Dodaj do ulubionych

Love story - Siwadectwo

07.05.07, 14:00
Pewnego dnia obudziłem się wcześnie rano, aby zobaczyć wschód słońca. Piękna
Bożego stworzenia nie da się opisać. Oglądając wschodzące słońce chwaliłem
Boga za Jego piękne dzieło. Siedząc tak, odczułem Bożą obecność. Zapytał
mnie, "Kochasz mnie?" Odpowiedziałem: "Oczywiście, Boże! Jesteś moim Panem i
Zbawicielem!" Następnie zapytał: "Gdybyś był fizycznie upośledzony, kochałbyś
mnie nadal?" Byłem zaskoczony. Spojrzałem w dół na moje ręce, nogi i resztę
mojego ciała i zastanawiałem się jak wielu rzeczy nie mógłbym robić, rzeczy
nad którymi nie zastanawiałem się. Odpowiedziałem: "Byłoby ciężko. Panie, ale
nadal kochałbym Cię." Następnie Pan powiedział: "Gdybyś był ślepy,
podziwiałbyś wciąż moje stworzenie?""A gdybyś był głuchy?" Jak mógłbym
słuchać czegokolwiek będąc głuchym? Zrozumiałem jednak, że słuchanie Bożego
Słowa nie odbywa się przez uszy, lecz sercem. Odpowiedziałem:"Byłoby ciężko,
ale ciągle słuchałbym Twojego słowa." Następnie Pan zapytał: "Gdybyś był
niemy, chwaliłbyś nadal Moje Imię?" Jak mógłbym Go wielbić bez głosu?
Uświadomiłem sobie, że Bóg pragnie abyśmy śpiewali z naszych serc i dusz.
Dźwięki nie mają znaczenia. Chwalenie Boga to przecież nie tylko pieśni.
Kiedy jesteśmy prześladowani, chwalimy Boga naszym dziękczynieniem.
Odpowiedziałem więc: "Nawet gdybym nie mógł śpiewać, ciągle chwaliłbym Twoje
imię." W końcu Pan zapytał: "Naprawdę mnie kochasz?" Z odwagą i mocnym
przekonaniem odparłem zdecydowanie: "Tak, Panie, kocham Cię ponieważ jesteś
jedynym i prawdziwym Bogiem!"

Myślałem, że to wystarczy, lecz Bóg zapytał: "DLACZEGO W TAKIM RAZIE
GRZESZYSZ?" Odpowiedziałem: "Ponieważ jestem tylko człowiekiem, nie jestem
doskonały" -"DLACZEGO W CZASIE POKOJU ODCHODZISZ JAK NAJDALEJ? DLACZEGO TYLKO
W KŁOPOTACH MODLISZ SIĘ NAJGORLIWIEJ?"

Cisza. Łzy płynęły po mojej twarzy.

Pan kontynuował: "Dlaczego śpiewasz tylko w czasie nabożeństw i
ewangelizacji? Dlaczego szukasz mnie tylko w czasie uwielbiania? Dlaczego tak
egoistycznie mnie prosisz? Dlaczego prosisz bez wiary?"

Łzy w dalszym ciągu spływały po moich policzkach.

"Dlaczego wstydzisz się Mnie? Dlaczego nie zwiastujesz dobrej nowiny?
Dlaczego gdy jesteś prześladowany, wołasz do innych, podczas gdy ja oferuję
ci moje ramię aby się wypłakał? Dlaczego szukasz wymówek, gdy daję ci okazje
do służenia w Moim Imieniu?" Próbowałem odpowiedzieć, ale nie miałem żadnej
odpowiedzi na ustach.

"Obdarzyłem cię życiem. Nie chcę abyś odrzucał ten dar. Pobłogosławiłem cię
talentami, abyś Mi służył, a ty ciągle się odwracasz. Objawiłem ci Moje
Słowo, ale ty nie robisz postępu w poznaniu. Przemawiam do ciebie, ale twoje
uszy są zamknięte. Obdarzam cię Swoimi błogosławieństwami, ale ty odwracasz
wzrok. Posyłam ci Swoje sługi, ale ty ciągle siedzisz bezczynnie gdy oni
pracują. Słyszałem wszystkie twoje modlitwy i odpowiedziałem na nie."

"CZY NAPRAWDĘ MNIE KOCHASZ?"

Nie potrafiłem odpowiedzieć. Jak mógłbym? Byłem tak bardzo zawstydzony. Nie
miałem żadnej wymówki. Cóż mogłem odpowiedzieć. Gdy moje serce krzyczało, a
łzy dalej płynęły, powiedziałem: "Proszę, wybacz mi Panie. Jestem niegodny
być Twoim dzieckiem." Pan odpowiedział, "Na tym polega moja Łaska, dziecko."
Zapytałem: "Dlaczego ciągle mi wybaczasz? Dlaczego tak bardzo mnie kochasz?"
Pan odpowiedział: "Ponieważ jesteś Moim stworzeniem. Jesteś moim dzieckiem.
Nigdy cię nie opuszczę. Kiedy będziesz płakać, okażę ci współczucie i będę
płakać z tobą. Kiedy będziesz krzyczeć z radości, będę śmiać się z tobą.
Kiedy będziesz załamany, zachęcę cię. Kiedy upadniesz, podniosę cię. Kiedy
będziesz zmęczony, poniosę cię. Będę z tobą aż do końca dni i zawsze będę cię
kochał."

Nigdy wcześniej tak nie płakałem. Jak mogłem być taki zimny? Jak mogłem tak
ranić Boga? Zapytałem Boga:"Jak bardzo mnie kochasz?" Pan wyciągnął Swoje
ramiona i zobaczyłem Jego przebite ręce. Upadłem do stóp Chrystusa, mojego
Zbawiciela. I po raz pierwszy modliłem się szczerze.
Obserwuj wątek
      • lajkonix Re: Love story - Siwadectwo 07.05.07, 19:19
        3mama3 napisała:

        > Napisz nam Lolek Twoje świadectwo nawrócenia.

        Po sąsiedzku, więc chyba niezastrzeżone:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=61952807
        Zero ortów. Da się czytać.
        To może rzeczywiście powinien dawać posty do sprawdzenia?

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie

    • monikaannaj Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 09:08
      przykro mi, ale te swiadectwa moim zdaniem nie posiadaja ani krztyny
      autentyczności. Są jak artykuły reklamowe nt swietnego produktu...

      Inna sprawa to to słownictwo - LOVE STORY????
      jedną z rzeczy które mnie w KK draznią sa żeńskie zakony w ktorych spotkac
      można "oblubienice Chrystusa". koszmarne słowo. Tym bardziej dziwi mnie jak
      potem u protestantów widzę takie numery i to do kwadratu! "Otulone miłością
      Ojca"???
      • 3mama3 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 09:50
        monikaannaj napisała:

        > jedną z rzeczy które mnie w KK draznią sa żeńskie zakony w ktorych spotkac
        > można "oblubienice Chrystusa". koszmarne słowo.

        Nie rozumiem Ciebie Monika. Przecież jesteśmy oblubienicą Chrystusa. I jako
        kościół i indywidualnie.

        Tym bardziej dziwi mnie jak
        > potem u protestantów widzę takie numery i to do kwadratu! "Otulone miłością
        > Ojca"???

        Fujj, ci protestanci, oni tylko by chcieli na słodko.

        Czy Ty nigdy Monika nie czujesz romantyczności? Czy to taka dziwna rzecz dla
        Ciebie mówić, jak bardzo Bóg nas, kobiety, kocha? Że kocha nas w taki sposób o
        jakim każda kobieta marzy. Że Bóg jest czuły, romantyczny. Nie musimy odczuwać
        wzruszeń tylko podczas filmowych romansideł, czy też czytając romantyczne powieści.
        • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 09:56
          3mama3 napisała:

          > monikaannaj napisała:
          >
          > > jedną z rzeczy które mnie w KK draznią sa żeńskie zakony w ktorych spotka
          > c
          > > można "oblubienice Chrystusa". koszmarne słowo.
          >
          > Nie rozumiem Ciebie Monika. Przecież jesteśmy oblubienicą Chrystusa. I jako
          > kościół i indywidualnie.
          No tak Kosciól to Oblubienica Boga ,z łaciny Ecclesia czyli "ona".
          Chyba cała Piesn nad Piesniami tez to sugeruje jak i ksiegi prorockie np.
          Izajasza gdzie Izrael czasem nazwany jest "malzonką"
        • monikaannaj Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 10:02
          No - ja tam żadna oblubienicą nie jestem. jestem człowiekiem za którego
          Chrystus umarł.

          > Fujj, ci protestanci, oni tylko by chcieli na słodko.

          teraz to ja nie rozumiem.

          A romantycznośc czuję, owszem. Gdy przytulam sie do męza. Wszelkie porównania
          miłosci Boga do miłości damsko-męskiej wydają mi sie egzaltowane, infantylne i
          niewłasciwe. Owszem, Bog stworzył nas na swoje podobieństwo, ale to wcale nie
          oznacza ze możemy go traktowac jak kochanka.

          Bog kocha kobiety - owszem. Tak samo jak mężczyzn. jestesmy DZIECMI bozymi a
          nie córeczkami otulonymi miłoscia.

          A wracając do słów. katolicy mówia - nawet nie chce mi sie wnikac skąd to sie
          wzięło - o kościele "matka". Ale sa przeciez pewne granice takich porównan,
          nie? Można powiedziec że kościół jak matka otacza opieką, ale już dziwne byłoby
          mowienie ze kościół weźmie na kolanka, albo da w pupe.
          A jak sie zaczyna na oblubienicach Chrystusa - to moim zdaniem łatwo skończyć
          tak jak niesczęsne exbetanki...
          • 3mama3 O romantyczności Boga 08.05.07, 10:28
            monikaannaj napisała:

            > A romantycznośc czuję, owszem. Gdy przytulam sie do męza. Wszelkie porównania
            > miłosci Boga do miłości damsko-męskiej wydają mi sie egzaltowane, infantylne i
            > niewłasciwe.

            A co powiesz o przesłaniu Pieśni nad pieśniami, która odzwierciedla miłość Boga
            do człowieka właśnie przez porównanie miłości Boga do miłości kochanków. Pnp
            jest pełna symboliki erotycznej, zwrotów wprost mówiących o pożądaniu, a jednak
            interpretatorzy widzą w niej odniesienie do miłości Boga do człowieka.

            Jest też taki fragment w Efezjan 5,31-32 "Dlatego opuści człowiek ojca i matkę,
            a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a
            ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła"

            Biblia jest otwarta na takie odważne porównania.

            Polecam Ci Monika książkę "Urzekająca" John'a i Stasi Eldredge'ów. Bardzo
            kobieca i praktyczna.

            • mala.mi74 Re: Jeszcze o Matce 08.05.07, 10:37
              Tez czytalam "Urzekającą"-urzekajaca ksiazka-tez polecamsmile)
              A dla Moniki znalazłam jeszcze fragment katechezy o. Salija OP


              Dziś jakbyśmy nieco zapomnieli o tym, że Kościół jest naszą matką oraz że każdy
              z nas - nie tylko kobiety, również mężczyźni - powinien dążyć do takiej
              dojrzałości w wierze, żeby móc rodzić Chrystusowi nowe dzieci. Przypomnijmy
              podstawowe teksty biblijne na ten temat. Otóż Kościół jako matkę zapowiada
              przede wszystkim proroctwo znajdujące się w ostatnim rozdziale Księgi Izajasza:

              Radujcie się wraz z Jerozolimą,
              Weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie! (...)
              ażebyście ssać mogli aż do nasycenia
              z piersi jej pociech;
              ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą
              z pełnej piersi jej chwały.
              (Iz 66, 10-11)
              Tak też przedstawia Kościół alegoria Sary i Hagar z Listu do Galatów:

              Górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką. (...) Tak więc,
              bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, ale wolnej (Ga 4, 26. 31).

              Szczególnie jednak godne uwagi są te wypowiedzi Apostoła Pawła, w których
              przypisuje on sobie różne macierzyńskie posługi wobec powierzonych sobie
              chrześcijan. Owszem, Paweł nie waha się również nazywać siebie ich ojcem (por.
              1 Kor 4, 15; Flm 10). Ale zarazem potrafi napisać: „Dzieci moje, oto ponownie w
              bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje" (Ga 4, 19); „Staliśmy się
              dla was jak karmicielka przytulająca swoje dzieci” (1 Tes 2, 7); „Nie mogłem,
              bracia, przemawiać do was jako do ludzi duchowych, lecz jako do cielesnych,
              jako do niemowląt w Chrystusie. Mleko wam dałem, a nie pokarm stały, boście
              byli niemocni" (1 Kor 3, l-2). Otóż rodzenie w bólach i karmienie piersią to
              posługi najściślej macierzyńskie, a jednak Apostoł Paweł przypisuje je sobie,
              mimo że jest przecież mężczyzną.

              Trudno o bardziej przekonujący dowód, że obraz Kościoła — Matki wierzących —
              nie jest pustą metaforą. W obrazie tym zawarte jest wielkie wezwanie (Norwid
              powiedziałby: wielki nasz zbiorowy obowiązek). Mianowicie — Kościół tym więcej
              będzie matką, im więcej my, wierzący w Chrystusa, będziemy chcieli dzielić się
              naszą wiarą z tymi, którzy jeszcze nie wierzą albo dopiero początkują w wierze.
              Jeśli tego nie umiemy, a w naszym własnym uczeniu się wiary wciąż nie potrafimy
              wyjść ponad poziom elementarza, przyczyniamy się do duchowej infantylizacji
              Kościoła. Surrealistyczny, ale jakżeż prawdziwy jest obraz z Listu do
              Hebrajczyków, przedstawiający takich chrześcijan, którzy w wierze są starymi
              końmi, a wciąż trzeba ich karmić z butelki ze smoczkiem: „Gdy bowiem ze względu
              na czas powinniście być nauczycielami, sami potrzebujecie kogoś, kto by was
              pouczył o pierwszych prawdach słów Bożych, i mleka wam potrzeba, a nie stałego
              pokarmu” (5, 12).

              Otóż, o tyle tylko będziemy realnie uczestniczyć w macierzyństwie Kościoła, o
              ile potrafimy naśladować macierzyństwo Maryi. W Kościele zawsze z całą
              starannością zwracano uwagę na to, że Jej macierzyństwo było dziewicze.
              Dziewictwo oznacza bezwarunkowe oddanie Bogu i całkowite otwarcie na dar Boży.
              Duchowym wymiarem dziewictwa Maryi była Jej wiara, o której już mówiliśmy.
              Właśnie dlatego, że była Ona dziewicą, poczęła z Ducha Świętego. I właśnie
              dlatego, że była Ona najbardziej wierzącą spośród ludzi, Jej Boże macierzyństwo
              nie ograniczyło się do cielesnego urodzenia i wychowania Jezusa Chrystusa, ale
              było prawdziwym współtowarzyszeniem w Jego dziele zbawczym.

              Również warunkiem naszej płodności duchowej jest jakieś upodobnienie do Maryi w
              Jej dziewictwie. Ale uwaga: liczba ludzi, którym pomogliśmy w wierze, wprawdzie
              może być świadectwem duchowej płodności, jednakże płodności tej nie mierzy się
              arytmetyką. Miary Boże nie są miarami ludzkimi. Patronką misji jest św. Teresa
              od Dzieciątka Jezus, która wstąpiła do klasztoru niemal jako dziecko i
              przebywała za klauzurą przez całe swoje młodzieńcze i dorosłe życie. Bo
              prawdziwie płodnymi w wierze są ci, którzy starają się naprawdę i coraz
              bardziej oddać siebie Bogu. To przede wszystkim przez nich Kościół wypełnia
              swoje macierzyńskie powołanie. To przez nich najskuteczniej głosi słowo Boże i
              najmocniej wspiera swą modlitwą potrzebujących.

              W nauczaniu katolickim zawsze mocno się podkreślało, że szczególnymi świadkami
              i uczestnikami dziewiczego macierzyństwa Kościoła są — z jednej strony —
              małżonkowie, z drugiej zaś — mężczyźni i kobiety żyjący w poświęconym Bogu
              celibacie. Małżonkom Kościół ciągle przypominał, że ich rodzicielstwo — żeby
              mogło osiągnąć płodność również duchową — powinno mieć w sobie coś dziewiczego,
              mianowicie winno być naznaczone całkowitym oddaniem Bogu. Z kolei osoby, które
              złożyły Bogu ślub czystości, Kościół nieustannie przestrzegał, że próżne byłoby
              zachowywanie przez nich tego ślubu, gdyby nie czyniło ich płodnymi dla
              Chrystusa.

            • monikaannaj Re: O romantyczności Boga 08.05.07, 11:34
              Piesn nd pieśniami to rzecz wyjątkowa. Sory, ale nazywanie swojego stsunku do
              Boga "love story" ma sie tak do Pieśni nad pieśniami jak Rubik do Mozarta.
              Słówa znaczą to co znaczą i proba umieszczania ich w innych kontekstach musi
              byc przemyślana. Trzeba tez dysponowac talentem równym talentowi tworcy Pieśni,
              zeby językim którym na co dzień mówi sie o miłosci do ojca czy kochanka mówic o
              miłości do Boga i żeby nie brzmiało to pretensjonalnie.

              Ale - co sie komu podoba.
                • mala.mi74 Re: Historia miłości 08.05.07, 12:08
                  3mama3 napisała:

                  > Love story może kojarzy się jakoś tandetnie, ale dosłownie znaczy historia
                  > miłości. Po polsku brzmi już dużo lepiejsmile

                  No jakos za duzo tu na forum amerykanizacji...
                  A ja szczerze mówiac po angielsku : kali rozumieć, kali mówićwink
      • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 09:54
        monikaannaj napisała:

        > przykro mi, ale te swiadectwa moim zdaniem nie posiadaja ani krztyny
        > autentyczności. Są jak artykuły reklamowe nt swietnego produktu...
        >
        > Inna sprawa to to słownictwo - LOVE STORY????
        > jedną z rzeczy które mnie w KK draznią sa żeńskie zakony w ktorych spotkac
        > można "oblubienice Chrystusa". koszmarne słowo. Tym bardziej dziwi mnie jak
        > potem u protestantów widzę takie numery i to do kwadratu! "Otulone miłością
        > Ojca"???

        Mnie tez czasem drazni słownictwo uzywane trochę na wyrost. Cos w
        stylu "bardziej biblijni" (tzn. bardziej znający Pismo? szatan tez zna Pismo,
        faryzeusze tez znali Pisma) ,"bardziej radykalni" (pycha na całego) ,albo
        opowiesci w stylu : jestem męzatka,ale spotkalam tego trzeciego i jestesmy
        razem, to w koncu Bóg postawił go na mojej drodze, to byla Jego wola
        (racjonalizacja swojego grzechu przy uzyciu autorytetu Boga), albo w stylu:
        Duch sw. tak zadziałał, ze odeszlismy od wspolnoty albo nasza wspolnota
        przezyła "Bozy podział" (od kiedy kurcze rozłam jest owocem Ducha sw??)
        Mam wrazenie,ze to wyraz jakis zwyłych psychgicznych gierek dla
        usprawiedliwienia swojej slabosci.
    • franek9613 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 10:36
      lolek94 napisał:

      >Zrozumiałem jednak, że słuchanie Bożego
      >Słowa nie odbywa się przez uszy, lecz sercem.

      Nie zgadzam się... Tak naprawde mozemy porozumiec sie z bogiem tylko przez umysł.
      Jeśli ktoś nie wierzy, niech zapyta o coś swojego boga i nieczekając na odpowiedź zacznie mnożyć w pamięci dwucyfrowe liczbysmile... Jesli bedziesz dostatecznie skoncentrowany na mnożeniu to w tym momencie nie usłyszysz słów boga.
      • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 10:42
        franek9613 napisała:

        > lolek94 napisał:
        >
        > >Zrozumiałem jednak, że słuchanie Bożego
        > >Słowa nie odbywa się przez uszy, lecz sercem.

        Aby wyciszyc to co wewnatrzne trzeba najpierw wyciszyc to co zewnątrzne. To
        prawdziwa walka.

        >
        > Nie zgadzam się... Tak naprawde mozemy porozumiec sie z bogiem tylko przez
        umys
        > ł.
        > Jeśli ktoś nie wierzy, niech zapyta o coś swojego boga i nieczekając na
        odpowie
        > dź zacznie mnożyć w pamięci dwucyfrowe liczbysmile... Jesli bedziesz
        dostatecznie
        > skoncentrowany na mnożeniu to w tym momencie nie usłyszysz słów boga.

        Aaaa tak naprawde o co Ci chodzi ?
        • franek9613 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 10:53
          Za tymi słowami nie kryje się żadne głębokie przesłanie... prosze brac je dosłownie. Napisałem poprostu(być może w sposób niezbyt wyszukany), że sami wymyślamy sobie boga. Jeśli przestaniesz o nim myśleć, on przestanie istnieć.
          • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 11:14
            franek9613 napisała:

            > Za tymi słowami nie kryje się żadne głębokie przesłanie... prosze brac je
            dosło
            > wnie. Napisałem poprostu(być może w sposób niezbyt wyszukany), że sami
            wymyślam
            > y sobie boga. Jeśli przestaniesz o nim myśleć, on przestanie istnieć.

            Rozumiem,iz na tej samej zasadzie jak przestane myslec o Tobie to przestaniesz
            istniec....smile
            • franek9613 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 11:45
              Zaczynasz wreszcie rozumiec. Istnieje tylko to o czym myślimy. Zaluzmy ze mnozysz te slynne liczby o których wspomniałem. Wtedy nic sie dla ciebie nie liczy bo twój umysł jest pochłonięty jedną czynnościa. Gdy w tym momencie podejdzie do ciebie twój przyjaciel i zacznie cię rozśmieszac ty nie bedziesz wstanie już się skoncentrować i zaczniesz się śmiać. Wtedy to twój przyjaciel będzie się dla ciebie liczył, stanie się ważny w tej chwili.
              Otaczający cię ludzie upominają się o chwilie twojej uwagi, o odrobinę twojej miłości, więc oni wszyscy istnieją dla ciebie. Nawet my choć wogóle się nie znamy i być może znajdujemy się na innych kontynętach(choć pewnie w Polsce), przez chwilie zdajemy sobie sprawę z siebie nawzajem i istniejemy dla siebie. Twoj bog nigdy się o nic nie upomnie i niczego od ciebie niechce. Nigdy nie przerwie ci mnożenia próbując cię rozśmieszyć. Dopiero gdy jestes sama(no chyba ze w kosciele)... jestes w stanie go przywołać, wymyślić sobie.
              Tak uwazam.
              • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 12:13
                franek9613 napisała:

                > Zaczynasz wreszcie rozumiec. Istnieje tylko to o czym myślimy. Zaluzmy ze
                mnozy
                > sz te slynne liczby o których wspomniałem. Wtedy nic sie dla ciebie nie liczy
                b
                > o twój umysł jest pochłonięty jedną czynnościa. Gdy w tym momencie podejdzie
                do
                > ciebie twój przyjaciel i zacznie cię rozśmieszac ty nie bedziesz wstanie już
                s
                > ię skoncentrować i zaczniesz się śmiać. Wtedy to twój przyjaciel będzie się
                dla
                > ciebie liczył, stanie się ważny w tej chwili.
                > Otaczający cię ludzie upominają się o chwilie twojej uwagi, o odrobinę twojej
                m
                > iłości, więc oni wszyscy istnieją dla ciebie. Nawet my choć wogóle się nie
                znam
                > y i być może znajdujemy się na innych kontynętach(choć pewnie w Polsce),
                przez
                > chwilie zdajemy sobie sprawę z siebie nawzajem i istniejemy dla siebie. Twoj
                bo
                > g nigdy się o nic nie upomnie i niczego od ciebie niechce. Nigdy nie przerwie
                c
                > i mnożenia próbując cię rozśmieszyć. Dopiero gdy jestes sama(no chyba ze w
                kosc
                > iele)... jestes w stanie go przywołać, wymyślić sobie.
                > Tak uwazam.

                to źle uważasz.
                To Bóg mi sie pierwszy "objawial", to znaczy objawil mi swoją obecnosci i swoje
                działanie. To On mnie stworzył,a nie ja Jego. Czy bede o Nim myslec czy nie, On
                bedzie istniał.
                Próbujesz swój brak wiary tzn. brak relacji z Bogiem przekładac na wszytskich
                ludzi. To tak jak czlowiek ktory urodził się i zyje na bezludnej wyspie
                mysli,ze nic poza tą wyspa nie istnieje, bo przeciez niczego innego nie
                doswiadczył. Tym ,ktorzy mieszkaja poza wyspa trudno byloby wytłumaczyc,ze
                opócz tej wyspy nic nie istnieje, bo oni doswidczaja czegos innego.
                Wiec..marnujesz czas chlopie no chyba ,ze Twój pobyt tutaj świdczy własnie o
                Twoich watpliwosciach.
                Ja nie dyskutuje o niebieskiej beznogiech bezodotrobenobubach, jesli uwazam,ze
                nie istnieja...
                • franek9613 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 12:40
                  mala.mi74 napisała:

                  > Próbujesz swój brak wiary tzn. brak relacji z Bogiem przekładac na wszytskich
                  > ludzi.
                  Masz racje. Chciałem pisać o własnych przeżyciach a zacząłem uogólniać pewne sprawy. Jeśli uraziłem cię w jakiś sposób to przepraszam.
                  > Wiec..marnujesz czas chlopie no chyba ,ze Twój pobyt tutaj świdczy własnie o
                  > Twoich watpliwosciach.
                  Nie jestem żadnym wojownikiem w służbie szatana, który probóje cię do czegoś przekonać. Mój pobyt tutaj rzeczywiście jest związany z moimi wątpliwościami. Ciągle szukam... i choć to co napisałem mogło się ci się wydać jakimś atakiem na twoją wiarę, w rzeczywistości chciałem się poprostu dowiedzieć jak ty postrzegasz obecność boga, którego ja już jakiś czas nie czuję.
                  Pozdrawiam
                  • mala.mi74 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 12:56
                    franek9613 napisała:

                    > mala.mi74 napisała:
                    >
                    > > Próbujesz swój brak wiary tzn. brak relacji z Bogiem przekładac na wszyts
                    > kich
                    > > ludzi.
                    > Masz racje. Chciałem pisać o własnych przeżyciach a zacząłem uogólniać pewne
                    sp
                    > rawy. Jeśli uraziłem cię w jakiś sposób to przepraszam.
                    > > Wiec..marnujesz czas chlopie no chyba ,ze Twój pobyt tutaj świdczy własni
                    > e o
                    > > Twoich watpliwosciach.
                    > Nie jestem żadnym wojownikiem w służbie szatana, który probóje cię do czegoś
                    pr
                    > zekonać. Mój pobyt tutaj rzeczywiście jest związany z moimi wątpliwościami.
                    Cią
                    > gle szukam... i choć to co napisałem mogło się ci się wydać jakimś atakiem na
                    t
                    > woją wiarę, w rzeczywistości chciałem się poprostu dowiedzieć jak ty
                    postrzegas
                    > z obecność boga, którego ja już jakiś czas nie czuję.

                    Nie ,nie czuje tu ataku na moja wiare bo z czyjas wiara nie da sie
                    walczyc,podobnie jak nie da sie walczyc z czyjas miłoscia. Nie mam
                    najmniejszego zamiaru nikogo demonizowac ,a juz na pewno niewierzącychsmile
                    Wydaje mi sie jednak dziwnym przekonywaniu wiarzacych czyli ludzi ,ktorzy maja
                    lepsza lub gorsza relacje z Bogiem, ze Go nie ma- to nie ma sensu.Zwłaszcza ze
                    samemu ma się watpiwosci. Moze waro sobie postawic pytanie : czemu albo od
                    kiedy nie czuje Bozej obecnosci i działania?
                    > Pozdrawiam
              • 3mama3 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 12:29
                franek9613 napisała:

                Gdy w tym momencie podejdzie do
                > ciebie twój przyjaciel i zacznie cię rozśmieszac ty nie bedziesz wstanie już s
                > ię skoncentrować i zaczniesz się śmiać. Wtedy to twój przyjaciel będzie się dla
                > ciebie liczył, stanie się ważny w tej chwili.

                To jest bardzo męski punkt widzeniasmile Nie piszę tu tego ze złośliwości.
                Udowodniono naukowo, że mózg mężczyzny potrafi się skupić jednocześnie tylko na
                jednej rzeczy, a kobieta ma podzielną uwagę.
                Można się śmiać, licząc w dalszym ciągu swoje liczby.


                > przez chwilie zdajemy sobie sprawę z siebie nawzajem i istniejemy dla siebie.
                > Twoj bog nigdy się o nic nie upomnie i niczego od ciebie niechce. Nigdy nie
                > przerwie ci mnożenia próbując cię rozśmieszyć.

                Życzę Ci, żeby Bóg zechciał coś od Ciebie osobiście. Zdasz sobie wtedy sprawę z
                Jego istnienia, że istniejecie dla siebiesmile
                • franek9613 Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 13:03
                  3mama3 napisała:

                  > To jest bardzo męski punkt widzeniasmile Nie piszę tu tego ze złośliwości.
                  > Udowodniono naukowo, że mózg mężczyzny potrafi się skupić jednocześnie tylko > na jednej rzeczy, a kobieta ma podzielną uwagę.
                  > Można się śmiać, licząc w dalszym ciągu swoje liczby.

                  To zadziwiające, jak myślisz czy mężczyźni mogą się tego nauczyć?

                  > Życzę Ci, żeby Bóg zechciał coś od Ciebie osobiście. Zdasz sobie wtedy sprawę > z Jego istnienia, że istniejecie dla siebiesmile

                  Też sobie tego życzęsmile. Jakiś czas temu przestałem wierzyć m.in dlatego, że złapałem się na tym, że sam wymyślam sobie odpowiedzi na zadawane bogu pytania.
                  Gdy zupełnie wyczyszczałem swój umysł nie słyszałem już jego głosu. Mogłem oczywiście przyjąć swoje myśli za zesłane mi przez boga, lub poprostu słuchać jego głosu czytając pismo, ale ja szukałem czegoś stałego. Coś co by było nawet gdybym zwariował, lub gdybym nie potrafił czytać.
                  • lajkonix Re: Love story - Siwadectwo 08.05.07, 20:04
                    franek9613 napisała:
                    >
                    > Też sobie tego życzęsmile. Jakiś czas temu przestałem wierzyć m.in dlatego, że
                    zła
                    > pałem się na tym, że sam wymyślam sobie odpowiedzi na zadawane bogu pytania.
                    > Gdy zupełnie wyczyszczałem swój umysł nie słyszałem już jego głosu. Mogłem
                    oczy
                    > wiście przyjąć swoje myśli za zesłane mi przez boga, lub poprostu słuchać
                    jego
                    > głosu czytając pismo, ale ja szukałem czegoś stałego. Coś co by było nawet
                    gdyb
                    > ym zwariował, lub gdybym nie potrafił czytać.

                    Czyli skorzystałeś brat z daru boskiego, który się nazywa WOLNA WOLA. To się da
                    leczyć.

