Dodaj do ulubionych

"Jaki kapłan?"

29.10.06, 09:18
"Wielu Polaków chciałoby Polski amerykańskiej. Amerykański styl życia, propagowany przez środki masowego przekazu, idealizowany przez tych, którzy przywozili do kraju z różnych wyjazdów dolary, jest dziś tak mocny, iż zagraża tożsamości narodowej. Tendencje tego typu obejmują wszystko, i można je również śledzić w szukaniu nowego wzorca dla kapłana. Jego zasadniczą cechą jest bliski kontakt z ludźmi, a ponieważ ci mają tendencje do odpływania z Kościoła, do laicyzacji lub szukania „łatwiejszych” form chrześcijańskiego życia niż te, jakich wymaga Kościół katolicki, kapłani, aby ich nie tracić, są gotowi „łagodzić” wymagania. Głównym celem kapłańskiego działania staje się wówczas ułatwienie ludziom życia przez obniżanie wymagań stawianych przez Syna Bożego w Ewangelii.

Problem jest bardzo poważny. „Każdy kapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy”. Słabości i tendencje społeczeństwa są zawsze w pełni obecne i widoczne w szeregach jego kapłanów. Oni się z tego społeczeństwa wywodzą. Rozumienie ludzi jest bardzo istotnym elementem kapłańskiego życia. Może on współczuć z nimi, „ponieważ sam podlega słabościom”, ale nie może się zgodzić na pełnienie ich woli, na dostosowanie bogactwa prawdy objawionej przez Boga do ich wymagań. Został bowiem ustanowiony przez Boga do reprezentowania Jego firmy zbawienia. On jest tylko pracownikiem w tej firmie. Ilekroć nie spełni dokładnie wymagań, jakie stawia Właściciel tej firmy, tyle razy naraża na stratę siebie i tych, którzy się chcą w sposób nieuczciwy w tej firmie ubezpieczyć.

Kapłan musi bardzo jasno określić wymagania stawiane przez Boga, które mają na celu wieczne dobro człowieka. Jeśli tego nie uczyni, sami ludzie zaczną lekceważyć i jego, i firmę, którą prezentuje. To właśnie w tym tkwi w wielkiej mierze główny powód kryzysu kapłańskiego powołania. Tam, gdzie nie ma wymagań, ludzie szukający wartości nie przyjdą.

Drugi powód jest jeszcze ważniejszy. Kapłan chcąc zapalić innych, sam musi płonąć ogniem Bożym. Tylko wtedy, gdy będzie przeżywał obecność Boga, a równocześnie znał skalę ludzkiej słabości, potrafi postawić Boże wymagania, równocześnie ukazując możliwość ich realizacji nawet w odległej perspektywie. Sam kapłan winien żyć Bogiem, który go powołał do pracy w firmie zbawienia, sam winien tego zbawienia doświadczać i żar swego serca przekazywać innym. Tego oczekuje dziś wielu ludzi zagubionych w doczesnych obliczeniach.

Autor Listu do Hebrajczyków przypomina, iż godności kapłańskiej „nikt sam sobie nie bierze, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron”. To w odpowiedzi na to wezwanie ukryta jest tajemnica szczęśliwego kapłaństwa. Ten, kto zostaje kapłanem nie dlatego, że sam chce nim być, nie dlatego, że inni sobie tego życzą, lecz dlatego, że chce tego Bóg, pozostanie do Jego dyspozycji. Jeśli o tym zapomni, unieszczęśliwi siebie i wielu z tych, którym będzie przewodził. Tożsamość kapłańskiego powołania wymaga radości płynącej ze zgody na Boże wołanie, na zatrudnienie w firmie Bożego zbawienia.

Kapłan nie może być ani polski, ani niemiecki, ani słowacki, ani amerykański, musi być wyłącznie Chrystusowy. Nie może się zgodzić na żadne pomijanie przepisów obowiązujących w firmie Bożego Zbawienia, bo wówczas jego posługa z jego winy okaże się nieważna i przez Boga nie zostanie uznana. Ponieważ chodzi o odpowiedzialność za wieczne losy człowieka, dramat pełnienia przez kapłana woli ludzi a nie Boga będzie brzemienny w następstwa."

Ks. Edward Staniek

www.mateusz.pl/czytania/20061029.htm
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka