Dodaj do ulubionych

alkoholizm

23.03.08, 17:27
Witam Wszystkich.
Mam problem z żoną, od dłuższego czasu zaczęła więcej i regularnie pić
alkohol. W chwili obecnej każdy powód jest dobry aby coś wypić. Np: popsuł się
zamek w drzwiach, przyszedł większy rachunek za prąd, koleżanka ma doła
itp,itd. Zwróciłem jej uwagę,że trochę przesadza z piciem i że ma problem z
alkoholem, to odpowiedziała mi że z nią jest ok. Natomiast teraz na każdym
kroku i przy każdej okazji zaznacza,że ona nie jest alkoholiczką, zwłaszcza
jak są jacyś znajomi. Czy ktoś miał może taki przypadek i wie jak postępować
to proszę o radę, bo w chwili obecnej sypie mi się małżeństwo a mamy dwójkę
wspaniałych dzieci, i chcę to ratować.Próbowałem namówić żonę na wspólną wizytę u
psychologa ale odmówiła. Właśnie moja Pani psycholog poradziła mi abym napisał
na forum. Dziękuję, pozdrawiam i czekam na dobre rady.
Obserwuj wątek
    • Gość: nieborak Re: alkoholizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 17:46
      W większości przypadków alkoholicy we wcześniejszych fazach problemu zaprzeczają
      uzależnieniu. W "googlach" znajdziesz definicje uzależnienia. trzeba podjąć
      próbę uwolnienia żony od nałogu, chociaż droga długa i znojna. Sama sobie raczej
      nie poradzi.
    • anapos Re: alkoholizm 23.03.08, 18:32
      Pani psycholog nie dorosła do roli psychologa lub otrzymała dyplom
      metodą "3z" (tzn.zakuła, zdała i zapomniała).
      Po pierwsze: zmień psychologa i nie wycofuj się z akcji ratowania
      małżeństwa.
      Nawiąż kontakt z grupą wsparcia anonimowych alkoholików i tam
      powinieneś otrzymać wskazówki co do dalszego postępowania.
      Nie jestem w stanie podać adresu, ale nie jest to skomplikowana
      sprawa. Zadzwoń do szpitala psychiatrycznego, na oddział
      uzaleznień, tam skieruj pierwsze kroki.Powinni Ci pomóc.
      Życzę powodzenia i nie zniechęcaj się. Jest to żmudna procedura, ale
      gra jest o wysoką stawkę.Znam kilka przypadków wyleczeń z wczesnego
      alkoholizmu. Naprawdę warto !
    • Gość: brat alkoholika Alkoholizm to choroba powszechna i wymaga ... IP: *.cg.shawcable.net 23.03.08, 21:01
      profesjonalnego leczenia. Jest to choroba psychiczna.
      Osoba nia dotknieta nie widzi potrzeby leczenia.
      Poczatek to psychiatra/psycholog ,a nastepnie klub AA na wiele wiele lat.
      Powodzenia.
    • Gość: alkoholik Re: alkoholizm IP: *.as.kn.pl 23.03.08, 21:26
      www.miastowroclaw.pl/help.php?r=wyk&id_rodzaj=42
      Pod którymś z podanych tam adresów z pewnością znajdziesz pomoc. Z
      doświadczenia jednak wiem, że po pierwsze w takiej sytuacji należy
      zadbać o swoje zdrowie psychiczne, bo jeżeli alkoholik będzie chciał
      pić, to nic go przed tym nie powstrzyma.
    • Gość: kaluszka Re: alkoholizm IP: *.centertel.pl 23.03.08, 21:59
      dziekuje panu administratorowi, rarekbak - 3maj sie
      • kklement Re: alkoholizm 23.03.08, 23:35
        Moderator też czasem ma święta ;)
        • Gość: babalugaa Re: alkoholizm IP: *.centertel.pl 23.03.08, 23:58
          ok, Wesołych wszystkim!!!
    • Gość: xxx Re: alkoholizm IP: *.as.kn.pl 24.03.08, 13:04
      Przypadkiem zauważyłam ten post.
      Za kilka dni minie rok jak zmarła osoba która kochałam. Młody wrażliwy mężczyzna
      mający mnóstwo marzeń i chęci do życia. Jednak jak twierdzą lekarze zawał
      pokrzyżował jego wszystkie plany.
      Ja uważam że duża winę za śmierć ponosi alkohol i zniszczenia jakie powodował w
      jego organizmie. Spowodował, że młody mężczyzna żył w straszliwym tempie a
      konsekwencje imprez przynosiły mu wiele bolu i stresu.

      Chce powiedzieć, że musisz być wytrwały i ciężko walczyć o swoją żonę, a będzie
      to trudne bo ona uważa że wmawiasz jej chorobe alkoholową a ona sama nie rozumie
      stanu w jakim tkwi.
      Mnie bardzo pomogły spotkania z psychologiem z przychodni uzależnień z ul.
      Korzeniowskiego. Uczył mnie jak mam docierać do osoby której świat czasami sie
      wali i ucieka w alkohol, chociaż strasznie kocha bliskich i nie chce ich ranić.
      Cierpienie bliskich albo pogrąża bardziej albo pomaga wyjść z problemu.
      Musisz być silny!!
      Nam pomogło na początku to, że poszliśmy razem na spotkanie AA (pierwsze lub
      ostatnie niedziele miesiąca na takich spotkaniach są otwarte i może uczestniczyć
      w nich osoba nie uzależniona). Mój ukochany widząc jak w gronie jeszcze obcych
      nam ludzi otworzyłam sie i powiedziałam dlaczego jestem na takim spotkaniu
      zrobił duży krok do przodu w walce z problemem. A ludzie na takich spotkaniach
      to naprawdę jedni z nas, ludzie wykształceni, dobrze sytuowani, ale także zwykli
      dobrzy ludzie którzy kiedyś zbłądzili a potem wiele przez alkohol stracili. Oni
      też strasznie pomagają.

      Niestety często jest tak że aby alkoholik zrozumiał że alkohol zabija jego i
      ludzi których kocha musi stracić to co ceni najbardziej. Mam nadzieję ze ty i
      twoja zona nie będziecie musieli przez ta trudną drogę przechodzić i rozmowy z
      psychologiem wystarczą.

      W moim przypadku, ktoś na górze rozwiązał cały problem z alkoholem, i uwolnił
      osobę którą strasznie kochałam ze szponów tego strasznego nałogu. Jednak ja
      zostałam sama i strasznie tęsknię za Nim i miłością która otrzymywałam przez 9
      lat. Dlatego gdy problem sie pojawił wiedziałam że muszę być z nim i walczyć o
      niego to byłam mu winna.
      Te ostatnie słowa dedykuję Tobie, jeśli kiedyś zwatpiłbyś w swoją żonę i w Wasz
      związek. Musisz być silny i pamiętać że alkoholizm jest chorobą. Chorzy ludzie
      bardzo potrzebują bliskich.
      Bądż silny!
      • Gość: uzalezniony Re: alkoholizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.08, 05:28
        piekny prawdziwy wpis. Ja wychodzenie (trzezwienie) zawdzieczam
        zonie, ktora pojechala ze mna na Korzeniowskiego mialem szczescie i
        trafilem na wspaniala p. Bozene. najpierw trzeba przestac pic a
        potem zaczac przygladac sie sobie w relacji do swiata zewnetrznego.
        przerwanie abstynencji zdarza sie ale trzeba o tym natychmiast
        zawiadomic terapeute. Zona musi zaczac chciec sie sobie przyjrzec.
        Wyczuj moment kiedy bedzie w najwiekszym dolku po piciu i zaprowadz
        ja tam. Nie pije od 4 lat i umacniam strukture mojej trzezwosci.
        uratowalem rodzine. wrocilem do zawodu, odnosze sukcesy zawodowe.
        najwiekszym sukcesem - radosc dzieci ze ojciec nie pije ! Jest OK !
        • rarekbak Re: alkoholizm 01.04.08, 14:24
          proszę o podpowiedz. Czy naturalnym mechanizmem obronnym osób
          pijących jest ciągłe powtażanie, że nie jest się alkocholikiem?
          Szczególnie przy innych osobach i dzieciach.Bo od chwili kiedy
          powiedziałem żonie, że ma problem z alkoholem to co chwilę o tym
          mówi, że nie może się napić bo jest alkoholikiem, wraca do domu i do
          dzieci podchodzi i się pyta czy czuć od nij alkohol. Czy to jest
          normalne????
          • Gość: xxx Re: alkoholizm IP: *.as.kn.pl 02.04.08, 21:39
            To pokazuje, że nie przestaje ona myśleć o alkoholu.... Próbuje tym mówieniem
            udowodnić sobie ale też innym, że nie jest osoba uzależnioną. Pytanie jak często
            myśli w ciągu dnia o alkoholu? Szczera rozmowa z psychologiem od uzależnień
            pozwoli jej odpowiedzieć na pytanie czy jest alkoholiczką.

            Tak naprawdę trudno na początku odróżnić czy picie osoby bliskiej alkoholu jest
            uzależnieniem, można nie pić tydzień, dwa, miesiąc aby udowodnić sobie, że można
            wytrzymać bez (ale ciągle się o nim myśli), ale efekt tego to często
            nagroda..... alkohol i wtedy jest to problem.

            Spotkanie w poradni uzależnień pomoże. Jeśli żona nie da sie namówić, idź tam
            sam, pomogą, mi pomogli.
            • rarekbak Re: alkoholizm 05.04.08, 11:41
              Dziękuję za odpowiedz. Żona może i potrafi wtyrzymać jakiś czas bez
              alkoholu, ale tu jest mały problem bo cały dzień siedzi w pracy i
              jak coś wypije do południa to jak wróci po 22 do domu to już nic nie
              czuć. Jednak nauczyłem się rozpoznawać kiedy wypiła. A na rozmowę z
              psychologiem próbowałem już ją namówić, lecz się nie zgodziła bo
              mówi, że z nią jest wszystko ok. Jak można postępować aby to do niej
              wkońcu dotarło? Myślę że duży wpływ mają znajomi, którzy ją
              odwiedzaję w pracy,bo jak przyjdą to są teksty "no co ze mną sie nie
              napijesz" itp. Nawet teraz jak wali nam się małżeństwo i jesteśmy na
              etapie rozwodowym to i tak nic do niej nie dociera. Pierwszeństwo tu
              mają znajomi i imprezy. Rodzina a przede wszystkim mąż(cztli ja)
              zeszli na drugi plan. W jaki sposób można dotrzeć do niej aby
              oprzytomniała, przejrzała na oczy że koleżanki kiedyś odejdą i co
              dalej ? Tylko że wtedy może być już zapóźno na ratowanie związku.
              Proszę niech Ktoś coś podpowie. Pozdrawiam Wszystkich.
    • Gość: anna Re: alkoholizm IP: 88.156.167.* 05.04.08, 20:31
      należy dążyc do zmiany środowiska i odizolować od kumpli od kieliszka nie pomoże żadne leczenie jeżeli pozostanie w tym środowisku znam to z doświadczenia.
      • Gość: xxx Re: alkoholizm IP: *.as.kn.pl 05.04.08, 22:49
        Przykre jest to co teraz napiszę, ale powie ci to każdy psycholog że osoba
        uzależniona od alkoholu musi sama chcieć wyjść z tego, rzadko kiedy otaczający
        ja ludzie rodzina, ukochany są w stanie zamówić alkoholika do tego aby przestał
        pić tak po prostu. Zona musi chcieć przestać pić.
        Obecnie tylko znajomi od kieliszka ją rozumieją, rozumieją jej wszystkie
        problemy, jest tam lubiana i akceptowana itd.Jej sie wydaje że ty jej nie
        rozumiesz....
        Będzie chciała coś zmienić w swoim życiu, jeśli straci to co jest dla niej
        najcenniejsze przez alkohol np. rodzinę,chociaż strata pracy przez picie też
        jest ogromnym szokiem. Wtedy dopiero większość alkoholików zgłasza sie na leczenie.
        Jeśli wybierzesz sie sam na rozmowę z psychologiem w poradni powie ci on jak
        myśli osoba uzależniona a to naprawdę pomaga w dotarciu do niej, pomoże też
        tobie radzić sobie z tym trudnym problemem.
        Jasne że zmiana otoczenia, ucieczka od znajomych , którzy namawiają ją do picia
        jest pomocne, ale jeśli są to ludzie z pracy będzie to trudne niestety.
        Musisz też wiedzieć, że z alkoholikiem trzeba postępować w sposób szczególny
        (dowiesz sie tego od psychologa)i na pewno nie dotrzesz do takiej osoby jeśli
        jest już po 1 kieliszku. Rozmawiaj z nią zawsze jak jest trzeźwa.
        Jest też książka która pomaga żyć z alkoholikiem (ale mam nadzieję że twoja żona
        wyjdzie z tego i że jest to chwilowy problem - mam taką nadzieję ) ale może
        komuś przyda sie ta książka wiec podaję namiary:Janet G. Woititz "Małżeństwo na
        lodzie".
        Smutne jest to, że człowiek jest tak słabą na nałogi istotą ale cudowne jest to
        że chcesz walczyć o swoją żonę i o wasz związek. Nie poddawaj sie. Bądź silny
        ale nie wahaj się skorzystać z pomocy profesjonalistów. Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: gość źźxxxxź Re: alkoholizm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.04.08, 21:42
          Witaj ja powiem ci tylko tyle .. a morze to w tobie jest problem nie w twojej żonie ... siedzi w pracy cały dzień od 9 do 22 i nie ma jej przytobie i wiesz że nie morzesz do niej chodzic do firmy i zastępywać jej ,,,wiesz wydaje m się że czujesz że wasz związek się rozpada i robisz wszystko aby to ona czuła się winna ale nie w tym żecz zastanów się nad tym bo to jak ją obczerniasz to aż przykre ona nie jest alkocholikiem ,, ato że czasem chce się napic ze znajomymi to nie alkocholizm nie pije co dziennie ,,,,więc zastanów się nad sobą
          • rarekbak Re: alkoholizm 10.04.08, 13:58
            Wiem o tym, że w czoraj przegiołem. Masz rację sypie sie wszystko(
            pewnie znasz po części sytuację) Człowiek w pewnych sytuacjach jest
            głupi i robi coś czego potem żałuje, chociaż w pierwszej chwili
            wydaje mu się, że robi coś co może pomóc (a tak naprawdę efekty są
            odwrotne) Szczególnie jak nie ma już pomysłów co zrobić aby było
            lepiej, nie mówiąc juz o tym aby było zajebiście, bo do totalnej
            rozsypki do zbjebiście jest równiż zajebiście długa i kręta droga.
            Nie chcą aby wina całkowicie spadła na Nią, bo nigdy tak nie jest że
            tylko jedna strona jest winna. Wina leży gdzieś po środku. Wież mi
            lub nie ale to co w czoraj zrobiłem ( w brew radzie pewnej osobie,
            która odradzała mi takiego posunięcia ) nie miało mieć takiego
            oddźwięku. Napewno nie chciałem urazić osób trzecich, bo to co jest
            między nami nie powinno odbijać się na innych osobach. Bo bez
            względu na to czy nam się poukłada czy nie, to wcale nie przekreśla
            znajomości,ze znajomymi jednej czy drugiej strony. W sytuacjach
            podbramkowych pewne rzeczy Cię bardziej drażnią, niż w chwiach kiedy
            jest dobrze, a nawet jak jest dobrze to ich niedostrzegasz. Jeżeli
            kogoś uraziłem moim wczorajszym zachowaniem to szczerze przepraszam.
          • rarekbak Re: alkoholizm 10.04.08, 14:33
            Wiem o tym, że w czoraj przegiołem. Masz rację sypie sie wszystko(
            pewnie znasz po części sytuację) Człowiek w pewnych sytuacjach jest
            głupi i robi coś czego potem żałuje, chociaż w pierwszej chwili
            wydaje mu się, że robi coś co może pomóc (a tak naprawdę efekty są
            odwrotne) Szczególnie jak nie ma już pomysłów co zrobić aby było
            lepiej, nie mówiąc juz o tym aby było zajebiście, bo do totalnej
            rozsypki do zbjebiście jest równiż zajebiście długa i kręta droga.
            Nie chcą aby wina całkowicie spadła na Nią, bo nigdy tak nie jest że
            tylko jedna strona jest winna. Wina leży gdzieś po środku. Wież mi
            lub nie ale to co w czoraj zrobiłem ( w brew radzie pewnej osobie,
            która odradzała mi takiego posunięcia ) nie miało mieć takiego
            oddźwięku. Napewno nie chciałem urazić osób trzecich, bo to co jest
            między nami nie powinno odbijać się na innych osobach. Bo bez
            względu na to czy nam się poukłada czy nie, to wcale nie przekreśla
            znajomości,ze znajomymi jednej czy drugiej strony. W sytuacjach
            podbramkowych pewne rzeczy Cię bardziej drażnią, niż w chwiach kiedy
            jest dobrze, a nawet jak jest dobrze to ich niedostrzegasz. Jeżeli
            kogoś uraziłem moim wczorajszym zachowaniem to szczerze przepraszam.
            Dodam Ci jeszcze jedno, nigdy nie będzie tak,że będę chciał winę
            zwalić na Nią, z prostego powodu. Kiedyś ja miałem zajebisty
            problem, jeszcze gorszy niż picie i to właśnie Ona mnie z tego
            wyciągneła a raczej była moją motywacją do abym przestał. Nie wiem,
            jak by było źle miedzy nami to i tak będę Jej wdzięczny co dla mnie
            zrobiła bo inna na jej miejscu by mnie zostawiła abym utoną w tym
            bagnie. Zawsz będę Jej za to wdzięczny. Pozdrawiam.
            • Gość: zona Re: alkoholizm ... może rzekomy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 15:19
              Wprawdzie nic mi mnie nie uprawnia, jak i wszystkich innych, do
              wypowiadania się w tej sprawie, wszak nie wiadomo, jak to naprawdę
              wygląda, bo przedstawiasz tylko swój punkt widzenia, jednak wrzucę
              swoje trzy grosze, ponieważ im więcej piszesz, tym więcej wychodzi
              niekonsekwencji w twoich opowieściach. Więc ograniczę się do
              wytknięcia Ci ich, starając się powstrzymać od porad.

              Jak już ktoś wcześniej zauważył - co to za psycholog, który zaleca
              szukania porad na forum? I pewnie jeszcze bierze za to pieniądze …
              Nie dziwię się, że żona nie chce do takiego iść. Popieram ją, sama
              też bym nie poszła.

              Piszesz, że żona pije w pracy. Co to za praca, że i znajomi mogą
              przychodzić i wypić można ... nawet nie chcę się zastanawiać. Ale
              dobrze, przyjmijmy, że całkiem normalna. Powiedz mi, kiedy ma wypić,
              skoro wraca do domu po 22? Jak facet wraca do domu i codziennie wali
              sobie piwko, albo i dwa, to jest to normalne i z nałogiem nie ma nic
              wspólnego. Jak kobieta strzeli sobie piwko, czy drinka, żeby się
              odstresować, to od razu alkoholiczka. Podejrzewam, ba, jestem
              całkowicie pewna, że nie robiłaby tego, gdyby wiedziała, że w domu
              czeka na nią kolacja przy świecach i lampka dobrego wina. A nie mąż,
              który na każdym kroku paranoicznie sprawdza, czy i ile wypiła. Skoro
              Twoje zachowanie w stosunku do niej kręci się wokół alkoholu, co Ty
              sobie tłumaczysz „wyciąganiem jej z alkoholizmu”, to nie jest
              zaskakującym, że głównym tematem jej rozmów z Tobą jest alkohol, co
              z kolei Ty interpretujesz jako „jej popadanie w nałóg”. Ponieważ
              jest to równie prawdopodobne, jak to, co opisujesz, więc bądź łaskaw
              zastanowić się, czy aby to nie Ty jesteś tą osobą, która nakręca
              całą sytuację. Tak się przy okazji zapytam, czy aby czasem nie
              wyskoczyłeś kiedyś raz z pomysłem, żeby dzieci obwąchały mamusię,
              żeby mieć „świadków, czy dowód”, że czuć było od niej alkohol, gdy
              wróciła do domu? Jeśli tak, to się teraz nie dziw, że się zachowuje,
              jak się zachowuje, i że ma pretensje i robi Ci wyrzuty.

              Piszesz, że żona wyciągnęła Cię z ... czegoś, a więc potrafiła
              stworzyć Ci tak atrakcyjną rzeczywistość, że wiedziałeś, w którym
              świecie będzie Ci lepiej żyć. Dlaczego Ty nie potrafisz, nie chcesz,
              nie możesz (nie wiem jaka jest Twoja wymówka) stworzyć dla niej
              czegoś tak atrakcyjnego, żeby nie musiała uciekać się do alkoholu,
              jak twierdzisz, żeby poprawiać sobie nastrój, czy się dobrze bawić?
              Może zamiast klepać w klawiaturę po bezsensowne porady, jak
              wyciągnąć kogoś z nałogu, w którym być może wcale nie jest,
              zastanowisz się, co dzisiaj mógłbyś dla niej zrobić, żeby wolała być
              z Tobą, a nie ze znajomymi? A może postarasz się, żeby nie musiała
              pracować do 22, sam przynosząc do domu wystarczająca ilość
              pieniędzy? Kobieta, szczególnie mająca dzieci, przede wszystkim
              potrzebuje bezpieczeństwa. Zapytaj się sam siebie, czy to
              bezpieczeństwo jej zapewniasz? Już raz ją przecież zawiodłeś, więc
              powinieneś mieć świadomość, że Twoja żona ma prawo wymagać od
              Ciebie, żebyś swoim zachowaniem na każdym kroku udowadniał, że po
              pierwsze jesteś i zawsze będziesz jej wdzięczny, za to, co zrobiła,
              a po drugie, że to, co się stało nigdy więcej się nie powtórzy.
              Jeżeli Twoja żona jest osobą rozsądną i wyciągająca wnioski z tego,
              co ją w życiu spotkało, to nie będzie miała ochoty jeszcze raz przez
              to przechodzić. I nie będzie to oznaką, że Cię nie kocha, bo już raz
              dała tego świadectwo, według słów Twoich, ale że jest normalną,
              zdrową psychicznie i odpowiedzialną kobietą.

              Obiecałam, że nie będę radzić, ale co tam, nakręciłam się ...
              Budowanie swojego małżeństwa od nowa proponuję Ci rozpocząć od
              powiedzenia swojej żonie tych słów, którymi zakończyłeś ostatniego
              posta. Powiedz to jej, a nie nam, forumowiczom. Chyba, że liczysz,
              że ona będzie czytać ten wątek ... tak sobie teraz pomyślałam. Mam
              rację? Facet, zabawny jesteś. DOROŚNIJ! Więc zacznij od tego, że
              napiszesz te słowa, oprawisz w ładną ramkę i jej wręczysz. Co dalej?
              Nie wiem. Myśl i postępuj raczej w ten prosty sposób. W tych
              sprawach lepiej mało i codziennie, niż dużo, za to raz. I głównie z
              serca, a nie z portfela. Jesteście małżeństwem, tak, czy owak macie
              wspólny budżet, będący sumą Twoich i jej zarobków. W takiej
              sytuacji, jakby nie patrzeć, kupując jej coś, zmuszasz ją niejako do
              wydawania pieniędzy na samą siebie. Być może ona wolałaby te
              pieniądze spożytkować inaczej, więc osiągasz efekt odwrotny od
              pożądanego. A już nie daj boże, jak miałbyś się zapożyczać! Może
              zastanów się i powiedz jej, co Ty masz zamiar zrobić, żeby uratować
              Wasze małżeństwo. Ale konkretnie, co zrobisz i czego nie będziesz
              więcej robił, a nie, że „od dziś będę inny”, taki kit to można sobie
              w okna ... I niestety nie będziesz miał przyjemności dodania „a
              ponieważ ja będę już inny dla ciebie, to ty też MUSISZ być dla mnie
              inna”. To będzie ruch z jej strony, na który będziesz musiał
              milcząco poczekać i albo się doczekasz, albo nie. W każdym razie
              trzymam kciuki, żebyś się doczekał. Pozdro!

              Acha, i żonę weź do psychologa, żeby ratować Wasze małżeństwo, a nie
              żeby ją leczyć. Aleś wymyślił zachętę ...
              • rarekbak Re: alkoholizm ... może rzekomy 11.04.08, 17:42
                Dziękuję za słowa otuchy i za to że napisałaś. Ale co Ci powiem. Miała, gdy
                wracała do domu po pracy przygotowaną kolację, miała obiady zanoszone do pracy
                ,ale było to złe. Więc przestałem to robić, na jej życzenie. Wcześniej nie
                musiała wracać do domu po 22 bo ja siedziałem w
                pracy, sama wymyśliła że będzie siedziała do 22. Więc tak jest. Wszyscy mogli do
                niej przyjść do pracy i siedzieć pół dnia ale nie mąż bo ona twierdziła że ją
                sprawdzam, ale to chyba jest normalne że jak się mąż z żoną widuje 30 min na
                dobę to chce ją zobaczyć w ciągu dnia i się przytulić. Nie sprawdzam jej ile
                wypiła, tylko widzę kiedy
                a z obwąchiwaniem to ona sama pytała dzieci czy czuć od niej alkohol. Ale po tym
                jak zwróciłam jej uwagę, że chyba trochę za dużo pije. Jak ja wypijałem sobie od
                czasu do czasu piwko to jej to przeszkadzało, więc przestałem.
                A poza tym, co bym nie robił to i tak jest źle.
                Na pewno coś będę musiał zrobić aby się wszystko zmieniło. Prawda jest taka że
                ją bardzo kocham, i mi na niej zależy.
                I naprawdę będę jej wdzięczny co dla mnie zrobiła.
                Jeszcze raz dziękuję,
                Pozdrawiam
      • Gość: rafal Re: alkoholizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 23:13
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > należy dążyc do zmiany środowiska i odizolować od kumpli od kieliszka nie
        pomoże żadne leczenie jeżeli pozostanie w tym środowisku znam to z doświadczenia.
        Bardzo mądry wpis!Może wspólny urlop?
        • Gość: życzliwy Re: alkoholizm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.08, 23:52
          wytłumacz mi,jak to jest że twoja żona nie nawala w pracy.Jak
          twierdzisz ma problem z alkoholem,jednak do pracy chodzi,mało tego
          piszesz że spędza tam cały dzień.Dziwi mnie że radzi sobie,i nikt w
          pracy nie zauważa tego że jest pod wpływem alkoholu,może to w tobie
          jest problem,poprostu nie chcesz pogodzić się z tym że żona ma Cię
          już dosyć,pamiętaj...nic na siłę,rozumiem że ją kochasz ale gdzie
          twoja męska duma,i honor.Chłopie miej ambicje,zastanów się może ta
          kobieta naprawde Cię już nie kocha i siedzi tyle w pracy bo ma dość
          takiego życia woli Cię unikać i czeka aż to do Ciebie
          dotrze.Zapewniam Cię że alkoholik nie jest w stanie pracować po tyle
          godzin,i robić to tak żeby nikt z osób postronnych nie zauważył
          tego,naprawde nie da się tego ukryć.Chłopie weż się w garść i
          pamiętaj nie bądz śmieszny bo piszesz o własnej żonie którą podobno
          kochasz....chociaż mam wątpliwości.Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka