Dodaj do ulubionych

Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem

08.02.09, 16:32
No, o Stalinie to akurat przy PW by się jednak przydało, choćby pod kątem
zakazu lądowań alianckich samolotów, że o paru innych zakazach już nie wspomnę.
Obserwuj wątek
    • Gość: fenix Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.elektrosat.pl 08.02.09, 16:51
      Moim zdaniem, to jakaś Krzyżacka propaganda z tym pominięciem Stalina w
      wypracowaniu córki.
      • sokolasty Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 09.02.09, 11:51
        Ten Stalin to się bardziej przysłużył. Wezwania do rozpoczęcia powstania
        nadawane przez Sowietów, zatrzymanie się przed Warszawą...
    • Gość: plagus3 Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 17:02
      Dość pouczające. Tępić zatem należy plagiaty z całą mocą przede
      wszystkim u tak zwanego etablishmentu - nauczicieli mg, doktorów,
      profesororów tych ostnich karać potrójnie!!!
    • Gość: Gosc Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 17:49
      Coz - 50 lat negatywnego naboru do zawodu nauczycielskiego daje
      efekty. Najgorsze ze z tym betonstwem w szkołach (mowie o
      nauczycielach) nic sie nie da zrobic. Z mojej maturalnej klasy jak
      sie ktos do niczego nie nadawał to szedł na studia pedagogiczne albo
      do SN-u. Niestety studenci sa tacy jak przygotuja ich nauczyciele.
      Jest zle. Mam podobne doswiadczenia jak pan profesor. Coz musze
      przez to ksztalcic dzieci za granica - tylko chyba nie kazdy moze :(
      • Gość: Gość 5 Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 18:45
        Racja. Tylko chyba za granicą można nauczyć młodzież
        odpowiedzialności za płasną pracę, rzetelności i uczciwości.
        Jak czytam wypowiedzi niektórych krętaczy, którzy nie mają odwagi
        przyznać się do własnych błędów i powiedzieć tak odpisałem, zrobiłem
        źle. Przepraszam. Wy tego nie róbcie.....
    • pawel_zet Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem 08.02.09, 19:50
      Hmmmm, kadra nauczycielska reprezentuje sobą poziom zróżnicowany. Ja w swoim
      życiu też miałem traumatyczne przeżycia. W tamtych czasach internetu nie było,
      ale była np. pani, która na lekcji czytała jak ma wyglądać wypracowanie
      wzorcowe. Jeśli ktoś szybko zapisał sobie słowo w słowo to wypracowanie
      (względnie nagrał na magnetofonie Grundig), a potem ładnie ze szlaczkami
      przepisał do zeszytu, dostawał piątkę (szóstek wtedy nie było). Biada temu, kto
      by próbował napisać coś od siebie. Trója murowana.
      Uważam jednak, że wszystko to mały pikuś w porównaniu z obecnym sposobem oceny
      matur z polskiego. Ten klucz, z którego wynika, że jak o "Lalce", to musi być
      powóz i inne podobne bzdury produkowane przez jakichś niedouków z MEN (a niech
      tam, niech mnie pozwą do sądu). Amerykanizacja naszej oświaty idzie w bardzo
      złym kierunku.
      • karola9938 Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 09.02.09, 19:13
        Jaka Amerykanizacja ? to system rodem z PRL i w dodatku nie do
        ruszenia bo ZNP czuwa zeby niczego nie zmieniać.
        • Gość: Paweł Z. Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.as.kn.pl 10.02.09, 08:05
          Oświata w PRLu była generalnie zorganizowana na wzór przedwojennej. Oczywiście
          czego innego się uczyło, ale w podobny sposób. Obecnie próbuje się zastąpić
          naukę wiedzy erudycyjnej i wyrażania myśli poprzez wypowiedzi nauką ściśle
          kierunkową i testami. Czyli próbuje się zamerykanizować wzorce nauczania,
          odchodząc od modelu, który stosowano w PRL, a który odpowiadał generalnie
          modelowi europejskiemu. ZNP chyba pomylił Ci się z MEN. To MEN wymyśla programy
          nauczania, wskazówki metodyczne, regulamin matury itp.
          • Gość: gość Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.pools.arcor-ip.net 10.02.09, 08:41
            W czasach PRL samodzielne myślenie w szkole było tępione. Do dzisiaj
            pamiętam dwa własne tego przypadki. Na historii był akurat
            starożytny Egipt. Miałem własne zdanie na temat przyczyn powstania
            cywilizacji Egiptu. Nauczycielka wlepiła mi lufę bez udowodnienia,
            że się mylę. Powiedziała tylko, że nie nauczyłem się lekcji.
            Na "polskim" przerabialiśmy "Niemców". Nie zgadzałem się z narzuconą
            wykładnią, że profesor - nazwisko bodajże Sonnenbruch, czy coś w tym
            sensie, był antyfaszystą. Twierdziłem i wykazałem to, że było
            odwrotnie. Efektem tego też była lufa. Wniosek. Trzeba było wykuć
            na blachę narzuconą przez MEN wykładnię, a nie myśleć samodzielnie.
            Czyżby takie wzorce nauczania w PRL były "modelem europejskim"?
            • wielki_czarownik Nie tylko w czasach PRL 10.02.09, 15:54
              Będąc w liceum (III RP) notorycznie dostawałem 2/3 z wypracowań z języka polskiego. Winą moją było to, że miałem swoje własne zdanie na temat omawianych dzieł. Np. w przeciwieństwie do polonistki miałem awersję do romantyzmu i w wypracowaniu o bohaterach romantycznych napisałem, że były to żałosne karykatury ludzi, niezdolne do niczego poza wzdychaniem, jęczeniem i czynieniem pustych, teatralnych gestów. Napomknąłem też, że większość z tych Konradów, Gustawów, Kordianów kwalifikowała się do pobytu w wariatkowie i że gloryfikowanie ich jest szkodliwe, albowiem "wtłacza" ludziom do głów mentalność bezradnego męczennika.
              Wypracowanie ładne, bez błędów ortograficznych, stylistycznych, tezy uzasadnione... Ocena - 3.
              • Gość: gość Re: Nie tylko w czasach PRL IP: *.pools.arcor-ip.net 10.02.09, 16:56
                O PRL wspomniałem jedynie w odpowiedzi Pawłowi Z na jego
                stwierdzenie, że: „Czyli próbuje się zamerykanizować wzorce
                nauczania, odchodząc od modelu, który stosowano w PRL, a który
                odpowiadał generalnie modelowi europejskiemu”.
                Chciałem wykazać jedynie, że w PRL wcale tak fajnie nie było.
                Choć prawdą jest stwierdzenie, że tamten model edukacji odpowiadał
                modelowi europejskiemu.
                Mieszkam od dwudziestu lat w Niemczech. Dzieci tutaj
                pobierają „edukację”. Wygląda to tak. Kucie na pamięć. Wyciąganie
                wniosków zgodnie z programem czy wolą nauczycieli. Samodzielność
                niemile widziana.

