Gość: Krasnale
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
06.04.05, 23:30
Nasze wspomnienie o Ojcu Świętym wiąże się ściśle z naszym życiem osobistym.
14 pażdziernika 1978 r. stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Następnego dnia
wyjechaliśmy w góry do Bukowiny Tatrzańskiej. W poniedziałek zeszliśmy do
świetlicy obejrzeć w telwizji włoską kreskówkę 'La linea ...'.
A tu niespodzianka ! Transmisja z Watykanu. Tłum ludzi ogromnie przejętych.
Ogłaszają 'Habemus papam Carlum ...Wojtyła'. I za moment w oknie Bazyliki
Św.Piotra pokazuje się Karol Wojtyła. Cóż to było za przeżycie, wszyscy
płakali z radości, wzruszenie ściskało gardło. Od tej pory zawsze uważaliśmy
Ojca Świętego za ojca chrzestnego naszego małżeństwa.
Dziś łzy smutku ściskają gardło z żalu, że odszedł ktoś bliski,wyjątkowy,
człowiek wielkiego serca, pełen dobroci i miłosci.Takim Cię zapamiętamy.