo padac...wsiąść do tramwaju byle jakiego bylo niestety
neimozliwe...a szkoda
    • Gość: radek Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 23:24
      co do przeworzenia roweru w MPK:
      "Od początku roku, zgodnie z zarządzeniem dyrektora MPK, istnieje taka
      sposobność, rower jednak możemy przewieźć tylko poza godzinami szczytu, za
      wiedzą i zgodą kierowcy oraz po wniesieniu opłaty w wysokości 1zł. Jak informuje
      rzecznik prasowy MPK Iwona Czarnacka, zdarza się, że w godzinach szczytu nie ma
      zbyt wielu pasażerów i wtedy dozwolone jest przewiezienie swojego pojazdu,
      jednakże po spełnieniu pozostałych warunków. Niestety w regulaminie przewozu
      dostępnym w środkach komunikacji oraz na stronie internetowej MPK nie ma
      umieszczonego odpowiedniego praragrafu, na który możnaby się powołać, a na
      drzwiach tramwajów nadal widnieje naklejka z przekreślonym rowerem"
      całość:
      rowery.eko.org.pl/main/?ekran=1&aktualnosci=1&podkat=5&tab=news&id_art=563
      a co do dojazdu do lesnicy: tez znam ten problem, dlatego polecam moja
      alternatywna trase, w zasadzie rownolegla do kosmonautow, ale nieco mniej
      gladka: od Jeleniogorskiej - Śnieżna - Biała - Porębska - przez park (tu trzeba
      troche po dzirach pokrecic)- Lewa (tu waziutki przesmyk miedzy ulicami trzeba
      wypatrzec) - Trójkątna - tu odcinek ok 100 m trzeba poboczem, potem az do
      glinianek sciezka wydeptana biegnaca za linia drzew, dalej juz jest chodznik.
      Wychodzi znacznie wolniej niz po jezdni,ale zupelnie bezstresowa trasa
      • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 23:32
        > sposobność, rower jednak możemy przewieźć tylko poza godzinami szczytu, za
        > wiedzą i zgodą kierowcy

        No właśnie za zgodą kierowcy. A z tym moze być już gożej. Bo dóża część
        kierowców MPK traktuje nas jak intrózów i zło konieczne.
        • baca63 Re: mpk 25.12.07, 10:04
          W latach 1998-2000r. pracowałem w MPK jako kierowca. Za moich czasów wyglądało to tak, że był zakaz przewożenia rowerów i w sytuacji gdy któryś z pasażerów pobrudził lub uszkodził odzież o rower, to kierowca musiał za to zapłacić i dodatkowo kierownik zabrał mu premię za złamanie regulaminu. Znam taką sytuację. W podobnym przypadku np. wózka dziecięcego czy inwalidzkiego, kierowca nie popełnił wykroczenia więc nie odpowiadał. Dzisiaj widzę że przy drzwiach pojawiły się nalepki o zakazie przewozu rowerów więc rozumiem że zakaz obowiązuje a opowiadanie przez rzecznika że za zgodą kierującego wolno jest co najmniej nie na miejscu, jeżeli kierujący chcąc być uprzejmy ryzykuje dotkliwą karę finansową. Stąd później opinia jest taka że kierowcy traktują nas jak intruzów i zło konieczne. Piszę nas ponieważ też jestem rowerzystą.
          • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.07, 14:20
            No ale weśmy pod uwage taką sytłacje. Wieczór, pusty autobus, zepsuty rower,
            daleko do domu. Podchodze do kierowcy pytam sie czy moge wsiąść z rowerem.
            Odpowiada nie i złośliwie sie uśmiecha. Zapytany dlaczego odpowiada bo ja tak chce.
            I to nie jest złośliwość?
            Oczywiście nie wszyscy tacy są ale sie zdarzają.
      • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 25.12.07, 10:02
        > a co do dojazdu do lesnicy: tez znam ten problem, dlatego polecam
        moja
        > alternatywna trase,
        No, bez zawłaszczania. Ja również ją juz dawno "odkryłem"
        > w zasadzie rownolegla do kosmonautow, ale nieco mniej
        > gladka: od Jeleniogorskiej - Śnieżna - Biała - Porębska - przez
        park (tu trzeba
        > troche po dzirach pokrecic)- Lewa (tu waziutki przesmyk miedzy
        ulicami trzeba
        > wypatrzec) - Trójkątna - tu odcinek ok 100 m trzeba poboczem,
        potem az do
        > glinianek sciezka wydeptana biegnaca za linia drzew, dalej juz
        jest chodznik.
        > Wychodzi znacznie wolniej niz po jezdni,ale zupelnie bezstresowa
        trasa
        img261.imageshack.us/my.php?image=alteruc4.jpg
        • Gość: radek Re: mpk IP: 213.172.177.* 27.12.07, 16:49
          > No, bez zawłaszczania. Ja również ją juz dawno "odkryłem"

          Nieprawda! To ja jestem Bruce Lee!
          ;p
      • palya Re: mpk 25.12.07, 13:34
        ostatnio bylam swiatkiem proby przewiezienia roweru tramwajem i co
        na to motorniczy? 'zabieraj ten rower baranie bo nie rusze i juz!!!!'
        hm wlasnie za cos takiego powinno sie odbierac premie...

        niestety rozwiązanie kiedy przewoz roweru mialby zalezec od
        widzimisie kierowcy lub motorniczego jest dla mnie absurdalne.

        jesli dopuszcza sie taką mozliwosc to prosze mi jasno napisac ze
        mogę (a nie uzalezniac od zgody kierowcy, bo skoro cos jest
        dozwolone to nie straci on pramii za to,ze ja to zrobie) i wyznaczyc
        godziny w ktorych moge to wykonac (kierowca moze sobie w kazdej
        chwili powiedzec ze jest szczyt,nawet jesli autobus/tramwaj jest
        zuuupelnie pusty)
        • czechofil Re: mpk 27.12.07, 01:11
          Jeżdżę po Wrocławiu na rowerze od trzydziestu lat, od dwudziestu
          samodzielnie i świadomie i nigdy ani przez chwilę nie przyszło mi do
          głowy, żeby przy okazji awarii skorzystać z usług MPK. Radzę zakupić
          tzw. zestaw naprawczy i nauczyć się naklejać łatki na przebitą
          dętkę, a jeśli to jest zbyt trudne, to trzeba zadzwonić z komóreczki
          po tatusia, żeby przyjechał i zabrał do ciepłego domeczku...
          • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 04:14
            Jeżeli przebita dętka to twoja najpoważniejsz awaria to naprawde nie jesteś zbyt
            doświadczonym rowerzystą. Są setki możliwości, które unieruchomią rower w taki
            sposób, że nie da sie tego naprawić na trasie.
            • czechofil Re: mpk 27.12.07, 16:53

              > Jeżeli przebita dętka to twoja najpoważniejsz awaria to naprawde
              nie jesteś zby
              > t
              > doświadczonym rowerzystą. Są setki możliwości, które unieruchomią
              rower w taki
              > sposób, że nie da sie tego naprawić na
              trasie.
              A nie pomyślałeś, że można mieć zawsze tak przygotowany rower, że
              po prostu "na trasie" nie ma zbyt dużej szansy, żeby się popsuł na
              tyle, żeby nie można było dalej jechać? Pod warunkiem, oczywiście,
              że się nie szarżuje po wertepach i dziurach, tylko jeździ jak Bozia
              przykazała. Te twoje "setki możliwości" to jest zwykła demagogia.
              Poza tym mi bardziej chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, że
              większość rowerzystów kompletnie nie myśli przed wyruszeniem "w
              trasę" o zabraniu z sobą choćby pompki, o łatkach i kleju nie
              wspomnę. Masę razy pomagałem już takim nieszczęśnikom, ale widzę, że
              sytuacja nie ulega zmianie. Czyżby słynne powiedzenie; "Mądry Polak
              po szkodzie" nie odnosiło się do dzisiejszego pokolenia?
              • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 20:08
                To cie zaskocze ja praktycznie zawsze mam ze sobą nie tylko pompke i łatki ale
                również sporo kluczy i prawie wszsytko moge dokręcić, wyregulować, itp. na
                trasie. Ale np. Pęknięta ośka w kole skutecznie unieruchamia rower i uwierz, że
                nie da sie tego naprawić na trasie. A jak do domu ładny kawałek a robi sie
                ciemno to powrót autobusem byłby raczej dobrym wyjściem.
                • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 27.12.07, 21:31
                  > Ale np. Pęknięta ośka w kole skutecznie unieruchamia rower i
                  uwierz, że
                  > nie da sie tego naprawić na trasie.
                  No cóż, jeśli to stwierdzenie przyjmiemy za test Twej wiarygodności
                  i fachowości to go właśnie oblałeś. W moim starym rowerze zdarzyła
                  mi się taka awaria kilka razy. Raz rower doprowadziłem do domu (5
                  km), raz dowiozłem (15 km). Później taką ośkę ze sobą woziłem.
                  Przydała się. 3,5 roku temu pękła mi na podjeździe w Borowicach koło
                  Karpacza (pisałem o tym na forum, ale Ciebie tu jeszcze nie było -
                  rpniłem trasę z Jakuszyc do Lubawki, podnóżem Karkonoszy).
                  Wymieniłem przy pomocy standardowych kluczy rowerowych choc meczyłem
                  sie z 1,5 godz. Ale to były ośki pełne, za kilka zł. Rurkowe raczej
                  nie pękają.
                  • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 01:19
                    Oblałem w jakim sensie??
                    Przecież pęknięcie ośki sie zdarza. Naprawa nie jest możliwa tylko wymiana. A
                    raczej mało osób wozi ze sobą zapasową(Mi raz pękła ale nie woże ze sobą). A
                    jechać ze złamaną naprawde sie nie da. Więc ni rozumiem tego zarzutu. A wymienić
                    na trasie sie da owszem. Tylko, żeby dało sie tak wszystko zrobić to trzeba
                    wozić ze sobą połowe roweru na cześci.
                    A co do standarowych kluczy. Ja moim zestawem potrafie wymienić/naprawić prawie
                    wszsytko.
                  • wroclawjacek Re: mpk 16.01.08, 17:24
                    > sie z 1,5 godz. Ale to były ośki pełne, za kilka zł. Rurkowe raczej
                    > nie pękają

                    Osiek już kilka wymieniłem, ale oprócz osiek i dętkę w rowerze może się zepsuć
                    wiele rzeczy.
                    Po co ta licytacja ?
                    Jak się jedzie poza Wrocław to się bierze narzędzia ale ile osób jeżdżących
                    tylko po wrocku wozi ze sobą dętki, łatki etc ?
                    Stawiam że 1-5 %.
                    Tak trudno pojąć, że nigdy ta liczba nie przekroczy 50 % ?
                    A tramwaje nie są dla wygodnych tylko dla nietypowych sytuacji.
                    MPK mogłoby wprowadzić dwa bilety .Jeden za złotówkę jak za zwykły bagaż i tu
                    decydowałby motorniczy.
                    Drugi awaryjny za 5-10 zł i tu motorniczy powinien umożliwić przewóz choćby nie
                    otwierając tylnych drzwi dla pasażerów tak aby przy tylnym pomoście było ciut
                    więcej miejsca.
                    To odsiałoby tych co mówią, że mają zepsuty rower.
                    W końcu nie po to się wyjeżdża na wycieczkę rowerem aby płacić za wożenie go w
                    tramwaju.
                    W pociągach jest jeszcze ciaśniej przy drzwiach a rowery wolno wozić.




              • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.07, 20:10
                > tyle, żeby nie można było dalej jechać? Pod warunkiem, oczywiście,
                > że się nie szarżuje po wertepach i dziurach, tylko jeździ jak Bozia
                > przykazała.

                A jak to jest jak Bozia przykazała? Mnie osobiście monotona jazda gładziutkim
                asfaltem nudzi i nie widze w tym za dóżo przyjemności. Rowers został stworzony
                do ostrej i terenowej jazdy ;)
          • palya Re: mpk 27.12.07, 18:30
            sytuacje kiedy warto móc skorzystac z przewozu mpk:
            1. ja, rower i bardzo ciezki plecak wyjezdzamy w gory/nad morze,
            pociągiem. rower moge pociągiem przewiezc, ale do dworca trzeba
            jakos dojechac...(nie ma mnie kto zawiezc i nie ma kto zawiezc mi
            plecaka)
            2. polamane szprychy, scentrowane kolo i wyrwany gwint w korbie -
            takie awarie tez naprawiacie na trasie?
            • czechofil Re: mpk 27.12.07, 19:19
              > 1. ja, rower i bardzo ciezki plecak wyjezdzamy w gory/nad morze,
              > pociągiem. rower moge pociągiem przewiezc, ale do dworca trzeba
              > jakos dojechac...(nie ma mnie kto zawiezc i nie ma kto zawiezc mi
              >
              plecaka)
              A kto jeździ z ciężkim plecakiem na rowerze? Nie słyszałaś(eś) o
              takim wynalazku jak sakwy rowerowe? Gorąco
              polecam...
              > 2. polamane szprychy, scentrowane kolo i wyrwany gwint w korbie -
              > takie awarie tez naprawiacie na
              trasie?
              Kiedy wyobrażam sobie awarię, w której rower ulega aż takim
              uszkodzeniom, to myślę, że bardziej niż środek komunikacji
              miejskiej, przydałaby ci się do transportu karetka pogotowia...
              • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 27.12.07, 21:05
                > A kto jeździ z ciężkim plecakiem na rowerze? Nie słyszałaś(eś) o
                > takim wynalazku jak sakwy rowerowe? Gorąco polecam...

                byłem w tym roku nad morzem z córką - plecaki, torby, kupa rzeczy na dwa
                tygodnie, dwa rowery. w dwie sakwy bym się nie załadował. na dworzec dojechać
                trzeba a emilka tak daleko nie dojedzie, nie przez piłsudskiego. musiałem
                rodzinę zaprząc do pomocy, dobrze że przynajmniej do dziecięcego roweru nikt się
                nie przyczepił. w drodze powrotnej byłem mądrzejszy, bezpośrednio na głównym
                przesiadłem się na podmiejski pociąg i dojechałem na muchobór. szkoda, że
                godzinę później niż gdybym jechał 406. dla dziecka o 5-tej rano to duża różnica.
                w pociągu w wagonie rowerowym spotkałem pana jadącego na zlot jakiegoś tam
                fotoforum. miał górski rower pożyczony od syna i plecak, bo nie miał sakw ani
                bagażnika ani nawet możliwości zamontowania bagażnika. rower zabrał, bo do
                przejechania miał raptem kilkanaście kilometrów tam, gdzie autobusy nie
                dojeżdżają. ale we wrocławiu mógłby sobie ulżyć przy dojeździe na dworzec.

                > > 2. polamane szprychy, scentrowane kolo i wyrwany gwint w korbie -
                > > takie awarie tez naprawiacie na

                > Kiedy wyobrażam sobie awarię, w której rower ulega aż takim
                > uszkodzeniom, to myślę, że bardziej niż środek komunikacji
                > miejskiej, przydałaby ci się do transportu karetka pogotowia...

                jakie pogotowie? bez przesady ...
                z życia wzięte - pogięte szprychy, scentrowane kolo - w sierpniu dziadek
                działkowiec skręcił sobie w lewo wprost w moje tylne koło. kąt uderzenia był
                taki, że nawet się nie przewróciłem, choć impet wyrwał koło z uchwytu.
                innym razem przywaliłem w deszczu na zakręcie w krawężnik i pogiąłem obręcz tak,
                że musiałem wstawić nowe koło. ja o dziwo wyszedłem z tego zupełnie bez
                draśnięcia, nawet nie upadłem. ale jedno i drugie było blisko domu, mogłem
                doczłapać na piechotę.

                zupełne inna całkowicie bezkrwawa awaria - rozorane na szkle od butelki opona i
                dętka. nienaprawialne. też się zdarzyło, na szczęście 2 km od domu. tylko dobrze
                zapowiadającej się wycieczki było szkoda.

                zerwany łańcuch, urwany hak od przerzutki czy co gorzej połamana przerzutka -
                przyczyna to drobiazg, ot, w łańcuch wkręcił się patyk. awarie poważne, dla
                większości rowerzystów poza warsztatem nienaprawialne.
                raz mi łańcuch strzelił na wzgórzach strzelińskich, ale w teren zwykle zabieram
                skuwacz do łańcucha więc spiąłem łańcuch na krótko i wolniej od traktora
                doczłapałem do strzelina. ale na lajtowych przejażdżkach w mieście skuwacza
                raczej się nie zabiera.
                gdzieś nad odrą, przy moście szczytnickim zdarzył się zerwany łańcuch , z hakiem
                i przerzutką. do domu paręnaście kilometrów, do autobusu tylko paręset metrów.
                ale cóż, d.. blada. no i a kto wozi zapasową przerzutkę ze sobą?
                haki łamałem wielokrotnie - ostatnio we wrześniu w lesie mokrzańskim. duperela,
                ale bez zapasowego haka jechać się nie da. do autobusu tylko paręset metrów. i
                byłaby kolejna d.. blada bo do domu paręnaście kilometrów, na szczęście nauczony
                wcześniejszym doświadczeniem drugi hak mam zawsze w plecaku. ale ilu rowerzystów
                wozi ze sobą zapasowy hak? i zestaw imbusów?
                • czechofil Re: mpk 28.12.07, 09:55
                  > byłem w tym roku nad morzem z córką - plecaki, torby, kupa rzeczy
                  na dwa
                  > tygodnie, dwa rowery. w dwie sakwy bym się nie załadował. na
                  dworzec dojechać
                  > trzeba a emilka tak daleko nie dojedzie, nie przez piłsudskiego.
                  musiałem
                  > rodzinę zaprząc do pomocy, dobrze że przynajmniej do dziecięcego
                  roweru nikt si
                  > ę
                  > nie przyczepił. w drodze powrotnej byłem mądrzejszy, bezpośrednio
                  na głównym
                  > przesiadłem się na podmiejski pociąg i dojechałem na muchobór.
                  szkoda, że
                  > godzinę później niż gdybym jechał 406. dla dziecka o 5-tej rano to
                  duża różnica
                  > .
                  > w pociągu w wagonie rowerowym spotkałem pana jadącego na zlot
                  jakiegoś tam
                  > fotoforum. miał górski rower pożyczony od syna i plecak, bo nie
                  miał sakw ani
                  > bagażnika ani nawet możliwości zamontowania bagażnika. rower
                  zabrał, bo do
                  > przejechania miał raptem kilkanaście kilometrów tam, gdzie
                  autobusy nie
                  > dojeżdżają. ale we wrocławiu mógłby sobie ulżyć przy dojeździe na
                  dworzec.
                  Z takimi tobołami chciałeś jechać MPK i to jeszcze krótkim
                  autobusem, jakie w większości kursują na linii 406? Ciekawe, co na
                  to powiedzieliby inni pasażerowie, którzy musieliby się wtedy cisnąć
                  z twoim majdanem? W takiej sytuacji polecałbym zamówienie dużej
                  taksówki bagażowej. Zrozumiałbym jeszcze sytuację, kiedy rowerzysta
                  uszkadza rower, naprawdę nie jest w stanie go naprawić i jest
                  relatywnie daleko od domu. Wtedy czeka na w miarę pusty autobus lub
                  tramwaj i po dogadaniu się z kierowcą/motorniczym korzysta ze środka
                  komunikacji. Sam nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale widziałem
                  już rowerzystów ze swoimi zepsutymi maszynami, korzystających z MPK.
                  I jakoś nikt ich nie wyrzucał... Co do plecaka zaś zdania nie
                  zmienię. Dawno temu w lecie pojechałem do Sobótki z plecakiem i
                  dyskomfort jaki w związku z tym odczuwałem spowodował, że od tej
                  pory korzystam już tylko z
                  sakw...
                  > jakie pogotowie? bez przesady ...
                  > z życia wzięte - pogięte szprychy, scentrowane kolo - w sierpniu
                  dziadek
                  > działkowiec skręcił sobie w lewo wprost w moje tylne koło. kąt
                  uderzenia był
                  > taki, że nawet się nie przewróciłem, choć impet wyrwał koło z
                  uchwytu.
                  > innym razem przywaliłem w deszczu na zakręcie w krawężnik i
                  pogiąłem obręcz tak
                  > ,
                  > że musiałem wstawić nowe koło. ja o dziwo wyszedłem z tego
                  zupełnie bez
                  > draśnięcia, nawet nie upadłem. ale jedno i drugie było blisko
                  domu, mogłem
                  > doczłapać na piechotę.
                  >
                  > zupełne inna całkowicie bezkrwawa awaria - rozorane na szkle od
                  butelki opona i
                  > dętka. nienaprawialne. też się zdarzyło, na szczęście 2 km od
                  domu. tylko dobrz
                  > e
                  > zapowiadającej się wycieczki było szkoda.
                  >
                  > zerwany łańcuch, urwany hak od przerzutki czy co gorzej połamana
                  przerzutka -
                  > przyczyna to drobiazg, ot, w łańcuch wkręcił się patyk. awarie
                  poważne, dla
                  > większości rowerzystów poza warsztatem nienaprawialne.
                  > raz mi łańcuch strzelił na wzgórzach strzelińskich, ale w teren
                  zwykle zabieram
                  > skuwacz do łańcucha więc spiąłem łańcuch na krótko i wolniej od
                  traktora
                  > doczłapałem do strzelina. ale na lajtowych przejażdżkach w mieście
                  skuwacza
                  > raczej się nie zabiera.
                  > gdzieś nad odrą, przy moście szczytnickim zdarzył się zerwany
                  łańcuch , z hakie
                  > m
                  > i przerzutką. do domu paręnaście kilometrów, do autobusu tylko
                  paręset metrów.
                  > ale cóż, d.. blada. no i a kto wozi zapasową przerzutkę ze sobą?
                  > haki łamałem wielokrotnie - ostatnio we wrześniu w lesie
                  mokrzańskim. duperela,
                  > ale bez zapasowego haka jechać się nie da. do autobusu tylko
                  paręset metrów. i
                  > byłaby kolejna d.. blada bo do domu paręnaście kilometrów, na
                  szczęście nauczon
                  > y
                  > wcześniejszym doświadczeniem drugi hak mam zawsze w plecaku. ale
                  ilu rowerzystó
                  > w
                  > wozi ze sobą zapasowy hak? i zestaw imbusów?

                  Umówmy się, o czym my dyskutujemy. Bo ja myślałem, że o dostępie do
                  środków komunikacji miejskiej dla rowerzystów, którzy mieli pecha,
                  że rower im się popsuł daleko od domu. Ale miałem na myśli zwykłych
                  rowerzystów, w tym panie, którzy korzystają z roweru jako środka
                  transportu na terenie miasta i awaria, która ich spotkała jest przez
                  nich niezawiniona. A ty mi o Wzgórzach Trzebnickich, a rowers o
                  ostrej jeżdzie po terenie. Panowie! Jeśli ktoś decyduje się na
                  jeżdżenie w taki sposób, że trzeba założyć ryzyko uszkodzenia
                  roweru, to musi przy sobie wozić podstawowe części i klucze albo
                  mieć kontakt z kimś, kto cię odbierze "z terenu" autem. Ja
                  przynajmniej tak robię i jakoś mi ten system do tej pory
                  funkcjonuje...
                  • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 28.12.07, 10:59
                    > Co do plecaka zaś zdania nie
                    > zmienię. Dawno temu w lecie pojechałem do Sobótki z plecakiem i
                    > dyskomfort jaki w związku z tym odczuwałem spowodował, że od tej
                    > pory korzystam już tylko z
                    > sakw...
                    Tu chodzi o sytuację gdy ktoś wybiera się pociągiem np. na wczasy i
                    bierze ze sobą rower. Wtedy na pewno nie przewiezie rowerem na
                    dworzec bagaży, które musi wziąć ze sobą. Zwłaszcza gdy nie jedzie
                    sam. Ale w takiej sytuacji, nawet gdyby MPK przewoziło rowery,
                    czasami byłoby ciężko się zapakować.
                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 28.12.07, 12:04
                    > Z takimi tobołami chciałeś jechać MPK i to jeszcze krótkim
                    > autobusem, jakie w większości kursują na linii 406?

                    albo długimi 409, albo 139 czy 149 ..

                    > Ciekawe, co na to powiedzieliby inni pasażerowie, którzy musieliby
                    > się wtedy cisnąć z twoim majdanem?

                    do nocnego pociągu? w wakacje? a ilu ludzi o tej porze jeździ?

                    > W takiej sytuacji polecałbym zamówienie dużej
                    > taksówki bagażowej.

                    rotfl

                    > Co do plecaka zaś zdania nie zmienię. Dawno temu w lecie
                    > pojechałem do Sobótki z plecakiem i dyskomfort jaki w związku
                    > z tym odczuwałem spowodował, że od tej pory korzystam już
                    > tylko z sakw...

                    nikt ciebie na plecak nie namawia. jednakże uświadom sobie, że są rowery na
                    które sakwy się nie założy. ba, włos mi się jeży na myśl o wjeździe z sakwami
                    choćby na ślężę.
                    ale to zupełnie inna kwestia - meritum sprawy polega na tym, że inaczej się
                    wybiera i pakuje na dłuższą wycieczkę na rowerze, a zupełnie inaczej na
                    stacjonarne wczasy na które oprócz innych bagaży zabiera się również rowery.

                    > Umówmy się, o czym my dyskutujemy. Bo ja myślałem, że
                    > o dostępie do środków komunikacji miejskiej dla rowerzystów,
                    > którzy mieli pecha, że rower im się popsuł daleko od domu.

                    również o tym.

                    > Ale miałem na myśli zwykłych rowerzystów, w tym panie, którzy
                    > korzystają z roweru jako środka transportu na terenie miasta i
                    > awaria, która ich spotkała jest przez nich niezawiniona.

                    a ja miałem na myśli _każdego_ komu się awaria zdarzyła. zresztą można by
                    powiedzieć, że tym większe prawdopodobieństwo awarii im więcej się na rowerze
                    jeździ i im bardziej rower z tego jeżdżenia jest zużyty. szczególnie dotyczy to
                    np. łańcucha.

                    > A ty mi o Wzgórzach Trzebnickich, a rowers o
                    > ostrej jeździe po terenie.

                    Wzgórzach Strzelińskich ;)
                    podałem przykłady, że zmielenie łańcucha może zdarzyć się wszędzie, i w górkach,
                    i w mieście. a zwykle jest tak, że właśnie w mieście człowiek jest mniej
                    przygotowany na awarie.

                    > panowie! Jeśli ktoś decyduje się na jeżdżenie w taki sposób,
                    > że trzeba założyć ryzyko uszkodzenia roweru, to musi przy
                    > sobie wozić podstawowe części i klucze

                    nie sposób przewidzieć każdej sytuacji. przerzutkę patyk mi skasował na lajtowej
                    popołudniowej świątecznej przejażdżce nad odrą. doprawdy, niekoniecznie muszę
                    zabierać CAłY komplet narzędzi warsztatowych na KAŻDą jazdę - na przykład jadąc
                    do pracy. zresztą i z pracy kiedyś wracałem prowadząc rower na piechotę - guma
                    pękła w sposób całkowicie uniemożliwiający załatanie, trzy łatki zmarnowałem ...

                    > albo mieć kontakt z kimś, kto cię odbierze "z terenu" autem.

                    albo w razie potrzeby liczyć na możliwość przewiezienia roweru autobusem.
                    szczególnie na dłuższych podmiejskich trasach typu mokra, leśnica, jarnołtów -
                    czyli w typowych punktach wypadowych na leśne podmiejskie wycieczki.

                    a już najlepiej gdyby w ogóle można było z rowerami do takiego autobusu wsiąść
                    gdzieś w centrum i szybko a bezpiecznie przejechać przez miasto, siły zachowując
                    na ten właściwy fragment trasy. dla mnie dodatkowe 2x 10 czy 15 km to żaden
                    problem, dla rekreacyjnych niedzielnych rowerzystów to nawet dwie dodatkowe
                    niepotrzebne godziny jazdy.
                    rzecz jasna nie myślę o zapełnianiu rowerami całego autobusu, powiedzmy limit
                    ustawione w niezawadzający sposób 3-4 rowery - o ile jest miejsce (a zwykle jest).
                    a gra warta świeczki - jest w mieście wiele wartościowych a niezbyt znanych
                    miejsc i atrakcji np. w dolinie bystrzycy na jarnołtowie wytyczono piękną
                    ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą. kto o niej wie? kto na niej był? a przecież
                    jest bezpośredni dojazd autobusem 609. nic, tylko korzystać ...
                    • czechofil Re: mpk 01.01.08, 23:20
                      > do nocnego pociągu? w wakacje? a ilu ludzi o tej porze
                      jeździ?
                      Widać, że rzadko korzystasz z nocnych kursów MPK. Autobusy są
                      nabite na maksa, szczególnie w weekendy. Nie wyobrażam sobie
                      przewożenia roweru w takich
                      warunkach.
                      > nikt ciebie na plecak nie namawia. jednakże uświadom sobie, że są
                      rowery na
                      > które sakwy się nie założy. ba, włos mi się jeży na myśl o
                      wjeździe z sakwami
                      > choćby na
                      ślężę
                      Wjeżdżałem na Ślężę nie raz i dawałem sobie radę bez plecaka.
                      Wystarczała mi mała sakwa na
                      bagażnik.
                      > ale to zupełnie inna kwestia - meritum sprawy polega na tym, że
                      inaczej się
                      > wybiera i pakuje na dłuższą wycieczkę na rowerze, a zupełnie
                      inaczej na
                      > stacjonarne wczasy na które oprócz innych bagaży zabiera się
                      również
                      rowery
                      Nie można mieć wszystkiego. Transportowanie roweru jest na tyle
                      specyficzne, że dodatkowe bagaże poważnie komplikują tę czynność.
                      Tak więc najlepszym sposobem przewozu rzeczy na rowerze pozostaje w
                      dalszym ciągu sakwa. Zresztą może być ich kilka, np. również na
                      przednim, dodatkowym
                      bagażniku.
                      > albo w razie potrzeby liczyć na możliwość przewiezienia roweru
                      autobusem.
                      > szczególnie na dłuższych podmiejskich trasach typu mokra, leśnica,
                      jarnołtów -
                      > czyli w typowych punktach wypadowych na leśne podmiejskie
                      wycieczki.
                      >
                      > a już najlepiej gdyby w ogóle można było z rowerami do takiego
                      autobusu wsiąść
                      > gdzieś w centrum i szybko a bezpiecznie przejechać przez miasto,
                      siły zachowują
                      > c
                      > na ten właściwy fragment trasy. dla mnie dodatkowe 2x 10 czy 15 km
                      to żaden
                      > problem, dla rekreacyjnych niedzielnych rowerzystów to nawet dwie
                      dodatkowe
                      > niepotrzebne godziny
                      jazdy
                      MPK nie jest z założenia firmą świadczącą usługi bagażowe, tylko
                      służy do przewozu ludzi. A już pełną ekstrawagancją byłoby
                      przewożenie "niedzielnych rowerzystów". Powtórze jeszcze raz, że do
                      autobusu bądź tramwaju można zabrać rower, który uległ uszkodzeniu,
                      po dogadaniu się z kierowcą/motorniczym. A jeśli ktoś nie chce
                      przebijać sie przez miasto, niech skorzysta z PKP. Do Leśnicy pociąg
                      jedzie ok. 20
                      min...
                      > jest bezpośredni dojazd autobusem 609. nic, tylko
                      korzystać ...
                      Bez sensu. Na linii 609 jeżdżą tylko krótkie autobusy, często
                      nieźle zatłoczone. Nie lepiej podjechać pociągiem do Leśnicy i
                      stamtąd wyruszyć w kierunku Jarnołtowa...?
                      • Gość: Rowers Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 00:24
                        > Widać, że rzadko korzystasz z nocnych kursów MPK. Autobusy są
                        > nabite na maksa, szczególnie w weekendy. Nie wyobrażam sobie
                        > przewożenia roweru w takich
                        > warunkach.

                        Już nie raz wracałem nocnym a raczej nie jednym w godzinach 2-4 i tylko 1 raz
                        był pełny. w pozostałych przypadkach jechało około 20 osób. w godzinach 2-4
                      • Gość: artek Re: mpk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.08, 11:04
                        > > do nocnego pociągu? w wakacje? a ilu ludzi o tej porze
                        > jeździ?
                        > Widać, że rzadko korzystasz z nocnych kursów MPK.

                        ale ja piszę o nocnym _pociągu_. a o 22 jeżdżą jeszcze autobusy dzienne.

                        > Autobusy są nabite na maksa, szczególnie w weekendy.

                        bez przesady, zresztą zależy na jakich trasach.

                        > Wjeżdżałem na Ślężę nie raz i dawałem sobie radę bez plecaka.
                        > Wystarczała mi mała sakwa na bagażnik.

                        jak uprzednio pisałem - de gustibus. przerobiłem już sporo wariantów
                        sakwowo-plecakowych. ostatnim moim nabytkiem była mała torba authora:

                        www.krajek.pl/User.do?a=8&p=KrajekW080&k=24&v=
                        www.pkkompas.com/moje/2007-06-08-dolinabystrzycy/dscf4773.jpg
                        owszem, świetnie sprawdza się na jednodniowych wycieczkach w lekkim terenie, ale
                        już niekoniecznie w górach. m.in. za bardzo przesuwa środek ciężkości ku tyłowi.
                        no i wraz z bagaznikiem dodaje niepotrzebnie parę kilogramów.
                        wygodniej i poręczniej jeździ mi się z plecakiem - obecnie małym, lekkim 14
                        litrowym deuterem.

                        > Transportowanie roweru jest na tyle specyficzne, że
                        > dodatkowe bagaże poważnie komplikują tę czynność.

                        właśnie tak. dlatego bardzo korzystnie byłoby móc na dworzec kolejowy dojechać z
                        rowerem i bagażami autobusem miejskim. tym bardziej, że do dworca głównego nie
                        prowadzi żadna bezpieczna dla rowerzystów droga (szczególnie rowerzystów z
                        dużymi bagażami).

                        > Tak więc najlepszym sposobem przewozu rzeczy na rowerze pozostaje w
                        > dalszym ciągu sakwa. Zresztą może być ich kilka, np. również na

                        być może. mam inne zdanie. ale co istotniejsze, do sakw należy mieć odpowiedni
                        rower.

                        > MPK nie jest z założenia firmą świadczącą usługi bagażowe, tylko
                        > służy do przewozu ludzi.

                        przewóz rowerów powinien być traktowany dokładnie tak samo jak przejazd z
                        wózkiem dziecięcym czy inwalidzkim. bo nie jest to przewóz bagaży, to jest
                        przewóz pasażerów z rowerem. zresztą dokładnie tak samo jak w pociągu.

                        > A już pełną ekstrawagancją byłoby
                        > przewożenie "niedzielnych rowerzystów".

                        mam inne zdanie. zakaz wożenia rowerów w mpk to wyłącznie własny autorski pomysł
                        mpk. a wrocławski mpk wybitnie specjalizuje się w tego typu pomysłach, jak na
                        przykład obśmiany powszechnie w polsce nakaz kasowania kolejnego biletu przy
                        przesiadaniu się z wagonu do wagonu (w tym samym składzie), czy permanentnie
                        niemożliwy do rozwiązania problem przesiadania się pasażerów z tramwaju do
                        tramwaju na przystankach bez drugiego słupka.

                        > A jeśli ktoś nie chce przebijać sie przez miasto, niech skorzysta
                        > z PKP. Do Leśnicy pociąg jedzie ok. 20 min...

                        zapomniałeś dopisać ile się na taki pociąg czeka ....

                        > > jest bezpośredni dojazd autobusem 609. nic, tylko
                        > korzystać ...
                        > Bez sensu. Na linii 609 jeżdżą tylko krótkie autobusy, często
                        > nieźle zatłoczone.

                        zatłoczone głównie w dni powszednie w godzinach szczytu. niekoniecznie w weekendy.
                        zreszta linię tą obsługuje dla, czyli firma która miała w swej historii dostępne
                        dla rowerzystów połączenie do sobótki i na tąpadła

                        > Nie lepiej podjechać pociągiem do Leśnicy i
                        > stamtąd wyruszyć w kierunku Jarnołtowa...?

                        nie jest lepiej. z nowego dworu to żaden zysk.
                        • czechofil Re: mpk 02.01.08, 14:55
                          > przewóz rowerów powinien być traktowany dokładnie tak samo jak
                          przejazd z
                          > wózkiem dziecięcym czy inwalidzkim. bo nie jest to przewóz bagaży,
                          to jest
                          > przewóz pasażerów z rowerem. zresztą dokładnie tak samo jak w
                          pociągu.

                          Daleki jestem od gloryfikowania MPK, ale nie popadajmy w paranoję.
                          Porównywanie sprawnego rowerzysty, któremu nie chce wieźć się tyłka
                          przez miasto bądź nie potrafi się tak spakować, żeby dojechać
                          samodzielnie na dworzec, do inwalidy to już lekka przesada. Nie
                          żyjemy w Londynie lub w Moskwie, gdzie z jednego końca miasta na
                          drugi są naprawdę spore odległości i przy odrobinie dobrej woli (i
                          rozumu) możemy tak korzystać z roweru, żeby nie musieć z tego
                          nieszczęsnego MPK korzystać. Wystarczy zapoznać się z rozkładem
                          jazdy PKP i siecią stacji na terenie miasta. Kilka razy zdażyło mi
                          się już podjeżdżać z rowerem pociągiem z rogatek Wrocławia do
                          Mikołajowa, Kuźnik, Wrocławia Zachodniego bądź Żernik lub z tych
                          samym stacji w odwrotnym kierunku (w zależności, jaki kierunek
                          obierałem). No i ostatnia kwestia: MPK nie ma dostosowanego taboru
                          do przewożenia większych bagaży (brak wydzielonych przedziałów,
                          pasów, haków itp...). W związku z tym kierownictwo tej instytucji,
                          nie chcąc sądzić się z pobrudzonymi lub okaleczonymi przez rowery
                          pasażerami, woli sprawę pozamiatać pod dywan i utrzymywać obecny
                          stan prawny. No i nie zanosi się, żeby ten stan miał się w
                          najbliższej przyszłości
                          zmienić...
                          • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 02.01.08, 17:48
                            > Porównywanie sprawnego rowerzysty, któremu nie chce wieźć się
                            > tyłka przez miasto

                            jest mnóstwo powodów dla których czasem nie chce się wieźć tyłka przez miasto. a
                            najmniej istotnym z nich jest lenistwo. częściej jest to chęć skrócenia sobie
                            drogi w sytuacjach gdy jazda na rowerze jest nazbyt uciążliwa (np. pogoda, duża
                            odległość, kiepska droga), albo niemożliwa - głównie w sytuacjach awaryjnych.

                            > bądź nie potrafi się tak spakować, żeby dojechać
                            > samodzielnie na dworzec

                            taaaa ...
                            naturalnie nie raczysz zauważać drobnego faktu, że nie każdy posiada rower
                            przystosowany do przewożenia sakw, tudzież mało kto rzeczone sakwy posiada. nie
                            wspominając w ogóle o potrzebie posiadania sakw i roweru z bagażnikiem ...
                            a sytuacja w której przeciętny posiadacz (jakiegokolwiek) roweru podróżującego z
                            rowerem (tyle, że niekoniecznie na rowerze) wcale nie jest taka rzadka.

                            > do inwalidy to już lekka przesada.

                            czytaj ze zrozumieniem pls i nie tłumacz na swoje. pisałem o sytuacji
                            _przejazdu_ z rowerem na takich samych zasadach jak z wózkiem dziecięcym czy
                            inwalidzkim, autobusem czy tramwajem który jest do ich przewozu przystosowany.

                            > Wystarczy zapoznać się z rozkładem
                            > jazdy PKP i siecią stacji na terenie miasta.

                            owszem, wystarczy się z tym zapoznać, by stwierdzić, że częstotliwość kursowania
                            pociągów jest absolutnie niewystarczająca, zaś ich punktualność poniżej krytyki.
                            kiedyś zachciało mi się takiej racjonalizacji - i odczekałem na stacji w-w
                            muchobór prawie pół godziny, nieomal spóźniając się na kolejny pociąg z głównego
                            do kłodzka - a to ledwie jeden przystanek. naturalnie szybciej bym na rowerze
                            dojechał, nigdy więcej takich ekperymentów. w ubiegłym roku wielokrotnie
                            wracałem pociągiem z okolic ślęży, nigdy mi się nie przydarzył pociąg bez
                            opóźnień - z reguły było to ok. 20 min.

                            > No i ostatnia kwestia: MPK nie ma dostosowanego taboru do
                            > przewożenia większych bagaży (brak wydzielonych przedziałów,
                            > pasów, haków itp...).

                            ale przecież nie ma takiej potrzeby, to nie długodystansowy pociąg, tu się stoi
                            razem z rowerem góra 20 minut. w miejscu przewidzianym na wózki dziecięce czy
                            inwalidzkie.

                            > W związku z tym kierownictwo tej instytucji, nie chcąc sądzić się
                            > z pobrudzonymi lub okaleczonymi przez rowery pasażerami,

                            doprawdy?

                            > woli sprawę pozamiatać pod dywan i utrzymywać obecny stan prawny.

                            jak się nie ma chęci to każda wymówka będzie dobra.
                            ciekawe jest to, że są w polsce miasta które kompletnie trudności w przewozie
                            rowerów nie czynią, a nawet przewożą je za darmo - patrz warszawa.
                            a gra jest mimo wszystko warta świeczki - nie mam już na myśli przejazdów
                            okazjonalnych - w sytuacji gdy na pętlach nie ma parkingów rowerowych a miasto
                            jest kompletnie zakorkowane, możliwość swobodnego przewiezienia roweru w kz
                            mogłaby pomóc niezdecydowanym w decyzji zmiany samochodu na rower. bo odległość
                            do przejechania na rowerze powyżej 10 km jest dla większości ludzi zwyczajnie
                            zaporowa.
                            • czechofil Re: mpk 02.01.08, 19:52
                              > jest mnóstwo powodów dla których czasem nie chce się wieźć tyłka
                              przez miasto.
                              > a
                              > najmniej istotnym z nich jest lenistwo. częściej jest to chęć
                              skrócenia sobie
                              > drogi w sytuacjach gdy jazda na rowerze jest nazbyt uciążliwa (np.
                              pogoda, duża
                              > odległość, kiepska droga), albo niemożliwa - głównie w sytuacjach
                              awaryjnych.

                              Pogoda? Uciążliwa droga? Zbyt duża odległość? Kiepska droga? Rower
                              to do siebie ma, że oprócz poczucia wolności daje też czasami nieźle
                              w kość. Tak więc wsiadając na niego decydujesz się na uciążliwości z
                              tym związane. Zgodzę się jedynie na sytuacje awaryjne, ale te
                              występują tak rzadko, że naprawdę jakieś nadęte dyskusje o niedobrym
                              MPK kompletnie trafiają w
                              próżnię.
                              > naturalnie nie raczysz zauważać drobnego faktu, że nie każdy
                              posiada rower
                              > przystosowany do przewożenia sakw, tudzież mało kto rzeczone sakwy
                              posiada. nie
                              > wspominając w ogóle o potrzebie posiadania sakw i roweru z
                              bagażnikiem ...
                              > a sytuacja w której przeciętny posiadacz (jakiegokolwiek) roweru
                              podróżującego
                              > z
                              > rowerem (tyle, że niekoniecznie na rowerze) wcale nie jest taka
                              rzadka
                              Nie mam już siły... To nie są sytuacje, w których trzeba koniecznie
                              korzystać z MPK. Jak nie umiesz się spakować (nie masz odpowiedniego
                              bagażnika, sakw, itp...) to zamów sobie bagażówkę, poproś kogoś
                              znajomego, żeby cię podrzucił na dworzec swoim kombi albo po prostu
                              zostań w
                              domu.
                              > czytaj ze zrozumieniem pls i nie tłumacz na swoje. pisałem o
                              sytuacji
                              > _przejazdu_ z rowerem na takich samych zasadach jak z wózkiem
                              dziecięcym czy
                              > inwalidzkim, autobusem czy tramwajem który jest do ich przewozu
                              przystosowany.
                              Powtórzę to jeszcze raz. Inwalida bądź matka z dzieckiem w wózku są
                              osobami niemobilnymi, a rowerzysta jest, więc nie rozumiem, jak
                              można ich do siebie porównywać. A może by tak jeszcze zaprosić do
                              autobusów motorowerzystów, którym np. zabrakło daleko od domu
                              paliwa? W końcu oni też płacą podatki w tym mieście,
                              nieprawdaż?
                              > ale przecież nie ma takiej potrzeby, to nie długodystansowy
                              pociąg, tu się stoi
                              > razem z rowerem góra 20 minut. w miejscu przewidzianym na wózki
                              dziecięce czy
                              >
                              inwalidzkie.
                              20 minut albo i więcej i do tego w zatłoczonym autobusie... Nie, ja
                              tego nie widzę. Wolałbym podejś nawet 2 km na piechotę z zepsutym
                              rowerem do najbliższej stacji PKP i podjechać do domu pociągiem.
                              Myślę, że w awaryjnej sytuacji nie narzekałbym na ewentualne
                              spóźnienie, tylko cieszyłbym się, że w ogóle mogę jakoś dotrzeć do
                              chałupy.
                              > mogłaby pomóc niezdecydowanym w decyzji zmiany samochodu na
                              rower. bo odległość
                              > do przejechania na rowerze powyżej 10 km jest dla większości ludzi
                              zwyczajnie
                              >
                              zaporowa.
                              Kompletna fikcja. Ci, co jeżdżą już po tym mieście (tak jak ty i
                              ja) nigdy nie mieli potrzeby korzystania na co dzień z MPK w celu
                              wożenia roweru. A ci, którzy do tej pory tego nie uczynili, nie
                              zdecydują się na to z wielu innych, bardziej prozaicznych przyczyn,
                              jak np. kompletnego braku infrastruktury do tego przeznaczonej
                              (ścieżki rowerowe, parkingi dla rowerów) jak również tragicznego
                              stanu kultury i świadomości kierowców (tych z MPK również). Zajmijmy
                              się więc może realnymi problemami...?
                              • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 02.01.08, 22:03
                                > Pogoda? Uciążliwa droga? Zbyt duża odległość? Kiepska droga? Rower
                                > to do siebie ma, że oprócz poczucia wolności daje też czasami
                                > nieźle w kość. Tak więc wsiadając na niego decydujesz się na
                                > uciążliwości z tym związane.

                                są ludzie którzy na rowerze jeżdżą z konieczności. nie widzę przeciwwskazań aby
                                im długie dojazdy ułatwić.
                                podobnie rzecz się ma z dojazdami do terenów rekreacyjnych - mało gdzie dociera
                                kolej. autobus czy tramwaj daje możliwość znacznego zwiększenia zasięgu. faktem
                                jest, że dla mnie 30-40 kilometrowa przejażdżka w drodze z pracy do domu to
                                żaden problem. ale faktem jest również, że są ludzie dla których 10-15 km po
                                ruchliwych miejskich drogach to spory wyczyn. a takie są często odległości do
                                bardziej interesujących terenów przejażdżkowych. ot, na przykład ode mnie do
                                leśnicy, na jarnoltów, a nawet do parku szczytnickiego. nigdzie tam z córką na
                                rowerach nie dojadę a samej jej do autobusu z rowerem nie wsadzę (na dzieci z
                                dziecięcymi rowerami na szczęście nikt nie protestuje). w końcu ile można nad
                                ślężą czy w parku milenijnym jeździć?

                                wsadzenie ludzi na rowery zamiast do samochodów to nie tylko konieczność
                                wybudowania iluś tam kilometrów dróg dla rowerów czy miejskie wypozyczalnie
                                rowerów.
                                to również przystosowanie dla potrzeb rowerzystów innej infrastruktury
                                miejskiej. na świecie ludzie znakomicie sobie z tym radzą, np montując w
                                autobusach zewnętrzne wieszaki na rowery. żeby daleko nie sięgać - widziałem
                                takie w krakowie.
                                to jest zarówno promocja zdrowego trybu życia. więcej, to znacząca zachęta do
                                całkowitej rezygnacji z samochodów na rzecz innych środków komunikacji miejskiej
                                - w tym kombinowanych.

                                a twoje nadęte uwagi o tym jacy to rowerzyści powinni być dzielni i wielcy sa
                                zwyczajnie nie na miejscu.

                                > Nie mam już siły...

                                to poćwicz trochę na siłowni

                                > To nie są sytuacje, w których trzeba koniecznie
                                > korzystać z MPK.

                                och, naturalnie - twoim zdaniem znacznie korzystniej jest dotargać się na
                                dworzec o własnych siłach. jeżdżenie autobusem jest widać niesportowe.

                                > Powtórzę to jeszcze raz. Inwalida bądź matka z dzieckiem w wózku są
                                > osobami niemobilnymi, a rowerzysta jest, więc nie rozumiem, jak
                                > można ich do siebie porównywać.

                                powtórzę jeszcze raz - w autobusach i tramwajach dopuszczalne jest przewożenie
                                zarówno bagażu podręcznego, jak i wózków dziecięcych czy inwalidzkich. jest
                                nawet na to wydzielony, zarezerwowany kawałek podłogi. imo nic nie stoi na
                                przeszkodzie, aby na takiej samej zasadzie przewozić rowery. czyli rozszerzyć
                                nieco zakres usług.
                                tym bardziej, że kiedyś było to dopuszczalnie, i co więcej jest dopuszczalne w
                                innych firmach komunikacji zbiorowej.

                                nawet na zatłoczone autobusy jest rada, zobacz jaki sprytny stojak:
                                polonus.livenet.pl/viewtopic.php?p=6082#6082
                                a podobne (tyle że montowane z tyłu) widziałem w krakowie.

                                >Jak nie umiesz się spakować (nie masz odpowiedniego
                                > bagażnika, sakw, itp...) to zamów sobie bagażówkę,

                                doprawdy, znakomita rada. niestety kompletna fikcja.

                                > poproś kogoś znajomego, żeby cię podrzucił na dworzec swoim
                                > kombi

                                taaa

                                > albo po prostu zostań w domu.

                                taaa

                                ciężki z ciebie człowiek, a ludzki że nie daj boże.
                                wydawałoby się, zupełnie prosta rzecz, wsiąść z bagażami i rowerem czy dwoma do
                                autobusu, pojechać na dworzec. sprawa prosta, tania, szybka, nikogo nie absorbująca.
                                a ty co wymyślasz? jakieś kompletnie niestworzone rzeczy! bagażówka, znajomi z
                                samochodem, co jeszcze? w domu zostać? też wymyślił!
                                co za człowiek ...

                                > Kompletna fikcja. Ci, co jeżdżą już po tym mieście (tak jak ty i
                                > ja) nigdy nie mieli potrzeby korzystania na co dzień z MPK w celu
                                > wożenia roweru.

                                prawda, więc dlaczego tak ochoczo protestujesz? bo tobie jest niepotrzebne? ale
                                przecież są tacy którym się to by bardzo przydało. nie wiem czy zdajesz sobie z
                                tego sprawę, ale nie każdy rowerzysta jest sprawnym fizycznie 20-30 latkiem płci
                                męskiej.

                                > A ci, którzy do tej pory tego nie uczynili, nie zdecydują się na
                                > to z wielu innych, bardziej prozaicznych przyczyn,
                                > jak np. kompletnego braku infrastruktury do tego przeznaczonej
                                > (ścieżki rowerowe, parkingi dla rowerów)

                                na co remedium może być przewiezienie roweru autobusem na bardziej uciążliwym
                                odcinku

                                > jak również tragicznego
                                > stanu kultury i świadomości kierowców (tych z MPK również).

                                na co remedium może być przewiezienie roweru autobusem na bardziej uciążliwym
                                odcinku.

                                a najśmieszniejsze jest to, że to działa. nawet w polsce. tylko niestety nie u
                                nas. za to u nas będą miejskie rowery ...

                                > Zajmijmy się więc może realnymi problemami...?

                                a mianowicie? na przykład taki, że zlikwidowano jakiś tam przejazd kolejowy?
                                można by w stylu całej twojej argumentacji napisać tak - a co to dla rowerzysty
                                przejechanie dodatkowych paruset metrów do następnego przejazdu? za daleko? to
                                niech sobie zamówią taksówkę albo zostaną w domu.
                                • czechofil Re: mpk 02.01.08, 23:52
                                  > są ludzie którzy na rowerze jeżdżą z konieczności. nie widzę
                                  przeciwwskazań aby
                                  > im długie dojazdy
                                  ułatwić.
                                  Ci to najczęściej mają kondycję, nie narzekają i pokornie znoszą
                                  swój los. Poza tym ja też nie widzę przeciwwskazań, ale widocznie
                                  MPK je
                                  widzi.
                                  > podobnie rzecz się ma z dojazdami do terenów rekreacyjnych - mało
                                  gdzie dociera
                                  > kolej. autobus czy tramwaj daje możliwość znacznego zwiększenia
                                  zasięgu. faktem
                                  > jest, że dla mnie 30-40 kilometrowa przejażdżka w drodze z pracy
                                  do domu to
                                  > żaden problem. ale faktem jest również, że są ludzie dla których
                                  10-15 km po
                                  > ruchliwych miejskich drogach to spory wyczyn. a takie są często
                                  odległości do
                                  > bardziej interesujących terenów przejażdżkowych. ot, na przykład
                                  ode mnie do
                                  > leśnicy, na jarnoltów, a nawet do parku szczytnickiego. nigdzie
                                  tam z córką na
                                  > rowerach nie dojadę a samej jej do autobusu z rowerem nie wsadzę
                                  (na dzieci z
                                  > dziecięcymi rowerami na szczęście nikt nie protestuje). w końcu
                                  ile można nad
                                  > ślężą czy w parku milenijnym
                                  jeździć?
                                  Kompletnie się nie rozumiemy. Mi generalnie chodzi o to, że w
                                  naszych warunkach (tłok w autobusach, kiepska punktualność,
                                  nieuprzejmi kierowcy, itp...) lepiej zrezygnować z takich pomysłów,
                                  bo są one po prostu nierealne. Tak już chyba musi być, ale niestety
                                  Wrocław nie jest zbyt przyjaznym miastem dla
                                  rowerzystów.
                                  > wsadzenie ludzi na rowery zamiast do samochodów to nie tylko
                                  konieczność
                                  > wybudowania iluś tam kilometrów dróg dla rowerów czy miejskie
                                  wypozyczalnie
                                  > rowerów.
                                  > to również przystosowanie dla potrzeb rowerzystów innej
                                  infrastruktury
                                  > miejskiej. na świecie ludzie znakomicie sobie z tym radzą, np
                                  montując w
                                  > autobusach zewnętrzne wieszaki na rowery. żeby daleko nie sięgać -
                                  widziałem
                                  > takie w krakowie.
                                  > to jest zarówno promocja zdrowego trybu życia. więcej, to znacząca
                                  zachęta do
                                  > całkowitej rezygnacji z samochodów na rzecz innych środków
                                  komunikacji miejskie
                                  >
                                  j
                                  Ale my nie żyjemy w normalnym świecie, tylko w postkomunistycznym
                                  chaosie, którego samymi dobrymi chęciami nie naprawimy. I żadne
                                  wieszaki w autobusach nie spowodują, że ludzie nagle przerzucą się
                                  na rowery. Kiedy studiowałem na początku lat 90-tych, po Wrocławiu
                                  jeżdziło więcej rowerzystów niż teraz, bo był mniejszy ruch i
                                  mniejszy snobizm samochodowy (Teraz każdy gó..arz musi pod szkołę
                                  podjechać własnym autem). W związku z tym władze miejskie nie liczą
                                  się z lobby rowerowym, bo go po prostu nie ma. Jak jeżdżę, to sam
                                  czuję się jak jakiś dziwak. A wystarczy zwrócić uwagę pieszemu,
                                  który wlazł na ścieżkę rowerową, żeby odczuć na własnej skórze, jak
                                  jesteśmy
                                  poważani.
                                  > a twoje nadęte uwagi o tym jacy to rowerzyści powinni być dzielni
                                  i wielcy sa
                                  > zwyczajnie nie na
                                  miejscu
                                  Po pierwsze nic takiego nie napisałem, a po drugie... Do licha
                                  jasnego, żyję już parę lat na tym świecie i jak widzę, co się dzieje
                                  z młodymi ludźmi, wszystko by chcieli mieć pod nos podstawione.
                                  Najpierw trzeba na rowerze trochę pojeździć, kondycję wyrobić, a nie
                                  oczekiwać, żeby MPK woziło, gdzie dusza zapragnie. 10 km to sporo?
                                  To jest świetny żart, wiesz? Mój 8-letni syn przejeżdża już
                                  spokojnie po mieście 20 km, a kilka razy "machnął" nawet ok. 30. A
                                  wiesz, dlaczego? Bo mu nikt nigdy nie powiedział, że to
                                  jest "dużo".
                                  > to poćwicz trochę na
                                  siłowni
                                  Na więcej cię nie stać? Ale dziękuję za uwagę, może skorzystam.
                                  Kiedyś zresztą chodziłem na siłownię, ale teraz nie mam na to czasu.
                                  Na co dzień muszę zadowolić się
                                  rowerem.
                                  > och, naturalnie - twoim zdaniem znacznie korzystniej jest
                                  dotargać się na
                                  > dworzec o własnych siłach. jeżdżenie autobusem jest widać
                                  niesportowe.
                                  Tak, to prawda. Robię to od 20-lat, mam na dworzec główny ok. 10 km
                                  i jakoś do tej pory nie miałem z tym żadnych kłopotów. A jeżdżenie
                                  autobusem z rowerem uważam za kłopotliwe i w związku z tym
                                  bezsensowne.
                                  > ciężki z ciebie człowiek, a ludzki że nie daj boże.
                                  > wydawałoby się, zupełnie prosta rzecz, wsiąść z bagażami i rowerem
                                  czy dwoma do
                                  > autobusu, pojechać na dworzec. sprawa prosta, tania, szybka,
                                  nikogo nie absorbu
                                  > jąca.
                                  > a ty co wymyślasz? jakieś kompletnie niestworzone rzeczy!
                                  bagażówka, znajomi z
                                  > samochodem, co jeszcze? w domu zostać? też wymyślił!
                                  > co za człowiek ...
                                  Tak, są takie środki transportu jak taksówki bagażowe. Wolalbym to,
                                  niż pchanie się z rowerem do zatłoczonego
                                  autobusu.
                                  > prawda, więc dlaczego tak ochoczo protestujesz? bo tobie jest
                                  niepotrzebne? ale
                                  > przecież są tacy którym się to by bardzo przydało. nie wiem czy
                                  zdajesz sobie z
                                  > tego sprawę, ale nie każdy rowerzysta jest sprawnym fizycznie 20-
                                  30 latkiem płc
                                  > i
                                  >
                                  męskiej.
                                  Jeszcze niedawno pracowałem w pewnym zakładzie pracy, do którego
                                  spora część pracowników dojeżdżała na rowerach. W zdecydowanej
                                  większości byli to ludzie w okolicach 50-tki, obu płci. Jeździli
                                  również w zimie i nigdy nie słyszałem, żeby któryś z nich wspominał
                                  coś o potrzebie przewiezienia roweru
                                  autobusem.
                                  > > A ci, którzy do tej pory tego nie uczynili, nie zdecydują się
                                  na
                                  > > to z wielu innych, bardziej prozaicznych przyczyn,
                                  > > jak np. kompletnego braku infrastruktury do tego przeznaczonej
                                  > > (ścieżki rowerowe, parkingi dla rowerów)
                                  >
                                  > na co remedium może być przewiezienie roweru autobusem na bardziej
                                  uciążliwym
                                  > odcinku
                                  >
                                  > > jak również tragicznego
                                  > > stanu kultury i świadomości kierowców (tych z MPK również).
                                  >
                                  > na co remedium może być przewiezienie roweru autobusem na bardziej
                                  uciążliwym
                                  >
                                  odcinku.
                                  To po co brać do autobusu rower? Czy nie lepiej w takich wypadkach
                                  jechać do centrum bez niego? Po co się tak
                                  męczyć?
                                  > a mianowicie? na przykład taki, że zlikwidowano jakiś tam
                                  przejazd kolejowy?
                                  > można by w stylu całej twojej argumentacji napisać tak - a co to
                                  dla rowerzysty
                                  > przejechanie dodatkowych paruset metrów do następnego przejazdu?
                                  za daleko? to
                                  > niech sobie zamówią taksówkę albo zostaną w domu.
                                  Tak mnie zatkało, że nie wiem jak odpisać... Chyba, tak, że ja nie
                                  dopraszam się rzeczy nierealnych, nie chcę jeździć MPK, tylko na
                                  rowerze, po porządnych ścieżkach rowerowych, przez tunele oraz przez
                                  przejazdy kolejowe, które ktoś mądry kiedyś w tym celu
                                  zbudował...
                                  • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 03.01.08, 07:22
                                    > Kiedy studiowałem na początku lat 90-tych, po Wrocławiu
                                    > jeżdziło więcej rowerzystów niż teraz,
                                    Nieprawda! Z roku na rok coraz wiecej ludzi korzysta z rowerów.
                                    Obserwuje to od ponad 20 lat. Gdy zacząłem regularnie jeździć do
                                    pracy rowerem ok. 15 lat temu rowerowy ślad na śniegu był
                                    rzadkością. Obecnie drogi rowerowe i chodniki sa gęsto pokryte
                                    śladami rowerów co widać szczególnie gdy śnieg przyprószy. Nie ma
                                    żadnego porównania z sytuacją obecną a latami 90. czy 80. W latach
                                    70. dr K. Morawiecki był uważany za kompletnego dziwaka gdy
                                    przyjeżdżał na wyklad starym rowerem, który przypinał łańcuchem do
                                    znaku drogowego. A byle g...rze, którzy wszędzie chcieliby wjechać
                                    samochodem (nie tylko oni zresztą) kilkanaście czy dwadzieścia lat
                                    temu w najlepszym przypadku ujeżdżali wtedy wózki.
                                    • czechofil Re: mpk 03.01.08, 09:10
                                      > Nieprawda! Z roku na rok coraz wiecej ludzi korzysta z rowerów.
                                      > Obserwuje to od ponad 20 lat. Gdy zacząłem regularnie jeździć do
                                      > pracy rowerem ok. 15 lat temu rowerowy ślad na śniegu był
                                      > rzadkością. Obecnie drogi rowerowe i chodniki sa gęsto pokryte
                                      > śladami rowerów co widać szczególnie gdy śnieg
                                      przyprószy.
                                      Ślad na chodniku był rzadkością, bo można było jeszcze bezpiecznie
                                      jeździć po ulicy. A dróg rowerowych wtedy prawie nie było. Poza tym
                                      ilość rowerzystów jeżdżących w zimie była wtedy i jest niewielka
                                      dzisiaj, bo to najczęściej już kompletni maniacy dwóch kółek. Mi
                                      bardziej chodziło o to, że dawniej sporo ludzi jeździło na rowerach
                                      z powodu braku alternatywy transportowej (sam tak robiłem, jak nie
                                      miałem jeszcze auta), a teraz każdy może kupić sobie samochód za
                                      2000 zł i nie musi korzystać już z roweru. Szczególnie widzę to po
                                      młodych ludziach, których wir cywilizacji wciągnął już na
                                      dobre.
                                      Nie ma
                                      > żadnego porównania z sytuacją obecną a latami 90. czy 80. W latach
                                      > 70. dr K. Morawiecki był uważany za kompletnego dziwaka gdy
                                      > przyjeżdżał na wyklad starym rowerem, który przypinał łańcuchem do
                                      > znaku
                                      drogowego.
                                      Ja mam inne odczucia. Wtedy czułem się na jezdni w miarę
                                      bezpiecznie, na szosie poza miastem również. Jeszcze w 1994 roku
                                      jeździłem ze Swidnicy do Wrocławia główną drogą przez Gniechowice. W
                                      tej chwili nie potrafiłbym sobie tego nawet wyobrazić, bo np.
                                      kierowcy TIR-ów zdziczeli już totalnie i po prostu spychają
                                      rowerzystów do rowów (mój kumpel cudem przeżył taką historię). A co
                                      do efektu poczucia osamotnienia to dziwakiem czuję się właśnie
                                      teraz, kiedy jako jedyny dojeżdżam do roboty na rowerze, a młodzi
                                      ludzie, tuż po studiach, z lekką lub większą ironią komentują moje
                                      zachowanie. Oczywiście wszyscy z nich mają autka i dojeżdżają nimi
                                      prawie pod drzwi zakładu pracy, często z domu oddalonego ledwie 2 km
                                      od naszego miejsca
                                      zatrudnienia.
                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 11:00
                                    > Tak mnie zatkało, że nie wiem jak odpisać...

                                    więc poczułeś siłę swoich własnych argumentów. i ich kompletny bezsens. cóż, sam
                                    się prosiłeś.

                                    > Chyba, tak, że ja nie dopraszam się rzeczy nierealnych,
                                    > nie chcę jeździć MPK, tylko na rowerze, po porządnych ścieżkach
                                    > rowerowych, przez tunele oraz przez przejazdy kolejowe, które
                                    > ktoś mądry kiedyś w tym celu zbudował...

                                    widzisz jak to jest? ile jest warte to całe twoje stawanie okoniem przeciwko
                                    rowerom w kz? temu drobnemu usprawnieniu dla ludzi którzy tego potrzebują - bo
                                    nie da się ukryc że tacy są! drobiazgowi który wymaga tylko jednej decyzji,
                                    wprowadzone byc może natychmiast a nie pociąga za sobą żadnych kosztów.
                                    i wcale nie jest czymś kompletnie niestworzonym, bo z powodzeniem działa w
                                    innych miastach. żałość czasami bierze gdy warszawiacy sie chwalą jak to oni
                                    mogą jechać z rowerem w metrze, w autobusie, w tramwaju, i to bezpłatnie ...

                                    nie zaszkodzi, a w wielu wypadkach może pomóc.

                                    ale nie, bo jedynie słuszny rowerzysta jeździ wyłącznie na rowerze a bagaże
                                    pakuje do sakwy!


                                    > Mi generalnie chodzi o to, że w
                                    > naszych warunkach (tłok w autobusach, kiepska punktualność,
                                    > nieuprzejmi kierowcy, itp...) lepiej zrezygnować z takich pomysłów,
                                    > bo są one po prostu nierealne.

                                    więc najlepiej zamieść śmieci pod tapczan, nic kompletnie nie robić, zamknąć się
                                    w swoim rowerowym ogródku, grzecznie omijać pieszych na drogach dla rowerów itd?
                                    i wyżalać się jaki to ruch samochodowy coraz większy i groźniejszy? i grzecznie
                                    telepać sie poboczem ulicy kosmonautów, często w błocie i słocie, podczas gdy
                                    tuż obok raz po raz przejeżdżają pustawe tramwaje. bezsens!

                                    popularyzacja alternatywnych środków transportu miejskiego polega na tworzeniu
                                    ułatwień, na udostępnianiu - nie na zamykaniu.
                                    również promowanie aktywnego wypoczynku i zdrowego trybu życia nie polega na
                                    rzuceniu hasła "wybierz rower" i w ślad za nim malowaniem na ulicy bohomazów
                                    "chroń swa skroń".
                                    jeśli się proponuje zdrowy wypoczynek na terenach rekreacyjnych pod miastem to
                                    nie wolno ograniczać go wyłącznie dla ludzi posiadających samochody. to się
                                    kompletnie mija z celem. wprawiony rowerzysta poradzi sobie bez trudu.
                                    największy problem w tym, aby namówić nie przekonanych! a ci z reguły za bardzo
                                    wprawni nie są.
                                    • czechofil Re: mpk 03.01.08, 11:37
                                      > > Tak mnie zatkało, że nie wiem jak odpisać...
                                      >
                                      > więc poczułeś siłę swoich własnych argumentów. i ich kompletny
                                      bezsens. cóż, sa
                                      > m
                                      > się
                                      prosiłeś.
                                      Nie wyczułeś ironii? To współczuję. Trochę luzu, kolego, złość
                                      piękności
                                      szkodzi...
                                      > widzisz jak to jest? ile jest warte to całe twoje stawanie
                                      okoniem przeciwko
                                      > rowerom w kz? temu drobnemu usprawnieniu dla ludzi którzy tego
                                      potrzebują - bo
                                      > nie da się ukryc że tacy są! drobiazgowi który wymaga tylko jednej
                                      decyzji,
                                      > wprowadzone byc może natychmiast a nie pociąga za sobą żadnych
                                      kosztów.
                                      > i wcale nie jest czymś kompletnie niestworzonym, bo z powodzeniem
                                      działa w
                                      > innych miastach. żałość czasami bierze gdy warszawiacy sie chwalą
                                      jak to oni
                                      > mogą jechać z rowerem w metrze, w autobusie, w tramwaju, i to
                                      bezpłatnie ...
                                      Ależ ja nie mam nic przeciw wożeniu rowerów środkami komunikacji!
                                      Po pierwsze, zupełnie mi to do życia nie jest potrzebne, a po
                                      drugie, jest to dzisiaj - przy pewnych ograniczeniach - mimo twoich
                                      żalów, jednak możliwe. Czytaj też uważniej, a dojdzie może do
                                      ciebie, że
                                      rowerzyści mają ważniejsze problemy w tym mieście niż pchanie się do
                                      tramwaju do Leśnicy z rowerem, żeby tam sobie pojeździć po
                                      lesie...
                                      . żałość czasami bierze gdy warszawiacy sie chwalą jak to oni
                                      > mogą jechać z rowerem w metrze, w autobusie, w tramwaju, i to
                                      bezpłatnie ...
                                      Pamiętasz, jak napisałeś, żebym wyemigrował z Wrocławia? Teraz
                                      powinienem być złośliwy i zaproponować ci przenosiny do tej
                                      wspaniałej
                                      Warszawy...
                                      > ale nie, bo jedynie słuszny rowerzysta jeździ wyłącznie na
                                      rowerze a bagaże
                                      > pakuje do sakwy!
                                      Nie jedynie słuszny, a jedynie rozumny i nie stwarzający sztucznych
                                      problemów. Nawet moje dziecko już wie, że na rowerze najłatwiej i
                                      najwygodniej jeździć z sakwą
                                      (sakwami)...
                                      > więc najlepiej zamieść śmieci pod tapczan, nic kompletnie nie
                                      robić, zamknąć si
                                      > ę
                                      > w swoim rowerowym ogródku, grzecznie omijać pieszych na drogach
                                      dla rowerów itd
                                      > ?
                                      > i wyżalać się jaki to ruch samochodowy coraz większy i
                                      groźniejszy? i grzecznie
                                      > telepać sie poboczem ulicy kosmonautów, często w błocie i słocie,
                                      podczas gdy
                                      > tuż obok raz po raz przejeżdżają pustawe tramwaje. bezsens!
                                      Właśnie od paru dni próbuję ci uświadomić, co należy robić. Porzuć
                                      nierealne pomysły z tym całym MPK i spróbuj zrozumieć, że bez tego
                                      wątpliwego udogodnienia da się jednak jakoś w tym mieście żyć. Ale
                                      bez sensownego systemu dróg rowerowych i ich dobrej jakości życie
                                      już nie jest takie
                                      wygodne...
                                      > największy problem w tym, aby namówić nie przekonanych! a ci z
                                      reguły za bardzo
                                      > wprawni nie są.
                                      No cóż, ich problem, świata nie zbawisz. Ja nie mogę namówić mojej
                                      żony, żeby przejechała się ze mną i synem chociaż z Żernik do Parku
                                      Milenijnego, a ty mi tu o potrzebie wożenia roweru autobusem?
                                      Naprawdę nie mam nic przeciwko temu, ale nie tędy droga, uwierz mi...
                                      • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 05.01.08, 09:14
                                        > Po pierwsze, zupełnie mi to do życia nie jest potrzebne,

                                        tobie nie. mi też. ale prawdę mówiąc dla mnie drogi dla rowerów też są zbędne.
                                        co zupełnie nie oznacza, że nie są potrzebne w ogóle.

                                        > a po drugie, , jest to dzisiaj - przy pewnych ograniczeniach -
                                        > mimo twoich żalów, jednak możliwe

                                        wybacz, ale zdawanie się na łask-niełaskę i psie humory kierowcy to żadna
                                        możliwość. to powinno być wprost zapisane w regulaminie przewozów. co, jak, w
                                        jakich warunkach, w jakich autobusach.

                                        > Czytaj też uważniej, a dojdzie może do ciebie, że
                                        > rowerzyści mają ważniejsze problemy w tym mieście
                                        > niż pchanie się do tramwaju do Leśnicy z rowerem, żeby tam
                                        > sobie pojeździć po lesie...

                                        do mnie dochodzi, że bardzo dużym problemem bywa codzienny przejazd rowerem
                                        przez ulicą kosmonautów - bynajmniej nie po to aby pojeździć sobie po lesie.
                                        niestety, nie ma co liczyć na szybką przebudowę drogi do leśnicy, za to
                                        przewiezienie roweru tramwajem możnaby załatwić od ręki. całkowicie bezkosztowo.

                                        > Pamiętasz, jak napisałeś, żebym wyemigrował z Wrocławia? Teraz
                                        > powinienem być złośliwy i zaproponować ci przenosiny do tej
                                        > wspaniałej Warszawy...

                                        nie uważam warszawy za wspaniałą. ale tam to działa, w warunkach wcale nie
                                        różniących od wrocławskich. wbrew twoim wszystkim obawom.

                                        > Nie jedynie słuszny, a jedynie rozumny i nie
                                        > stwarzający sztucznych problemów.
                                        > Nawet moje dziecko już wie, że na rowerze najłatwiej i
                                        > najwygodniej jeździć z sakwą (sakwami)...

                                        nietrudno mi wyobrazić sobie wyjazd z rowerem mtb na tydzień do szklarskiej.
                                        naturalnie przejazd pociągiem i plecakiem - bo gdzie sakwy zawieszę? na
                                        kierownicy? nie bądź śmieszny...
                                        sakwowa turystyka asfaltowo-szutrowa nie jest jedyną możliwą.

                                        > Właśnie od paru dni próbuję ci uświadomić, co należy robić. Porzuć
                                        > nierealne pomysły z tym całym MPK

                                        przeciwnie, są bardzo realne. jest na to mnóstwo przykladów gdzie indziej. ino
                                        trzeba chcieć.

                                        > i spróbuj zrozumieć, że bez tego wątpliwego udogodnienia da się
                                        > jednak jakoś w tym mieście żyć.

                                        dla jednego udogodnienie jest wątpliwe, dla innego niezwykle przydatne. postaraj
                                        się spojrzeć na problem z innego punktu widzenia. z punktu widzenia dowolnego,
                                        potencjalnego czy okazjonalnego rowerzysty.

                                        > Ale bez sensownego systemu dróg rowerowych i ich dobrej
                                        > jakości życie już nie jest takie wygodne...

                                        imo tą całą sieć dróg dla rowerów za bardzo się mitologizuje. polepszanie
                                        bezpieczeństwa rowerzystów w mieście to coś więcej niż nowe drogi rowerowe.
                                        nieprzypadkowo prawie wszystkie kolizyjki jakie mi się na drogach w mieście
                                        przytrafiły, miały miejsce na drogach dla rowerów (piesi!) czy w obrębie
                                        skrzyżowań i przejazdów dla rowerzystów (zielona strzałka, wymuszanie
                                        pierwszeństwa, zastawianie przejazdu itp).

                                        potwierdzają to badania przeprowadzone w warszawie, bardzo ciekawy raport, warto
                                        się z nim zapoznać:

                                        www.zm.org.pl/?a=zdarzenia_rowerowe_2004_6
                                        izolowanie rowerzystów na drogach dla rowerów nic kompletnie nie da bez
                                        uspokojenia ruchu samochodowego w mieście - a to odbywać się może przez
                                        wywalenie samochodów poza centrum na obwodnice, zmuszenie czy zachęcenie
                                        kierowców do korzystania z innych środków komunikacji (kz, rowery, skutery itp),
                                        oraz poważne zmiany w organizacji ruchu np. bezpolizyjne skrzyżowania bez
                                        zielonych strzałek, strefy filtracji ruchu rowerowo-samochodowego (np. śluzy),
                                        więcej stref ograniczonego ruchu 30 km/h itp.
                                        oraz, co najtrudniejsze - na co wpływ jest najmniejszy, zmiany w mentalności
                                        kierowców, pieszych i naturalnie rowerzystów.

                                        all in all, przyjazność miasta dla rowerzystów, dobry klimat do jazdy na rowerze
                                        to nie tylko budowanie dróg dla rowerów, nie tylko wypożyczalnie rowerów
                                        miejskich, ale również takie duperele jak udostępnienie kz dla rowerów. to jest
                                        właśnie papierek lakmusowy, jak się traktuje rowerzystów - czy jak
                                        dopraszających się natrętów, piarową zagrywkę, czy też jako istotną alternatywę
                                        komunikacyjnego rozładowania miasta. to również inny drobiazg - odśnieżanie dróg
                                        dla rowerów na głównych trasach.
                                        niestety, tego u nas nie ma, nie ma tego klimatu, nie ma tej zachęty. i to jest
                                        najgorsze i tu oficer rowerowy ma największe pole do popisu.
                                        • czechofil Re: mpk 05.01.08, 13:45
                                          > tobie nie. mi też. ale prawdę mówiąc dla mnie drogi dla rowerów
                                          też są zbędne.
                                          > do mnie dochodzi, że bardzo dużym problemem bywa codzienny
                                          przejazd rowerem
                                          > przez ulicą kosmonautów - bynajmniej nie po to aby pojeździć sobie
                                          po
                                          lesie.
                                          Zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony drogi rowerowe nie są ci
                                          potrzebne, ale już na Kosmonautów to by się może DR przydała. A tam
                                          akurat jest całkiem znośna alternatywa, którą ktoś już na tym forum
                                          • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 05.01.08, 14:43
                                            > > do mnie dochodzi, że bardzo dużym problemem bywa codzienny
                                            > > przejazd rowerem przez ulicą kosmonautów -
                                            > > bynajmniej nie po to aby pojeździć sobie po lesie.
                                            > Zaprzeczasz sam sobie.

                                            czytaj ze zrozumieniem pls

                                            > Z jednej strony drogi rowerowe nie są ci potrzebne,

                                            dokładnie tak, _mi_ nie są drogi dla rowerów potrzebne. szybciej i bezpieczniej
                                            czuję się na jezdni. ale obce jest mi narzucanie tego stylu jazdy innym
                                            rowerzystom. dobrze wiem czym to w skrajnych przypadkach grozi, szczególnie
                                            mniej wprawnym.

                                            > ale już na Kosmonautów to by się może DR przydała.

                                            owszem jest niezbędna, jak przy każdej innej tego typu trasie wylotowej,
                                            szczególnie tak ciasnej, o bardzo duzym ruchu.
                                            ale nie twierdzę że to osobiście _ja_ jej potrzebuję.
                                            niemniej jednak dużo czasu minie zanim zostanie przebudowana cała trasa do
                                            leśnicy na całym odcinku aż do mostów średzkich.
                                            owszem, w najbliższych 3-4 latach kompletnie przebudowany zostanie układ
                                            komunikacyjny na zachód od szczecińskiej - łącznie z nowym połączeniem
                                            kosmonautów do lotniska przez żerniki, ale niestety nie obejmie to leśnicy.

                                            > A tam akurat jest całkiem znośna alternatywa, którą ktoś
                                            > już na tym forum

                                            ale jeszcze lepszą alternatywą (szczególnie w porze zimnej i słotnej) jest
                                            tramwaj, choćby tylko na trasie do pilczyc czy do lotniczej. zawsze jest to parę
                                            kilometrów czy parenaście minut jazdy mniej. i przyjemniej. i jest zgodne z
                                            filozofią używania roweru jako pomocniczego środka lokomocji wespół z kz (i
                                            koleją, i tramwajami czy autobusami). i może świetnie funkcjonować przynajmniej
                                            dopóki nie zaczną funkcjonować rowery miejskie i nie powstanie w leśnicy parking
                                            rowerowy (a miał taki powstać, sam podpisywałem nieco ponad rok temu taką
                                            petycję, niestety z różnych przyczyn spaliło na panewce). naturalnie leśnica
                                            jest tylko przykładem problemów komunikacyjnych z odległymi osiedlami.
                                            trzeba myśleć kompleksowo, o systemie komunikacyjnym jako całości, o
                                            konwergencji, przenikaniu się i wzajemnym uzupełnianiu różnych środków
                                            transportu. są ludzie którzy w bagażniku samochodu wożą skłądanego dahona. nie
                                            gdzieś tam na zachodzie, tu, we wrocławiu!
                                            naprawdę same drogi dla rowerów nie wystarczą.
                                            • czechofil Re: mpk 05.01.08, 15:35
                                              Okrutnie się pienisz, naprężasz i nadymasz. A to, co tu cały czas
                                              piszesz, to zbiór oklepanych i wszystkim znanych propozycji i spraw,
                                              które nie staną sie faktami, bo ty będziesz o nich ciągle trąbił i
                                              dawał przemądrzałe wykłady. Gdybyś wrócił do początku dyskusji, to
                                              byś zauważył, że chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że w realnym
                                              świecie nie mamy na razie szans na zmianę decyzji MPK i powinniśmy
                                              próbować radzić sobie sami z awariami, transportem bagażu itd... Za
                                              to w bardzo prosty sposób można byłoby usprawnić jeżdżenie na
                                              rowerze w tym mieście, np. wydzielając na szerokich chodnikach w
                                              centrum drogi rowerowe (przykład: odcinek Dworzec Świebodzki -
                                              Dworzec Główny) albo pozwolić na korzystanie rowerzystom z
                                              wydzielonych pasów dla autobusów MPK. Ot i tyle...
                                              • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 05.01.08, 16:22
                                                > Gdybyś wrócił do początku dyskusji, to
                                                > byś zauważył, że chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że w realnym
                                                > świecie nie mamy na razie szans na zmianę decyzji MPK

                                                nieprawda. miasto wrocław jako właściciel mpk, a co ważniejsze jako organizator
                                                komunikacji zbiorowej w mieście jest jak najbardziej władny to zmienić. ino
                                                trzeba chcieć.

                                                > i powinniśmy próbować radzić sobie sami z awariami,
                                                > transportem bagażu itd...

                                                tylko, że zosizmsamosizm nie jest żadnym rozwiązaniem. z twojej strony to
                                                kompletna kapitulacja.

                                                > to w bardzo prosty sposób można byłoby usprawnić jeżdżenie na
                                                > rowerze w tym mieście, np. wydzielając na szerokich chodnikach w
                                                > centrum drogi rowerowe (przykład: odcinek Dworzec Świebodzki -
                                                > Dworzec Główny)

                                                a jak to rozwiązuje problem przejazdów z odległych osiedli? nijak! zatem to
                                                rozwiązanie jest nic nie warte. btw, na tym odcinku nie ma na tyle szerokich
                                                chodników aby taki ruch był możliwy. dużo łatwiej będzie o ddr od strony
                                                swobodnej. po jej przebudowie rzecz jasna.

                                                > albo pozwolić na korzystanie rowerzystom z
                                                > wydzielonych pasów dla autobusów MPK. Ot i tyle...

                                                taaa, czemu nie. tylko w mieście ile tych wydzielonych pasów jest? wymień proszę
                                                gdzie, na jakich ulicach ... czy na pewno tam gdzie byśmy sobie poprawy
                                                bezpieczeństwa jazdy życzyli? korzystam czasem z buspasa na pl. jp2, ale tam
                                                akurat bezpieczniej i prościej korzysta się z przejścia podziemnego. buspasy we
                                                wrocławiu najczęściej są uwspólniane z torowiskiem. a na torowisko nikt rowerów
                                                nie wpuści. zresztą sam bym przeciw temu protestował.
                                                • czechofil Re: mpk 05.01.08, 17:02
                                                  > nieprawda. miasto wrocław jako właściciel mpk, a co ważniejsze
                                                  jako organizator
                                                  > komunikacji zbiorowej w mieście jest jak najbardziej władny to
                                                  zmienić. ino
                                                  > trzeba chcieć.

                                                  Ja też wiele bym chciał, np. być teraz na Teneryfie, ino jakoś nic
                                                  z tego "chcenia" nie
                                                  wychodzi...
                                                  > tylko, że zosizmsamosizm nie jest żadnym rozwiązaniem. z twojej
                                                  strony to
                                                  > kompletna kapitulacja.

                                                  Kapitulacja to mącenie ludziom w głowach, że MPK pozwoli kiedyś
                                                  wozić im rowery. Ostatnio widziałem, jak kierowca na Nowym Dworze
                                                  nie wpuścił do autobusu kobiety z niedużym psem na uwięzi. Tak więc
                                                  sytuacja raczej zmierza w odwrotnym kierunku i lepiej nauczyć się
                                                  żyć bez MPK, czyli zostać rowerową Zosią
                                                  Samosią...
                                                  > a jak to rozwiązuje problem przejazdów z odległych osiedli?
                                                  nijak!
                                                  Już o tym pisałem. Trzeba wsiąść do pociągu, który jest
                                                  pojemniejszy i przez to bardziej dostosowany do transportu rowerów.
                                                  A jeśli w pobliżu nie ma stacji, to cóż, pozostaje poprawić
                                                  kondycję, przesiąść się do auta albo jeździć MPK bez roweru. Po
                                                  prostu...
                                                  > rozwiązanie jest nic nie warte. btw, na tym odcinku nie ma na
                                                  tyle szerokich
                                                  > chodników aby taki ruch był możliwy. dużo łatwiej będzie o ddr od
                                                  strony
                                                  > swobodnej. po jej przebudowie rzecz jasna.

                                                  Tak? To dlaczego zdecydowana większość rowerzystów jeździ na tym
                                                  odcinku po chodniku (sam to czynię, bo na jezdni jest wyjątkowo
                                                  niebezpiecznie)? Czy nie lepiej byłoby ten fakt usankcjonować, a nie
                                                  przymykać oko na łamanie prawa przez
                                                  cyklistów?
                                                  > taaa, czemu nie. tylko w mieście ile tych wydzielonych pasów
                                                  jest? wymień prosz
                                                  > ę
                                                  > gdzie, na jakich ulicach ... czy na pewno tam gdzie byśmy sobie
                                                  poprawy
                                                  > bezpieczeństwa jazdy życzyli? korzystam czasem z buspasa na pl.
                                                  jp2, ale tam
                                                  > akurat bezpieczniej i prościej korzysta się z przejścia
                                                  podziemnego.

                                                  Tu już się czepiasz ewidentnie i jak zwykle nie masz racji. Akurat
                                                  przez pl. JPII jeżdżę tylko górą, bo szkoda mi czasu na zjeżdżanie
                                                  na dół, poza tym jest to niebezpieczne (wąski i kręty zjazd), a co
                                                  najważniejsze, jadąc w kierunku centrum nie ma jak sensownie
                                                  wydostać się na ul. Ruską. Tak więc, jak widzisz, tam ewidentnie
                                                  przydałoby się puścić ruch rowerowy górą...
                                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 06.01.08, 13:49
                                                    > Kapitulacja to mącenie ludziom w głowach, że MPK pozwoli kiedyś
                                                    > wozić im rowery.

                                                    myśl tak dalej. dużo osiągniesz.

                                                    > > a jak to rozwiązuje problem przejazdów z odległych osiedli?
                                                    > nijak!
                                                    > Już o tym pisałem. Trzeba wsiąść do pociągu, który jest
                                                    > pojemniejszy i przez to bardziej dostosowany do
                                                    > transportu rowerów.

                                                    powtarzam po raz kolejny - możesz sobie darować tak mało praktyczne porady.
                                                    miejska kz w każdym punkcie bije pociągi na głowę - zbyt mała częstotliwość
                                                    kursowania pociągów, duże opóźnienia w ruchu, wielkokrotnie większy koszt
                                                    przejazdu czy wreszcie oddalenie stacji kolejowych od głównych traktów.
                                                    gdyby to co piszesz miało jakikolwiek sens - nie było by problemu. a jest.

                                                    > Tak? To dlaczego zdecydowana większość rowerzystów jeździ na tym
                                                    > odcinku po chodniku (sam to czynię, bo na jezdni jest wyjątkowo
                                                    > niebezpiecznie)?

                                                    bo nie potrafią jeździć bezpiecznie na jezdni. z ciebie widać również cieńki
                                                    miejski rowerzysta, w gębie tylko mocny ...
                                                    zresztą nie w tym rzecz. ruch pieszych i rowerów należy jak najbardziej
                                                    izolować, nie łączyć. szczególnie dotyczy to chodników w centrum miasta, niezbyt
                                                    szerokich a o dużym ruchu pieszych.

                                                    > Tu już się czepiasz ewidentnie i jak zwykle nie masz racji.

                                                    a w którym to momencie nie mam racji?

                                                    > Akurat przez pl. JPII jeżdżę tylko górą, bo szkoda mi czasu na
                                                    > zjeżdżanie na dół,

                                                    to dokładnie tak jak ja napisałem.

                                                    > poza tym jest to niebezpieczne (wąski i kręty zjazd)

                                                    nieprawda. zakręcony zjazd jest tylko jeden - przy akademii muzycznej, ale wcale
                                                    nie wąski. zresztą dużo bardziej pokręcone są zjazdy na pl. strzegomskim czy
                                                    przy bramie oławskiej.
                                                    a do pozostałych zupełnie nie ma się czego przyczepić. szczególnie w kontekscie
                                                    "kręty" i "wąski".

                                                    > najważniejsze, jadąc w kierunku centrum nie ma jak sensownie
                                                    > wydostać się na ul. Ruską.

                                                    to prawda. i właśnie dlatego jadąc od strony legnickiej używam buspasa.
                                                    ale już jadąc od promenady staromiejskiej czy od ulicy mikołaja takiej potrzeby
                                                    absolutnie nie ma. bo wjazd w przejście jest dobrze dostępny, szeroki i łagodny.
                                                    dodam jeszcze, że jadąc z legnickiej w kierunku grodzkiej wybieram jednak drogę
                                                    dołem, wyjeżdżam przy szpitalu i jadąc krótkim odcinkiem chodnika skręcam w
                                                    cieszyńskiego, wyjeżdżając wprost na grodzką przy arsenale.

                                                    i zwracam uwagę na dwa drobiazgi - po pierwsze w przejściu podziemnym jest
                                                    oznakowana droga dla rowerów - więc jechać tamtędy wręcz należy, po drugie z
                                                    punktu widzenia przeciętnego rowerzysty taki przejazd jest o wiele
                                                    bezpieczniejszy, mimo, że odrobinę dłuższy.

                                                    reasumując temat buspasów - na placu jp2 jest dla buspasów o wiele
                                                    bezpieczniejsza alternatywa w postaci przejścia podziemnego, a przecież w
                                                    wykorzystaniu buspasów dokładnie o to chodzi - o bezpieczny przejazd rowerzysty
                                                    na ulicach o dużym natężeniu ruchu samochodowego (niekoniecznie na
                                                    skrzyżowaniach) i odizolowanie od samochodów. co przejście podziemne zapewnia w
                                                    100%.

                                                    poza wszystkim to kompletnie zignorowałeś moje zasadnicze pytanie - gdzie we
                                                    wrocławiu są buspasy (z wyłączeniem buspasów na torowiskach) po których twoim
                                                    zdaniem mogą również jeździć rowerzyści. bądź łaskaw zrobić takie konkretne
                                                    zestawienie, rzuć konkretną propozycję, a nie rzucaj dość ogólnikowymi hasłami
                                                    (pod którym nota bene również mogę się podpisać) tyle, że bez konkretnego
                                                    odzwierciedlenia w terenie. bo całkiem możliwe, że takich miejsc gdzie buspasy
                                                    można wykorzystać dla rowerów, we wrocławiu zwyczajnie nie ma ...
                                                  • czechofil Re: mpk 06.01.08, 14:43
                                                    > > Kapitulacja to mącenie ludziom w głowach, że MPK pozwoli kiedyś
                                                    > > wozić im rowery.
                                                    >
                                                    > myśl tak dalej. dużo osiągniesz.

                                                    Moje myślenie nie na tu żadnego znaczenia. Po prostu jestem
                                                    realistą i nie widzę szans na realizację tego
                                                    pomysłu...
                                                    > powtarzam po raz kolejny - możesz sobie darować tak mało
                                                    praktyczne porady.
                                                    > miejska kz w każdym punkcie bije pociągi na głowę - zbyt mała
                                                    częstotliwość
                                                    > kursowania pociągów, duże opóźnienia w ruchu, wielkokrotnie
                                                    większy koszt
                                                    > przejazdu czy wreszcie oddalenie stacji kolejowych od głównych
                                                    traktów.
                                                    > gdyby to co piszesz miało jakikolwiek sens - nie było by problemu.
                                                    a
                                                    jest.
                                                    Wiesz, czym się różnimy? Że ja, jak nie daj Boże, będę mieć awarię
                                                    roweru w okolicach Leśnicy, to udam się na dworzec, odczekam dwie
                                                    godziny, ale dojadę w końcu do domu, a ty będziesz wykłócał się z
                                                    kierowcami bądź motorniczymi, a na koniec usiądziesz i się ze złości
                                                    popłaczesz...
                                                    > bo nie potrafią jeździć bezpiecznie na jezdni. z ciebie widać
                                                    również cieńki
                                                    > miejski rowerzysta, w gębie tylko
                                                    mocny ...
                                                    Może i cienki, ale żywy i zdrowy. Sorry gościu, ale jakby cię TIR
                                                    potrącił podczas wyprzedzania w środku miasta, to może odechciałoby
                                                    ci się jeździć po naszych ulicach. Kiedyś też byłem tzw. młodym,
                                                    agresywnym kolarzem, ale teraz mam rodzinę i mam dla kogo żyć. Także
                                                    wolę jednak być "cieniasem" i tam, gdzie to jest możliwe, wybieram
                                                    jazdę po
                                                    chodniku...
                                                    > zresztą nie w tym rzecz. ruch pieszych i rowerów należy jak
                                                    najbardziej
                                                    > izolować, nie łączyć. szczególnie dotyczy to chodników w centrum
                                                    miasta, niezby
                                                    > t
                                                    > szerokich a o dużym ruchu
                                                    pieszych.
                                                    Jadąc po chodniku to ja decyduję o moim i pieszych bezpieczeństwie.
                                                    Na jezdni zaś moje życie zależy od byle kretyna za kółkiem. Sorry,
                                                    ale wybór rozsądnego człowieka jest chyba
                                                    jasny...?
                                                    > to prawda. i właśnie dlatego jadąc od strony legnickiej używam
                                                    buspasa.
                                                    > ale już jadąc od promenady staromiejskiej czy od ulicy mikołaja
                                                    takiej potrzeby
                                                    > absolutnie nie ma. bo wjazd w przejście jest dobrze dostępny,
                                                    szeroki i
                                                    łagodny
                                                    Może i nie ma takiej potrzeby, ale jest to niebezpieczne ze względu
                                                    na bardzo duży ruch pieszy na dole. Więc chyba jednak mimo wszystko
                                                    lepiej jechać
                                                    górą?
                                                    > i zwracam uwagę na dwa drobiazgi - po pierwsze w przejściu
                                                    podziemnym jest
                                                    > oznakowana droga dla rowerów - więc jechać tamtędy wręcz należy,
                                                    po drugie z
                                                    > punktu widzenia przeciętnego rowerzysty taki przejazd jest o wiele
                                                    > bezpieczniejszy, mimo, że odrobinę dłuższy.

                                                    Przeciętnego, czyli jakiego? A może takiego, który nie ma w rowerze
                                                    przerzutek i musi zsiadać z roweru, żeby go wprowadzić z powrotem na
                                                    górę? Ta obowiązkowość też jest szemrana. Mnie nikt nie zmusi, żebym
                                                    tam jechał
                                                    dołem...
                                                    > reasumując temat buspasów - na placu jp2 jest dla buspasów o wiele
                                                    > bezpieczniejsza alternatywa w postaci przejścia podziemnego, a
                                                    przecież w
                                                    > wykorzystaniu buspasów dokładnie o to chodzi - o bezpieczny
                                                    przejazd
                                                    rowerzystów
                                                    Reasumując, bezpieczniej jechać górą, ze względu chociażby na kręty
                                                    (w zimie często oblodzony) zjazd od strony ul. Legnickiej oraz
                                                    bardzo duży ruch pieszy na dole (możliwość
                                                    kolizji)...
                                                    > poza wszystkim to kompletnie zignorowałeś moje zasadnicze
                                                    pytanie - gdzie we
                                                    > wrocławiu są buspasy (z wyłączeniem buspasów na torowiskach) po
                                                    których twoim
                                                    > zdaniem mogą również jeździć rowerzyści. bądź łaskaw zrobić takie
                                                    konkretne
                                                    > zestawienie, rzuć konkretną propozycję, a nie rzucaj dość
                                                    ogólnikowymi hasłami
                                                    > (pod którym nota bene również mogę się podpisać) tyle, że bez
                                                    konkretnego
                                                    > odzwierciedlenia w terenie. bo całkiem możliwe, że takich miejsc
                                                    gdzie buspasy
                                                    > można wykorzystać dla rowerów, we wrocławiu zwyczajnie nie
                                                    ma ...
                                                    To był tylko jeden z przykładów, akurat najmniej ważny, ale
                                                    niechcący okazało się jak jednak kontrowersyjny. Nie będę teraz
                                                    siedział nad mapą i szukał buspasów, żeby ci to udowodnić, bo nie o
                                                    to chodzi w tej dyskusji. Chciałem tylko zwrócić ci uwagę, że są
                                                    ważniejsze problemy dla ludzi, którzy chcą jeździć po tym mieście na
                                                    rowerach, a nie wozić je w autobusach, a ty zacząłeś czepiać się
                                                    mało istotnych szczegółów i do tego odbiegłeś od tematu...
                                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 08.01.08, 07:38
                                                    > Wiesz, czym się różnimy? Że ja, jak nie daj Boże, będę mieć awarię
                                                    > roweru w okolicach Leśnicy, to udam się na dworzec, odczekam dwie
                                                    > godziny, ale dojadę w końcu do domu, a ty będziesz wykłócał się z
                                                    > kierowcami bądź motorniczymi, a na koniec usiądziesz i się ze
                                                    > złości popłaczesz...

                                                    oj, mylisz się. zupełnie mnie nie znasz. w takiej sytuacji najpewniej pójdę do
                                                    siostry ;P w ostateczności do domu na piechotę.

                                                    > Może i cienki, ale żywy i zdrowy. Sorry gościu, ale jakby cię TIR
                                                    > potrącił podczas wyprzedzania w środku miasta,

                                                    jeździć na rowerze po wrocławiu zacząłem w 1974 roku. póki co żadnych kolizji na
                                                    ulicach nie miałem, co najwyżej na drogach dla rowerów. na zdrowie i życie nie
                                                    narzekam. a jeździłem i jeżdżę bardzo dużo.

                                                    > Przeciętnego, czyli jakiego?

                                                    takiego jakiego najczęściej widuje się od wiosny do jesieni wyłącznie na
                                                    chodniku. bo taka jest niestety smutna prawda - większość wrocławskich
                                                    rowerzystów nie potrafi jeździć po jezdni - nawet na pustej osiedlowej drodze z
                                                    ograniczeniem prędkości do 30 km/h.

                                                    > A może takiego, który nie ma w
                                                    > rowerze przerzutek i musi zsiadać z roweru, żeby go wprowadzić
                                                    > z powrotem na górę?

                                                    widuję mnóstwo takich na obu estakadach na gądowiance i klecińskiej. buspas
                                                    niczego by tu nie zmienił.

                                                    > Ta obowiązkowość też jest szemrana. Mnie nikt nie zmusi, żebym
                                                    > tam jechał dołem...

                                                    twój biznes. ale większość rowerzystów wybiera drogę dolną, bo bezpieczniejsza,
                                                    bardziej praktyczna (bezkolizyjny przejazd w każde miejsce) i z dala od ruchu
                                                    ulicznego.

                                                    > To był tylko jeden z przykładów, akurat najmniej ważny,

                                                    sam go wyciągnąłeś

                                                    > ale niechcący okazało się jak jednak kontrowersyjny.

                                                    ależ wcale nie kontrowersyjny - generalnie ja się zgadzam z dopuszczeniem ruchu
                                                    rowerów na buspasach. naturalnie w miarę potrzeb i możliwości - o ile nie
                                                    zakłóci to nadmiernie ruchu kz.

                                                    > Nie będę teraz siedział nad mapą i szukał buspasów, żeby ci to
                                                    > udowodnić, bo nie o to chodzi w tej dyskusji.
                                                    > Chciałem tylko zwrócić ci uwagę, że są ważniejsze problemy dla
                                                    > ludzi, którzy chcą jeździć po tym mieście na rowerach,

                                                    zatem bardzo nieszczęśliwy przykład sobie wziąłeś, bo co jak co, ale we
                                                    wrocławiu buspas akurat nie jest żadnym problemem. mam wrażenie że wyciągnąłeś
                                                    sobie ten przykład gdzieś skądś zasłyszany, rzuciłeś jako wielki prblem w
                                                    dyskusji ale niestety kompletnie abstrahując od wrocławskich realiów, gdzie
                                                    takich dróg z buspasami mogącymi ułatwić jazdę na rowerze po prostu nie ma.

                                                    i żeby było jasne o czym mówimy - o wydzielonych pasach na szerokich jezdniach 3
                                                    i więcej pasmowych, przeznaczonych na całej długości wyłącznie dla kz (czyli nie
                                                    chodzi o paredziesiąt metrów pasa na skrzyzowaniu na którym autobus jadąc wprost
                                                    wjeżdża od razu na przystanek znajdujący się za skrzyżowaniem).
                                                    żeby sprowadzić to do wrocławskich przykładów - jeśli na całej długości
                                                    legnickiej jeden z trzech pasów był wydzielony jako buspas - to owszem, tu
                                                    dopuszczenie ruchu rowerów miałoby sens. ale takiego buspasa nie ma i nie
                                                    będzie, więc zwyczajnie nie ma o czym mówić.

                                                    > a nie wozić je w autobusach,

                                                    są ludzie którzy w pewnych sytuacjach chcieliby legalnie przewieźć rower w
                                                    autobusie czy tramwaju, bez namolnego upraszania się i zdawania na łaskę i
                                                    niełaskę kierowcy

                                                    > a ty zacząłeś czepiać się mało istotnych szczegółów i do
                                                    > tego odbiegłeś od tematu...

                                                    no, jeśli brak buspasów we wrocławiu jest mało istotnym szczegółem ..
                                                    ;P
                                                  • czechofil Re: mpk 08.01.08, 23:42
                                                    > takiego jakiego najczęściej widuje się od wiosny do jesieni
                                                    wyłącznie na
                                                    > chodniku. bo taka jest niestety smutna prawda - większość
                                                    wrocławskich
                                                    > rowerzystów nie potrafi jeździć po jezdni - nawet na pustej
                                                    osiedlowej drodze z
                                                    > ograniczeniem prędkości do 30
                                                    km/h
                                                    Sorry, ale... Mam pomysł, gościu, niech to będzie coś w sumie...
                                                    jako pojednanie. Zapraszam Cię w pierwszy wiosenny (ja to ocenię)
                                                    dzień na wycieczkę wokół Ślęży (ok. 100 km)... Co ty na to? Masz
                                                    czas ok. miesiąca, może więcej...
                                                  • czechofil Re: mpk 09.01.08, 08:44
                                                    > twój biznes. ale większość rowerzystów wybiera drogę dolną, bo
                                                    bezpieczniejsza,
                                                    > bardziej praktyczna (bezkolizyjny przejazd w każde miejsce) i z
                                                    dala od ruchu
                                                    >
                                                    ulicznego.
                                                    Miałem już to skończyć, ale nie jestem w stanie czytać takich
                                                    bzdur... Wczoraj ok. 11.00 schodziłem tam właśnie z przystanku
                                                    autobusowego k. Akademii Muzycznej na dół po schodach i widziałem
                                                    jak się gościu nieźle na tym "ślimaku" wykorbił. Pomogłem mu się
                                                    pozbierać, na szczęście nic mu się nie stało... Także dzięki, ale
                                                    jednak będę dalej jeździł
                                                    górą...
                                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.08, 10:13
                                                    > Miałem już to skończyć, ale nie jestem w stanie czytać takich
                                                    > bzdur... Wczoraj ok. 11.00 schodziłem tam właśnie z przystanku
                                                    > autobusowego k. Akademii Muzycznej na dół po schodach i widziałem
                                                    > jak się gościu nieźle na tym "ślimaku" wykorbił.

                                                    wczoraj to była taka szklanka, że ja się wywaliłem na zwykłym zakręcie,
                                                    wjeżdżając z drogi osiedlowej na drogę dla rowerów. bo zdiumowi nawet chodnika
                                                    nie chciało się przesypać piaskiem. o, tu, przy ulicy francuskiej:

                                                    www.wro.vectranet.pl/~artek/klecinska/images/image/2007-08-26-5556.JPG
                                                    i chyba oczywiste, że dalej pojechałem odlodzoną jezdnią, między samochodami.
                                                    nie sadzę aby ktokolwiek miał mi to za złe, w takich szczególnych, zimowych
                                                    warunkach .. z przyjemnością muszę powiedzieć, że byli kierowcy którzy słysząc
                                                    zgrzyt moich zalodzonych hamulców, robili mi miejsce zjeżdżając ze środka pasa
                                                    lekko w lewo.
                                                    bo niestety, sorry, buspasa na klecińskiej niet. nie ma się więc o co wyżalać.

                                                    > Także dzięki, ale jednak będę dalej jeździł górą...

                                                    a czy ja ci tego bronię? człowieku, naucz się wreszcie czytać ze zrozumieniem
                                                    pls. ale gwarantuję, że 95% rowerzystów nawet o tej możliwości nie pomyśli, bo
                                                    all in all przez przejście podziemne będzie wygodniej i bezpieczniej, nawet
                                                    jeśli rower trzeba będzie kawałek sprowadzić na piechotę. dokładnie tak samo jak
                                                    się rower wprowadza na piechotę na estakadzie gadowskiej czy klecińskiej.
                                                  • czechofil Re: mpk 09.01.08, 11:23
                                                    > a czy ja ci tego bronię? człowieku, naucz się wreszcie czytać ze
                                                    zrozumieniem
                                                    > pls. ale gwarantuję, że 95% rowerzystów nawet o tej możliwości nie
                                                    pomyśli, bo
                                                    > all in all przez przejście podziemne będzie wygodniej i
                                                    bezpieczniej, nawet
                                                    > jeśli rower trzeba będzie kawałek sprowadzić na piechotę.
                                                    dokładnie tak samo ja
                                                    > k
                                                    > się rower wprowadza na piechotę na estakadzie gadowskiej czy
                                                    klecińskiej.

                                                    Ciebie po prostu ciężko zrozumieć. Widzę, że uważasz się za
                                                    rzecznika 95% rowerzystów w tym mieście. Na szczęście jest w tym
                                                    kraju demokracja, więc pozwól, że pozostanę w tych pozostałych
                                                    pięciu procentach ludzi mających swoje zdanie (inne niż twoje) i nie
                                                    będę się uginał przed twoimi jaśnie oświeconymi poglądami...
                                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 09.01.08, 18:51
                                                    > Ciebie po prostu ciężko zrozumieć.

                                                    mam wrażenie że nawet nie próbujesz


                                                    > Widzę, że uważasz się za rzecznika 95% rowerzystów w tym mieście.

                                                    śmiem twierdzić że znakomita większość osób przejeżdżających przez plac jp2 wybierze drogę przez przejście podziemne a nie górą przez skrzyżowanie. bo wolą jechać wolniej, mniej wygodnie, ale za to z dala od samochodów. również po chodniku - co nawet sam raczyłeś o sobie w kontekscie piłsudskiego zauważyć. a z pewnością w ten sposób przejedzie moja rodzina, nawet i moja żona, jeżdżąca na rowerze na codzień, również do pracy.

                                                    > Na szczęście jest w tym kraju demokracja, więc pozwól, że
                                                    > pozostanę w tych pozostałych pięciu procentach ludzi mających
                                                    > swoje zdanie (inne niż twoje)
                                                    > i nie będę się uginał przed twoimi jaśnie oświeconymi poglądami...

                                                    ależ proszę, pozwalam. co prawda w żadnym momencie nie twierdziłem że istnieje jakikolwiek zakaz jazdy przez skrzyżowanie, żadnych zamachów na demokrację czy twoje chęci-niechęci nie czyniłem.
                                                    co więcej, bądź łaskaw zauważyć, stwierdziłem, że i ja jadąc w kierunku ruskiej korzystam z górnej drogi. ale skręcając w cieszyńskiego czy promenadę staromiejską wolę przejechać dołem. znacznie lepszy dojazd ..

                                                    niemniej jednak w przeciwieństwie do ciebie, ja w żadnym wypadku nie mam zamiaru twierdzić, że to co ja w rowerowej jeździe po drogach wrocławskich preferuję, jest odpowiednie dla innych rowerzystów. wręcz przeciwnie.
                                                    imo głupotą byłoby proponowanie rozwiązań wyłącznie pod kątem moich (również twoich) osobistych upodobań czy preferencji. to mają być rozwiązania dostępne dla każdego rowerzysty..

                                                    stąd też - wracając do meritum wątku - moje twierdzenie, że w wielu przypadkach, dla wielu ludzi, możliwość przewiezienia roweru w autobusie czy tramwaju byłaby bardzo dużym udogodnieniem - szczególnie w komunikacji z odległymi osiedlami. coś co można przy odrobinie chęci załatwić systemowo, za darmo i od ręki. albo z pewnymi kosztami (ale przecież miasto ma sporo środków w budżecie na tzw. program rowerowy) montując uchwyty na rowery w paru autobusach na paru wybranych liniach.

                                                    do licha, naprawdę uważasz, że takie uchwyty w autobusach komunikacji lokalnej wymyślono wyłącznie jako sztuka dla sztuki? bierzmy przykład z mądrzejszych, z lepiej rozwiniętych krajów, ale nie z "nie bo nie, bo ja mogę dwie godziny na stacji pkp odsiedzieć"!

                                                    co do sugerowanej przez ciebie znacznej różnicy zdań - jak najbardziej się zgadzam z twoim postulatem dopuszczenia ruchu rowerów na buspasach. tak, tylko, że rzucając tak fajne, gdzieś tam zasłyszane hasło, raczyłeś nie zauważyć, że buspasów w postaci nadającej się do udostępnienia dla rowerzystów we wrocławiu po prostu NIE MA! ale naturalnie możesz się z tym nie zgodzić i pozostać przy 5% osób mających w tym temacie inne niż ja zdanie. tylko fajnie by było, gdyby to twoje zdanie miało jakiekolwiek realne umocowanie ..

                                                    te parenaście metrów buspasa na kilku wrocławskich skrzyżowaniach to zupełnie nie jest to o co w udostępnianiu busspasa chodzi - szczególnie, że po drugiej stronie skrzyżowania buspas nagle a (co ciekawe) spodziewanie kończy się zatoką przystanku. więc tak czy owak, już zjeżdżając ze skrzyżowania musisz wjechać na pas z samochodami - bo i wyłącznie na jazdę na wprost buspas pozwala.
                                                    inaczej bym twierdził, gdyby i za skrzyżowaniem był jeden wydzielony pas dostępny wyłącznie dla autobusów.
                                                    ale tu sytuacja jest zupełnie inna, tu w grę wchodzi zupełnie inne rozwiązanie - śluza rowerowa, przestrzeń tuż przed skrzyżowaniem dzięki której rower może przed samochodami swobodnie wjechać również na lewy pas.
                                                  • czechofil Re: mpk 09.01.08, 19:44
                                                    > do licha, naprawdę uważasz, że takie uchwyty w autobusach
                                                    komunikacji lokalnej
                                                    > wymyślono wyłącznie jako sztuka dla sztuki? bierzmy przykład z
                                                    mądrzejszych, z
                                                    > lepiej rozwiniętych krajów, ale nie z "nie bo nie, bo ja mogę dwie
                                                    godziny na s
                                                    > tacji pkp
                                                    odsiedzieć"!
                                                    Zgroza... Pisałem to już parę razy, ale powtórzę jeszcze raz, może
                                                    wreszcie zakumasz, że NIE MAM NIC PRZECIW możliwości transportowania
                                                    rowerów środkami komunikacji miejskiej!!! Tyle, że ja nie wciskam
                                                    banałów w stylu "bierzmy przykład z lepiej rozwiniętych krajów". Bo
                                                    brać to mogą, ale ryby w stawie. A w realnym życiu MPK nie chce
                                                    przyjąć tego rozwiązania i możesz tu sobie pisać 10 postów dzienne,
                                                    a i tak nic z tego nie wyniknie...
                                                  • Gość: artek Re: mpk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.08, 08:16
                                                    > A w realnym życiu MPK nie chce przyjąć tego rozwiązania i
                                                    > możesz tu sobie pisać 10 postów dzienne,
                                                    > a i tak nic z tego nie wyniknie...

                                                    o zgrozo!
                                                    ;)
                                                    z pisania postów może i faktycznie nic nie wyniknie. ale - i tu się wyraźnie
                                                    różnimy - uważam, że sprawa jest do wygrania. wystarczy wspólne, zdecydowane i
                                                    dobrze uargumentowane (a tu jest pole do popisu dla forum) działanie urzędników
                                                    um - oficera rowerowego i wydziału transportu. jak pisałem, to ten ostatni
                                                    organizuje transport zbiorowy w mieście. cenniki i regulamin uchwala rada
                                                    miasta. i w takim wypadku mpk nic nie będzie miała do powiedzenia. urząd płaci,
                                                    urząd wymaga.
                                                  • wroclawjacek Re: mpk 17.01.08, 21:07
                                                    >A w realnym życiu MPK nie chce
                                                    > przyjąć tego rozwiązania i możesz tu sobie pisać 10 postów dzienne,
                                                    > a i tak nic z tego nie wyniknie...

                                                    ***
                                                    MPK chce przyjąc rozwiązanie tylko nie wie jakie.
                                                    Poprzedni rzecznik Kiniorski obiecywał że lada moment 09.2006 (?) będzie prezent
                                                    dla rowerzystów.
                                                    Tak jak są oznaczone drzwi którymi można wkładać wózki tak można to samo uczynic
                                                    dla rowerów.
                                                    Wyjazdy poza miasto są zazwyczaj w weekendy gdy tramwaje jeżdżą prawie puste.
                                                    Awarie zdarzają się często poza granicami miasta wiec rower byłby zazwyczaj
                                                    pakowany na pętli, potem wystarczy tych drzwi nie otwierać.
                                                    Nikt nie będzie pchał roweru do tramwaju w centrum gdy ma się możliwość
                                                    przejścia piechotą 20-30 minut.
                                                    Ale z Lesnicy to ponad 3 godziny dreptania i nie ma sensu aby tramwaje woziły
                                                    powietrze.
                                                    Można by pomyśleć aby na pętlach była możliwość kupienia dętki czy wypożyczenia
                                                    kluczy.
                                                    Może na tych parkingach przy pętlach przylepić adresy sklepów w okolicy gdzie to
                                                    można załatwić.
                                                    Może jakiś wolontariat aby można było zadzwonić po pomoc nawet odpłatną gdy
                                                    sklepy będą zamknięte.
                                                    Przecież na wylotach są stacje benzynowe całodobowe gdzie można by wprowadzić
                                                    sprzedaż dętek.
                                                    To wszystko wydaje się takie proste.
                                                    Można by wydać poradnik na jednej karce z adresami , którego nawet nie trzeba by
                                                    wozić bo można by załatwić że strażą że na darmowym numerze takie informacje
                                                    mogliby przekazywać.
                                                    Na pętli mogliby mieć folię do wypożyczenia lub do sprzedania aby nie pobrudzić
                                                    pasażera . Wystarczy taką folię wytrzeć i następnego dnia podać motorniczemu aby
                                                    na pętli oddał.
                                                    Wszystkie te wymówki MPK to bzdury.
                                                    W pociągach bywa straszny tłok a rowery można wozić.



                                                  • Gość: assur Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 01:58
                                                    CZECHOFIL TY JESTEŚ DEBILEM NUMER JEDEN W TYM KRAJU. NIE MA
                                                    WIĘKSZEGO UŁOMA OD CIEBIE. BIJESZ NA GŁOWE KACZYŃSKICH.
                                                  • czechofil Re: I kto tu miał rację...? 12.02.09, 10:39
                                                    infobike.pl/text.php?id=22689&from=main
                                                  • sledzik4 ano "szklanka" 09.01.08, 11:50
                                                    Gość portalu: artek napisał(a):
                                                    > wczoraj to była taka szklanka, że ja się wywaliłem na zwykłym
                                                    zakręcie, <

                                                    Ja też, ja też... się wczoraj wy.........em, w Parku
                                                    Szczytnickim. ;)
                                                    Pierwszy raz od 440-tu dni. :)
                                                    --
                                                    pozdrawiam - sledzik4
                                                  • wroclawjacek Re: mpk 16.01.08, 18:21

                                                    > > Wiesz, czym się różnimy? Że ja, jak nie daj Boże, będę mieć awarię
                                                    > > roweru w okolicach Leśnicy, to udam się na dworzec, odczekam dwie
                                                    > > godziny, ale dojadę w końcu do domu, a ty będziesz wykłócał się z
                                                    > > kierowcami bądź motorniczymi, a na koniec usiądziesz i się ze
                                                    > > złości popłaczesz...
                                                    ***
                                                    Choć to nie do mnie to odpowiem że wożenie roweru pociągiem niczym sie nie różni
                                                    od wożenia tramwajem.
                                                    Dokładnie tak samo konduktor może cię nie wpuścić do pociągu. Poczytaj sobie
                                                    regulamin PKP.
                                                    A że to nie martwy przepis powiem ze jakieś dwa miesiące temu kierownik kazał mi
                                                    wyjść z pociągu.
                                                    Powiedziałem, że nie wyjdę i rower rozkręciłem na części.
                                                    Kierpoć tak się zdziwił,że już się nie rzucał.
                                                    Ale gdybym nic nie zrobił to by mi wlepił karę np 120 zł za jazdę brak biletu
                                                    ktorego mi nie wypisał.
                                                    Pisałem w innym poscie że moja koleżanka musiała Z Lesnicy na dyżur w szpitalu
                                                    lecieć i nie mogła 2 godzin czekać na pociąg.


                                                  • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 16.01.08, 21:00
                                                    > Pisałem w innym poscie że moja koleżanka musiała Z Lesnicy na
                                                    dyżur w szpitalu
                                                    > lecieć i nie mogła 2 godzin czekać na pociąg.
                                                    W takiej sytuacji (dyżur i zdanie się na taką instytucję jak PKP)
                                                    należy jednak planować wycieczkę z dużym marginesem czasu.
                                                  • wroclawjacek Re: mpk 18.01.08, 20:46
                                                    > W takiej sytuacji (dyżur i zdanie się na taką instytucję jak PKP)
                                                    > należy jednak planować wycieczkę z dużym marginesem czasu.

                                                    ***
                                                    Był zapas czasu tylko, że ten zapas to o tyle skrócona trasa.
                                                    PKP raczej nie robi kawałów. Do PKSu wieczorem bywało, że się nie udało wsadzić
                                                    roweru.
                                                    Dlatego cieszy reanimacja połączeń do Trzebnicy, Sobótki, Dzierżoniowa
                        • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 04.01.08, 13:15
                          > jak uprzednio pisałem - de gustibus. przerobiłem już sporo
                          wariantów
                          > sakwowo-plecakowych. ostatnim moim nabytkiem była mała torba
                          authora:
                          >
                          > www.krajek.pl/User.do?a=8&p=KrajekW080&k=24&v=
                          > www.pkkompas.com/moje/2007-06-08-dolinabystrzycy/dscf4773.jpg
                          > owszem, świetnie sprawdza się na jednodniowych wycieczkach w
                          lekkim terenie, al
                          > e
                          > już niekoniecznie w górach. m.in. za bardzo przesuwa środek
                          ciężkości ku tyłowi
                          > .
                          > no i wraz z bagaznikiem dodaje niepotrzebnie parę kilogramów.
                          > wygodniej i poręczniej jeździ mi się z plecakiem - obecnie małym,
                          lekkim 14
                          > litrowym deuterem.
                          Odnosnie sakw i plecaka.
                          Zdecydowanie wolę sakwy. W 2006 wybrałem się na kilka dni do Orla w
                          Górach Izerskich. Startowałem spod Złotoryi z ciężkimi sakwami
                          (wiozłem też prowiant bo w Orlu żarcie drogie). Jechałem przez
                          Świeradów i Halę Izerską. Podjazd jest tam mocny. Wracałem do domu
                          (147 km) przez Szklarską, Jelenią i Góry Kaczawskie (spory podjazd
                          do Dziwiszowa). Miałem też mały plecak na plecach i on mi bardziej
                          przeszkadzał niz sakwy. Jaki by plecak nie był to plecy się
                          dodatkowo pocą. Zalety ma tylko wtedy gdy jest bardzo zimno (grzeje).
                  • Gość: aga Re: mpk IP: *.as.kn.pl 25.01.08, 11:17
                    a ja nawet kiedyś wzięłam na wszelki wypadek klucze, które dostałam od taty, ale
                    co mi było po nich jak nie miałyśmy z koleżanką tyle siły żeby odkręcić śrubkę,
                    a żadnego silnego mężczyzny w polu widzenia nie było.....
              • wroclawjacek Re: mpk 16.01.08, 18:08
                > Kiedy wyobrażam sobie awarię, w której rower ulega aż takim
                > uszkodzeniom, to myślę, że bardziej niż środek komunikacji
                > miejskiej, przydałaby ci się do transportu karetka pogotowia...
                ***
                Za krótko jeździsz rowerem (ponoć 30 lat) i zbyt często po asfalcie.
                Ostatnio wykonałem paradne salto przez kierownice w sposób kontrolowany aby nie
                zrobić sobie krzywdy i nie połamać roweru.
                Osoba mi towarzysząca nie mogla uwierzyć że po czymś takim można się otrzepać i
                pojechać jakby nic się nie stało.
                No ale nie zawsze się udaje.
                Kiedyś wybrałem się na daleką nocna trasę i połowę szprych straciłem.Jazda z
                sakwami po górach skończyła się spawaniem ramy.
                naprawdę nie potrzeba się połamać aby połamać rower. Pedał , piastę, kulkę
                łożyskową,siodełko , wspornik kierownicy, widelec.
                Jedyna rzecz jakiej nie połamałem w rowerze to ośka suportu i kable lampki.
                Kiedyś wzbudzałem sensację gdy wiozłem koło zapasowe.
                No ale to był rajd po piachu wzdłuż Bałtyku a nie trzeba tłumaczyć co znaczy
                mokry piach i słona woda dla roweru.
                • czechofil Re: mpk 16.01.08, 19:54
                  > Za krótko jeździsz rowerem (ponoć 30 lat) i zbyt często po
                  asfalcie

                  A skąd ty to możesz wiedzieć? Jesteś jasnowidzem? No i poza tym co
                  to ma wspólnego z tematem problemu przewożenia rowerów środkami
                  komunikacji miejskiej?
            • Gość: Mikołaj Re: mpk IP: *.wroclaw.mm.pl 27.12.07, 21:00
              > 1. ja, rower i bardzo ciezki plecak wyjezdzamy w gory/nad morze,

              Raz w życiu wybrałem się na wakacje na rowerze z ciężkim turystycznym plecakiem.
              Nigdy więcej. ;-)

              > 2. polamane szprychy,

              Wszystkie na raz Ci się połamią? Ja jeździłem miejskim rowerem z urwaną szprychą
              z tyłu i nawet nie zauważyłem aż mi ktoś nie zwrócił uwagi.

              > scentrowane kolo

              Nawet gdy nie masz klucza do centrowania, to zawsze, korzystając z dźwigni
              dostarczanych przez "okoliczności przyrody", wyprostujesz koło na tyle, aby się
              zmieściło w widelcu. A to wystarczy aby dotoczyć się do domu.

              > wyrwany gwint w korbie

              Wyobrażam sobie wyrwanie gwintu w korbie podczas nieumiejętnego dokręcania
              pedałów, ale nie podczas jazdy. Nawet jeśli urwie Ci się ten gwint na wycieczce
              to i tak możesz jechać pedałując ćwierćobrotami. Do domu się dotoczysz.

              Podsumowując, jeśli zachodzą jednocześnie poniższe warunki:
              a) oba koła mieszczą się w widelcach,
              b) kręcenie korbami powoduje obracanie się tylnego koła,
              c) działa przynajmniej jeden hamulec
              to można jechać na rowerze przynajmniej w takim stopniu aby w rozsądnym czasie
              wrócić do domu. Musi się wydarzyć naprawdę jakaś katastrofa (rzędu kolizji z
              samochodem) aby jazda była niemożliwa. Ale wtedy, jak zauważył Czechofil,
              wracamy karetką pogotowia lub karawanem pogrzebowym.
              • palya Re: mpk 28.12.07, 10:50
                mialam kolizje z samochodem...i ani karetka ani karawan. wiec bądz
                łaskaw nie pisac o tym, o czym pojecia nie masz (chyba ze tez po
                wypadku jestes)
                otoz nie kazdy wypadek (na szczescie)konczy sie powaznymi
                obrazeniami rowerzysty. za to wiekszosc konczy sie powaznym
                uszkodzeniem roweru.

                poza tym, jestem kobitką, na sprawach budowy roweru i jego
                ewentualnej naprawy znam sie raczej mało i dobrze mi z tym. jednak
                jezdze na dlugie wyprawy (tam zawsze jakos sobie radze przy pomocy
                okilicznych mieszkancow) ale w miescie raczej nikt nie pomaga.

                chcialabym móc wsiasc do tramwaju i dojachac na moj drugi koniec
                miasta jesli zdazyla sie awaria/wypadek/kontuzja, ktora nie
                kwalifikuje sie na pogotowie/oberwanie chmury (raz mi sie zdarzylo,
                gwaltowna burza, widocznosc na 2 metry i brak sciezki rowerowej-
                musialabym byc idiotką zeby ryzykowac jazde ulicą, na szczescie
                wtedy motorniczy sie zlitował)

                i ja bym raczej nie dramatyzowala, ze rower jest tak strasznie
                uciazliwy dla innych pasazerow, wiadomo, ze nie pchamy sie w
                zatlocozny autobus, ale jesli jedzie prawie pust;y to dlaczego nie?


                istnienie takiej mozliwosci poprawiloby moj komfort psychiczny
                podczas jazdy - nie musze naprawiac roweru w warunkach polowych,
                gdzies na chodniku, moge to zrobic w domu lub w warsztacie..

                nie musze, moge, mam mozliwosc..to wystarczy
          • wroclawjacek Re: mpk 16.01.08, 17:13
            > Jeżdżę po Wrocławiu na rowerze od trzydziestu lat, od dwudziestu
            > samodzielnie i świadomie i nigdy ani przez chwilę nie przyszło mi do
            > głowy, żeby przy okazji awarii skorzystać z usług MPK.
            ****
            Pewnie nie jeździsz na dalekie trasy.
            Weź taki przykład. Wracam z grupa niewprawnych rowerzystów ze Środy Ślaskiej.
            Chyba zabrakło jakiegoś pociągu. Potem zaorali nam drogę na polu popegierowskim
            co spowodowało 25 minutowe przedzieranie się przez pole.
            W Leśnicy można się było zapakować do tramwaju i nadrobić stracony czas.
            Niestety motorniczy nie pozwolił.
            Za około godzinę koleżanka miała mieć dyżur w szpitalu a tu trzeba jeszcze do
            domu wpaść i się odświeżyć przed pracą.
            Aby nie mial kłopotów w pracy trzeba było puśćić ją tramwajem bez roweru.
            Jeśli jeździsz w zimie to wiesz ze zgrabiałymi rękoma nie zakleisz gumy jeśli w
            ogóle skurczona opona da się zdjąć.
            Kiedy indziej oberwanie chmury a potem wielogodzinna ulewa.
            Po godzinie siedzenia na przystanku szkoda że nie można pustym tramwajem z
            Osobowic wrócić na Krzyki.
            Chyba 28 styczeń 2007 --wichura taka że wywraca wiaty przystankowe.
            Po kolejnej wywrotce na rowerze nie mówiąc o cofaniu się pod naporem wiatru
            żonka uprosiła kierowcę autobusu aby ją wpuścił.
            Mogą też być jakieś kłopoty zdrowotne np .żołądkowe.
            Trzeba wtedy zostawić rower 15-20 km od domu aby później po niego wrócić.
            Brudzenie rowerami to bzdura jak i płacenie przez motorniczego.
            NA tylnym pomoście tramwaju 105N (?) wpakowałem 4 czy 5 rowerów i wsiadający
            nawet nie zauważyli aby były problemy z wsiadaniem. Tam jest tyle miejsca że nie
            ma mowy o zwężeniu prześwitu.
            Wystarczyłby przepis że można wozić tylko jeden rower na tylnym pomoście a jak
            pisałem potrzeba wożenia rowerów bywa na peryferiach gdzie tramwaje są puste lub
            w dni o psiej pogodzie gdzie również ludzie nie ruszają się z domu .
            Dziś warto zapamiętać datę wejścia przepisu chyba marzec 2007 i nazwisko
            dyrektora aby uciszyć burzącego się motorniczego.
            Najczęściej motorniczowie mówią, że chętnie by pozwolili ale jest oficjalny zakaz.
            Wtedy warto wiedzieć o jakim przepisie się mówi.
            Motorniczy już nie odwoła swych słów a jeśli będzie złośliwy i odwoła zawsze
            można napisać skargę, że najpierw nie widział przeszkód a potem zabronił.
            Myślę że po takim oświadczeniu na wszelki wypadek motorniczy ustąpi.









            Radzę zakupić
            > tzw. zestaw naprawczy i nauczyć się naklejać łatki na przebitą
            > dętkę, a jeśli to jest zbyt trudne, to trzeba zadzwonić z komóreczki
            > po tatusia, żeby przyjechał i zabrał do ciepłego domeczku...
            • Gość: Roman Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 17:23
              > Pewnie nie jeździsz na dalekie trasy.
              Bywalcy tego forum raczej dużo jeżdżą. Wycieczka do Środy latem to
              pikuś.
            • Gość: artek Re: mpk IP: *.wro.vectranet.pl 16.01.08, 17:42
              > Wystarczyłby przepis że można wozić tylko jeden rower
              > na tylnym pomoście

              w poznaniu jest tak:
              "Ostatecznie ustalono i zapisano w regulaminie przewozów, że rower można
              wprowadzić do tramwaju lub autobusu tylko w dwóch przypadkach losowych - gdy
              nastąpi nagłe załamanie pogody lub uszkodzenie roweru uniemożliwi dalszą jazdę
              nim. W regulaminie zastrzeżono też, że rower może być przewożony tylko w
              oznakowanym piktogramem miejscu i "w taki sposób, aby nie zagrażał
              bezpieczeństwu oraz nie mógł zabrudzić odzieży współpasażerów i elementów
              wyposażenia pojazdu". - No i oczywiście nie ma mowy o przewożeniu roweru w
              zatłoczonym pojeździe - dodaje dyr. Firlik."

              w warszawie w regulaminie przewozów _w_ogóle_ wzmianki o rowerach nie ma. po
              prostu rowery traktuje się jak każdy inny bagaż. jest tylko informacja w taryfie
              przewozowej o opłacie za przewóz bagażu w tym rowerów (opłata zawieszona).

              natomiast we wrocławiu regulaminu przewozu dostępnego do przeczytania poza
              taborem brak, nie ma go ani na www.mpk.wroc.pl, ani na www.wroclaw.pl. ot, taka
              ciekawostka ...

              niestety, mści się jedno z największych zaniedbań poprzednich prezydentów -
              pozostawienie komunikacji zbiorowej odłogiem, zupełnie poza urzędem miejskim -
              czyli w gestii zdiku, gdzie się komunikacją zbiorową z punktu widzenia interesu
              miasta i jego mieszkańców specjalnie nie przejmowano, oraz co gorsze w gestii
              samego mpk.
              to stąd mamy takie kfiatki jak wypowiedzi rajcesa o konieczności ponownego
              kasowania biletów po zmianie wagonu w tym samym składzie, czy niemożności
              istnienia podwójnych przystanków. jak również wyrugowanie rowerów z kz.
            • czechofil Re: mpk 16.01.08, 17:56
              Nie sądziłem, że jeszcze wrócimy do tego tematu, ale skoro mnie
              wywołałeś, to chciałbym ci oznajmić, że ten post jest na tyle stary,
              że Artek zdołał mnie w międzyczasie częściowo przekonać do swoich
              racji. Zresztą - powtórzę to jeszcze raz - nie jestem przeciwnikiem
              wożenia rowerów środkami komunikacji miejskiej (byłoby to abberacją
              umysłową), tylko chciałem zwrócic uwagę na to, że nie można
              narzekać, jak nic się nie robi, żeby mieć sprawny rower i nie wozi
              się z sobą akcesoriów naprawczych...
              • wroclawjacek Re: mpk 17.01.08, 20:40
                > Zresztą - powtórzę to jeszcze raz - nie jestem przeciwnikiem
                > wożenia rowerów środkami komunikacji miejskiej (byłoby to abberacją
                > umysłową),
                ***
                Ja sobie nie wyobrażam wożenia roweru bez potrzeby ale moja pani gdy jej
                pokazałem cały Wrocław gdy słyszy że mamy przejechac się z Krzyków na północ lub
                do Leśnicy to mówi że nie lubi tych setek krawężników i omija te kierunki.
                Inny powód to jak się dostanie w kość po kilkudziesięciokilometrowej wycieczce
                poza miasto to powrót bywa uciążliwy. Jeslo przejazd z Lesnicy ma trwać 1,5 po
                ciemku w zmęczeniu i przy złej pogodzie to ta wycieczka przestaje byc już taka
                ciekawa.
                ostatnio wsiedlismy w Lesnicy do pociągu co mnie denerwowało bo nie mielismy
                rozkładu a pociąg i tak mial 25 minut spóźnienia.
                Siedzenie na dworcu o 22:30 może wkurzać jeśli nie wiadomo czy jest sens.


                >że nie można
                > narzekać, jak nic się nie robi, żeby mieć sprawny rower i nie wozi
                > się z sobą akcesoriów naprawczych...
                ***
                Nie istnieje pojecie sprawnego roweru.
                No chyba że ktoś ma nowy i mało jeździ.
                Ktos tu pisał o łatkach ale ja w zeszł roku mialem dwie detki peknięte wzdłuż
                szwów wie c łatki na nic. podobnie miałem kiedys awarie dętki przy wentylu.
                W moim rowerze miałem juz wszystko wymienione .
                Zdarzalo mi się usuwac pekniete zapadki w wolnobiegu na szosie choć wiadomo jak
                trudno wolnobieg rozebrać standartowymi narzędziami.
                Najbardziej zdziwiło mnie pękniecie ośki w przednim kole na prostej drodze.
                Parę miesięcy temu wracalem ze Ślęży bez trzymanki bo aluminiowy wspornik
                kierownicy pękł w miejscu w którym bym się nie spodziewał.
                Kiedys miałem tak zgrabiałe ręce że nie dałem rady w 10 minut podłączyć kabli do
                dynama.
                Sakwę z częśćmi mam dużą i nie widzę sensu wożenia jej gdy jadę na miasto czyli
                na dystansie 10-15 km.
                Nie widzę szans aby choć 1% dziewczyn na rowerze woził ze sobą łatki nie mówiąc
                o innych częściach.
                Nawet nie istnieją praktyczne sakwy na dętki zapasowe lub praktyczne uchwyty na
                pompki tak aby nie skradli ich pod sklepem.
                Nie istnieją przyjazne stacje benzynowe gdzie można by napompować rower z
                wentylami Dunlop (stary typ) .
                Naprawa w zimie lub na deszczu nie ma sensu.
                Na stacjach benzynowych chyba nie kupi sie supertakonu do uszczelniania dętek.
                Zatem często trzeba zapychać na piechotę 30-60 minut lub korzystac z mpk.
                Często to znaczy 1-2 razy na rok.
                Nie powinno być to problemem dla mpk.
                Zakaz powinien być zniesiony a cena powinna byc zaporowa aby korzystać tylko
                wtedy gdy jest koniecznosć.
                W tramwaju mógłby byc pokrowiec o wartosci 15 zl do wypozyczenia za 5 zł aby nie
                pobrudzić podróżnych.
                Nie ma potrzeby instalowania żadnych haków skoro jadą dwa wagony a każdy ma po 3
                drzwi.
















                tylko chciałem zwrócic uwagę na to, że nie można
                > narzekać, jak nic się nie robi, żeby mieć sprawny rower i nie wozi
                > się z sobą akcesoriów naprawczych...
                • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 18.01.08, 23:54
                  > Nie istnieje pojecie sprawnego roweru.
                  Istnieje. Mam dwa rowery, oba sprawne. Jeden (dawniej jedyny) słuzy
                  mi do dojazdu do pracy i sklepu po zakupy, słowem miejski złom. Rama
                  ma ze 20 lub więcej lat (podejrzewam, kupiłem ją używaną) bagaznik
                  niebawem 31 (z pierwszego mojego dorosłego rowera - Waganta).
                  Przypinam go bez obaw przed sklepem, urzędem, etc. bo wygląda
                  wybitnie niekorzystnie i ewentualna strata byłaby żadna. Mimo to
                  jest technicznie sprawny. Woże ze soba zawsze zapasową dętkę i małą
                  pompkę.
                  Drugi mój sprawny rower ma 3 lata (Wheleer) i służy mi wyłącznie do
                  wycieczek. W trójkątnej torbie pod ramą woże zawsze dętkę, klej i
                  łatki, pompkę i zestaw kluczy.
                  Jeżdżę dużo i mimo to uważam, że mam sprawny sprzęt. Poza przebiciem
                  dętki zdarzyło mi sie kilka razy w starym rowerze pęknięcie osi
                  tylnej piasty. Po drugim takim zdarzeniu zacząłem wozić ze soba
                  zapasową oś. Przydała się - pękła mi w Borowicach, na trasie z
                  Jakuszyc do Lubawki podnużem Karkonoszy. Ale to były piasty pełne,
                  kiepskiej jakości, za kilka zł. Rurkowe (stosowane w lepszych
                  rowerach) nie pękają. Raz w nowym rowerze przerzutka tylna wlazła mi
                  w szprychy (równiez w górach). Ale to była moja wina - źle
                  wyregulowałem przerzutkę. Takiego typu awarie mnie spotykały w
                  przeciągu kilkudziesięciu lat użytkowania rowera, w tym w ciągu
                  otatnich 10 lat intensywnego (grubo ponad 50 tys. km).
                  Tak więc sądzę, że mam wystarczającą próbe statystyczną by podważyć
                  twoje stwierdzenie.
                  > Nie istnieją przyjazne stacje benzynowe gdzie można by napompować
                  rower z
                  > wentylami Dunlop (stary typ) .
                  Ale istnieją "przejściówki". Poza tym istnieją małe ale wydajne
                  pompki.
                  > Naprawa w zimie lub na deszczu nie ma sensu.
                  Przy takich zimach jak ta lub poprzednia można wytrzymać. A przed
                  deszcze można się przeważnie gdzies ukryć, zwłaszcza w mieście.
                  A w ogóle, co zrobisz, gdy awaria zdarzy ci się np. w Lutyni, albo
                  trochę dalej na pd-zach, gdzie linii kolejowej nie uświadczysz, a
                  MPK nie sięga, nawet gdyby rowery woziło?

          • Gość: taka prawda Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.08, 01:56
            Dziadek się popisuje że umie łatke założyć.
    • baca63 Re: mpk 02.01.08, 12:53
      Jak już wcześniej napisałem jestem rowerzystą i byłym kierowcą w MPK. Z wypowiedzi Pani rzecznik prasowej, przeczytanej w którymś poście, osobiście tej wypowiedzi nie słyszałem wnioskuję że dyrekcja MPK chowa głowę w piasek. Wynika z tego że jak pasażer grzecznie poprosi to może kierowca go zabrać razem z rowerem ale nie musi. Znając realia w MPK z pozycji byłego pracownika domyślam się że kierowca ma przekazane, "jak chcesz to bierz ale jak coś się stanie to ty odpowiadasz". Niewątpliwie tworzy to niezdrową relację pomiędzy pasażerem a pracownikiem MPK, zachowując jednocześnie dobry humor pracującym w budynku na Prusa. Ja na szczęście jeżdżąc rowerem wyposażony w podstawowe narzędzia i zestaw naprawczy jakoś do tej pory, odpukać mam tyle samo powrotów co wyjazdów. Czytając jednak Wasze wypowiedzi zaczynam widzieć pewną niszę gospodarczą. Sposób na bisnes. Może warto zainwestować w jakiegoś malucha, bagażnik dachowy na rowery i w bagażniku zapasowe części. Szczególnie te łamiące się ośki. Nakleić nalepkę, rower servis, pomoc drogowa, telefon komórkowy. Co o tym sądzicie? Dodam jeszcze że były rzecznik Pan Rajcez jest zapalonym rowerzystom.
      • Gość: Roman Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 19:08
        > Czytając jedna
        > k Wasze wypowiedzi zaczynam widzieć pewną niszę gospodarczą.
        Sposób na bisnes.
        > Może warto zainwestować w jakiegoś malucha, bagażnik dachowy na
        rowery i w baga
        > żniku zapasowe części. Szczególnie te łamiące się ośki. Nakleić
        nalepkę, rower
        > servis, pomoc drogowa, telefon komórkowy. Co o tym sądzicie?
        Wtedy by sie ostatecznie okazało czy problem (kłopot z powrotem do
        domu po awarii rowera) nie jest wydumany. Sadzę, że jednak nie byłby
        to biznes.
    • Gość: Roman Re: mpk IP: *.korbank.pl 06.01.08, 14:32
      Nie lepiej wsiąść na rower niz to ciągnąć?
      • czechofil Re: mpk 07.01.08, 08:41
        > Nie lepiej wsiąść na rower niz to
        ciągnąć?
        Masz rację, to nie ma sensu. Także ja ze swojej strony kończę,
        przypominając, że nie jestem przeciwnikiem możliwości
        transportowania rowerów środkami komunikacji miejskiej, a koledze
        Artkowi mimo wszystko życzę, żeby doprowadził (chociaż nie wiem,
        jak?) do zrealizowania tego pomysłu...
      • czechofil Re: mpk 08.01.08, 22:23
        Sam widzisz,Roman, gościu nie odpuszcza... Ja jednak, odpuszczę, bo
        mi się
        nie chce już drążyć, także bye, bye,, może rozpoznamy się podczas
        MK... Pozdrowienia dla wszystkich...
    • Gość: gość Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 19:52
      W Warszawie możliwe jest przewozenie roweru autobusem, tramwajem i
      metrem, jeśli tylko jest miejsce, by wziąść, oczywiście. Nic nie
      płaci się za tę przyjemność.
      Skutek: mniejsze korki w mieście i większe bezpieczeństo rowerzystów
      oraz komfort kierowców, zwłaszcza na trasach wylotowych pozbawionych
      ścieżek rowerowych. Szczególnie po zmroku.
      Mnie zdarzyło się raz wracać ze Smolca autobusem "miejskim" linii
      prywatnej. Zepsuło mi się światło, było ciemno i padał deszcz.
      Kierowca pozwolił mi wsiąść do środka.
      Moze zlitował się nad kobietą pozbawioną umiejętnośći
      technicznych...
      Myślę, że rowerzysta wsiada do autobusu w sytuacjach krytycznych.
      Przyjemniej jest jechać rowerem.
      • Gość: wroclawjacek Re: mpk IP: *.e-wro.net.pl 02.02.08, 23:23
        Zepsuło mi się światło, było ciemno i padał deszcz.
        > Kierowca pozwolił mi wsiąść do środka.

        Rok temu gdy 16 stycznia wiatr przesuwał wiaty , cofał rowerzystów , wyłączył
        prąd w połowie Wrocławia i wyłamał ogromną ilość drzew na Dolnym Śląsku ( do
        dziś nie mogą ich uprzątnąć ) to kierowca autobusu zlitował się nad moją panią
        widząc jak wiatr ją wywraca.
      • Gość: wroclawjacek Re: mpk IP: *.e-wro.net.pl 02.02.08, 23:31
        > Myślę, że rowerzysta wsiada do autobusu w sytuacjach krytycznych.
        > Przyjemniej jest jechać rowerem.
        Bywają sytuacje podkrytyczne gdy po kilkudziesięciu kilometrach wieczorem na
        głodniaka lub zmarznięty(a) dojeżdżasz do Leśnicy i masz jeszcze bez
        przyjemności jechać ponad 20 km to czasem chciałoby się wsiasć do tramwaju
        skoro szczyt już minął.
        Albo gdy wymęczysz kolegów na wycieczce i boisz się zę oni więcej nie wsiądą na
        rower :)
        Albo gdy pożyczam rower kolegom a potem na dwóch muszę wracać jak ich odstawie
        do domu, co zawsze spotyka się z zaciekawieniem policji i sprawdzaniem numerów :)
        Raz miałem problem bo musiałem wracać na 3 rowerach a to już wymaga jazdy bez
        trzymanki i może być groźne.
        Chociaż niedawno jechałem z Sobótki bez kierownicy bo odpadła :)
        Ciekawe co na to prawo.
        Obie ręce trzymałem na kierownicy tylko że ona nie była połączona z rowerem :)



        • palya Re: mpk 03.02.08, 14:12
          Chociaż niedawno jechałem z Sobótki bez kierownicy bo odpadła :)
          > Ciekawe co na to prawo.
          > Obie ręce trzymałem na kierownicy tylko że ona nie była połączona
          z rowerem :
          > )
          >
          leze pod biurkiem i kwicze ze śmiechu :D:D:D:D
          • Gość: quchnia Re: mpk IP: *.as.kn.pl 03.02.08, 17:01
            Widać, że wroclawjarek jednak lubi pożartować ;-)
            • Gość: wroclawjacek Re: mpk IP: *.e-wro.net.pl 03.02.08, 21:05
              > Widać, że wroclawjarek jednak lubi pożartować ;-)

              Penie że lubię, najbardziej z Policjantów.
              Ale naprawdę pierwszy raz w życiu poszedł mi wspornik kierownicy.
              Najpierw pękł uchwyt aluminiowy a potem zapomniałem się i lekko oparłem aż
              całkiem kierownica odpadła.

              Zatem przydaje się czasem umiejętność jazdy bez trzymanki gdy trzeba
              kilkadziesiąt kilometrów poginać bez kierownicy.
              Zatem nie bijcie tych co ćwiczą na sprawnych rowerach jazdę bez trzymanki :)

              • czechofil Re: mpk 29.04.08, 10:51
                www.rowery.eko.wroc.pl/main/?ekran=1&aktualnosci=1&podkat=5&tab=news&id_art=749
    • Gość: artek Rower legalny w autobusie i tramwaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.08, 11:48
      ... niestety, nie u nas. w krakowie.

      miasta.gazeta.pl/krakow/1,47375,5255527,Rower_legalny_w_autobusie_i_tramwaju.html

      Rower legalny w autobusie i tramwaju

      Zmiany w regulaminie przewozu dwóch kółek w środkach komunikacji miejskiej. Na
      środowej sesji rady miasta przeszła poprawka zezwalająca rowerzystom na
      korzystanie z autobusów i tramwajów niezależnie od pogody. czy pory dnia.
      • palya Re: Rower legalny w autobusie i tramwaju ... 02.06.08, 12:20
        skoro tam można, to można wszędzie...ahh kolejny argument, zeby sie
        przeprowadzić do grodu kraków :)
        • Gość: artek Re: Rower legalny w autobusie i tramwaju ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.08, 12:26
          palya napisała:
          > skoro tam można, to można wszędzie...ahh kolejny argument,
          > zeby sie przeprowadzić do grodu kraków :)

          e tam, sudety za daleko.
          i jeszcze jedno - czy w moim przypadku - z lwowsko-wrocławskim pochodzeniem, nie
          byłby to jakiś downgrade?
          ;P
          • palya Re: Rower legalny w autobusie i tramwaju ... 03.06.08, 10:06
            nie chodzi o sudety, tylko o to, ze drogowcy znowu spartaczyli mój
            dojazd do centrum...szlag mnie trafia, bo zamiast lepiej - jest
            gorzej..
            nawet na slynną mase kryt. jesli chce jechac to albo slalom w
            poszukiwaniu kilkusetmetrowych odcinków ddr albo dosc ryzykowna
            jazda po jezdni, czego po kolizji z Szanownym Panem Taksowkarzem z
            zasady staram sie unikac..
    • Gość: nightman Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.08, 19:54
      przyznam, że dawno nie musiałem pchać sie z rowerem do autobusu, ale zdarzyło mi
      się to dwa razy i nikt mi slowa nie powiedzial i w zasadzie nie specjalnie bym
      się tym przejął, bo ja nie chce przewieźć roweru tylko przedmiot który
      przekracza wymiary okreslone w regulaminie i kupuję specjalnie z tej okazji
      dodatkowy bilet. Nie widzę różnicy w przewozie szafki i roweru. Ot, przedmiot.
      Dlatego jakby kierowca powiedizal ze nie pojedzie, to ja tez bym stwierdzil ze
      nie pojade bo rower nie działa. mozemy poczekać na policje jak ma za duzo czasu,
      moze oni mnie odwiozą
      • Gość: elmumio Re: mpk IP: *.as.kn.pl 18.08.08, 21:54
        Żałosny jestes.Czy podoba ci się czy nie,regulamin mówi
        wyraznie.Jeżeli blokowałbys odjazd na pewno znależliby się
        ludzie,którzy zdołaliby cie "przekonać".
        • Gość: nightman Re: mpk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.08, 20:47
          nie wydaje mi się żebym w jakikolwiek sposób był żałosny. Moge przewozić
          autobusem rózne przedmioty (oczywiście jak jest luźno) kasując z tej okazji
          stosowny bilet, jak dla mnie dotyczy to również ramy z kołami. A czy jak
          odczepie koła i bede je trzymał obok ramy to czy to dalej jest rower? Nie wydaje
          mi się, to są wtedy dwa koła i rama za które to oczywiscie kasuje bilet i
          pilnuje zeby nikogo nie przybrudzić.
          Nie wiem czy Ty faktycznie mieszkasz we Wrocławiu, czy może gdzieś gdzie w pysk
          można dostać na każdym kroku, ale mysle że dopóki nie jechaliby kibole to nie
          dałbym się tak łatwo przekonać, bedac przekonany o tym, że mogę wieźc co chce.
          Jak kierowca nei czepia sie psow bez kagańców to wara od mojej ramy z kołami
          • Gość: elmumio Re: mpk IP: *.as.kn.pl 19.08.08, 22:25
            Mieszkam we Wrocławiu,a w pysk dostac tez tu mozna.Polecam uwazną
            lekture regulaminu przewozów.Mówi on,że można,za opłata przewozic
            bagaz ręczny,który nie utrudnia przejścia,nie zabrudza pojazdu i nie
            naraza podróżnych na niewygody.Cytat prawie dosłowny.A rower jest
            szczególnie niedozwolony do przewożenia.A co do psów bez kagańca,mam
            za soba interwencję w takiej sytuacji,gdy kierowca nie zareagował
            zwróciłem mu uwagę.Wyszedł z kabiny i wyprosił z autobusu babe z
            wielkim kundlem.Równie dobrze może tak być z rowerem.Ale
            walcz,walcz,na pewno gra warta świeczki!
            • Gość: Damian Re: mpk IP: 212.127.95.* 13.02.09, 21:52
              Ja kiedyś jechałem w deszczu, złapałem gume - do domu było niby już nie daleko
              ale pchałem rower przez kilka kilometrów. A że doszedłem do przystanku
              tramwajowego to poczekałem na w miarę pusty tramwaj i wsiadłem... motorniczy nie
              robił problemów bo widział że nikomu to nie będzie przeszkadzać.
    • mariposadelaseda Re: mpk 18.04.09, 16:18
      Zakaz kompletnie bezsensowny. Co najmniej jakby MPK spodziewało się, że
      rowerzyści używają rowerów z przymusu i kiedy im na to pozwoli będą masowo
      wpychać się do autobusów z rowerami na plecach. Jest dokładnie odwrotnie.
      Rowerzyści, jak tylko pogoda na to pozwala, z wielką przyjemnością rezygnują z
      usług MPKu. Podróż tramwajem czy autobusem bywa koniecznością i zniesienie
      zakazu nie oznaczałoby zapchanych środków transportu dwukołowcami.
Pełna wersja