                • Gość: Paweł Z. Re: Nie tylko w czasach PRL IP: *.as.kn.pl 10.02.09, 20:49
                  Ale ja nie twierdziłem, że w PRL było świetnie.
                  Generalnie jednak model nauczenia był OK. Było to nauczanie erudycyjne, trzeba
                  było wykuwać fakty, ale również umieć formułować myśli. Jeśli ktoś trafił na
                  kiepskiego nauczyciela, niestety musiał pocierpieć. Jednak była to wówczas wina
                  nauczyciela, a nie systemu. Ja też miewałem kiepskich nauczycieli, o czym
                  wcześniej wspomniałem. Również kiedyś na historii napisałem na temat "Co wzbudza
                  szacunek u Starożytnych?" nie o piramidach i Babilonie jak - za podręcznikiem -
                  reszta klasy, ale o pochodzeniu cywilizacji sumeryjskiej, dostając słabą tróję.
                  Jedna z moich polonistek także dawała mi same tróje, co było o tyle absurdalne,
                  że równocześnie z pewnymi sukcesami brałem udział w olimpiadzie języka
                  polskiego. Mimo to wszystko to było lepsze niż obecny pseudoobiektywny system
                  ocen, który kompletnie tłamsi swobodę myślenia i uczy rozwiązywania krzyzówek, a
                  nie kreatywności.
                  • jakobhorner Mój ojciec miał podną sytuację co Bachmann 01.03.09, 21:25
                    Było to w schyłkowym PRLu, a praca, nomen omen, tez tyczyła historii. Chodziło o pierwszych Piastów, podstawówka. Ojciec jest akurat fanem Jasienicy, Jagiellonów et consortes, z powodzeniem startował z tego tematu w Wielkiej Grze. Z wypracowania napisanego dla mojej siostry, dostał 3 (czyli teraz jakby 2). Dlaczego?
                    Bo nauczycielka była idiotką. Każdy w szkole to wiedział. I nie ma tu nic do rzeczy PRL czy srel; ludzie są albo otwarci albo tępi. Szkolnictwo sprzyja - i sprzyjało wtedy - konserwowaniu kompleksów i wszelkich manii. Teraz jeszcze, jak uczy nowa matura, i co jest słusznie wytykane, do głosu dochodzi tzw. "wykładnia". I ch..ja da się z tym zrobić, tylko dzieci tumanić.


                    Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                    > Ale ja nie twierdziłem, że w PRL było świetnie.
                    > Generalnie jednak model nauczenia był OK. Było to nauczanie erudycyjne, trzeba
                    > było wykuwać fakty, ale również umieć formułować myśli. Jeśli ktoś trafił na
                    > kiepskiego nauczyciela, niestety musiał pocierpieć. Jednak była to wówczas wina
                    > nauczyciela, a nie systemu. Ja też miewałem kiepskich nauczycieli, o czym
                    > wcześniej wspomniałem. Również kiedyś na historii napisałem na temat "Co wzbudz
                    > a
                    > szacunek u Starożytnych?" nie o piramidach i Babilonie jak - za podręcznikiem -
                    > reszta klasy, ale o pochodzeniu cywilizacji sumeryjskiej, dostając słabą tróję.
                    > Jedna z moich polonistek także dawała mi same tróje, co było o tyle absurdalne,
                    > że równocześnie z pewnymi sukcesami brałem udział w olimpiadzie języka
                    > polskiego. Mimo to wszystko to było lepsze niż obecny pseudoobiektywny system
                    > ocen, który kompletnie tłamsi swobodę myślenia i uczy rozwiązywania krzyzówek,
                    > a
                    > nie kreatywności.
    • j-50 Kiedyś też córce coś napisałem 08.02.09, 20:16
      Była to recenzja z przedstawienia teatralnego. Dostała dwóję, bo
      padł zarzut, że zostało to przepisane z gazety. Rzecz w tym, że
      nauczycielka nie wskazała z jakiej gazety, a ja nawet na tym
      przedstawieniu nie byłem. Ile zarabia wierszówki krytyk przedstawień
      teatralnych? Bo jeśli wychodzi min. 3 patole na miesiąc, to wchodzę
      w interes. Koszty własne będą minimalne, bo przedstawień oglądać nie
      muszę.
    • j-50 Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 08.02.09, 20:19
      Tiaaa... A podejmujący decyzję o wybuchu PW oczywiście zakładali, że
      ruscy na to zezwolą! Zakładali to oczywiście bez konsultacji z
      ruskimi. Sprawa wraca zatem do punktu wyjścia: decyzja była nie tyle
      zbrodnicza, co głupkowata.
      • Gość: autor Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.fbx.proxad.net 08.02.09, 20:35
        Nie chcialem zachecic do ogolnej nagonki na nauczycieli szkół, oni nie sa ani
        gorsi ani lepsi niz nauczyciele akademiccy. Chcialem pokazac, ze nie starczy
        tepic plagiaty na uczelniach, jesli ci, ktorzy tam studiuja przychodza z
        przekonaniem, ze nie warto napisac wlasne pomysly. To jest zadanie dla
        wszystkich, nauczyciele, rodzicow, wykladowcow aby nagradzac kreatywnych. Moje
        zreszta tez :)
        • jakobhorner Dlatego cenię Cenckiewicza 01.03.09, 21:34
          Dawno temu - jako świeżo upieczonego doktora - miałem z gościem ćwiczenia na
          studiach. Praktycznie nigdy się z nim nie zgadzałem w ocenie i interpretacji
          faktów, ale odwrotnie niż na przykład z liceum, nie byłem przez to sekowany.
          Dostawałem niezłe stopnie i nie skakaliśmy sobie do gardeł. Dziś jak się go
          widzi w TV, aż trudno uwierzyć, ale np. Cenckiewicz inaczej niż większość "cioć"
          w naszym szkolnictwie, przynajmniej zachowywał się uczciwie. Takiej postawy,
          sprzyjającej wolnemu myśleniu, brakuje nie tylko w naszym szkolnictwie.



          Gość portalu: autor napisał(a):

          > Nie chcialem zachecic do ogolnej nagonki na nauczycieli szkół, oni nie sa ani
          > gorsi ani lepsi niz nauczyciele akademiccy. Chcialem pokazac, ze nie starczy
          > tepic plagiaty na uczelniach, jesli ci, ktorzy tam studiuja przychodza z
          > przekonaniem, ze nie warto napisac wlasne pomysly. To jest zadanie dla
          > wszystkich, nauczyciele, rodzicow, wykladowcow aby nagradzac kreatywnych. Moje
          > zreszta tez :)
      • Gość: gość Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.pools.arcor-ip.net 09.02.09, 12:22
        j-50 napisał:

        > Tiaaa... A podejmujący decyzję o wybuchu PW oczywiście zakładali,
        że
        > ruscy na to zezwolą! Zakładali to oczywiście bez konsultacji z
        > ruskimi. Sprawa wraca zatem do punktu wyjścia: decyzja była nie
        tyle
        > zbrodnicza, co głupkowata.


        Jak mogli "konsultować" z ruskimi, gdy ruscy byli po drugiej stronie
        Wisły, na dodatek oddzieleni frontem. Nie zapominaj, że radio Moskwa
        nawoływało ludność Warszawy do chwycenia za broń. A już nazajutrz po
        wybuchu powstania to samo radio nazwało powstańców bandą bandytów i
        kryminalistów. Ruskaja taktika, panimaju???.
        • jakobhorner Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 01.03.09, 21:37

          Ale przecież powstanie tyleż co antyniemieckie, było antyrosyjskie
          (bolszewickie), więc o co chodzi? Sowieci wytępili rękami SS, wroga klasowego.
          Cwanie, rzekłbym.
          ps. Dlaczego nasi tego nie przewidzieli? Wot duraki. Nie darmo pisał Cat
          Mackiewicz, że Stalin to największy strateg XX wieku.


          Gość portalu: gość napisał(a):

          > j-50 napisał:
          >
          > > Tiaaa... A podejmujący decyzję o wybuchu PW oczywiście zakładali,
          > że
          > > ruscy na to zezwolą! Zakładali to oczywiście bez konsultacji z
          > > ruskimi. Sprawa wraca zatem do punktu wyjścia: decyzja była nie
          > tyle
          > > zbrodnicza, co głupkowata.
          >
          >
          > Jak mogli "konsultować" z ruskimi, gdy ruscy byli po drugiej stronie
          > Wisły, na dodatek oddzieleni frontem. Nie zapominaj, że radio Moskwa
          > nawoływało ludność Warszawy do chwycenia za broń. A już nazajutrz po
          > wybuchu powstania to samo radio nazwało powstańców bandą bandytów i
          > kryminalistów. Ruskaja taktika, panimaju???.
    • toka95 Panie profesorze Bachmann 08.02.09, 21:58
      > bo mieli to, co Pani oczekiwała

      Może powiedziałby Pan swojej córce, że po polsku lepiej byłoby powiedzieć:
      "bo mieli to, CZEGO Pani oczekiwała"
      Miałaby wtedy szanse na lepszą ocenę.
      Pozdrawiam
      • membrum_virile Re: Panie profesorze Bachmann 09.02.09, 09:42
        Klaus Bachmann koennte sagen: was ich geschrieben habe, habe ich
        geschrieben....
        Com napisał, napisałem, znaczy się, rzec mógłby piłatowym wzorem.
        Bo widzisz, toka95, Herr Klaus jest Niemcem, stąd jego znajomość
        języka polskiego doskonałą być nie może, obwohl uznanie nasze budzić
        musi.
        Kiedy językiem niemieckim władanie w porównywalnym stopniu z
        Bachmanna polską fluencją werbalną opanujesz, prawo będziesz miał tu
        wrócić i cierpkie słowa rzucać.
        Ja sam, trudząc się nad zawiłością gramatyki niemieckiej, pełen
        podziwu jestem dla Klausa, który w stopniu tak doskonałym mowę naszą
        posiadł.
        • Gość: membrum_virile Re: Panie profesorze Bachmann IP: *.iil.pwr.wroc.pl 09.02.09, 11:33
          membrum_virile napisał:

          > Bo widzisz, toka95, Herr Klaus jest Niemcem, stąd jego znajomość
          > języka polskiego doskonałą być nie może, obwohl uznanie nasze budzić
          > musi.

          A może znajomość polskiej historii u p. Bachmanna jest tak jak i języka
          polskiego, i dlatego wydaje mu się, że Stalin nie miał żadnego związku z
          powstaniem warszawskim.

          PS. GW zatrudniała kiedyś "korektę", która powinna w takich wypadkach reagować.
        • korcia2000 Re: Panie profesorze Bachmann 09.02.09, 16:27
          Bredzisz głupku i obrażasz ludzi.
    • Gość: ktośtam Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 22:57
      Ja z autopsji to znam. Praca z języka obcego- esej. Większość która napisała to
      na zasadzie copy/past same 4 i 5. osoby które pisały samodzielnie większość 3.
      masakra. czego ma to uczyć? retoryczne pytanie oczywiście.
      • tbernard Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 09.02.09, 01:24
        > masakra. czego ma to uczyć? retoryczne pytanie oczywiście.

        Ma to uczyć, że tylko klasówka/egzamin powinna decydować o ocenach i promocjach.
        Samodzielność pracy domowej może stać pod znakiem zapytania (jeden zrobi
        copy/paste a innemu tatuś profesor napisze), więc ocena takiej pracy powinna
        raczej być pewną wskazówką dla ucznia/studenta.
        Ponadto ściąganie na egzaminie powinno skutkować bardzo poważnymi konsekwencjami.
        • Gość: Paweł Z. Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.as.kn.pl 09.02.09, 07:26
          Ale prac z zakresu humanistyki nie da się oceniać obiektywnie! To, czego uczy
          dzisiaj szkoła dzieci, to umiejętność rozwiązywania jakichś idiotycznych szarad,
          a nie umiejętność twórczego myślenia. Rozwiązywania szarad uczy się w USA, a
          efekt jest taki, że najwybitniejsi tamtejsi uczeni są importowani z Europy.
          • tbernard Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 09.02.09, 10:08
            a
            > efekt jest taki, że najwybitniejsi tamtejsi uczeni są importowani z Europy.

            Czyli jednak system im się sprawdza: po co męczyć się nadmiernym myśleniem jak
            ściągniemy sobie tych najzdolniejszych z całego Świata i oni zadowolą się takim
            wynagrodzeniem, że na dostatnie życie wystarczy nawet tym "tępym " Amerykanom.
            Niby tępi ale to oni zatrudniają tych mądrzejszych i jak ci drudzy się wypalą,
            to zostaną zastąpieni jak części wymienne. Całkiem nieźle sobie radzą jak na tak
            słabo wykształconych, ot banda Forestów Gumpów.

            > Ale prac z zakresu humanistyki nie da się oceniać obiektywnie!
            To aksjomat, czy twierdzenie? W tym drugim przypadku, czy istnieje dowód? No i
            na marginesie, czy lepsza metoda oceniania na widzimisię?
            • pawel_zet Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie 09.02.09, 10:59
              Wydaje mi się, że nie jest to aksjomat, ale twierdzenie, którego
              dowód indukcyjny dałoby się pewnie przeprowadzić. Osobiście nie
              podejmuję się takiego zadania. Humanistyka to złożona sfera ludzkiej
              działalności, którą sformalizować bardzo trudno, jeśli w ogóle jest
              to możliwe. Jako osoba zanurzona w tradycyjnej humanistyce
              europejskiej uważam na przykład, że ważnym komponentem prac z
              zakresu humanistyki są wartości artystyczne czy estetyczne. Uważam,
              że takie wartości istnieją jako składnik świadomości społecznej i
              przedmiot indywidualnego przeżycia, ale nie da się ich zmierzyć przy
              pomocy kryteriów obiektywnych. Sądzę, że „widzimisię” osoby
              odpowiednio przygotowanej jest w przypadku oceny takich prac
              znacznie sensowniejszą metodą oceny niż pseudoobiektywne kryteria
              wymyślane przez urzędników, które zresztą obiektywne wcale nie są.
    • kaudiusz Panie Bachman 09.02.09, 03:11
      czy to moralnie być niemcem, profesorem na UW i pisać artykuły do
      gazety wyborczej?
      Czy pensyjka na UW - cztaj - Uniwersytecie Wrocławskim im.Bolesława
      Bieruta, nie wystarcza na chlebek powszedni?
      A na marginesie, jeśli niemcy będą uczyć polaków we Wrocławiu
      hisorii, to Breslau wróci tam niebawem.
      • jakobhorner Powiedz wprost 01.03.09, 21:44
        Teuton i kanalia! Tak? Masz rację, co do pierwszego. Tylko kto tu jest kanalią...?


        kaudiusz napisał:

        > czy to moralnie być niemcem, profesorem na UW i pisać artykuły do
        > gazety wyborczej?
        > Czy pensyjka na UW - cztaj - Uniwersytecie Wrocławskim im.Bolesława
        > Bieruta, nie wystarcza na chlebek powszedni?
        > A na marginesie, jeśli niemcy będą uczyć polaków we Wrocławiu
        > hisorii, to Breslau wróci tam niebawem.
    • pazdziernikowa_panna Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem 09.02.09, 08:07
      niestety w większości szkół tępi się twórcze myślenie...sama odczułam to
      wielokrotnie, szczególnie na języku polskim i historii... jeżeli film podobał
      się nauczycielce to recenzja mogła być tylko przychylna, jeżeli referat w
      szkole średniej opierał się na podręcznikach akademickich to "okazywało się",
      że jest w nim pełno błędów :)
      faktycznie lepiej było przepisać wszystko z jakiejś marnego podręcznika
      historii ( podręcznika dla uczniów szkół zawodowych, choć uczyłam się w liceum :))
    • jamyszka A czy jest jakaś moralna różnica między 09.02.09, 08:45
      plagiatem a napisaniem za kogoś tekstu?
      A co do meritum, to było tak od początku świata, że uczeń ma spełniać
      oczekiwania nauczyciela. I jaki nauczyciel, taki uczeń.
    • Gość: aaa Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 11:41
      rzeczywiście pominięcie wpływu Stalina na Powstanie Warszawskie
      zasługuje na obniżenie oceny. I nie jest to kwestia przegranej z
      podręcznikiem - a z faktami, np starannie opisanymi przez Tadeusza
      Żychiewicza w książce "Samotny bój Warszawy". Z kolei bardzo celna
      interpretacja tych faktów daje się znaleźć w "Lodołamaczu" Wiktora
      Suworowa (wiem, historycy za nim nie przepadają, ale warto
      przynajmniej zastanowić się nad jego interpretacją).

      No i tak na deser - z profesorskiego tytułu nie wynika nieomylność.
      A zdaje się winikać taki maleńki niedostatek pokory, który nie
      pozwolił zajrzeć przy pisaniu pracy do tak oczywistego źródła, jakim
      jest podręcznik (i dowiedzieć się, czego może wymagać
      nauczycielka)...
    • miroslawkraszewski Niemiec Bachmann chce pouczac Polakow 09.02.09, 12:36
      Jest wyjatkowa bezczelnoscia wypisywanie w krytyczny sposob negatywna opinie o
      polskim podreczniku historii w ktorym jest obwiniony Stalin, przyjaciel i
      sojusznik Niemiec. Pan Klaus Bachmann wydzwaniał do mnie w sprawie zaprzestania
      publikacji o dyskryminacji polskich dzieci w Niemczech i dzisiejszych zakazach
      języka polskiego przez jego ziomków.
      Teraz uzurpuje sobie prawo do pisania polskiej historii na nowo według schematu
      Niemcom wolno wszystko. Ta niemiecka kultura oszustwa,(tutaj pisanie pracy
      domowej swojej własnej córce) się nigdy i nigdzie nie sprawdziła. Niemieckie
      wychowywanie dzieci jest znane na całym świecie.
      Z najgorzej strony. Dobrze ze Gazeta Wyborcza publikuje tutaj polskojęzyczne
      niemieckie teksty o pewnych aspektach dzisiejszej fałszywej niemieckiej kultury.
      Nie trzeba wiec tłumaczyć z niemieckiego na polski. Pan Bachmann najlepiej
      przedstawia swoja własną niemiecka kulturę, która się nigdy i nigdzie nie
      sprawdziła, szczególnie w Niemczech i w Polsce.



      • Gość: młoda kadra Re: Niemiec Bachmann chce pouczac Polakow IP: 90.156.110.* 09.02.09, 18:11
        Zejdź na ziemię!

        To test o plagiacie. A nie o stosunkach polsko-niemieckich....
        każdy widać widzi, co chce widzieć.
    • Gość: jaz Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.09, 15:10
      cóz to za profesor, cu uczy nieuczciwości?
      • Gość: gość Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.pools.arcor-ip.net 09.02.09, 15:29
        Felieton, w zamiarze autora antyplagiatowy pamflet, pozostawia parę
        wątpliwości. Jakoś tak niechcący autor pokazał, że nie warto uczyć
        się, męczyć, zdobywać wiedzę. Wystarczy przepisać, skopiować, a w
        szkole powodzić się będzie wtedy lepiej. A także, że opłaca się
        postępować zgodnie z oczekiwaniami np. belfra, wykładowcy, niż mieć
        i bronić własne zdanie.
        Zaskoczyło mnie pytanie córki profesora: „Co to jest w ogóle
        plagiat?”. Jak to??? Córka profesora nie wie co to jest plagiat???
        PROFESOR UNIWERSYTETU zapomniał, nie miał czasu, czy z innego powodu
        córce tego nie wytłumaczył???
        Jeszcze większym zdziwieniem przeczytałem, że profesor, jako
        specjalista od Powstania Warszawskiego nie ma pojęcia o tym, jak
        Stalin miał przyczynić się do klęski powstania. Widocznie nie
        słyszał pan profesor, że Armia Czerwona celowo zatrzymała się na
        linii Wisły, że rozbrajała oddziały AK spieszące na pomoc walczącej
        Warszawie, że Stalin zabronił aliantom lądować tuż za Wisłą,
        uniemożliwiając zrzuty dla powstańców.
        Ciekawe, jakiej to historii uczy on na polskim uniwersytecie?
    • Gość: Brawo! Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 15:28
      Ja odczytałam felieton inaczej. Jest to wg mnie pastisz na ujawnione
      plagiaty we Wrocławiu. To nie jest rzecz o Powstaniu, o Stalinie,
      ale o oświacie i nauce, gdzie popłaca kalkowanie i brak
      samodzielnego myślenia. A może się mylę?
      • Gość: comment aus (D) Sadze, ze sie Pan(i) nie myli. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.02.09, 15:39
        Jednak,aby "dosolic" wroclawskim plagiatorom, nie trzeba sie
        ukrywac za firankami Powstania lub Stalina.

        Wystarczy napisac to, co sie ma na mysli w tej sprawie.
        Niestety z tym jest w dzisiejszych czasach coraz gorzej,
        nawet u utytulowanych naukowo polemistow.

        Owa "zawoalowana" publicyctyka ma wszelkie cechy polemiki
        z "grubej rury", co zreszta nie dziwi.
        Czesto okazuje sie, ze dla zabicia muchy uzywany jest
        granatnik i to spoza pagorka.

        Nie trafienie w sedno nie powinno nikogo dziwic.
        Tym bardziej, ze nie jest sie snajperem...


        • Gość: gość Re: Sadze, ze sie Pan(i) nie myli. IP: *.pools.arcor-ip.net 09.02.09, 16:24
          Profesor nawet CHWALI się, jak przed kilku laty chorej córce napisał
          wypracowanie. Za które córka dostała trójkę. Nie raziło go, że sam
          uczy korzystać własne dziecko z plagiatu!!!
          • Gość: comment aus (D) Profesor zastosowal byl chwyt retoryczny IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.02.09, 17:36
            majacy na celu zblizenie sensu wypowiedzi do tzw. rzeczywistosci.

            Niestety kazdy kij ma dwa konce i wnioskowanie polemisty juz
            tego drugiego konca nie zdolalo zauwazyc, albo liczyl na to,
            ze inni tego nie zauwaza.

            To tak jak w czasie gry w szachy. My tu mamy, wicie, "genialny"
            ruch, a przeciwnik nam nagle "bach" - robi szacha i mata niedlugo
            po tym. I mamy przerabana partie. Tak, Panie PT, Polemisto
            Bachmannie. I bec, padlo samo.

            Tak samo stalo sie z tym felietonem.
            Lepiej bezposrednio i szczerze, niz "ogrodkami".
            Tyle.




    • korcia2000 Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem 09.02.09, 16:23
      Myślę, że to w dużym stopniu efekt lansowania w szkole "jedynie słusznej"
      wykładni dziejów. Tę lekcję przerabialiśmy już w PRL-u, choć wówczas ogląd był
      inny. Kiepski nauczyciel boi się "wychylić" i stąd tego typu podejście.
    • Gość: młoda kadra Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: 90.156.110.* 09.02.09, 18:04
      Bardzo dziękuję Panu Bachmannowi za ten felieton.

      Tępię plagiaty wśród studentów. Bardzo ostro.
      Tak samo tracą u mnie twarz plagiatorzy ze stopniem czy tytułem naukowym.
      Im dłuższy skrót przed nazwiskiem i ... plagiat, tym w moich oczach w większy
      zmrok wpada jego właściciel. I tym większy powinien by jego upadek... Mam sen,
      że Senat AM w końcu przejrzy na oczy.

      Plagiat to plaga na szkołach wyższych, zarówno prywatnych jak i publicznych,
      trzeba go ściga z całą mocą prawa. Włącznie z komisją dyscyplinarną. A nawet
      skierowaniem informacji o popełnieniu przestępstwa do prokuratury.
      Uczy bezmyślności, cwaniactwa, braku uczciwości.
      Dla mnie zawsze cenniejsze jest tych kilka słów, z błędami nawet , ale
      samodzielnie pisane przez studenta niż okrągłe zdania bez bibliografii, które
      potem znajduje w Internecie czy w innej książce.

      Pozdrawiam w tym miejscu moich studentów, którym wstawiłam "pałę" w indeksie za
      plagiat, oszustwo, brak samodzielności i krytycyzmu
      :D:D:D:D:D:D:D i te okropne, prostackie wyjaśnienia.

      Jeszcze mocniej pozdrawiam tych samodzielnie piszących i myślących, których
      wcale tak mało nie jest.

      • Gość: comment aus (D) Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.02.09, 18:12
        Cytuje:
        "Mam sen, że Senat AM w końcu przejrzy na oczy."

        Temida (dobrze pamietam?) ma przepaske na oczach.
        Wiec "przejrzec na oczy" to niekoniecznie oznacza, ze wyrok
        bedzie sprawiedliwy, n´est pas, koteczku?

        PS

        A tak w ogole "mialam" sen. Jesli go "masz", to oznacza, ze piszesz
        te posty na jawie, a wiec bez udzialu swiadomosci.

        Kto to powiedzial, co?
        (ponizej)

        "I had a dream" ...

        Po ilu latach ten sen sie spelnil?


        • Gość: młoda kadra Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: 90.156.110.* 09.02.09, 18:25
          A dorabiaj sobie ideologię i ćwicz piruety
          :)

          Kotek ma to do siebie, że łapie harcujące myszki:D
        • Gość: młoda kadra Re: Jak profesor historii przegrał z podręcznikie IP: 90.156.110.* 09.02.09, 18:26
          "A tak w ogole "mialam" sen. Jesli go "masz", to oznacza, ze piszesz
          > te posty na jawie, a wiec bez udzialu swiadomosci."

          W odniesienie do AM... tam właśnie się śni na jawie:D
    • miroslawkraszewski Jak oszustwo profesora przegrało z podręcznikiem 09.02.09, 19:26
      Zastanawiam się czy pan Profesor Bachmann jest rzeczywiście profesorem?
      Jego bezrefleksyjne wynurzenia na temat oszustwa jakim jest pisanie pracy
      domowej własnemu dziecku (podwójne oszustwo - oszukuje nauczyciela i swoja
      córkę)stawia pod znakiem zapytania jego funkcje jako pedagoga, nauczyciela
      akademickiego. Co jest gorsze, fałszywa, napisana przez kogos praca domowa,
      habilitacyjna, czy plagiat?

      Jeden z komentatorow napisal, ze powinno sie plagiaty uczniow podac jako
      oszustwo do prokuratury. Ja uważam, ze powinno się przekazac do prokuratury
      zeznanie pana Bachmanna w sprawie jego opublikowanego własnego oszustwa szkoły i
      własnego dziecka. Nie ma mojej zgody na zaprowadzanie w Polsce na nowo
      niemieckiej kultury.
      • Gość: Paweł Z. Re: Jak oszustwo profesora przegrało z podręcznik IP: *.as.kn.pl 10.02.09, 08:09
        Czytałeś "Dzienniki" Gombrowicza i pewien wywód o pisaniu na ścianie?
    • Gość: plagiat to plagiat Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 19:32
      Profesor Bachmann pisze o plagiacie i jego destrukcyjnym działaniu
      na nasze życie naukowe i procedury oświatowe. To nie jest
      zaproszenie do dyskusji o stosunkach w rodzinie Bachmannów i roli
      ojca w wychowaniu dzieci.
    • miroslawkraszewski Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem 09.02.09, 19:59
      Co jest gorsze, fałszywa, napisana przez pana profesora Klausa Bachmanna dla
      jego córki praca domowa, później w ten sam sposób praca magisterska, czy plagiat?

      Nie dajmy się tutaj ogłupić i stawiać pod pręgierzem przez oszustów.
    • miroslawkraszewski Jak oszust profesor historii przegrał 09.02.09, 20:17
      Gosc napisał: "To nie jest zaproszenie do dyskusji o stosunkach w rodzinie
      Bachmannów i roli ojca w wychowaniu dzieci."

      Nieprawda, to jest właśnie zaproszenie do dyskusji o oszustwie szkoły córki
      profesora Bachmanna przez niego samego.

      Jest po prostu śmieszne gdy niemiecki oszust przy użyciu profesorskiego
      autorytetu próbuje pouczyć i piętnować innych, samemu publicznie przedstawiając
      swoje własne potrójne oszustwo(oszustwo szkoły, córki i historii - próbował
      oszukać historie ale dostał trojkę)

      Dobrze się dzieje, gdy bez zbędnych tłumaczeń z niemieckiego na polski udaje się
      zdemaskować niemieckich oszustów pozorujących autorytety.



      • Gość: gość Re: Jak oszust profesor historii przegrał IP: *.pools.arcor-ip.net 09.02.09, 21:45
        Zastanawiam się, czym motywowana była GW drukując powyższy felieton.
        Normalnie to szanująca się gazeta dba o własny poziom. Drukowanie
        takiego felietonu kompromituje nie tylko autora – plagiatora -
        niedouczonego historyka, ale i samą gazetę. Pokazuje przy tym, jakim
        to „autorytetom” GW udostępnia swoje łamy.
        Są tylko dwie możliwości:
        - redakcja nie jest w stanie dostrzec, że sama sobie wystawia
        nieciekawe świadectwo. Jeśli tak jest, to chwała Bogu, koniec GW już
        bliski.
        - mamy w redakcji zakonspirowanego „naszego” człowieka uprawiającego
        ośmieszający GW sabotaż dptyczący doboru publikacji. Jeśli tak jest,
        serdecznie go pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
    • miroslawkraszewski Jak profesor historii przegrał z podręcznikiem 10.02.09, 12:18
      Gosc: Ma pan całkowitą racje pisząc:

      "Drukowanie takiego felietonu kompromituje nie tylko autora – plagiatora -
      niedouczonego historyka, ale i samą gazetę. Pokazuje przy tym, jakim
      to „autorytetom” GW udostępnia swoje łamy."

      Dodam tylko, ze takie moralne autorytety jak wykreślony przez Niemców fałszywy
      profesor, pan Władysław Bartoszewski czy tez pan jeszcze nie wykreślony profesor
      pan Klaus Bachmann pływają jeszcze po powierzchni oczekujac poklasku. Takie
      perły oszustwa i zakłamania jak ten felieton trzeba jak najszerzej publikować.
    • truten.zenobi pokolenie ctr+c ctr+v 10.02.09, 15:53
      taki mamy właśnie system edukacji

      nawet nie pamięciówka tylko to co chce nauczyciel usłyszeć
      (zwykle mierny) podręcznik jest ważniejszy niż rzetelna wiedza
    • miroslawkraszewski Jak profesor oszustwa przegrał z podręcznikiem 13.02.09, 10:25
      Pan profesor Bachmann uczy kreatywności i pokazuje swojej córce/naucza ja, jak
      oszukać nauczyciela pisząc jej prace domowa. Jeżeli takie kreatywne nauczanie
      jest u niego rodzinne, to należałoby sprawdzić kto napisał mu prace doktorska i
      prace habilitacyjna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka