Gość: Rafis
IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.2.*
27.08.03, 01:13
Tanie linie lotnicze manipulują polskimi samorządami
Fot. Janusz Wójtowicz
Władze Wrocławia i województwa zgodnie twierdzą, że nie pozwolą na to, żeby
Ryanair nimi manipulował. - Na dopłaty do biletów nie pozwala nam prawo -
mówi Henryk Gołębiewski, marszałek województwa. Wtóruje mu prezydent
Wrocławia. - Ryanair próbuje rozgrywać przeciw sobie różne miasta - mówi
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. - Przedstawiciele linii mówią: tam
dostaliśmy takie i takie warunki. Jeśli chcecie żebyśmy latali od was to
musicie dać więcej - wyjaśnia Dutkiwicz.
Powiększ zdjęcie
Ryanair, najsłynniejszy tzw. tani przewoźnik w Europie, postawił władzom
wrocławskiego portu lotniczego twarde warunki. Będziemy od was latać, ale
miasto lub region dopłacą po pięć euro do każdego biletu. Władze twierdzą,
że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.
Dziewięć miesięcy zostało do dnia, w którym na polskich lotniskach będą
mogły bez przeszkód lądować samoloty tanich, zagraniczych linii lotniczych.
Największe Polskie miasta rozpoczęły walkę o to, żeby latały one właśnie do
nich.
Ryan żąda
Także władze portu lotniczego na Strachowicach prowadzą negocjacje z kilkoma
tanimi przewoźnikami. Najbardziej znanym z nich jest irlandzki Ryanair,
którym jest zainteresowanych kilka miast w Polsce.
- Otrzymaliśmy już odpowiedź od Ryanair, który wstępnie zaakceptował ceny za
korzystanie z naszego lotniska - mówi Andrzej Barski, prezes wrocławskiego
portu. - Jednak warunkiem ma być dopłacanie po pięć euro do biletu dla
każdego pasażera.
Władze Wrocławia i województwa o takim rozwiązaniu nie chcą słyszeć.
- Nie chodzi nawet o to, że nie mamy pieniędzy, ale nie pozwala nam na to
prawo - mówi Henryk Gołębiewski, marszałek województwa.
Wtóruje mu prezydent Wrocławia, który rozmawiał już z przedstawicielami
irlandzkich linii.
- To jest na razie etap wstępny negocjacji - mówi Rafał Dutkiewicz,
prezydent Wrocławia. - Ryanair próbuje rozgrywać przeciw sobie różne miasta
mówiąc: tam dostaliśmy takie i takie warunki. Jeśli chcecie żebyśmy latali
od was, to musicie dać więcej - wyjaśnia Dutkiwicz.
Kraków mówi - chcemy
Ta strategia przynosi skutki. Prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski
poinformował niedawno, że miasto prowadzi rozmowy z wojskiem, na temat
utworzenia w Balicach terminalu odpraw niezależnego od obecnie
funkcjonującego portu lotniczego. Wszystko po to, żeby mógł stamtąd latać
Ryanair.
- Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby z tego samego lotniska latały
samoloty linii, które płacą różne stawki - mówi Ryszard Zembala, wiceprezes
ds. marketingu krakowskiego portu lotniczego. Zembala tłumaczy, że są dwie
drogi postępowania z tanimi przewoźnikami. Pierwsza, to wybudowanie lotniska
o dużo gorszym standardzie bezpieczeństwa i obsługi. Druga, to przyjmowanie
ich na takich samych zasdach jak innych przewoźników. Tę druga metodę
stosują pozostali wielcy tani przewoźnicy w Europie: Virgin Experess i
EasyJet. - Na takich zasadach, jaki normalne linie, latają do Pragi i Nicei.
Tylko Ryanair wymusza na władzach lokalnych dopłaty do swoich lotów - dodaje
Zembala.
Targowisko ofert
Tani przewoźnicy nie kwapią się ze składaniem wniosków do Urzędu Lotnictwa
Cywilnego o zgodę na obsługiwanie połączeń lotniczych.
- Czekają na pierwszego maja, kiedy nie będzie już potrzeba załatwiać tych
wszystkich pozwoleń - wyjaśnia Andrzej Barski.
Ale nie czekają bezczynnie. Na razie badają Polski rynek.
- Ryanair jest najbardziej widoczny, bo jest najbardziej agresywny - mówi
Ryszard Zembala. - Jest jednak wątpliwe, czy uda mu się uzyskać znaczącą
przewagę nad konkurentami. Linie przegrały ostatnio kilka procesów, a
samorządy które im dopłacały do biletów zostały oskarżone o stosowanie
nieuczciwej konkurencji - dodaje Zembala.
Na pytanie, czy ustąpimy Ryanair i zaproponujemy budowę nowego terminala we
Wrocławiu, nikt nie chce jasno odpowiedzieć. Rafał Dutkiewicz powiedział
tylko, że negocjacjami zajmują się władze portu. A na lotnisku twierdzą, że
trzeba poczekać do końca rozmów.
Wiadomo natomiast, że wrocławskie Strachowice nie staną się, jak na przykład
Holm w Niemczech, czy Charleroi w Belgii portem nastawionym wyłącznie na
tanie linie lotnicze. Nasze władze zgodnie postanowiły, że Wrocław nie
będzie rezygnował z dotychczasowych przewoźników. Chciałby raczej, żeby ze
stolicy Dolnego Śląska latały EasyJet lub Virgin. Kłopot w tym, że Wrocław
ani nie jest w stanie wygenerwać takiego ruchu lotniczego jak na przykład
Praga, ani nie ma takiego zaplecza technicznego.