                    Odpowiadać sobie na trudne pytania, to jeszcze nie jest gzrech. Bóg
                    powiedział "Czyńcie ją sobie poddaną". Nakaz! Źeby ją okiełznać, trzeba dużo
                    wiedzie = postawić dużo pytań i próbować na nie odpowiedzieć. To nie jest
                    nowość, że stawiasz sobie trudne pytania. Obawiam się, ze wielu stawia sobie
                    jeszcze trudniejsze. I jakoś sobie z tym radzą, bez pokusy odrzucenia Boga.

                    Można jeszcze szybko odwiesić to jabłko na drzewo.

                    Możesz brat na forum rzucić parę takich pytań. Jest tu paru łebskich
                    forumowiczów, moze znają odpowiedzi. Czy nie nadają się?

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
    • lajkonix Re: Lolek - Śwadectwo 08.05.07, 20:06
      Wychodź mi tu brat na środek, podnieś rękę, opuść głowę i się tłomacz z tego
      wszystkiego, ok?

      Sie zobaczy, czy ci się odpuści....

      Lajkonix
      panta rei - wszystko w płynie
      • lajkonix Re: Lolek - Odpuszczenie 10.05.07, 21:02
        Dobra, brat...

        Wyłaź z kąta. Już się nie chowaj. Stawaj tu razem z nami, Lolek i popychaj
        sprawę Pana do przodu.
        Ja ci obiecuję nie wyciągać już tej sprawy, ok? Bez tłomaczenia i bez wyjaśnień.

        Bo mi się ciebie brat po prostu żal zrobiło.
        Wyciągam piątkę do ciebie i mówię wracaj, ok?

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
        • mala.mi74 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 08:15
          lajkonix napisał:

          > Dobra, brat...
          >
          > Wyłaź z kąta. Już się nie chowaj. Stawaj tu razem z nami, Lolek i popychaj
          > sprawę Pana do przodu.
          > Ja ci obiecuję nie wyciągać już tej sprawy, ok? Bez tłomaczenia i bez
          wyjaśnień
          > .
          >
          > Bo mi się ciebie brat po prostu żal zrobiło.
          > Wyciągam piątkę do ciebie i mówię wracaj, ok?
          >
          > Lajkonix
          > panta rei - wszystko w płynie

          Lajko rozumiem Twoje dobre serce,ale miej litosc nad innymiwink
          Wiesz takie Lolki jak koncza: alleluja,alleluja, dwa-trzy strzaly w
          ewangelizacji i po chłopie. Moze lepiej niech sobie odpocznie...
          • alkoo3 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 08:52
            mala.mi74 napisała:
            > Wiesz takie Lolki jak koncza: alleluja,alleluja, dwa-trzy strzaly w
            > ewangelizacji i po chłopie. Moze lepiej niech sobie odpocznie...

            4) Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy
            upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go
            na nogach.
            List do Rzymian 14:
            _______________
            Nie znalazlem aby Lotek pisal ze to swiadectwo jego zycia.
            Dlatego tez nikt nikomu nie musi tu "odpuszczac"
            A jak wroci to i wyjasni.
            A swiadectwo fajne.

            I Lotek mysle ze nie musisz przyjmowac do swojego zycia slow ktore nie sa ku
            zbudowaniu.
            • monikaannaj Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 08:57
              a ja nie znalazłam żeby zamieścił cudzsłów bądz podał gdzies nazwisko autora.
              Zas cytatem który zamiesciłes można usmiercic większośc dyskusji. Zwłaszcza jak
              sie myli opinię czy krytyczną ocenę postępowania z OSĄDZANIEM.

              I nie dokończyłes zdania: ku zbudowaniu CZEGO?
              • mala.mi74 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 09:04
                monikaannaj napisała:

                > a ja nie znalazłam żeby zamieścił cudzsłów bądz podał gdzies nazwisko autora.
                > Zas cytatem który zamiesciłes można usmiercic większośc dyskusji. Zwłaszcza
                jak
                >
                > sie myli opinię czy krytyczną ocenę postępowania z OSĄDZANIEM.

                Nie ma to jak wbic kogos w poczucie winy,ze mu sie cos(slusznie-niesłusznie-
                niewanewink nie podoba w czyims zachowaniu(zachowaniu, a nie pogladach)
                >
                > I nie dokończyłes zdania: ku zbudowaniu CZEGO?

                Jak to czego: dobrego samopoczucia i dobrej opinii o sobie samym.
                Jak czytam niektore wypowiedzi tutaj to mi się wyadje,ze ludzie nie szukaja
                Boga i Prawdy, a po prostu dobrej zabawy i dowartosciowania się w religijnosci.
                Powtarzam: "wydaje mi sie"-zeby nie byc znowu posądzonym o osąd.
            • mala.mi74 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 09:00
              alkoo3 napisał:

              > mala.mi74 napisała:
              > > Wiesz takie Lolki jak koncza: alleluja,alleluja, dwa-trzy strzaly w
              > > ewangelizacji i po chłopie. Moze lepiej niech sobie odpocznie...
              >
              > 4) Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy
              > upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać
              go
              >
              > na nogach.
              > List do Rzymian 14:
              > _______________
              > Nie znalazlem aby Lotek pisal ze to swiadectwo jego zycia.
              > Dlatego tez nikt nikomu nie musi tu "odpuszczac"
              > A jak wroci to i wyjasni.
              > A swiadectwo fajne.
              >
              > I Lotek mysle ze nie musisz przyjmowac do swojego zycia slow ktore nie sa ku
              > zbudowaniu.

              Lolek ma mleko pod nosem i to fakt a nie zaden osąd. Biega po wszytskich
              mozliwych forach sijąc rozne półprawdy i wrecz klamstwa jako prawde objawioną.
              jesli chce byc chrzescijaninem niech mówi najpierw o Bogu a nie nastawia
              jednych ludzi wrogo do innych-to nie jest ewngelizacja,tylko antyewngelizacja..
              Przez takich "obronców" jak Ty ,którzy "budują" w kims pyche niestety kiepsko
              konczą...to tez fakt.
              • alkoo3 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 12:22

                mala.mi74 napisała:


                > Przez takich "obronców" jak Ty ,którzy "budują" w kims pyche niestety kiepsko
                > konczą...to tez fakt.

                Widzisz nie chodzi o budowanie pychy w kims.
                Ale chodzi o slowa ktore wypowiadamy a ktore maja moc niszczenia.
                Jak mozesz do kogos powiedziec - "Jak on skonczy..."

                Z powodu takich slow zycie wiele osob zostaje zniszczonych, kiedy rodzice
                nauczyciele mowia:
                - z ciebie nic nie bedzie,
                - bedziesz ulice zamiatac
                - jak mozna byc takim oslem.

                Biblia uczy nas ze nasze slowa maja czlowieka podnosic i budowac.
                Pewno ze mozemy czyjes wypowiedzi i poglady skrytykowac ale nie wolno nam
                naszymi slowami niszczyc innych ludzi.
                Slowa ktore mowimy swiadcza o nas, jaki owoc one przynosza.
                Jak myslisz czy twoje slowa sa blogoslawienstwem czy przeklenstwem dla Lotka.
                Co ma wychodzic z naszych ust .... ?
                • mala.mi74 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 14:07
                  alkoo3 napisał:

                  >
                  > mala.mi74 napisała:
                  >
                  >
                  > > Przez takich "obronców" jak Ty ,którzy "budują" w kims pyche niestety kie
                  > psko
                  > > konczą...to tez fakt.
                  >
                  > Widzisz nie chodzi o budowanie pychy w kims.
                  > Ale chodzi o slowa ktore wypowiadamy a ktore maja moc niszczenia.
                  > Jak mozesz do kogos powiedziec - "Jak on skonczy..."
                  >
                  > Z powodu takich slow zycie wiele osob zostaje zniszczonych, kiedy rodzice
                  > nauczyciele mowia:
                  > - z ciebie nic nie bedzie,
                  > - bedziesz ulice zamiatac
                  > - jak mozna byc takim oslem.
                  >
                  > Biblia uczy nas ze nasze slowa maja czlowieka podnosic i budowac.
                  > Pewno ze mozemy czyjes wypowiedzi i poglady skrytykowac ale nie wolno nam
                  > naszymi slowami niszczyc innych ludzi.

                  Wlasnie!jesli chcesz byc konsekwenstyny...czemu nie powiedsz tego Lolkowi kiedy
                  atakuje katolików? Cos nie wierze z Twoja dobra wole w tym momencie...

                  > Slowa ktore mowimy swiadcza o nas, jaki owoc one przynosza.
                  > Jak myslisz czy twoje slowa sa blogoslawienstwem czy przeklenstwem dla Lotka.
                  > Co ma wychodzic z naszych ust .... ?
                  ma nadzieje,ze beda upomnieniem i ostrzezeniem.

                  Wiesz ,ja bedąc juz dosc dlugo zaangazowana w Kosciól i dzialanosc ekumeniczną
                  (teraz juz moze nie,ale na studiach bardzo) mam sporo przyjaciól wsród bylych
                  dzialaczy katolickich i niekatolickich (jednego mam nawet w domu).To byly
                  wlasnie takie "lolki" za przeproszeniem, ktorzy niszczyli wszystkich swoja
                  gorliwoscia neoficka wszedzie wesząc falsz i wroga. Dopero kiedy zobaczyli,ze
                  ich wlasne koscioly czy zbory ,a nawet oni sami potrafią bardzo mocno
                  nagrzeszyc i ze ich teorie (dosłownie) diabli wzieli tak gorliwie jak
                  ewnegelizowali i wszytskich na sile nawracali tak mocno teraz
                  sa poranieni i rozczarowani. Oczywiscie o praktykach religijnych nie ma mowy.
                  I wiesz co Ci ludzie w chwilach szczerosci (w koncu sa moimi przyjaciolmi)
                  mówia? "Czemu mi nikt nie powiedził" ,"czemu mnie nikt nie uprzedził", "Czemu
                  mnie nikt nie upomnial", "czemu czlowiek byl taki glupi","czemu mnie nikt dalej
                  nie pociagnał" "czemu nikt ode mnie wymagał"...
                  W jaki spósb masz zamiar budowac czlowieka.Przymykajac oko na jego niszczenie
                  siebie i innych? To prawdziwa ewnegliczna milosc czy wlasna wygoda i brak
                  odpowiedzilnosci? A jesli juz masz takie poglady-badź chociaz sprawiedliwy
                  wobec wszytskich.
                  • lajkonix Re: Miłama - grunt to normalka 11.05.07, 22:10
                    mala.mi74 napisała:

                    >
                    > Wiesz ,ja bedąc juz dosc dlugo zaangazowana w Kosciól i dzialanosc
                    ekumeniczną
                    > (teraz juz moze nie,ale na studiach bardzo) mam sporo przyjaciól wsród
                    bylych
                    > dzialaczy katolickich i niekatolickich (jednego mam nawet w domu).To byly
                    > wlasnie takie "lolki" za przeproszeniem, ktorzy niszczyli wszystkich swoja
                    > gorliwoscia neoficka wszedzie wesząc falsz i wroga. Dopero kiedy zobaczyli,ze
                    > ich wlasne koscioly czy zbory ,a nawet oni sami potrafią bardzo mocno
                    > nagrzeszyc i ze ich teorie (dosłownie) diabli wzieli tak gorliwie jak
                    > ewnegelizowali i wszytskich na sile nawracali tak mocno teraz
                    > sa poranieni i rozczarowani. Oczywiscie o praktykach religijnych nie ma mowy.
                    > I wiesz co Ci ludzie w chwilach szczerosci (w koncu sa moimi przyjaciolmi)
                    > mówia? "Czemu mi nikt nie powiedził" ,"czemu mnie nikt nie uprzedził", "Czemu
                    > mnie nikt nie upomnial", "czemu czlowiek byl taki glupi","czemu mnie nikt
                    dalej
                    >
                    > nie pociagnał" "czemu nikt ode mnie wymagał"...
                    > W jaki spósb masz zamiar budowac czlowieka.Przymykajac oko na jego niszczenie
                    > siebie i innych? To prawdziwa ewnegliczna milosc czy wlasna wygoda i brak
                    > odpowiedzilnosci? A jesli juz masz takie poglady-badź chociaz sprawiedliwy
                    > wobec wszytskich.

                    Siostra...
                    na Lolka jest tylko jedno lekarstwo - przykład normalnej miłości. Cieszę się,
                    że na tym forum występuję wśród dwóch sióstr katoliczek, które do naszejj wiary
                    podchodzą z ogromną normalnością. A najważniejsze - bez nawiedzonego
                    zacietrzeźwienia. Mało tego z dozą krytyzyzmu wobec swoich braci. Kurcze, ostro
                    nakadziłem - w tym sobie... Jestem przekonany siostra, że Lolek czytając Twoje
                    posty widzi, ze można być także normalnym wyznawcą. I dlatego warto zeby bywał
                    na forum.

                    Pozdry,

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
                • lajkonix Re: Alkoo - ważenie słów 11.05.07, 22:01
                  alkoo3 napisał:

                  > Widzisz nie chodzi o budowanie pychy w kims.
                  > Ale chodzi o slowa ktore wypowiadamy a ktore maja moc niszczenia.
                  > Jak mozesz do kogos powiedziec - "Jak on skonczy..."
                  >
                  > Z powodu takich slow zycie wiele osob zostaje zniszczonych, kiedy rodzice
                  > nauczyciele mowia:
                  > - z ciebie nic nie bedzie,
                  > - bedziesz ulice zamiatac
                  > - jak mozna byc takim oslem.
                  >
                  > Biblia uczy nas ze nasze slowa maja czlowieka podnosic i budowac.
                  > Pewno ze mozemy czyjes wypowiedzi i poglady skrytykowac ale nie wolno nam
                  > naszymi slowami niszczyc innych ludzi.
                  > Slowa ktore mowimy swiadcza o nas, jaki owoc one przynosza.
                  > Jak myslisz czy twoje slowa sa blogoslawienstwem czy przeklenstwem dla Lotka.
                  > Co ma wychodzic z naszych ust .... ?

                  Brat...
                  Czy na podstawie tego co napisałeś obiecałbyś mi, ze nigdy nie skrytykujesz
                  katolika za jego kult maryjny? Ani też nie skrytykujesz kultu maryjnego w
                  obecności katolika? Proszę cię obiecaj.

                  Ode mnie masz w zamian podobną deklarację w odniesieniu do chrztu przez
                  zanurzenie. O tyle mi łatwiej ona przyjdzie, ze ryt ten szanuję u braci
                  protestantów.

                  Wejdziesz brat w taki układ? Sprawa jest trudna - nie ukrywam. Bo, niby ulotne
                  słowa w necie, ale chodzi mi o to byśmy je sobie w sercu zapisali na całe
                  życie. Żeby słowami nie ranić braci, ok? Zatem chrzest przez zanurzenie - za
                  kult maryjny. Cyba Pan nie będzie miał nam tego za złe, co?

                  Moja graba jest tu -------> G R A B A

                  Ale nie będę miał pretensji, jeśli nie będziesz chciał wejść w ten deal.
                  Ewentualnie coś w nim utargować. Ale nie opowiadaj mi o tym, ze zawsze winniśmy
                  być tolerancyjni i wyrozumiali. Jeśli zawsze - to w tym drobnym przypadku też
                  mozemy, ok?

                  Lajkonix
                  panta rei - wszystko w płynie


          • lajkonix Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 21:45
            mala.mi74 napisała:

            > Lajko rozumiem Twoje dobre serce,ale miej litosc nad innymiwink
            > Wiesz takie Lolki jak koncza: alleluja,alleluja, dwa-trzy strzaly w
            > ewangelizacji i po chłopie. Moze lepiej niech sobie odpocznie...

            He, siostra... Wiem, ze sama też masz dobre serce i za tydzień sama byś
            zapytała "a gdzie to nasz Lolek?".

            Ja trochę już się telepię po tym świecie, więc wiem, że jesteśmy różnorodni i
            to trzeba akceptować. Akceptować inność - od tego nie ma odwrotu. Idzie mi o
            to, by wrogość choć akceptacją zastąpić. Może kiedyś nasi bracia odłączeni też
            choć spróbują zaakceptować nas, mimo że z protestu przeciw nam powstali. To by
            był już jakiś krok...

            Pozdry, siora

            Lajkonix
            panta rei - wszystko w płynie
            • alkoo3 Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 22:07

              lajkonix napisał:

              > Może kiedyś nasi bracia odłączeni też
              > choć spróbują zaakceptować nas, mimo że z protestu przeciw nam powstali. To
              by był już jakiś krok...
              >
              > Pozdry, siora
              >
              > Lajkonix
              Az tacy zli jestesmy i was nie akceptujemy ?
              A my coz, nie powstalismy z protestu przeciw wam.
              To byl protest przeciwko pewnym naukom i praktyka z ktorymi nie chcielismy sie
              zgodzic.
              A zauwaz ze to i wam pomoglo cos zmienic.
              • lajkonix Re: Lolek - Odpuszczenie 11.05.07, 22:14
                alkoo3 napisał:

                > Az tacy zli jestesmy i was nie akceptujemy ?

                Chodzi mi brat o zwiększenie zakresu tej akceptacji.

                > A my coz, nie powstalismy z protestu przeciw wam.
                > To byl protest przeciwko pewnym naukom i praktyka z ktorymi nie chcielismy
                sie
                > zgodzic.
                > A zauwaz ze to i wam pomoglo cos zmienic.

                Tak. Użyłem tu "nas" jako katolicyzm w ogóle. Nie ulega wątpliwości że ruch
                reformacyjny miał wpływ na KK w jego warstwie funkcjonalnej.

                W sumie może jednak będzie ta jedna owczarnia?

                Lajkonix
                panta rei - wszystko w płynie
                • alkoo3 Re: Lolek - Odpuszczenie 13.05.07, 21:12
                  lajkonix napisał:

                  > alkoo3 napisał:
                  >
                  > > Az tacy zli jestesmy i was nie akceptujemy ?
                  >
                  > Chodzi mi brat o zwiększenie zakresu tej akceptacji.
                  >
                  Oj wzajemnie bracie , wzajemnie ..... - no ale kazdy musi od siebie zaczac.

                  > > A my coz, nie powstalismy z protestu przeciw wam.
                  > > To byl protest przeciwko pewnym naukom i praktyka z ktorymi nie chcielism
                  > y
                  > sie
                  > > zgodzic.
                  > > A zauwaz ze to i wam pomoglo cos zmienic.
                  >
                  > Tak. Użyłem tu "nas" jako katolicyzm w ogóle. Nie ulega wątpliwości że ruch
                  > reformacyjny miał wpływ na KK w jego warstwie funkcjonalnej.
                  >
                  > W sumie może jednak będzie ta jedna owczarnia?

                  No bedzie z jednym pasterzem - Jezusem.

                  >
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka