14.12.24, 20:05
Długo zastanawiałem się nad tym czy napisać ten temat, ponieważ dotyczy on "wyższej szkoły jazdy".
Nie wyobrażam sobie żadnej prawdziwszej religii, której ważną częścią nie byłaby medytacja. Jednak zauważyłem, że pomimo częstego używania terminu medytacja, kryje się pod nim często coś różnego. Z jednej strony jest to rozmyślanie w ciszy, powoduje ono stwarzanie tendencji "marzycielsko-rozmyślackich", które uniemożliwiają skuteczne funkcjonowanie w świecie i dalej mogą tworzyć nieszczęśliwych ludzi. Z drugiej strony medytacją nazywane jest bycie w absolutnym skupieniu, kiedy zauważa się każdą myśl i emocję, już nie mówiąc o doświadczeniach zmysłowych, nie ma możliwości zamyślenia się choćby na pół sekundy. Taka medytacja tworzy osoby, które w pełni skutecznie funkcjonują w świecie a co za tym idzie są one bardzo usatysfakcjonowane, jeżeli takie osoby w ogóle istnieją. Nie zamierzam tutaj robić reklamy medytacji, ponieważ nie każdy powinien jej próbować, przynajmniej na dłuższą metę i czasami byłbym skłonny zgodzić się z kościołem kiedy ją zakazuje. Jednak myślę, że w jakimś stopniu warto bardziej poznać siebie i dlatego zdecydowałem się to napisać.
Obserwuj wątek
    • krzy-czy Re: Medytacja 14.12.24, 21:49
      wiejski listonosz też
      medytował.
      • privus Re: Medytacja 15.12.24, 00:35
        Ale też w swoim interesie :(
    • privus Re: Medytacja 14.12.24, 23:27
      Katopisizm też w kuluarach medytuje dołka, jak można buńczucznie wyjść z dołka, do którego się doprowadzili. Współpraca w tej kwestii raczej nie ulega wątpliwościom.
      • 32osoby Re: Medytacja 16.12.24, 21:08
        privus napisał:

        > Katopisizm też w kuluarach medytuje dołka, jak można buńczucznie wyjść z dołka,
        > do którego się doprowadzili. Współpraca w tej kwestii raczej nie ulega wątpliw
        > ościom.

        Oczywiście, że nie ulega. Łączy ich prosty sposób postrzegania życia i brak wnikliwości w kręgach ich wyznawców i elektoratu. Co szefowie katopisizmu potrafią wykorzystać. I w ten sposób prostaczkowie mają wielki wpływ na życie społeczne i bardzo mały na swoje. A zdrowsza część społeczeństwa za to płaci.
      • hrasier_2 Re: Medytacja 17.12.24, 07:12
        privus napisał:

        > Katopisizm też w kuluarach medytuje dołka, jak można buńczucznie wyjść z dołka,
        > do którego się doprowadzili. Współpraca w tej kwestii raczej nie ulega wątpliw
        > ościom.
        "Katopisizm nie jest neologizmem a faktem leksykalnym. Kiedyś tak napisałeś. Wyszukujesz zawiłe słowa. Można i tak napisać by nikt nic nie zrozumiał, a swoje na wierzchu😁
    • wawrzanka Re: Medytacja 17.12.24, 08:16
      32osoby napisał:

      > Z drugiej strony medytacją nazywane jest bycie w absolutnym skupieniu
      > , kiedy zauważa się każdą myśl i emocję, już nie mówiąc o doświadczeniach zmysł
      > owych, nie ma możliwości zamyślenia się choćby na pół sekundy.

      To brzmi jak uważna medytacja. Na jakiś czas (5 minut, 10, 15, ile sobie założymy) - zamiast po prostu siedzieć w ciszy i pozwalać przejąć nad sobą kontrolę różnym myślom (to byłby ten pierwszy rodzaj medytacji), wkładasz ogromny wysiłek w kontemplację otoczenia, własnego oddechu, własnego ciała. Tak się na tym skupiasz, że myśli nie dochodzą. I to faktycznie odpręża, bo wbrew pozorom dookoła bardzo dużo się dzieje.

      Oczy masz zamknięte, okazuje się, że twój oddech jest nierówny, coś cię zabolało, poczułeś tik nerwowy, napięcie mięśni w stopie, więc ją rozluźniasz, dosłyszałeś dźwięki, których normalnie nie słyszysz, np. tykanie zegara, daleko jadące samochody, dzwonienie w uszach, czujesz napięcie mięśni karku, więc go rozluźniasz itp. itd. u każdego inaczej. Ciało to machina, której utrzymanie przy życiu zużywa najwięcej naszej energii, dlatego warto czasem się tak zatrzymać.
      • 32osoby Re: Medytacja 23.12.24, 23:00
        wawrzanka napisała:



        >
        > To brzmi jak uważna medytacja. Na jakiś czas (5 minut, 10, 15, ile sobie założy
        > my) - zamiast po prostu siedzieć w ciszy i pozwalać przejąć nad sobą kontrolę r
        > óżnym myślom (to byłby ten pierwszy rodzaj medytacji), wkładasz ogromny wysiłek
        > w kontemplację otoczenia, własnego oddechu, własnego ciała. Tak się na tym sku
        > piasz, że myśli nie dochodzą. I to faktycznie odpręża, bo wbrew pozorom dookoła
        > bardzo dużo się dzieje.
        >
        > Oczy masz zamknięte, okazuje się, że twój oddech jest nierówny, coś cię zabolał
        > o, poczułeś tik nerwowy, napięcie mięśni w stopie, więc ją rozluźniasz, dosłysz
        > ałeś dźwięki, których normalnie nie słyszysz, np. tykanie zegara, daleko jadące
        > samochody, dzwonienie w uszach, czujesz napięcie mięśni karku, więc go rozluźn
        > iasz itp. itd. u każdego inaczej. Ciało to machina, której utrzymanie przy życi
        > u zużywa najwięcej naszej energii, dlatego warto czasem się tak zatrzymać.

        Cieszę się, że napisał tutaj ktoś, kto ma doświadczenia w "podróży" w stronę duszy.
        Faktycznie odpręża ale jeżeli robi się to w dużych ilościach to z odprężenia wyłania się nasze ego. A to zazwyczaj nie jest fajny widok, doświadczamy siebie takimi jakimi na prawdę jesteśmy a nie myślimy, że jesteśmy tacy jak myśleliśmy, że jesteśmy. To może być trudne doświadczenie. Ostrożnym warto być podczas poznawania swojej duszy
        • wawrzanka Re: Medytacja 24.12.24, 09:30
          32osoby napisał:

          > Faktycznie odpręża ale jeżeli robi się to w dużych ilościach to z odprężenia wy
          > łania się nasze ego. A to zazwyczaj nie jest fajny widok, doświadczamy siebie t
          > akimi jakimi na prawdę jesteśmy a nie myślimy, że jesteśmy tacy jak myśleliśmy,
          > że jesteśmy. To może być trudne doświadczenie. Ostrożnym warto być podczas poz
          > nawania swojej duszy

          Na szczęście nie doszłam jeszcze do takiego etapu i chyba nie dojdę :-)
          Aż tak się nie zagłębiam. Moje ego wyłazi na wierzch w sytuacjach codziennych, bardzo mi przeszkadza i jestem tego świadoma. Staram się je na bieżąco ujarzmiać, co jest cholernie ciężkie, ale i satysfakcjonujące, jeśli się udaje. Mam wrażenie, że jestem w stanie permanentnej pół-medytacji.
          • 32osoby Re: Medytacja 26.12.24, 22:46
            wawrzanka napisała:

            >
            > Na szczęście nie doszłam jeszcze do takiego etapu i chyba nie dojdę :-)
            > Aż tak się nie zagłębiam. Moje ego wyłazi na wierzch w sytuacjach codziennych,
            > bardzo mi przeszkadza i jestem tego świadoma. Staram się je na bieżąco ujarzmia
            > ć, co jest cholernie ciężkie, ale i satysfakcjonujące, jeśli się udaje. Mam wra
            > żenie, że jestem w stanie permanentnej pół-medytacji.

            Wydaje mi się, że to, że nie doszłaś świadczy o tym, że jesteś rozsądna. Zmierzam do tego, że istnieje coś takiego jak chciwość duchowa czyli chęć doświadczania wyższych uczuć, kiedy jeszcze na to nie jesteśmy gotowi. Wcale nie jest ona lepsza od chciwości finansowej czy materialnej. To czy chciwość duchowa, czy materialna jest lepsza czy gorsza stanowi to, czego zbyt mocno chcemy a nie czy jest to stan ducha czy rzeczy materialne.

            Nie wiem czy chodzi o to aby ujarzmiać ego. Osobiście odczuwam, że rozwiązanie jest gdzieś pomiędzy ujarzmianiem a dopuszczaniem go do głosu. Im trafniej znajdzie się to gdzieś, tym lepsze efekty da nam nasza pół medytacja.
            • wawrzanka Re: Medytacja 27.12.24, 09:17
              32osoby napisał:

              > istnieje coś takiego jak chciwość duchowa czyli chęć doświadczania wyższych uczuć, kiedy jeszcze na to nie jesteśmy gotowi.

              Trafnie nazwane. Rzeczywiście doświadczałam takiej chciwości i ujarzmiłam ją, bo nic dobrego by z tego nie wyszło. Może to jest właśnie ujarzmianie ego.

              > Nie wiem czy chodzi o to aby ujarzmiać ego. Osobiście odczuwam, że rozwiązanie
              > jest gdzieś pomiędzy ujarzmianiem a dopuszczaniem go do głosu.

              Też o tym myślałam i mam podobne wnioski. Ego nie jest do zwalczenia, tylko do zintegrowania z Self. A to proces, który trwa całe życie i nie da się go przyspieszyć tak jak nie da się skrócić ciąży z 9 do 5 czy 6 miesięcy.
              • 32osoby Re: Medytacja 29.12.24, 09:42
                wawrzanka napisała:

                >
                > Też o tym myślałam i mam podobne wnioski. Ego nie jest do zwalczenia, tylko do
                > zintegrowania z Self. A to proces, który trwa całe życie i nie da się go przysp
                > ieszyć tak jak nie da się skrócić ciąży z 9 do 5 czy 6 miesięcy.

                Ego jako ja musi istnieć, abyśmy my istnieli tylko ma się zintegrować/współdziałać z najwyższym Ego bez ja, tylko z my wszyscy do którego nazwa Ego kompletnie nie pasuje. W zasadzie żadna nazwa do niego nie pasuje, ponieważ z niego emanują wszelkie określenia.
                A może całe życie to krótko... choć pewnie wiele zależy od przeróżnych czynników

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka